plan podróży, czyli panie tu je pkp!

niedziela, 18 maja 2014
Planowana podróż pociągiem. Nie nie jadę za granicę, zwykła podróż krajowa. szukanie w necie nr telefonu na miejscową pkp porównuję do szukania igły w stogu siana, z tym,  że igłę znaleźć jest realna szansa.

Wyjazd za tydzień, czemu mam spinę? Kupując 7dni wcześniej mogę kupić tańsze bilety. Szukam. Nic. Szukam. Jest. Dzwonię: "ten nr jest zablokowany" -dziękuję.

Ubieram gustowne kalosze, kaptur na głowę, jadę stację. Piździ, jak cholera, zacina deszczem, spoko, mykam na poczekalnię. Kasa wygląda na zamkniętą, pukam nieśmiało. Wyskakuje pani po drugiej stronie kraty


-zamknięte?-pytam,
 -nie dlaczego?,
-ekran wyłączony, nikogo niema... nie ważne, proszę mi podać cenę biletu rodzinnego z dworca B na dworzec WG, tu pada data i godzina odjazdu, 3dorosłe osoby, 2dzieci do lat 8miu.
-zna pani nazwę przwoźnika
(tak KURWA!, wszystkie dane konduktora również)
-zaraz poznam-mruczę.

Telefon do przyjaciela.

-peelka, teelka...
-TLK-tanie linie kolejowe-pani czuje się w obowiązku mi wyjaśnić-wcale nie takie tanie-dodaje

Ta wiedza odmienia moje życie.

Pani wertuje segregator, książkę, wpada na pomysł telefonu do kogoś zdawałby się mądrzejszego w tej materii. Moja myśl-może od tyłu łatwiej by czytać....

Z telefonu słychać krzyki, sama mam ochotę odebrać pani książkę i według tego co słyszę poszukać owego połączenia. Moja kolejne 20 min. Teść znudzony czekaniem zagląda na poczekalnię i pyta jak moja podróż (chłopina myślał, że już się rozpoczęła bo miało to zająć chwilę, a kawa w domu nam stygnie.

-z B chce pani jechać, dlaczego?
-jesteśmy w miejscowości C. Mam zamiar jechać do W stamtąd do B, bilety już mam, chcę powrotny.
-a to nie można było od razu kupić?
-jakby można było to bym kupiła, proszę o cenę biletu rodzinnego z B do WG

Telefon.
(ale pani chce jechać z B do WG, a ja tego nie mam, to nie wchodzi, jak to zrobić?).

Mija 50min. teściowi przez ramię patrzę na plakat "Zaplanuj podróż z PKP" -planuję.

W bólach i mękach słyszę ze zniżkami wychodzi po 84,60 dla każdej z osób.

-dziękuję.

Wdech, wydech, wdech...



Telefon do przyjaciela, podaję cenę.

-daj spokój, kupię w W, bez zniżek mamy po 47zł.

kurtyna

32 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. no, zniżka mnie rozwaliła, całkiem niedawno jadąc radom-kraków-radom zapłaciłam 74zł

      Usuń
  2. Dawno nie podrozowalam pociagiem, ale widac nic się nie zmieniło.
    Panie jak zwykle bardzo pomocne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy po moim pytaniu kobieta nie będzie domagała się opieki psychologa, bo była w strasznym stanie, jak odchodziłam od okienka, zbyt skomplikowane pytani zadaje chyba

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. polecam wyjazd na spotkanie blogerek-pociągiem ;)

      Usuń
  4. Ojejku ale cena biletu !!! No chyba, że jedziesz z jednego końca Polski na drugi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. powrócił klimat głębokiej komuny /Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brakowało mi trzaśnięcia przed nosem kartki z napisem PRZERWA ;)
      a tak poważnie pani bardzo się starła, naprawdę

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam takich sytuacji. Mogłam w Szczecinie kupować bilet z Poznania do Krakowa i zawsze wsystko wiedzieli. źle trafiłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najwidoczniej w mieście można więcej

      Usuń
  7. i jak żyć??
    6 dni i wspólna jazda wspaniałym pociągiem
    coś czuję, że będą atrakcję

    OdpowiedzUsuń
  8. hmmm... to mi w pewnym sensie wybija z głowy pomysł na urządzenie dzieciakom wycieczki PKP...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na krótkiej trasie wieś-miasto (30km) da się żyć

      Usuń
  9. Kocham kolej :D Serio :P
    Trzeba tylko jeszcze pamiętać, by sprawdzić przewoźników na trasie bo każdy wymaga swojego biletu :D I w trasie mogą być jaja jak się konduktor przyczepi że to nie taki bilet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za cenne info, teraz na pewno sprawdzę przewoźnika

      Usuń
  10. Chyba za brzydkie słowo mój komentarz się nie zamieścił...PKP....nic się nie zmieniło...:) Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie zmieniło się wiele, na gorsze

      Usuń
  11. Uśmiałam się :-)) Uff ja na szczęście głównei samochodem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ja też, ale zrobienie wyjątku nie nastraja do kolejnych takich podróży

      Usuń
  12. Oj długo nie jeździłam już pociągiem, ale mój mężu codziennie jeździ pociągiem do pracy i z pracy i o dziwo takich przebojów nie ma! Na szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jeździłam z pracy do pracy, syn jeździ do szkoły, ok, ale chciałam info o miejscowościach niepowiązanych z nasza i to było ponad siły pani z okienka

      Usuń
  13. Cieszę się, że jadąc w ten weekend do Warszawy - miałam wcześniej kupione bilety przez internet :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez już były ale do, a z musiałyśmy poszukać ;)

      Usuń
  14. My już rozpracowaliśmy system, to znaczy Niemałż bardziej. Ostatnio mówił pani w kasie, jaki chce bilet z jakimi zniżkami (jechaliśmy z przesiadkami trzema przewoźnikami z Mazowsza do Wielkopolski z rowerami) i pani mu nie uwierzyła. Pół godziny spędził przy kasie, aż pani przyznała mu rację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chwałą i cześć kasjerkom w Radomiu-cudotwórczynie potrafiące znaleźć każda możliwą i nie możliwą zniżkę (jechałam-wiem), niestety nie udało mi się tam dodzwonić

      Usuń
  15. Nie ma to jak PKP już lepiej pieszo iść trzy dni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja, ja, ja - to ja jestem tym przyjacielem!!! Dostałam rolę u Ciebie we wpisie - ale klawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet masz rolę mówioną :)
      Najlepszy telefon do przyjaciela ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.