HIGH NEED BABY- ONO SIĘ WIECZNIE DRZE. NIE JESTEŚ W TYM SAMA!

sobota, 6 kwietnia 2019

       Myślałam, że moje pierwsze dziecko jest niegrzeczne, do czasu, aż urodziłam drugie. W porównaniu z córką syn był aniołem. Córka w pierwszej dobie spała dwie godziny. DWIE GODZINY. Przypomnę-noworodek sypia ok. dwudziestu godzina na dobę. Ssała i patrzyła. Patrzyła i ssała. W drugiej dobie już raczej ssała i się darła. Po tygodniu teściowa z babcią odczyniały nad nią uroki. Córka większą część doby ssała i płakała. Ale nie był to zwykły płacz. Raczej wrzask. Ssała dwie-trzy godziny, spała dwadzieścia minut, darła się kolejne dwie godzinny, potem ssała. Tak było dzień i noc. Na prysznic miałam 1.5 minuty, inaczej wrzask był taki, jakby ją ze skóry ktoś obdzierał. Byłam zmęczona, wściekła, rozgoryczona brakiem stabilizacji małego dziecka, które powinno głównie spać. Miałam dość. Czarę goryczy przelewało to, że jej rok starsza cioteczna siostra spała całe noce, a w dzień dwa razy po cztery-pięć godzin, czasem raz, ale wtedy osiem godzin bez przerwy. Moja nie spała. Za to wiecznie wyła. Wyła dzień i noc, w przerwie od wycia wisiała na cycu. Nie było opcji kwilenia, płaczu, od razu był wrzask, jakby świat się walił. Ona nie rozpędzała się od zera z płaczem, w jej przypadku od razu gaz do dechy. 

Za rady typu: wsadź do samochodu, na pewno uśnie, byłam w stanie zagryźć. Do babci trasa, w dobrych warunkach, trwała dwie godziny. Próbowaliśmy wyjeżdżać w nocy, darła się i w nocy. Od wsadzenia jej w fotelik, to wypięcia niego darła się. Minęło trzy, może cztery lata. Wyjazd z nią nad morze. Dziewięć godzin w korkach. To było dziewięć godzin darcia się bez przerwy, pod koniec straciła głos. Tak, byliśmy mega szczęśliwi z tego powodu. Już nie dawaliśmy rady dłużej z nią jechać. Do auta wsiadaliśmy wszyscy w słuchawkach z głośną muzyka na swoich telefonach, inaczej się nie dało. Kiedy córka miała sześć lat, nadal budziła się do pięciu razy w nocy, w samochodzie wciąż się darła. W tym czasie syn miał już piętnaście lat, nasza pijawka sześć, a właśnie urodziłam trzecie dziecko.

Na wieść o ciąży teściowa skwitowała tylko: podziwiam was za odwagę po takim dziecku. I pomimo tego, że teściowa bardzo kocha swoje wnuki, a pijawkę w szczególności, to bała się powtórki z rozrywki, która w sumie nadal trwała. Najmłodsza była dzieckiem książkowym. Jadła, spała godzinami, znów jadła. W samochodzie mało spała, ale się nie darła. Mąż wjechał an ambicję starszej, że miesięczne dziecko umie jechać w aucie spokojnie, a ta się drze, jak opętana. od tego pory w aucie był względny spokój, ale w nocy nadal Sajgon. Nasza pediatra zachodziła w głowę jak jej i nam pomóc. Kierowała nas do kliniki zaburzeń snu u dzieci,ale właśnie ją zlikwidowali. Zostaliśmy w sumie sami sobie.

Zaczęłam dociekać, dlaczego moje sześcio-siedmio, a potem nawet ośmioletnie dziecko wybudza się po kilka razy w nocy z wrzaskiem. W tym czasie zaczęliśmy uczęszczać do poradni psychologicznej, gdyż córka miała stwierdzoną nadpobudliwość. To były lata ćwiczeń i błądzenia po omacku, jak jej pomóc. Nikt jeszcze nie słyszał o High Need Baby. Rozpoczęłam własną krucjatę przeciw nienormalnemu stanowi. Wielogodzinne konsultacje z fizjoterpeutą oraz metody masaże z dociskami na piłce, oraz w kąpieli zaczęły przynosić rezultaty. W wieku 8.5 roku słownie: ośmiu i pół roku, moja córka przespała pierwsza noc. Bez wybudzeń. Obecnie ma 13 lat. To trudny wiek dla dziewczynki oraz jej rodziców. Odczuwa wszystko intensywniej, przeżywa bardziej. Dojrzewanie nie pomaga w wyciszeniu. Permanentny PMS daje o sobie znać ze zdwojona siłą. 

Jak radziłam sobie, zanim córka "wyrosła" z bycia nieposkromionym dzieckiem? Skarpetki mogły być tylko bezszwowe, ubrana maksymalnie miękkie, ale bez prania w płynie do płukania, bo ten uczulał, metki powycinane do zera. Pościel i ręczniki gotowane i prasowane, zmieniane dwa razy w tygodniu. Międzyczasie wyszły alergie na pleśnie, grzyby, kurz domowe i konserwanty żywności. Nietolerancja niektórych faktur materiałów nie ułatwiała nam życia. Co robiłam? Eliminowałam, co się dało. Całe nasze wspólne życie to metoda prób i błędów. 

Czy High Need Baby wyrasta? Nie. Ewoluuje i dostosowuje się do świata, ale nie wyrasta. Kłóci się ze światem, w którym żyje, zmusza otoczenie do tolerowania jego zachowań i fobii. Wymaga bycia bezwzględnie kochanym, jednocześnie nie dając się kochać. Ma pasje, przyjaciół, jest bardzo twórcze. Posiada wiele talentów, wrodzony upór oraz wiele blokad, z którymi walczy każdego dnia. Życie z takim dzieckiem nie jest łatwe, ale nie jest też nudne. NHB musi czuć stabilizację, dlatego często upiera się przy znajomych schematach, powtarza noszenie ubrań, dlatego warto mieć całą szafę jednakowych rzeczy, jada wybrane potrawy, upiera się przy swoim wydumanym systemie. Każdy dzień to wyzwanie i nowa lekcja życia, pokory oraz pracy nad sobą. Nowa lekcja miłości ponad wszystko.

Zapraszam do dzielenia się własnymi historiami




To może cię zainteresować 

Kliknij w POLECANE

10 komentarze

  1. Piszesz o mojej córce. Słowo w słowo. Teraz ma 17 lat, już się nie drze ale nadwrażliwość, upór, zostały. Cyklu jej snu już dawno nie umiem zrozumieć, nie tylko snu zresztą .. Jeszcze kilka lat i się wyprowadzi (taki żart) pozdrawiam serdecznie Magdalena S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy mówię, że czekam dnia kiedy dzieci się wyprowadzą, patrzą na mnie, jak na wyrodna matkę. Nie jestem wyrodna, jestem zmęczona. Każdy ma granice wytrzymałości. Przytulam.

      Usuń
  2. Od niedawna czytam tastronke. Sama jestem mama 3 a za 2 tyg juz 4 cudownych, wspanialych dzieci. Wszystko co tu przeczytalam moge spokojnie przelozyc na swoje zycie. Pozdrawiam autorke, zycze duzo cierpliwosci i milosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Edyto :) wielodzietna mama to mama na pełen etat, trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

      Usuń
  3. Wow a myślałam że z tego sie wyrasta. Dużo cierpliwości. A myślałam że mój młodszy ma wielki problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim nie trafi się na taki egzemplarz, myśli się, że dzieci chowają się książkowo ;)

      Usuń
  4. Zaburzenia integracji sensorycznej. Syn ma w innej postaci. Nie tak drastycznej ;) Terapia u specjalisty od 2 roku zycia. Po 6 roku zycia stwierdzone Adhd. Teraz ma 8 i radzi sobie dobrze.tyle że polecenia docierają z opóźnieniem ;) są takie etapy gdy jest gorzej np teraz ma etap pyskowania i wyrażania swojego zdania, które zawsze jest inne niż nasze ;) ewentualnie zgodne z tatowym A mamine traktowane jako wrogie ;) za chwilę pojawi się jego braciszek. Ciekawe jaki będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Córka nie interesowała się siostra zanim ta nie skończyła ok 1.5 roku, wtedy była już na tyle "kumata", że można ją było traktować jak członka rodziny. Obie mają bardzo dobry kontakt. Młodsza kocha starszą miłością bezgraniczną, wszystko jej wybacza. Starsza mimo wielu zaburzeń uczy się bardzo dobrze, była kierowana na badania w kierunku ADHD, ale nie wysłałam jej, bo jest w stanie długi czas skupić się na jednej rzeczy i ja wykonać lub opanować.

      Usuń
  5. Świetnie Cię rozumiem... eM zaczął przesypiać całe noce dopiero tuż przed pójściem do szkoły, a jak już zaczął mówić to od tamtej pory buzia mu się nie zamyka... Latami podejrzewałam go o ADHD (tyle, że w poradni stwierdzono, że u mojego dziecka tak objawia się inteligencja i ciekawość świata i że w sumie nie wiedzą co ja od młodego chcę), mam za sobą miliony wizyt na dywaniku zarówno w przedszkolu, jak i w szkole... A każdy i tak mi się dziwi, kiedy mówię, że ja chodzę do pracy odpoczywać od dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za ten odpoczynek od dziecka byłam długo piętnowana, bo jak tak mogę? Od początku bloga nasze ścieżki jakoś się splatają, przyznasz, że minęło dużo czasu zanim nasze nad wyraz inteligentne i tak samo uciążliwe we współżyciu zostały skatalogowane, jako HNB. Pocieszę cię, jak napiszę, że koleje to jak gwiazdka z czerwcu?

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.