Znacie to uczucie, gdy na coś się napalicie, zdobędziecie to ostatkiem sił i resztką finansów, a potem zamiast się cieszyć z posiadania macie przed sobą wadliwy model? Zero gwarancji, choć na próbnej jeździe wypadł pozytywnie teraz się rozkraczył. Okazało się, że mam taki egzemplarz przy sobie. Coś chrobotało, skrzypiało, zawodziło.…

