Był to koniec lat 90. Półki sklepowe uginały się od towaru, ale nie oszukujmy się. Nie był od zbyt dobry. Pampersy były fatalne jakościowo. Różowe dla dziewczynek, niebieskie dla chłopców. Był to faktycznie kawałek ceraty z ligniną środku. Nie dość, że masakryczne odparzały, to jeszcze przeciekały. W tym czasie powstała pierwsza Biedronka w mieście, gdzie mieszkałam. Mogłam kupić w niej taniej Bebiko dla małego. Jednak kp było komfortem. MM wydatkiem i utrapieniem. Przykazane miałam od mam, że dziecko ma spać osobno. Spał ten mój synek w łóżeczku, a jak przez pierwszy rok na materacu obok. Etap popularnego chodzika mnie ominął. Córka koleżanki wjechała w nią, kiedy ta odlewała ziemniaki i została poparzona. Po tym doświadczeniu wystrzegałam się chodzika.
Obowiązkiem każdej młodej mamy było karmienie dziecka już od czwartego miesiąca startym jabłkiem i marchewką, oczywiście dosładzanymi. Kiedy tylko dziecko siadało, dostawało w rękę kawałek skórki chleba lub bułkę. Kiedy mały skończył 1,5 roku, odmówił jazdy wózkiem. Dreptał ten pędraczek obok mnie, a mi przemieszczanie się z punktu A do punktu B, zajmowało wieki. Nie goniłam, tak, jak dziś, dreptałam w jego tempie.
Pierwszy rower, pierwsze rolki, deskorolka. Mimo iż było to ponad 15 lat temu, zawsze miał kask i rower. Już wtedy była świadoma i nie chciałam narażać go na niepotrzebne kontuzje. Tym bardziej że ślady po własnym upadku z deskorolki mam do dziś na kolanie. Nigdy szczególnie nie był fanem piłki. Za to uwielbiał jeździć. Skateparki pojawiły się, gdy był już w gimnazjum.
Uczyłam się świata, zasad panujących w dorosłym świecie. Popełniłam wszystkie możliwe błędy i kilka zupełnie nieprawdopodobnych. Dorastałam razem z nim. Chyba dzieckiem przedłużyłam sobie dzieciństwo. Wszyscy brali nas za rodzeństwo. Otaczająca nas rzeczywistość zmieniała się wraz z nami. Zawsze był zadbany i dopilnowany. Czy wyrósł na wartościowego człowieka? To pokaże czas. Nie umiem dziś ocenić 20-latka. Wiem, co miałam w głowie w tym wieku, pamiętam, ile czasu zajęło mi dojrzenie do pełnoletności. Dziś mogę powiedzieć tylko najlepszego młody i gratulacje dla mnie, że mimo wszystko dałam radę cię wychować.
Podobne artykuły, kliknij w tytuł
Lubisz już mnie? Polub
4 komentarze
Naprawdę się wzruszyłam.
OdpowiedzUsuńPięknie... Za dwa dni minie 16 lat, kiedy ja zostałam mamą po raz pierwszy i też miałam wtedy 19 lat. ��
OdpowiedzUsuńMam 42 lata syna 22i córkę 20,czuję się fantastycznie bo udało mi wychować dwie najważniejsze osoby w moim życiu, Duma mnie rozpiera jak o nich mówię i patrzę na nich a wzruszenia na maxa.
OdpowiedzUsuńWitam w klubie 19-stoletnich mam. Z tym że, mój "bobas" niedługo skończy 17-tkę :) Czas zleciał, jak szalony.
OdpowiedzUsuń