JESTEŚ STARSZA, OCZEKUJĘ OD CIEBIE...

czwartek, 21 lipca 2016

                 Jestem starszą siostrą. Mama popełniła wszystkie możliwe błędy wychowawcze i kilka mało prawdopodobnych. Byłam nianią, byłam starsza, miałam sobie radzić i radziłam. Czasy były takie, że klucz wisiał na szyi, a jedynym naszym celem było nie zgubienie go. Opieka starszego rodzeństwa nad młodszym? Standardowa praktyka. Nie chciałam mieć więcej niż jednego dziecka. Najmłodsze ma zawsze najlepiej, to od starszego się wymaga. Podziały mnie odstraszały. Bałam się, że jedno będę kochać, a od drugiego wymagać. Z biegiem lat decyzja poszła w innym kierunku. Dzieci mam troje, a "najgorzej" ma chyba średnie. Najstarszy ma obowiązki. W sumie miał, jak mieszkał z nami. Najmłodsza to maskotka. Taki urok dużej różnicy wieku. A średnia....

               Średnie dziecko zazwyczaj jest zagubione. Ani już najmłodsze, ani najstarsze. Za małe na poważne obowiązki. Rośnie sobie ten średniak, a granica się zaciera. Kiedy zaczynam od niej wymagać by pomagała w domu. Proste czynności: pościelenie swojego łóżka, rozładowanie zmywarki, nakarmienie pupila. Buntuje się. Ona uważa, że nie musi, bo od tego jest starszy brat. Pominę fakt, że brat zaczyna prowadzić własne życie. Średnia staje się najstarszą. To skomplikowana przemiana, zarówno dla niej, jak i dla nas. Łapię się na tym, że wymagam. Ona się przed tym wzbrania, a ja mam moralniaka. Z jednej strony nie chcę jej odbierać dzieciństwa, z drugiej wiem, że musi uczyć się systematyczności i odpowiedzialności. Ostatecznie ma już dziesięć lat.

             Kiedy proszę, żeby wzięła siostrę za rękę, bo ta nie nierównym terenie się potyka. Gabka twierdzi, że nie będzie niańką dla naszego dziecka. Gotuje się wtedy we mnie. Wiem, że sama do tego doprowadziłam odsuwając ją od obowiązków. A teraz kiedy chcę pomocy ona się przed tym broni. Miotam się na granicy prośby o pomoc, a nakazu. Bywają dni, że starsze rodzeństwo powinno pomóc styranej matce w zajęciu młodszego. U nas zabawa wynika spontanicznie. Mała wpatrzona w starszą, jak w  obrazek. Imponuje jej umiejętnościami i wiedzą. Starsza natomiast traktuje małą, jak zło konieczne. Jednak dla mnie problemem jest granica między zdrową zabawa rodzeństwa, a wykorzystywaniem starszego. Nie ma złotego środka, popełniam błędy. Czasem łapię się na tym, że oczekuję. Kajam się przed sobą, że jestem za surowa, jednocześnie wiedząc, że nie mogę trzymać jej pod kloszem, bo nauczyciel w szkole też będzie wymagał, później szef w pracy...  Mam świadomość, że moje decyzje i oczekiwania będą miały wpływ na jej postawę w życiu dorosłym. Czy dobrze, że już teraz się tym martwię?


Polecane artykuły


oraz dla rozluźnienia

11 komentarze

  1. Czasami to wynik zbyt dużej różnicy wieku wśród rodzeństwa. U nas synek 2,5 roku, potrafi przynosić siostrze pampersy czy pilnować aby za bardzo nie rozrabiała, nie wiem jak długo to będzie trwać ale chciałabym aby wzajemna opieka trwała jak najdłużej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami. U mnie miedzy najstarszym,a najmłodszą 15 lat. On do tej pory miał z mała zdecydowanie lepszy kontakt, niż średnia.

      Usuń
  2. Jestem średniakiem. Jak mialam 11 lat ( a brat 13) to ja zajmowalam sie więcej niemowlakiem naszym braciszkiem . Rodzice pracowali ,zajmowali sie plonami,truskawki , maliny ,śliwy,bób , itp. Zawsze coś. Nie pamiętam zebym się buntowała, to bylo normalne . Taki mój maly syneczek :) i wlasnie obchodził teraz 18 :) i dalej taki przytulak ,najmłodszy. teraz w końcu ma lepszy kontakt z najstarszym bratem . Bo jak byli młodsi to zero . Starszy sie kłócił że nie będzie niańczyć. A teraz najmłodszy 18latek sie złości jak ma przypilnować moją córę :) i historia sie powtarza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Najstarszy chętnie zajmował się najmłodszą, gdy biegłam na step czy aerobik, średnia zaczęła się nią interesować, gdy Mela zaczęła być "kumata". Wczesniej była dla niej nieatrakcyjna ;)

      Usuń
  3. A mnie się zawsze wydawało, że najstarszy ma najwięcej obowiązków jeśli chodzi o pilnowanie rodzeństwa, a średni jest właśnie całkowicie pomijany. Najstarszy ma już dorosłe problemy, najmłodsze jeszcze malutkie i wymaga opieki, a średni jakoś tam życje miedzy jednym a drugim. Tak przynajmniej zauważyłam bo znajomych i bliskich rodzinach przez całe swoje dotychczasowe życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam. ;) Znam to też z bycia najmłodszą wśród czwórki dzieci i z odległości czasu widzę jak starsze dzieci często są pokrzywdzone. Nie nauczysz sprawiedliwości, to samo będzie u Twoich dzieci. Widzę, że wnuczka potrafi już bardzo dużo, nawet ugotuje proste danie, a wnusio z łaską odkurzy pokój, a nabałaganić jak potrafi! A zwróć uwagę córce, to powie że tak samo wychowywałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych rzeczy się nie widzi samemu, a krytykę przyjmuje się niechętnie ;)

      Usuń
  5. To chyba zależy od układów rodzinnych. Byłam tą starszą, sama rwałam się do pomocy, czasem młodszy brat wkurzał, ale zawsze czułam się za niego współodpowiedzialna, nawet czasem wychowawczo zastępowałam przepracowaną i nadmiernie zestresowaną mamę. Odwrotnie niż u Ciebie wręcz marzyłam o dużej liczbie dzieci. W efekcie mam jedno i nie planuję więcej. Jak to różnie w życiu bywa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przewrotnie ;) Moja średnia w ogóle nie rwie się do niczego, dobrze jej, tak jak jest.

      Usuń
  6. Ja też zajmowałam się młodsza siostrą i nie czułam się tym nigdy pokrzywdzona. Rozpusciłam za to gadzine okropnie, i chyba zrobiłam tym mamie niedźwiedzią przysługę bo się nie może teraz doprosić, żeby coś posprzatała czy pomogła. Ale może to taki wiek (11 lat) podobny jak twoja średnia córka? I wyrośnie.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.