PROSTE RZECZY-NIEPORADNY PORADNIK DLA RODZICÓW

sobota, 7 kwietnia 2018
poradnik dla rodziców

    Siadając do poradnika napisanego przez ojca małoletniego dziecka, uznałam, że co najwyżej wypunktuję kilka nieścisłości w mądrościach ludowych nad wychowaniem potomka i podeślę je mailem do autora. Bo jak to? Facet napisał książkę o tym, jak być rodzicem i jeszcze zasugerował na
okładce, że powinna ją przeczytać każda kobieta? Przecież jestem matką. MATKĄ! Wiem, jak wychowywać dzieci. Przewiduję nieprzewidywane, uprawiam czarnowidztwo, piję zimną kawę i narzekam na forach. O tak! Jestem matką i moja racja jest najmojsza. A tu mi facet z poradnikiem wyjeżdża...

No może nieco ubarwiłam. Nastawienie do książki miałam mniej bojowe. Zaciekawiło mi w niej to, że autor sam się do mnie odezwał, czy nie zechciałabym jej przeczytać? Samo to było już ekscytujące. Facet pisze książkę o rodzicielstwie i chce, by ją ocenić. No dobrze. Mówisz i masz, na własne życzenie.

Książka przyszła w takim opakowaniu, że żal było je niszczyć. Biały papier, idealnie okalający książkę, przewiązany sznurkiem. Prostota, ideał i... dość zachwytów, rozerwałam to w cholerę. Zrobiłam sobie zbożową kawę, zapaliłam świecę zapachową, przyodziałam wełniane skarpety i uzbrojana w koc i poduszkę oddałam się beztroskiemu wyszukiwaniu błędów w celu krytyki. Już pierwsze strony wciągnęły mnie niczym gluty młodzież szkolną. Kiedy odkryłam rozważania autora kiedy, czy i jak bardzo mieć wszystko w dupie, poczułam, że znalazłam bratnią duszę. Chociaż kobiecie jest ciężko czytać o tym, jaką bywa zołzą-a wszystkie bywamy, to jest w tym wiele prawdy. Czepiamy się nic nieznaczących pierdół. W pogoni za idealizmem zatracamy radość życia. O tym, jak odpuściłam i nareszcie cieszę się życiem, pisałam TU. To do czego dojście zajęło mi 20 lat macierzyństwa, autor książki przedstawił już na pierwszych stronach.

Wsłuchanie się w siebie, swoje dziecko i wyznaczanie najlepszej dla was drogi jest najlepszym rozwiązaniem wychowawczym. Wrzucanie na luz jest wyznacznikiem wszystkiego. Bez spiny, gonitwy zdobywania umiejętności przez dziecko, idealnego porządku i życia pod linijkę. Kobieta ma często problem z postawieniem sobie granicy w nieprzesadzaniu. Normalny facet tego nie rozumie i stara się nie narażać. Dlatego "Proste rzeczy" są warte przeczytania. Książka otwiera czytelnikowi oczy na to, co naprawdę jest ważne, a wszystko to z dystansem i humorem.

Dla wszystkich, którzy zdołali dotrwać do tego momentu mam dwie niespodzianki. Pierwszą z nich jest kilka słów od samego autora, drugą konkurs, w którym są dwie książki do zgarnięcia.
poradnik dla facetów

poradnik pisany przez ojca

By pokazać wam, że za książką stoi realny człowiek, postanowiłam zapytać go jak ona powstała? Czy np. poradnik był pisany nocą w szlafroku i kapciach? Oto kilka słów od autora:

No dokładnie tak było/szlafrok i kapcie... Dodatkowo okres w którym pisałem książkę był czasem, gdy Gutek nie chadzał spać przed godziną 21.30. Więc realnie-często zaczynałem pisanie dopiero ok. godz. 22-22.30. Wspominam to absolutnie wspaniale. Temat był i jest dla mnie bardzo wdzięczy. Rodzicielstwo, miłość do dzieci to moje drugie ja, więc pisanie sprawiało mi ogromna frajdę. Wręcz momentami musiałem się powstrzymywać, aby zbytnio nie rozwlekać książki, bo miałem swoje założenia co do ilości tekstu i stron, więc nie chciałem przesadzić. Często kładłem się dopiero ok 4-5 nad ranem, jak już zwyczajnie padałem na twarz, albo zmuszałem się do spania, bo wiedziałem, że za parę godzin, będę pierwszym, który wstanie robić śniadanie. Nigdy na to nie narzekałem. Wiedziałem, że robię coś wspaniałego i wyjątkowego. Dzisiaj jak to wspominam, wydaje mi się, że miałem trochę tryb robota, serio mało spałem i były momenty, gdzie reset systemu się sam załączał, np. o godzinie 13 i musiałem chwilę pospać. Wiedziałem jednak, że ładunek emocjonalny, który przelewałem niczym za pomocą kroplówki na strony książki trafi w serca co najmniej kilku czytelników, dla których ta książka coś zmieni. To mnie nakręcało i napawało nadzieją na lepsze jutro. 

Ludzie myśląc o pracy autora, widzą w głowie obrazek zbuntowanego humanisty, pijącego kawę, siedzącego przy otwartym oknie, spoglądającego na zachodzące lub wstające słońce nad horyzontem oceanu. U mnie tym czasem, pewnie jak u wielu innych początkujących pisarzy była to czerń nocy, słabe światło znad stołu w salonie i niewygodne siedzenie. Dokładnie tak, dopiero ostatnio dorobiłem się w domu własnego biurka. Książkę pisałem siedząc przy ławie, już nawet nie na narożniku, bo ten łamał mi kręgosłup od ciągłego nachylania się do klawiszów komputera, a na drewnianej skrzynce, którą wystrugał znajomy na zabawki dla mojego synka. 


Dzień po dniu, noc po nocy. Pisanie poszło mi bardzo szybko.. Często ludzie piszą książki latami, rok to chyba takie optymistyczne założenie... Mi zajęło to zaledwie kilka miesięcy od momentu rozpoczęcia do wydania książki. Fakt jest taki, że dopóki nie skończyłem pisania, o całości wiedziała tylko moja żona Kasia. Środków nie miałem, pożyczyłem. Mówili, nie szarp się, kto to kupi... Ja wiedziałem, że bez względu na to, to co mam do powiedzenia rzeczywiście ma znaczenie i może zmienić świat. Czy to w pojęciu globalnym, czy też w pojęciu jednego dziecka, które dzięki tej książce otrzyma lepsze wartości, wspanialsze więzi ze swoimi bliskimi, to już nie miało znaczenia. Wiedziałem, że warto. 


Jednak napisać dobrą książkę, ważną książkę, a pokazać ją światu, to dwie różne rzeczy. Dziś eksploruję powoli ten świat marketingu i szukam życzliwych osób, które razem ze mną będą uczestniczyły w tej przygodzie.

Ja napisałem książkę, ale świat możemy zmieniać razem.

A teraz niespodzianka

ZASADY

Konkurs odbywa się na blogu Mama trójki
Organizatorem konkursu jest autor książki "Proste rzeczy"
Konkurs przeznaczony jest dla fanów bloga Mama trójki
Zadanie konkursowe: pod tym postem napisz za co lubisz poradniki dla rodziców, pod TYM postem na fb zaproś do zabawy znajomych rodziców
2 osoby wygrywają po egzemplarzu książki "Proste rzeczy"
Zwycięzców wybiera autorka bloga Mama trójki
Konkurs trwa od 07-12.04.2018r
                                                     Wyniki w zaktualizowanym wpisie

Gratuluję i zapraszam do kontaktu
ULA.MAMONIK.PL
ANNA HAPEN-MROZIŃSKA ALEXANDERKOWO

6 komentarze

  1. Szczerze, jeszcze nie miałam okazji przeczytać poradnika dla rodzica. Z wielką chęcią i przyjemnością, taką lekturę bym przygarneła i przeczytała. Wiedzy nigdy za wiele. Z pewnością dowiedziała bym się wielu ciekawych rzeczy, co również ułatwiło by mi w praktyce funkcjonowanie przy dwójce dzieci. Każde wskazówki i porady są przydatne. Każda z nas chciałaby dla swoich dzieci jak najlepiej i myślę, że poradniki, które są do zdobycia mogą nam w tym pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym wygrała, to byłby to mój pierwszy poradnik drukowany. Bo Internet przeczytałam już niemal od deski do deski 😉 ciągle uczę się być lepszym rodzicem, choć moja najstarsza ma 17 lat, uważam że nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić. Czytam różne blogi patrntingowe, dzięki nim staje się lepszym człowiekiem i więcej rozumiem. Recenzja książki bardzo mnie zaintrygowała. Mój partner też chętnie przeczyta i połowa rodziny i znajomych, więc po książka będzie mocno przechodzona. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Odkąd zostałam mamą przeczytałam sporo poradników o rodzicielstwie. Jedne były trafione, inne nie. Większość z nich pisana była przez kobiety, więc tym bardziej zależy mi na przeczytaniu pozycji, którą recenzujesz, bo chciałabym zobaczyć rodzicielstwo oczami mężczyzny. Być może pozwoli mi to spojrzeć jeszcze inaczej na tatę mojego dziecka, a może książkę podrzucę jemu i będzie to doskonały przyczynek do wspólnych rozwazan, zwlaszacz w punktach, w których się nie zgadzamy. Lubię takie poradniki głownie za wiedzę, by nie do końca po omacku przeżywać to moje macierzyństwo. Dzięki książkom poznałam rożne mechanizmy, które do dziś stosuję wychowując Syna, a to najpoważniejsze zajęcie w moim życiu. Poradniki niejednokrotnie pomagały mi zrozumieć zachowanie mojego dziecka, pomagały radzić sobie ze swoimi uczuciami i uczuciami dziecka. To też lektury, które nauczyły mnie właściwej komunikacji z moim dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  4. chetnie sięgam po poradniki aby dowiedzieć sie czegoś nowego na znane mi tematy oraz aby sie poprostu rozerwać, uwielbiam książki z niebanalnym poczuciem humoru, zawsze mnie odprężają a przy okazji dowiaduje sie nie oczywistych rzeczy. I choć nie zawsze zgadzam sie z autorami to jednak zawsze szanuje każde zdanie. Do tej pory czytałam tylko „kobiece” poradniki , chętnie przeczytałbym książkę napisana przez mężczyznę o bardzo bliskiej mi dziedzinie życzia jaka jest rodzicielstwo ponieważ sama jestem podwójna Mamą

    OdpowiedzUsuń
  5. Za co lubię poradniki? Za to że pozwalaja mi spojrzeć na ten sam problem zupełnie innymi oczami, z zupełnie innej perspektywy. Za to że dają siłę na każdy kolejny dzień. Gdy wydaje Ci się - że jest już tak beznadziejnie, że gorzej być nie może, gdy dochodzisz do wniosku, że trafiłaś na same dno i już się od niego nie odbijesz - nagle pojawia się iskierka nadziei. Która szybko przeistacza się w płomień. A Ty po chwili walisz się takim poradnikiem w łeb :) ze słowami - kurcze rozwiązanie jest tak banalnie proste. Jak to się stało że sama na nie nie wpadłam ;) I życie nagle nabiera kolorów. Bo Twoje problemy - to żadna nowość. Inni już dawno rozgryźli jak poradzić sobie z tą kwestią - i chętnie dzielą się z Tobą swoim doświadczeniem. Otwierają kolejne furtki - o istnieniu, których wcześniej nawet nie miałaś pojęcia.
    I co zabawne - poradniki doceniłam dobrze po 30-tce. Wcześniej uważałam - że jedyna dobra księżka - to taka, która oderwie Cię od rzeczywistości i pozwoli zapomnieć o całym otaczającym ię świecie. I dalej lubię takie książki. Jednak doceniam tez te - które rozszerzają moje horyzonty w zwykłym, codziennym życiu

    Po

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.