MŁODSZE DZIECKO KOCHA SIĘ BARDZIEJ


                      Dziecko chciałam mieć bardzo wcześnie. Mając 16-17 lat już bardzo poważnie rozważałam taką opcję. Poczekałam jednak do dziewiętnastu. Potrzebowałam kogoś, kogo mogłabym kochać i kogoś, kto kochałby mnie. Egoistyczne. Wiem. jednak było to silniejsze ode mnie. Łatwo nie było, ale zawsze ponosiłam konsekwencje swoich wyborów najlepiej, jak potrafiłam. Wiedziałam jednak od początku, że będę mama jedynaka. Nie chciałam dzielić uczuć. Nie chciałam, by któreś  dziecko czuło, że inne kocham bardziej. Mijały lata. Znów chciałam być mamą. Syn rósł, a ja układałam sobie życie na nowo. Niedługo po dziewiątych urodzinach, nie był już jedynakiem. Nadal trwałam w postanowieniu, żeby dzieci kochać równo. Każde wymagało innej miłości, żadnego nie faworyzowałam. Usłyszałam o wielodzietnej mamy, że miłość wraz z dziećmi się mnoży, nie dzieli.
Niedługo potem zrozumiałam, że to największa ściema macierzyństwa.

                 Kilka lat później znów zostałam mamą. Niejednokrotnie powtarzałam, że jestem mamą trójki jedynaków. Dla każdego miałam osobny czas. Zanim urodziło się kolejne, poprzednie nie wymagało już tyle opieki. Znów dokonałam egoistycznego wyboru. Dzieci rosły, a ja obserwowałam dziwne zmiany. Zmiany zachodzące we mnie. Pierwszą rozmowę odbyłam z mamą wielodzietną, która ma więcej niż troje dzieciaków. Byłam zmęczona kolejnym wybrykiem jednego z dzieci. Powiedziałam na głos to, o czym nawet bałam się myśleć. Przyznałam się nie tylko przed sobą, ale i przed nią, że choć kocham moje dzieci, jedno kocham mocniej. Jest ona piękniejsze, mądrzejsze i temu dziecku jestem skłonna więcej wybaczyć. Jestem podłą matką. Nigdy taka nie chciałam być. Zawsze broniłam się przed tym. Jednak mimowolnie stałam się matką, która wybrała jedno z dzieci na pupila. Okazało się, że ona również kocha jedno najmocniej. Niezależnie od własnych chęci.

               Zaczęłam prowadzić rozmowy z mami, które mają dwoje, troje i więcej dzieci. Każda ma faworyta. Mimo miłości, nie potrafiły oprzeć się instynktowi, że jedno kochają najbardziej. W 80% rozmówczynie przyznały, że to najmłodsze z dzieci jest faworyzowane przez nie. Zaczęłam zgłębiać temat. Okazało się, że ok 60% matek i 75% ojców ma swojego pupila wśród dzieci. Ojcowie instynktownie wybierają córki, matki najczęściej synów. Dzieci mniej kochane, są odtrącane, zakompleksione, czują się niepewnie. Dotarło do mnie, że nie jestem zła, ani podła. Tak działa natura. Jednak bojąc się takich uczuć, zawsze starałam się by dzieci miały tyle miłości, ile im potrzeba. By żadnemu niczego nie brakowało. W rezultacie mam troje pewnych siebie, świadomych własnej wartości egoistów. Z dwojga złego lepiej świadomie faworyzować.

             
Lubisz już mnie? Polub
                                                      


PODOBNE ARTYKUŁY



Chcesz widzieć, co robię na co dzień?


CONVERSATION

21 komentarze:

  1. Zanim urodziłam drugie dziecko zastanawiałam się czy ja dam radę go kochać przecież nie można kochać mocniej niż pierwsze. Oj jak się myliłam. Nie wiem czy synka kocham mocniej ale to jest pewne, że go faworyzuje. Przecież to mój mały bąbelek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z młodszymi tak jest, wymagają więcej uwagi ;)

      Usuń
  2. U mnie odwrotnie, to znaczy kocham dzieci równo, na oboje bardzo długo czekałam. Syn ma prawie 5lat, córka 9miesiecy i silniejszą więź czuje z synem. Choć mała jest przesłodka, tulaśna i kochana ale syn jest taki mój. Nie faeoryzuje, nawet jak mam chwilę że bym chciała, bo to ja byłam tym odrzuconym dzieckiem i swojemu tego nie zrobię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co zdążyłam wywnioskować z rozmów, to właśnie te odrzucone dzieci kochają miłością rozważniejszą.

      Usuń
  3. Zawsze tak się wydaje. Myślę jednak, że nie bardziej ale inaczej. Młodsze dzieci wymagają więcej opieki, może czułości, ale kocha się wszystkie. Nie jesteś złą matką, za dużo sobie zarzucasz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja, każda miłość jest inna.

      Usuń
  4. Mi sie wydaje, ze kocham tak samo. Z mlodszym moze sie wydawac, ze faworyzuje bo czesciej przytulam, dmucham na kazde"ała" i w ogole. Ale gdy starsza byla w tym wieku robilam identycznie, teraz juz jest za duza na takie ojojanie chociaz czasem tez trzeba zeby nie czula sie gorsza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starsze na to ojojanie jednak łase są ;)

      Usuń
  5. Cóż.. chyba jestem poza statystykami, bo nic podobnego nie czuję, a mam trójkę i dobrze mi z tym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam dwie dziewczyny i obie kocham tak samo. Choć gdy byłam w drugiej ciąży byłam przerażona, czy ja będę drugie dziecko kochać chociaż po części tak jak pierwsze, myślałam że to będzie niemożliwe... A jednak od półtora roku mam je dwie i obie tak samo uwielbiam i nie wyobrażam sobie inaczej. Mam nadzieję, że tak pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, jednak ulegnie modyfikacji, gdy wejdą w wiek buntu nastoletniego.

      Usuń
  7. To jest o mnie i o mojej 6 lat młodszej siostrze, która jest tą "bardziej kochającą" #toskomplikowane. PS. Rodzice, chyba wyciągnęli wnioski z mojego wychowania, kiedy wprowadzali ją w rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwiniesz myśl "wprowadzali ją w rzeczywistość"?

      Usuń
  8. U mnie jest tak że obu synków kocham tak samo mocno, ale starszy od początku rozwijał się trudniej, wymagał ciężkiej pracy i z mową i z wieloma innymi umiejętnościami,d o tego wielkie bunty, cieżkie zachowania... młodszy od początku jest bezproblemowy, mówię że wynagradza mi przejścia ze starszym. Raz mi ktoś powiedział ze faworyzuję młodszego... może przez moje opowiadania jaki był starszy tak to wygląda, ale nie czuję abym to robiła na co dzień, wymagam tak samo od obu, obu tulę, całuję, ale młodszemu jeszcze musze więcej pomagać, to wiadomo. Za to mąż rzeczywiście faworyzuje młodszego. Moze też przez to ja staram się aby starszy nie czuł się gorszy i staram się też do niego aby nie czuł sie gorszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam doskonale trudności przy jednym z dzieci. Ogrom pracy, który włożyliśmy w wyprostowanie pewnych zachowań jest nie do opisania. Za to najmłodsze, faktycznie bezproblemowe i w rezultacie wynagradza nam poprzednie. Zawsze mówię, że jak ktoś ma spiekleńca, czy dwóch to kolejne w pakiecie należy się bezproblemowe ;)

      Usuń
  9. Nie mam jeszcze dzieci, ale wydaje mi się, że w macierzyństwie nie da się niczego zaplanować. Trzeba zdać się na instynkt. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, choćbyś nie wiem, jak planowała, to i tak większość wymyka się spod kontroli.

      Usuń
  10. jestem zaskoczona. nie sadziłam ze tak moze byc. Patrze nteraz na swoją córkę i sie zastanawiam, czy bede drugie dziecko faworyzowała i bardziej kochala, skoro ta pierworodna jest taka słodka? hmmm zaciekawiłaś mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłębiłam temat po kilku komentarzach, okazuje się, że nie tylko matki starszych dzieci dostrzegają różnicę, mamy maluchów tez tak mają, tylko znacznie bardziej drastycznie...

      Usuń
  11. Bardzo się bałam czy pokocham Maksa tak bardzo jak Maję. Teraz już wiem, że miłość się mnoży, a nie dzieli. :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.