EDUKACJA SEKSUALNA NIE POWINNA ODBYWAĆ SIĘ W SZKOLE.

środa, 11 września 2019
tak wygląda edukacja seksualna w podstawówce

     Edukacja seksualna w szkołach przypomina ślepca stąpającego po cienkiej linie. Szkoła w żaden sposób nie przyczynia się do zaspokojenia ciekawości młodych ludzi, przygotowania ich do wejścia w dorosłość ze wszystkimi jej konsekwencjami, ani również nie posiada wyspecjalizowanej kadry, by prowadzić edukację seksualną.
Starsze dzieci szkół podstawowych oraz młodzież ze szkół średnich mają w planie lekcje z edukacji seksualnej. Nie są to obowiązkowe zajęcia, choć jeśli nauczyciel nie próbuje na siłę ignorować tematu, warto, by dziecko na nie uczęszczało. Dla mnie, jako rodzica, jest oczywiste, że edukacja seksualna powinna odbywać się w domu, nie w szkole. Rozmowy z dziećmi nie należą do najłatwiejszych, bo po pierwsze dziecko się wstydzi, po drugie, większość z nas została wychowana w czasach kiedy strefa seksu byłą tematem tabu, co za tym idzie, nie potrafi otwarcie rozmawiać o seksie.

Najprościej jest wtedy, kiedy od początku w domu nie ma tematów tabu, sztucznego wstydu nagością, czy unikania trudnych rozmów. Dzieci wychowane w domu, w którym rozmawia się o wszystkim, są bardziej otwarte na rozmowy o własnych wątpliwościach, rewidowaniu rewelacji usłyszanych od rówieśników, czy głośnym wyrażaniu własnego zdania. Jeżeli rodzice nie czują się na siłach sami zainicjować rozmowy, mają do wyboru szereg książek, które nie tylko pomogą ubrać w słowa skołatane myśli, ale też uwrażliwią na aktualne problemy dorastających dzieci. Szkoła może jedynie wspomóc domową edukację, a nie zastąpić ją.

Podczas dojrzewania ciało zmienia, hormony szaleją, wrażliwość i zakompleksienie wzrastają. Jeżeli dojdzie do tego ignorancja rodzica tym stanem, zaczynają się problemy. Nie tylko z seksualnością w życiu dorosłym, ale też umiejętnością filtrowania docierających do nastolatka strzępków informacji. Najważniejszym zadaniem rodzica, jest taki sposób wychowania dziecka, by to czuło się kochane i wiedziało, że zawsze ma oparcie w najbliższych. Dlatego też rodzice mają obowiązek wspierać prawidłowy rozwój dziecka, uczyć go szacunku do siebie i innych, budowania poprawnych relacji i wzmacniania poczucia własnej wartości, by to zbyt szybko nie będzie szukało bliskości w eksperymentach seksualnych.

Prawidłowa edukacja seksualna nie tylko zapobiega niechcianej ciąży, ale również znacząco odwleka w czasie inicjację seksualną. Nieznane kusi, a wiadomo, że owoc zakazany smakuje najlepiej. Dlatego rolą rodzica jest zaspokajanie wiedzy dorastającego dziecka na poziomie dostosowanym do wieku. Ważne jest również niewprowadzanie sztucznych sytuacji zawstydzania czy pomijania tematów, które są niekomfortowe dla rodzica. Obowiązkiem rodzica jest uświadamianie dziecka, ale też wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa, zaufania i miłości rodzicielskiej. Pierwsza miesiączka, pochwa, penis, wzwód, masturbacja, kiedy już spokojnie omówisz z dzieckiem naturalny rozwój i zapewnisz, że z każdym pytaniem może się do ciebie zwrócić, zyskasz pewność, że edukacja seksualna w szkole to tylko małe uzupełnienie. Rozmawianie z dzieckiem zawsze procentuje i możesz mieć pewność, że jeśli twoje dorastające dziecko zechce zyskać jakąś wiedzę, zwróci się do ciebie, nie do kolegów.

Jedną z moich pomocy jest książka, o której pisałam tutaj 

4 komentarze

  1. Żebyś wiedziała, że trudno się rozmawia z dziećmi. Jak zaczynałam cokolwiek mówić, było - no wiesz mamo! A później ciąża ponad rok przed maturą. Mam nadzieję, że wnuczkę lepiej wyedukuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie syn miał dość, aż powiedział, że już wszystko wiem i jak coď będzie chciał spytać to do mnie przyjdzie. Córka na razie trochę rozmów, ale ona woli książki i rozmowy o tym, co przeczytają z koleżanką. W domu rozmowy na każdy temat prowadzimy zrobienie, więc wiem że jak będzie miała pytania to przyjdzie.

      Usuń
  2. Ja również ostatnio sięgnęłam po książkę, która jest też fajna dla córki :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.