Uwierz mi, nie chcesz tego wiedzieć o swojej kobiecie.

środa, 8 kwietnia 2015
              Facet z natury jest bardziej ciekawski niż kobieta, by wyzbyć się kompleksów, utwierdzić w przekonaniu, że jest najlepszy na świecie stawia swoją wybrankę w sytuacji, gdzie ta musi kłamać. Kobiety nie kłamią, dlatego, że z natury są pokrętne. Kłamią, by zachować harmonię w związku. Zobacz ile razy naraziłeś na szwank swoją sielankę zadając zbędne pytania? Przekonaj się czy musiałaś ściemniać, by związek nie zaczął się sypać?


Ten pierwszy raz. Ile miała lat?
Co za różnica? Było minęło. Prawdopodobnie nie usłyszysz prawdziwej odpowiedzi, bo uzna, że i tak pomyślisz, że stanowczo za wcześnie. Po co ci ta wiedza? Ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła. Nie chcesz go rozpętać.

Czy kochała tego pierwszego?
Zawsze usłyszysz, że chyba tak, to po co pytać? Kobieta zawsze myśli, że kocha, potem jej przechodzi. Ulatuje niczym bańka mydlana. Pierwszy raz prawie zawsze jest rozczarowaniem, to leczy z miłości. Nie pytaj czy kocha? Kocha jest poniżej, powyżej kolano.

Z kim była przed tobą?
A co za różnica? Nie była z tobą, tyle w temacie. Drążysz? Albo wywołasz awanturę, albo wywołasz awanturę. Nie wierzysz? Zazwyczaj kończy się to tak, że padają słowa: "powiem, jeśli ty mi powiesz ile?" tuż po twoim wyliczeniu padnie sławetne: "kto?", zaczną się wyrzuty-kobieta to skomplikowane bestyja, nie miałeś kłopotu znalazłeś. Masz wściekłą, zazdrosną babę u boku-gratuluję.

Czy był dobrym kochankiem?
Wolisz usłyszeć tak, czy nie? Zastanów się, czy chcesz wiedzieć? Co ma ci powiedzieć? Rezolutnie powie, że średni, albo kiepski, po co ma wpędzać cię w zakłopotanie?

Ilu miała wcześniej?
Pamiętasz scenę z "Cztery wesela i pogrzeb"? Kiedy jakże uroczy Hugh Grant pyta swa wybrankę, który był? Wyliczanie, tłumaczenie, że wychowała się na wsi i dojście do numeru (chyba) trzydziestego drugiego. Chcesz takiej informacji? Naprawdę musisz wiedzieć ilu trzydziestu dupków pukało twoją wybrankę przed tobą? Daruj sobie.

Ponoć mowa srebrem,milczenie złotem-tego się trzymaj.


Rozrywkowe artykuły



Lubisz swój związek? Nie zadawaj pytań, polub.
             

19 komentarze

  1. hahhah toast z pewnego wesela mi sie przypomina KTO NIE PUKAŁ PANNY MŁODEJ I Z TŁUMU GOŚCI JEDEN FACET RĘKE PODNOSI KTO TY? PYTAJĄ ? PAN MŁODY!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się że kobiety bardziej naginają facetów na te pytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. po co nam taka wiedza? ważne, że ma się szczęśliwy związek obecnie , prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha ten zestaw pytań jest chyba stały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekazywany chyba w genach z pokolenia na pokolenie :P

      Usuń
  5. Żaden nie chce wiedzieć, ale każdy pyta :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Fakt, jest to cnota nad cnotami trzymać język za zębami ;) pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak jednej z drugą na szczerość się zbierze potem płacz ;)

      Usuń
  7. No dobra. Przyznam sie. Pytalam. Ale cholera no zalowalam ze gębę w ogóle otworzylam. Nigdy wiecej glupich niepotrzebnych pytań nie zadawalam�� , a ze mój zapytal tez to w odwecie odpowiedzialam���� . No to se pogadalismy��

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to dobrze, że mój partner jest moim jedynym łóżkowym, ile to zbędnych pytań odpada. Zdarzało się, że z tym czy i ów się pocałowałam, ale rozeszło się po kościach, zresztą kompletnie nic nie pamiętam, bo to dawno było. Co najwyżej mam w drugą stronę, mogłabym dopytywać o jego byłe, sporo dziewczyn, ale w sumie przelotne związki bez znaczenia strategicznego. Czasami oglądając jego stare zdjęcia natykam się na jakąś nieznaną pannę i tyle (w sumie to nie potrafię ich nawet policzyć, a ilu nie ma zdjęć?, hi hi).

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha medal za tekst!😁 przerabialam to z tym że to ja wypytywalam 😜 awantura? Tak gdy on nie przyjmował do wiadomości mojej przeszłości, trudny typ faceta przyszło mi posiadać 😭

    OdpowiedzUsuń
  10. Po co pytać, jeszcze się usłyszy coś, co się nie chce.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.