ZAWIODŁAM, JAKO MATKA.


          Dzień, jak co dzień. Budzik o szóstej, Marcin się zrywa, ja nakrywam kołdrą na głowę. Dzieci niczym stonka rozłażą się po terenie. Jest w domu jeszcze pół godziny, łapię ten czas na drzemkę. Jednak nieubłaganie zaraz wyrwą mnie z łóżka kłótnie dziewczyn. Wydzieram skrawki nocy majacząc w półśnie. Nie ma lekko, wstaję. Zanim ogarnę Armagedon muszę dojść do siebie. Sen szponami wyrywa z umysłu spokój. Zaparzam mieszankę ziół dziewczynom, sobie szałwię. Kręcę głową na boki, wyrzucam lepkie myśli, które oplatają mnie niczym bluszcz.

         Od lat nie palę, dziś mam ochotę. Mimo, iż wiem, że w konsekwencji były mdłości i ból głowy. Siorbiąc poranną szałwię myślę o wódce. Tą skutecznie wyeliminowały tabsy na migrenę. Gaba się ubrała, Mela kończy śniadanie. Cholera, pada deszcz. Nawet pogoda nie ułatwia dziś startu. Mozolnie przekonuję Melę, żebyśmy już szły do przedszkola. Zapinam jej buty, krzyczy, że za mocno. Wciąż ściskam ją za mocno, wciąż... "Będę za tobą tęskniła" mówi, gdy zakładam jej czapkę.
Cholera! Nie mogę się rozryczeć!

         Idziemy świergocząc radośnie wierszyk o kaczuszce. Oczyszczam umysł. Żadna wredna myśl nie mąci mojego spokoju. Oddychałbym głęboko, gdyby, jakiś imbecyl nie palił śmieci. Znów duszę się  wspomnieniem. Odstawiam Melę do placówki. Wracam i zaparzam lawendę. Może ten ucisk w żołądku minie. Mam ochotę płakać. Wyć, bujając się w kącie. Ten sen był tak realny...  Szłyśmy z Melą po łące. Nogi unosiły nas lekko. W ułamku sekundy znalazłyśmy się w pustym domu. Nie znam go. Ona wesoło biegała, śpiewała, podskakiwała. Nagle zachwiała się i zaczęła zsuwać w dół. Ściskałam jej rączkę, ale mi się wyślizgiwała. Zaczęła spadać, jak Alicja do króliczej nory. Długo, z ogromnym krzykiem... Dźwięczy mi ten krzyk w uszach. Od rana nie mogę znaleźć sobie miejsca. Okrutny budzik zadzwonił zbyt szybko. Rozpaczliwa próba kontynuacji snu nie powiodła się. Została gdzieś tam, sama, nie umiałam jej znaleźć. Zawiodłam.


         Wiem, że to tylko sen, fikcja. Jednak gdzieś z tyłu głowy jawi się obraz rzeczywistości. Pochłonięta jej nocnymi bólami kolanek, niechęcią do przedszkola (KLIK) potrafię sobie wyśnić kolejne utrapienie. Jest mi źle. Sama sobie robię krecią robotę. Zdaję sobie sprawę z tego, że Mela jest wrażliwa i odbiera moje emocje, jednak nie radzę sobie z nimi. Nie wiem, jak sobie i jej pomóc?

Masz radę dla nadwrażliwca? Podziel się nią,
Polub mnie na fb.

                                               


CONVERSATION

22 komentarze:

  1. X czasu temu śniło mi się, że zgubiłam dziecko. Po prostu. Chwila nieuwagi, zapatrzenie w w cokolwiek. Do tej pory zastanawiam się po jakim czasie poszukiwań skoczyłabym z okna, nie mogąc sobie z tym poradzić. Czasami mam ochotę go do siebie przywiązać, przykleić, wsadzić czip w oko, monitorować każdy krok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szurek u kostki ko czip na nadgarstku-dobry pomysł.

      Usuń
  2. Ja jestem nadwrażliwcem i moja młoda też nadwrażliwiec, nie znalazłam na nas sposobu ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy w ogole jest sposob na te ceche. Piekna i przerazajaca. Chyba nie. Niestety, choc z jednej strony pozwala dojrzec najpiekniejsze rzeczy na swiecie, ktore inni ignoruja, potrafi tez robic z mozgu sieczke. Trzymaj sie cieplo! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt kręte drogi, którymi prowadzi :(

      Usuń
  4. Moja córka jest mega wrażliwa. Przeżywając różne emocje ma problemy ze snem. Kiedy wiem, że czeka ja intensywny dzień w ruch idą ziółka typu melisa :) Na emocje reaguje często agresją. Przeżywa nawet pójście do koleżanki, dziś właśnie ma takie popołudnie, a wcześniej przed tym "wydarzeniem" przezywała je tak, że oberwało się matce :( Jeśli zaś chodzi o nocne bóle nóg, czy tak jak u nas czasem ramion - to bóle wzrostowe. Czasem wystarczy masaż, ciepły termofor, a czasem kończy się podaniem nurofenu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jest starsza, na wieść o końcu ferii, wstała w poniedziałek o 2-giej w nocy i domagała się pilnowania czasu, żeby nie zaspała..

      Usuń
  5. Ja śnie częściej niż przeciętny człowiek. Praktycznie codziennie coś mi się tam kołacze z tyłu głowy. Niektóre sny powodują ból w oddychaniu. Na szczęście to tylko sny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz Bożenka.... Jest taka książka, dla dzieci.... Ale myśl przewodnia pozwala mi żyć ciesząc się chwilą. Nie musisz jej czytać. Powiem Ci o co chodzi. Ta jedna zasada, a wpojona głęboko w duszę uwalnia ucisk i pozwala nareszcie odetchną....
    To jest idea czerpania korzyści ze wszystkiego co Ci sie przytrafia złego. Kiedyś uderzyłam? To dobrze, bo juz wiem jakie to wstrętne uczucie i wiecej nie chce go poczuć, wiec nie będę bić. Złamałam nogę? Jak dobrze, ze tylko nogę , jedna... Mogło być znacznie gorzej. Piłam? Ale juz nie piję! Hura udało się. Itd.... We wszystkim złym znaleźć dobre okoliczności. Da się. Uwierz mi. I jest łatwiej. Jestem spostrzegana jako wesoła pełna energi dziewczyna. Cieszę się z tego co mam teraz..... Nikt nie wie, co przeżyłam..... Taka analogiczna filozofia do tej, ze nie ma tego złego, co by na dobre wyszło! A ta książka to Polyannna ;).
    A jeszcze jedno co pomaga to " nie będę o tym myślec teraz. Pomyślę o tym jutro"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się z drobiazgów, nawet jelitówkę przekuwam w pozytyw-można schudnąć, ale myśli o rodzinie i domysły paraliżują mnie ze strachu :(

      Usuń
  7. Tez tak mam jeny naprawde,2 razy w tyg sen ktory rozwala mi uczucia,w prawdzie nie kazdy z dzieckiem,ale zwykle z kims dla mnie waznym.Pieknie piszesz cudownie,az szkoda konczyc czytac,polecialam 3 razy ten tekst,przy tym sie poryczalam i usmialam.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, ciepłe słowa są balsamem dla mojej duszy :*

      Usuń
  8. Mam jeden sen schowany z tyłu głowy, który wyśniłam tak realnie tuż po narodzinach Frania. Nawet gdy go opowiadam setny raz chce mi się ryczeć...kiedyś Ci opowiem :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, miała sen będąc w ciąży z Gabą, że spycha nas z drogi ciężarówka, w momencie, gdy samochód zaczął się "kurczyć" widziałam tylko swój wielki brzuch i słyszałam zgrzyt łamanej blachy, obudziłam się. Trzy lata później kuzynka M. zginęła w wypadku samochodowym w dużej ciąży, zginęły obie, ona i jej córeczka...

      Usuń
  9. Chyba każda matka nosi pod skórą podobne strachy. Czasami wyłażą na wierz, jakieś przeczucie się pojawia, jakiś okrutny sen. Przerażają, obezwładniają i odbierają jasność myślenia. Uświadamiają nam (jakbyśmy tego nie wiedziały :P) co mamy najcenniejszego. Wiele z nas ma czułki na wierzchu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Raz w życiu, całkiem niedawno, miałam tak okrutny i jednocześnie realistyczny sen, którego "akcja" działa się w moim własnym domu, że mój mąż musiał mnie w środku nocy przez 2 godziny uspokajać. Wyłam jak dziecko, byłam przerażona jak dziecko. Nie wiem skąd biorą się tak straszne sny, długo szukałam wytłumaczenia, ale jeszcze dłużej próbowałam zwalczyć demony.
    Nie jestem wrażliwcem w sensie tego co spotyka mnie w życiu - zostałam przez nie zahartowana i to wykorzystuję w codziennych z nim potyczkach.
    Myślę, że każda matka może powiedzieć o sobie "zawiodłam jako matka", tylko po co? Jesteśmy ludźmi, mamy prawo do błędów i uczymy się na nich, a każde doświadczenie nas wzbogaca. Nawet to gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobrze rozumiem Twój niepokój i zdenerwowanie. Też czasem miewam takie sny, po których ciężko odróżnić rzeczywistość od sennego koszmaru. Jednym z najgorszych, był ten w którym z pokoju obok porwano dwójkę moich dzieci, których potem nie mogłam odnaleźć. Bardzo długo nie mogłam się uspokoić, nawet na samo wspomnienie bardzo mnie to porusza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam kiedyś taki przerażający sen, bałam się zasnąć przez następne kilka nocy. Śniło mi się, że byliśmy na takim wycieczkowym rejsie po Odrze, mój synek miał wówczas 1.5 roku. Zeszłam z pokładu na brzeg po kładce, a mój synek radosny i roześmiany biegł za mną. Wyciągnęłam do niego ręce, a on nagle wpadł do wody i zaczął tonąć... wskoczyłam za nim, ale nie mogłam go złapać... milimetry mnie dzieliły od jego rączki, a i tak nie mogłam go chwycić. Na samo wspomnienie tego snu poleciały mi łzy... ehhhh

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam kilka takich snów, one wracają i za żadnym razem nie mogę sobie z nimi poradzić. Budzę się wyrwana ze snu, wszystko mnie aż boli a łzy już nie raz kapały na pościel jak grochy.... Chciałabym powiedzieć, że to minie samo, ale jeszcze w to nie wierzę...
    Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy byłam w drugiej ciąży miałam również okropny sen. Zresztą wtedy często miewałam takie sny, byłam mega nadwrażliwa. W śnie byłam w jakimś mieście, gdzie trwały walki. Wiedziałam, że syn jest gdzieś po drugiej stronie miasta. Byłam na siebie wściekła, że nie ma go przy mnie. Przedzierałam przez ulice, opuszczone budynki. Ale nie potrafiłam go odnaleźć.. Obudziłam się i płakać mi się chciało. Ze złości na samą siebie, że nie mogłam go tam odnaleźć i ze szczęścia, że to tylko sen, a on śpi spokojnie w swoim łóżku.
    Teraz z kolei mieliśmy spory problem z samochodem męża. Trzy razy u mechanika + wymiana akumulatora. Więc kilka dni z rzędu śniło mi się, że moje auto się psuło, albo komuś auto przerysowałam. Aż mi się z domu wychodzić nie chciało.. żeby przypadkiem..

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.