MATKA KONTRA NASTOLATEK, CZYLI RELACJA Z DOROSŁYM SYNEM

niedziela, 3 lipca 2016

                      Bycie młodą mamą ma niewątpliwe plusy. Już po trzydziestce ma się kumpla, a okolicy czterdziestki kompana do wszystkiego. Wspólne koncerty, zakupy, wypady. Wspólni znajomi. Okazuje się, że znajomi są na tyle zdystansowani i akceptują nasze ciężkie poczucie humoru. Jednak czy życie pod jednym dachem z dorosłym już nastolatkiem to taka sielanka? Dziewiętnaście lat. Niby nastolatek, a dorosły.Chciałabym powiedzieć, że skoro pracuje, to dokłada się do rachunków. Jest odpowiedzialny, pomocny, zawsze na czas... Czy w tej bajce były smoki? Relacja z dorosłym nastolatkiem, który nagle postanowił być niezależny, jest jak relacja z niemowlakiem. Z tym, że niemowlak ci ufa. Nastolatek ma w głębokim poważaniu twoje rady, wie wszystko najlepiej i oczywiście jest najmądrzejszy. W jego oczach jestem niewyrozumiała, nie znam się i przesadzam. 

                Ale czy zawsze? Oczywiście, że bywają lepsze i gorsze chwile. Kiedy migrena rozsadza mi głowę na milion kawałków, on wspomaga siostry i psy w tworzeniu zbędnego hałasu. Kiedy dziewczynki zawzięcie próbują roznieść tamburyn i perkusję, zdezorientowane psy wyją, on dzielnie zagłusza je gitarą elektryczną. Kiedy siostry wyleją sok wiśniowy lub jeżynowy, on łagodzi temat zastawiając zaciek na ścianie wazonem.  Kiedy jest lato, on chodzi w kurtce, w listopadzie w krótkich spodenkach. Czy go rozumiem? Staram się. Też byłam nastolatką. Nikt mnie nie rozumiał, a zimy w  tyn wieku nie były na tyle mroźne, żeby zapinać kurtkę. Dlatego staram się być wyrozumiała dla różnych zachowań. Ale pomimo kumpelskiej relacji widzę przepaść pokoleń.  Nie złą, czy niezrozumiałą.  Zdrową. Nie chcę się do tego przyznać, a jednak... Dociera do mnie mądrość, która jednak przychodzi z wiekiem. 

              Tak różni, a jednocześnie podobni.  Możemy być na pewnym poziomie partnerstwa. Słuchać podobnej muzyki. Śmiać się z tych samych filkmików na YT. Jednak nie, poziom partnerstwa ma granice. Nadal Matka-syn. Czy taka relacja jest kiepska?  Dogadujemy się, osiągnęliśmy pewien poziom zwierzenia i zaufania. Nie duszę go kontrolą i nadmiernym zainteresowaniem. Masz obecnie słodkiego szkraba, a już dziś  martwisz się o to, jak twoja relacja z dzieckiem będzie wyglądała za kilkanaście lat?  Nie potrzebnie. Buduj ją po woli, ale systematycznie. Interesuj się jego problemami, ale nie bądź nachalna. Miej kontakt z jego kolegami, ale bądź zawsze mamą, nie do końca kumplem. Oczywiście możesz być przyjacielem zachowując powyższe wskazówki. Jedno nie wyklucza drugiego. A nic tak nie umila wspólnego czasu, jak udane zakupy z nastolatkiem. Myślisz, że to niemożliwe? Frajda jest, gdy ty mu doradzasz, a on wybiera coś dla ciebie. Taki syn jest znacznie cierpliwszy w zakupach niż mąż. Ubieramy się w Denley.pl.  

I jak? Wyglądam na mamę tego faceta?







Lubisz już mnie? Polub
                                                      



PODOBNE ARTYKUŁY




20 komentarze

  1. Wiesz, czasem ubolewam że nie mam syna, nie miałam tego odczucia. Córki były za ojcem, dopiero po rozwodzie poznały go bardziej, ale co z tego jak mieszkają oddzielnie i nie widzimy się zbyt często :) Asia ma za to w wieku 31 lat 13 letnią córkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za kilka lat zobaczę, jak mi wyszło z córkami :*

      Usuń
  2. Szczerze to wyglądacie jak rodzeństwo :-) super fotki ;) ja syna urodziłam w wieku 22 lat i też się cieszę ,a córeczkę gdy miałam 27 lat, i cieszę się, że właśnie wtedy ;) ja już mam coraz większe dzieci, a moje koleżanki dopiero zaczynają przygodę z macierzyństwem ;) fajnie jest być młodą mamą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz też mam 2 no dorosłych synów, Paweł 23 lata i Bartek 18 lat ... Paweł jak tylko skończył liceum wyprowadził się z domu, początkowo mieszkał w akademiku, potem wynajął mieszkanie, nie daleko bo 70 km od domu, ale z czasem życie ułożyło mu inną historie i w efekcie czego mieszka teraz w Łodzi, widujemy się bardzo rzadko i tęsknie za nim, myślę, że on też ale cóż tak bywa .... natomiast Bartek po skończeniu gimnazjum zamieszkał w bursie też 70 km od domu .... Paweł chodził do liceum bliżej domu, na weekendy przyjeżdżał różnie się m-dzy nami układało ale jakoś rozmawialiśmy ze sobą, z Bartkiem jest inaczej bo i on jest inny, jest indywidualistą, daliśmy mu więcej swobody, nie przyjeżdża co weekend, ale to był chyba nasz błąd bo nie umiemy ze sobą rozmawiać, zawsze kończy się kłótnią i krzykiem, opuścił się w nauce i niestety nie przeszedł do kolejnej klasy, będzie miał egz komisyjny ..... wiem, że popełniliśmy błąd bo straciliśmy nad nim kontrolę, ale to był wpływ chwili i stwierdzenie starszego syna "ja nie mogłem się uczyć w mieście, to niech on chociaż ma taką możliwość" no i w sumie kiedy dostał się do najlepszego liceum to stwierdziłam, ze niech tak będzie i tak było, ale teraz to niestety nie wiem co robić bo wiem, ze czasu nie cofnę :/
    PS wiem, ze może chaotycznie, ale jakoś tak samo poszło

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie że wyglądasz bo jesteście bardzo do siebie podobni :P Podejrzewam że z charakteru też :D ahahhaa

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja tak tęsknię za moją dorosłą juz córką... Odkąd skończyła 18 lat właściwie nie ma jej w domu, co ja piszę ... w kraju! Najpierw 4.5 miesiąca w Japonii, teraz prawie 3 miesiące w USA. A jak jest w domu, to jej chłopak też z nią jest i w ogóle nie mamy czasu by pogadać. Dlaczego Zosia tak szybko dorosła?

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja tak tęsknię za moją dorosłą juz córką... Odkąd skończyła 18 lat właściwie nie ma jej w domu, co ja piszę ... w kraju! Najpierw 4.5 miesiąca w Japonii, teraz prawie 3 miesiące w USA. A jak jest w domu, to jej chłopak też z nią jest i w ogóle nie mamy czasu by pogadać. Dlaczego Zosia tak szybko dorosła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szybko dorastają. Zobacz, jaka Mela i Ania już duże...

      Usuń
  7. Godne naśladowania, być trochę jak kumpel, lecz pilnować roli pierwszoplanowej, jako Mama. Często podpatruję u Ciebie tego rodzaju posty, bo chcąc nie chcąc Omen za 10 lat stanie się pełnoletni. Już pokazuje silny charakter, a jeśli choć trochę geny mają tu coś do powiedzenia to...łoooł, lepiej się na to przygotować wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze w tym wszystkim jest zaufanie. Bura, gdy się należy, chwalenie w miarę zasług i pokazywanie dróg wyboru oraz mówienie o konsekwencjach. Nie jest łatwo, ale to ich życie, muszą przez nie przejść. Może z naszą pomocą, ale sami.

      Usuń
  8. Dał się sfotografować i napisać o sobie na blogu? W takim razie wychowawczo jesteś super :D

    OdpowiedzUsuń
  9. W kwestii wyglądu - to jak brat z siostrą. Fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj już czuję, że z moją córką to tak prosto nie będzie, to mały pyskol, i będą burze, ale to dobrze, nie jest nudno. :D A ona ma dopiero 6 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z córką nie będzie tak łatwo, ma 10 lat i już dokazuje ;)

      Usuń
    2. Z córką nie będzie tak łatwo, ma 10 lat i już dokazuje ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.