CZY MOŻNA KOCHAĆ CZULEJ? CZYLI PODRÓŻ PRZEZ KRAJOBRAZ WSPÓŁCZESNEGO RODZICIELSTWA

środa, 17 kwietnia 2019
TRUDNA SZTUKA WYCHOWANIA DZIECKA

       Kiedy dwadzieścia dwa lata temu urodziłam syna, wszyscy mnie pouczali i krytykowali. Zamiast dostawać rady, miałam wydawane komendy, nawet byłam szantażowana. Położna nakazała mi obciąć paznokcie pod groźbą, że nie wypuści mnie z dzieckiem ze szpitala, bo je podrapię, choć przez tygodniowy pobyt w szpitalu nie zadrapałam syna ani razu. Mama wciąż powtarzał, że mam nie nosić, bo się przyzwyczai. Teściowa kazała dopajać herbatkami, bo w upał dziecku pić się chce. Choć intuicja mi podpowiadała, jak należy postępować, przez ciągłą krytykę i nakazy miałam poczucie, że bardziej doświadczone kobiety wiedzą lepiej ode mnie. Nie było łatwo. Jedyna wiedza na temat wychowywania dzieci pochodziła od mam, babć, teściowych, sąsiadek. Te oczywiście popełniły wszystkie możliwe błędy wychowawcze, rozpowiadając wokoło, że to, jak one wychowywały dzieci, jest absolutnie najlepsze. Tutaj znajdziesz "Najgorsze rady, jakich udzieliła mi mama".

Trzynaście lat temu ponownie zostałam mamą. Bardziej doświadczona, mniej chłonna na rady innych i przede wszystkim nie pierworódka. Drugie dziecko, zwłaszcza po dziewięciu latach daje poczucie, że świat ruszył do przodu. Był już powszechnie dostępny internet, sporo poradników na rynku, zdecydowanie zmieniły się metody wychowawcze. Po woli do łask wracały chusty i nosidła. Zaczęto mówić głośno o potrzebie bliskości dziecka i rodzica. Pielęgnacji, relaksacyjnych kąpielach maluszka, masażach oraz kangurowaniu. Pomimo doświadczenia, uczyłam się na nowo jak wychowywać dziecko. O ciekawej rozmowie dwóch młodych mam przeczytasz w "Rodzicu jedynaka, nie pouczaj mnie".

Drugie dziecko okazało się tym bardziej wymagającym. Nikt wtedy nie znał terminu High Need Baby. Nikt nie wierzył, że niemowlę śpi dwie godziny na dobę, resztę czasu, albo domaga się piersi, albo wrzeszczy. Nie było poradników ani wsparcia dla rodziców wykończonych rodzicielstwem. Dopiero kilka lat temu poradziliśmy sobie z problemem braku snu u naszej córki. O trzynastoletnim  już HNB pisałam tutaj.

Minęło kolejne sześć lat. Po raz trzeci świadomie zostałam mamą. Syn mia wtedy piętnaście lat, córka sześć. Mała była niczym nagroda. Spała, jadła, niewiele płakała. Przy niemowlęciu byłam bardziej wyspana niż przy sześciolatce, która wtedy jeszcze miała problemy ze snem. Tutaj pisałam o większej odwadze mam, mówiące o uczuciach, których się boją "Młodsze dziecko kocha się bardziej" Trzecie dziecko dopiero pokazuje, ile pokory powinien mieć rodzic dla siebie i innych. jak różne mogą być dzieci, jak bardzo różne może być ich wychowanie oraz odbieranie świata. Internet był już wtedy skarbnicą wiedzy. Fora nie ociekały jadem i nikt nie nakazywał stosowania złotych rad sprzed kilku dekad. Skupiano się na mamie oraz jej uczuciach, nie tylko na dziecku. Coraz głośniej było słychać "szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko".

Wszelkie poradniki również pokazywały, że w pielęgnacji i wychowaniu dziecka nie ma wyścigu szczurów. Każde dziecko ma indywidualne potrzeby i własne tempo rozwoju. Mamy przestały prześcigać się w rozszerzaniu diety, odpieluchowaniu czy sadzaniu dziecka przed czasem. Kiedy mama skupiła się bardziej na sobie, własnych potrzebach oraz nie jest krytykowana za postępowanie według własnej intuicji, staje się lepszą mamą. Myślenie o sobie, jako odrębnej jednostce z prawem do własnych potrzeb i pragnień, wyjście ze skorupy "Zosi-samosi" i zwyczajny brak leku przed poproszeniem o pomoc zdecydowanie poprawiły jakość życia rodzin. 

Model polskiej rodziny uległ zdecydowanej zmianie. Nie ma już związku mama-babcia, które wychowują młodych ludzi, jest związek mama-tata, którym pozwala się na popełnianie własnych  błędów wychowawczych. Włączenie młodych tatusiów w opiekę oraz pielęgnację nad dziećmi to najlepsze, co można dać dzieciom. Mój mąż od początku kąpał dzieci, robił to, od kiedy nie kończył ydwóch lat, potem już się "usamodzielniały" i chciały kąpać się same. Czytał im również wieczorem książeczki na dobranoc, to był jego czas którego nie zagrabiałam dla siebie. Niedzielne poranki to też jego popisowe role. Dzieci wiedzą, że w każdą niedzielę mogą liczyć na naleśniki, które robi tata. Niby drobiazgi, ale kiedy byłam dzieckiem, to takie zajęcia były przypisane tylko i wyłącznie mamom.

Wszystko ulega zmianom, również znane, lubiane i od lat stosowane przez nas kosmetyki do pielęgnacji. JOHNSON’S® BABY wyszedł naprzeciw oczekiwaniom rodziców i zmienił składy oraz opakowania płynów do kąpieli, szamponów, balsamów oraz oliwek i nawilżonych chusteczek. Jak to teraz wygląda w praktyce? 

100% ŁAGODNOŚCI
90%  SKŁADNIKÓW NATURALNEGO POCHODZENIA
60%  MNIEJ SKŁADNIKÓW W PORÓWNANIU Z DOTYCHCZASOWYMI FORMUŁAMI 
0%    BARWNIKÓW, PARABENÓW, SLS/SLES

W praktyce wygląda to tak, że marka JOHNSON’S® BABY dokładnie wysłuchała potrzeb oraz wymagań rodziców. Ograniczyła ilość składów kosmetyków, eliminując przy okazji te szkodliwe, za to dodając naturalne takie jak: bawełna, czarnuszka, olejek arganowy czy witaminę E.

Na konferencji, która odbyła się w dniu 8 kwietnia, miałam okazję uczestniczyć w wykładach oraz warsztatach, które prowadzili eksperci: dr. hab. Wojciech Feleszko związany z Kliniką Pneumologii i Alergologii Wieku Dziecięcego, specjalista pediatrii, immunologii klinicznej w Szpitalu pediatrycznym Warszawskiego Uniwersytetu medycznego, Agnieszka Machnio ekspertka marki Jonson's, autorka poradników i szkoleń położnych oraz rodziców z dziedziny pielęgnacji niemowląt, redaktor naczelna magazynu dla położnych "W czepku urodzone" oraz Anna Zdral przedstawicielka Fundacji Rodzic po Ludzku, psycholożka, certyfikowana trenerka Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Eksperci podkreślali, jak ważna jest łagodność, nie tylko w stosunku do dziecka oraz jego pielęgnacji, ale również pomiędzy rodzicami oraz bliższą lub dalszą rodziną, która uczestniczy w trudzie rodzicielskim. Czasem zwykły gest podarowania rodzicom luźnej godziny bez dzieci jest wyrazem łagodności i wsparcia, innym razem wysłuchanie i zrozumienie, że im ciężko i są zmęczeni #wybierzłagodność



kulki do basenu kolory

zabawa w kulkach


nowe produkty jonson's
    zdjęcia Agata Chmielewska 

   Artykuł sponsorowany.

8 komentarze

  1. Włączenie tatusiów do wychowania to najlepsze co może zrobić młoda mama! Łagodnośc między członkami rodziny t prawdziwy skarb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic gorszego niż wpędzanie zmęczonych rodziców poczucie winy, że robią coś źle. Każdy tata jest w stanie zająć się dzieckiem tak dobrze, jak mama.

      Usuń
  2. Te rady są najgorsze... Mnie przy córce próbował pouczać ojczym, który nigdy dziecka nie miał wiec pojecie na temat wychowania znikome. Na szczęście wziełam życie w swoje ręce i i mimo przeciwności losu wyniosłam sie zdala od toksycznego towarzystwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej kiedy ktoś niemający pojęcia o czymś udziela rad, brawo za pójściem za sercem i rozumem.

      Usuń
  3. Piękny wpis i zdjęcia. Dobrze że przedstawiłaś to wszystko tak jak jest, a nie jak opisują w książkach. Super że zmienili składy, dawne ich kosmetyki i mnie uczulały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niewłaściwych schematach się nie mówi, bo po co rozgrzebywać. Trzeba właśnie mówić, żeby nie popełniać tych błędów.

      Usuń
  4. Nas żadne kosmetyki nigdy nie uczulały, jedynie z jedzeniem mieliśmy problem. Dobrze jednak, że składy się zmieniają :)
    Co do wychowania to u nas tata zawsze zajmuje się chłopcami jeśli tylko ma czas i jest w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każde dziecko dobrze reaguje na kosmetyki, niektóre potrzebują większej ochrony, stąd marki czerpią pomysły na to, by dopasować się do oczekiwań. To świetny front działania, przecież to kosmetyki są dla nas, nie my dla nich :)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.