DOŚWIADCZENIA DLA DZIECI? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!

       Czy dzieci zainteresują się doświadczeniami? Oczywiście, że tak. Rzeczy z pozoru proste i oczywiste dla dorosłych dla maluchów są magią. Pierwszy warsztat przyrodniczy, który robiłyśmy z Gabą ponad dwa lata temu był w sumie doświadczeniem. Postanowiłyśmy sprawdzić, w jakich warunkach jest w stanie wzejść z nasionka rzeżucha: w ciemnej szafce, lodówce, w mini szklarni, czy pozbawiona wody sprawdź-klik.  Kolejny warsztat z doświadczeniami był pod hasłem: naukowy. Było wciągnie jajka do butelki, wulkan, klej, hodowla kryształków soli i inne ciekawe doświadczenia klik. Wróciliście? Świetnie, zaczynamy.

       Starsze dzieci domagały się czegoś, czego jeszcze nie znają, natomiast Mela na tyle urosła, że z nią można było również przeprowadzić fajny warsztat. Efekty naszej zabawy znajdziecie poniżej.
Dzięki empik i zabawkom Discoveria dzieciaki mogły lepiej poznać otaczający je świat. Zachwycone mikroskopem, oglądały każdy napotkany drobiazg, w ruch poszła kropla krwi (nikt specjalnie jej nie upuszczał-całkowity przypadek), łza, włosy, listki roślin z naszych parapetów, siano, które mamy dla szynszyli oraz kawałki tkanin. Mikroskop zagościł na stałe przy biurku, Gaba wciąż wynajduje rzeczy, których do tej pory nie mogła zobaczyć.  Zestaw młodego fizyka zainteresował dziadka, Pomagał składać poszczególne elementy wagi, by dzieciaki mogły idealnie zważyć każdy przedmiot. Po otwarciu książki  z doświadczeniami okazało się, że dwieście pięćdziesiąt dziewięć doświadczeń jest po angielsku. To jedyna wersja językowa. Tu nastąpiło rozczarowanie, gdyż zabawka znajduje się w polskim sklepie. Zestaw młodego chemika zrekompensował nam smuteczek. Adi z Gabą od razu przystąpili do pracy. W wyniku ich wspólnych wysiłków, odmierzaniu odpowiednich proporcji specyfików powstała... gipsowa babeczka.













           Oczywiście to nie wszystko, z Mela robiłyśmy domową ciastolinę (przepisy poniżej)
   


Kiedy chora Mela siedziała w domu, a ciastolina dziwnym trafem "wyparowała" postanowiłyśmy same ją zrobić. Zabawa był już przy doborze składników oraz formie barwienia. Padło na brokatowe farby, nasza ciastolina błyszczy :)

WERSJA Z GOTOWANIEM

2 szklanki mąki
2 szklanki ciepłej wody
1 szklanka soli
2 łyżki oleju roślinnego ( nie za dużo bo następnego dnia wypłynie z ciastoliny)
1 łyżka kamienia winnego ( zamiast można użyć proszku do pieczenia)
2 kropelki olejku cytrynowego-dla zapachu

Wymieszałam składniki, gotowałam na wolnym ogniu, aż cisto zjednoczyło się. Po wystygnięciu ugniatałam do uzyskania jednolitej, gładkiej masy. Potem dodawałam barwinków (farb brokatowych)
Przechowuję ją w pojemniczkach po ciastolinie.


WERSJA BEZ GOTOWANIA
1/2 szklanki soli
1/2 szklanki wody
1 szklanka mąki
barwniki naturalne lub spożywcze
2 kropelki olejku cytrynowego-dla zapachu





        Kolejnym naszym doświadczeniem było zamknięcie kromki pieczywa z plastikowym pudełku w temperaturze pokojowej. Zaledwie po trzech dniach mieliśmy śliczny "kożuszek". dzieciaki już wiedzą dlaczego nie zostawiamy resztek kanapek w pudełkach śniadaniowych.


      Następne doświadczenie podesłała nam pogoda i choć mieliśmy nadzieję na robienie baniek mydlanych na mrozie, to to, co dostaliśmy było równie spektakularne. oczywiście, Dzisiejszego poranka mieliśmy burzę. Nagle o okna zaczął dudnić grad. Nastała cisza, wyszło słońce, a naszym oczom ukazały się kuleczki leżące wszędzie wokoło, również na naszym parapecie. Mela po raz pierwszy widziała lodowe kuleczki, to nasunęło mi pomysł obserwacji, jak zmieniaj się w domu w wodę.


                     

CONVERSATION

29 komentarze:

  1. Świetne doświadczenia. Jak widać, nie trzeba wiele, by zainteresować dziecko. Najbardziej chyba podoba nam się domowa ciastolina i zestaw małego chemika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W każdym wieku można zacząć robić doświadczenia ;)

      Usuń
  2. Marzy mi sie mikroskop i lupa, musze zakupic dzieciakom bo widze, ze to swietna sprawa. Doswiadczenie z kanapka mnie rozwalilo hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazówka, bo naprawdę ręce mi opadają, po weekendzie z nierozpakowanymi śniadaniówkami.

      Usuń
  3. Jak byłam dzieckiem to marzyłam o mikroskopie ;) Fajne doświadczenie, na pewno jak Polcia będzie większa to też się zainteresuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, jednak dzieci muszą do tego dorosnąć :) Gaba ma taka zajawkę, ze jak komuś spadłby łupież na ramie to pewnie zbadałby go ;)

      Usuń
  4. Ciekawe doświadczenia i jak widać wcale nie potrzeba dużych nakładów finansowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zrobić wiele doświadczeń za zero złotych, wystarczy chwilę pomyśleć i rozejrzeć się wokoło.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tak to jest w dużej rodzinie, dziewczynki wciąż pieką cista z babcią lub majsterkują z dziadkiem :)

      Usuń
  6. Dzieciaki uwielbiaja takie atrakcje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy znów wybrać się do CNK, dzieciaki były z nami dwa lata temu, teraz na pewno więcej skorzystają :)

      Usuń
  7. Sama pamiętam jak taki chleb z pleśnią szykowało się na biologię :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, a ponad 20lat temu na pleśń trzeba było czekać tydzień, dzisiejszy chleb w dwa dni obrasta

      Usuń
  8. Też musimy zaopatrzyć się w mikroskop :) Bogaty warsztat. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, dzieci odkrywają nieznany świat pod mikroskopem :)

      Usuń
  9. Myślę czy by Córci nie kupić na Gwiazdkę mikroskopu... Myślę, że to ciekawy prezent by był.
    A co do Waszych eksperymentów fajnie pokazałaś, że wiele zjawisk od tak nas otacza... Nie trzeba wielce kombinować ny pokazać coś Dziecku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam jeszcze na mróz, by pokazać dzieciakom zamarzające bańki mydlane :)

      Usuń
  10. Świetny warsztat (y) Doświadczenia proste, ale fajnie pokazują zjawiska wokół nas ;) ..i ten mikroskop - brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mikroskop strzał w dziesiątkę, Gaba ma słaby wzrok, dzięki mikroskopowi odnajduje się w rzeczywistości pod lupą, wie już że niektóre rzeczy wymagają powiększenia, by je dostrzec :)

      Usuń
  11. świetny pomysł na organizację czasu dla dzieci
    pomysły na doświadczenia bardzo mi się podobają
    a przepis na ciastolinę zapisuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowa ciastolina wynikła z braku gotowej, czasem potrzeba zorganizowania czasu dziecku stwarza fajna okazję do kolejnej zabawy :)

      Usuń
  12. Rewelacja! Ukradnę pomysł na pewno! Idealne połączenie zabawy z nauką :) Lubię to! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz wszystko, masz cała zimę zabawy przed sobą :)

      Usuń
  13. Też od jakiegoś czasu przymierzamy się do zrobienia ciastoliny. Która jest wersja jest lepsza, z gotowaniem czy bez?

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż za piękna pleśniowa istota :D Że też nie wpadłam na tak oczywisty eksperyment, dający tyle nauki i dreszczyku emocji ;)
    Widzę też, że i starsza część rodziny zaangażowana :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę dużo plusów posiadania starszych dzieci - nie dość, że denerwują człowieka z zupełnie innych powodów, niż młodsze, to jeszcze można sobie do domu kupić takie fajne rzeczy, jak mikroskop :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mały chemik z Adriana :D Świetny zestaw to i wszyscy zadowoleni!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak się ma w miarę dobry mikroskop, można sobie robić wysyp zarodników z grzybów znalezionych w lesie. Bawiliśmy się tak z Niemałżem całą jesień. Mamy końcówkę z kamerkę, która robi obraz jpg z tego co jest na mikroskopie. Obraz mniej więcej 3x gorszy niż w okularze, ale za to można wpis na blogu zrobić. link do wpisu Najciekawsze, że zarodniki różnych grzybów są różnej wielkości jak i koloru. Znaleźliśmy też podejrzane żółte kulki na kawałku rdzy. Do tej pory nie wiem, czy zarodniki, czy większe bakterie.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.