BEZPIECZNA I ZORGANIZOWANA PODRÓŻ Z DZIECKIEM


                   Każdy wyjazd z dziećmi jest u nas zaplanowany i przemyślany. Z Melą jest łatwiej niż było z Gabą, choć ta druga nadal potrafi nam dopiec. Gabka do skończenia 6 lat wrzeszczała w aucie. Nie był to lament, krzyk, czy nuta marudzenia. Darła się podczas jazdy, jakby ją kto ze skóry obdzierał. Nie tolerowała fotelika, pasów, nawet dvd samochodowe jej nie interesowało. Kiedy jechaliśmy przez 9 godz. nad morze, ona cały ten czas zdzierała gardło. Próbowaliśmy łapać się sztuczki z instalowaniem jej na śpiąco w  środku nocy. Po kilku minutach zawsze się budziła i zaczynała drzeć w niebo głosy. Nie przesadzam. Temat zrozumieją tylko rodzice dzieci nadpobudliwych z nadwrażliwością dotykową. 

                Każda podróż zawsze była perfekcyjnie zorganizowana, by zminimalizować stres, zapewnić bezpieczeństwo i komfort. Po kilku latach bezskutecznych zabiegów zaopatrzyłam się, po prostu w słuchawki i jak Gaba urządzała koncert, odcinałam się. Na szczęście wyrosła z tego, ale te sześć lat dało nam nieźle w kość. Mela jest spokojna podczas jazdy. Jednak marudzi. Niestety trafiły nam się dzieci, które w aucie nie śpią. Niezależnie od długości trasy, cały czas czuwają. Dłuższa jazda skutkuje marudzeniem "nudzi mi się" lub klasyczne "daleko jeszcze?". Dalekie wyjazdy, to dla nas norma. Babcia mieszka dwie godziny jazdy od nas, wujek trzy i pół. 

             "Pamiętasz osła ze Shreka? On był zdecydowanie mniej irytujący. Zanim ruszymy spod bramy pada pierwsze"daleko jeszcze?", oczywiście jeździmy raczej daleko. Dwie-pięć godzin autem. Zaopatrzeni w dvd z pakietem bajek, tablet, smartfon, internet i ładowarki staramy się jakość przetrwać 1787 pytań "daleko jeszcze?". Żadna odpowiedź nie jest dobra. Gdy odpowiem "daleko", słyszę jęki i narzekania, kiedy powiem, że niedaleko, za trzy sekundy pojawia się "daleko jeszcze?". Po pierwszej godzinie jazdy zakładam słuchawki i zatapiam się w muzykę. Więcej irytujących tekstów znajdziesz Tu-klik.

                  Obecnie mamy kilka prostych sposobów na spokojną, przyjemną podróż, która nie wywoła w aucie armagedonu:

-Czyste wnętrze: brak jakichkolwiek śmieci, resztek jedzenia itp. Czyste auto, to pierwszy krok do dobrej organizacji. Brak zalegających resztek to pewność, że nic nie pleśnieje i nie truje z ukrycia.

-Wygodna odzież: Zdecydowanie lepiej jedzie się, kiedy dziecko ubrane jest na luzie. Nic nie ściska, nie gniecie. Wygoda to klucz do sukcesu.

-Zabawki na drogę: tu każdy rodzić najlepiej wie, co powinien zabrać na podróż, by dziecko nie nudziło się. My pakujemy zazwyczaj pluszaka, miękką książeczkę, gry karciane.

Dlaczego takie zabawki, a nie inne? Nigdy nie wiemy, jaka sytuacja czeka nas na drodze. Podczas gwałtownego hamowania, każdy twardy przedmiot działa, jak pocisk. Unikamy zabierania w podróż takich rzeczy, choć wiadomo,  że jadać dalej ciężko uniknąć prośby dziecka o ulubionego królika, czy kota. Tak, akurat tego zaopatrzonego w niezniszczalne baterie, wykonanego z  mocnego plastiku.

-Jedzenie i picie: staramy się, by na drogę dzieci dostały chrupki ryżowe, wafelki ryżowe i wodę w saszetkach.

Każde picie, czy karmienie powinno odbyć się na postoju. Jak wspomniałam, nigdy nie wiadomo, co może spotkać nas na drodze. O zadławienie nie jest trudno, kiedy dziecko podczas jazdy je  lub pije.
           
-Organizacja przestrzeni: nie powinna mieć miejsca sytuacja, że pomiędzy dziećmi walają się bezwładne przedmioty. Najwygodniejsza forma utrzymania porządku w aucie jest organizer. U nas sprawdza się Organizer z miejscem na tablet od TULOKO.

To praktyczny organizer na tył przedniego fotela. Na górze ma "okienko" na tablet lub smartfon. Jest to jego najlepsza funkcją. Wspomniane niespodzianki na drodze, gwałtowne hamowanie, czy uderzenie innego auta, powodują wyrwanie siłą pędu samrtfona, czy tabletu z rąk dziecka. Organizer z miejscem na tablet, trzyma urządzenie na miejscu. Do tego ma miejsce na bidon, oraz dwie zapinane kieszenie na zabawki i przekąski.

-Słońce w oczy-osłonka na okno jest  niezbędnym wyposażeniem każdego auta, w którym przewożone jest dziecko. Słońce świecące w oczy jest w stanie rozdrażnić nawet najbardziej spokojnego szkraba. Mieliśmy kilka osłonek. Przeważnie z siateczki. Obecnie mamy z plastikowym spodem oraz atrakcyjną mapa Polski. Dla małego podróżnika to fajna opcja do śledzenia trasy przejazdu. Osłonka od TULOKO.

-Stolik podróżnika: to gadżet, na który patrzyłam łakomie od dawna. Jego zaletą jest to, że przeszedł pozytywny test zderzeniowy w motoryzacyjnym instytucie PIMOT. Wykonany z materiału i miękkiej pianki jest wygodny i pomocny oraz całkowicie bezpieczny podczas podróży. Może służyć do układania puzzli, grania, rysowania (na podróż zalecam kredki świecowe), czytania oraz jedzenia. jego boczne kieszonki pozwalają na schowanie zarówno książeczek, kartek do malowania, kredek oraz ulubionej maskotki. Zapina się niezwykle łatwo, tak samo się szybko zdejmuje. Ma regulowany pasek, co pozwala mu rosnąc z dzieckiem. Pod praktyczna folią ma mapę Polski z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi. Jego zaletą jest to, że może służyć również mamie do pracy na laptopie podczas jazdy. tak, wiem, nie powinnam, ale taka praca. Jako ciekawostkę dodam, że można również zapiąć go na większość wózków spacerowych. Bezpieczny stolik podróżnika w kilku kolorach znajdziesz w sklepie  TULOKO.

-Czysta klimatyzacja: niemiły zapach i pleśń w powietrzu mogą zepsuć każdą podróż. Alergikom  i astmatykom może bardzo zaszkodzić. Po zimie każdy powinien oddać auto do odgrzybienia klimy. 

-Sprawny samochód: nie ma nic gorszego niż awaria auta podczas podróży. Zwłaszcza daleko od domu. Aktualny przegląd, sprawne hamulce, opony dostosowane do pory roku, niezużyte klocki hamulcowe, uzupełniony olej oraz zbiorniczek z  płynem do szyb, brak luzów na kierownicy, sprawne oświetlenie. To nasze sposoby na przyjemna i bezpieczna podróż, a jakie są twoje?

Dla osób, które dotrwały do tego miejsca mama niespodziankę.
Jutro rano ten wpis zostanie wzbogacony o konkurs, w którym do wygrania będzie stoliczek podróżnika oraz organizer z uchwytem na tablet.









Lubisz już mnie? Polub
                                                      







Stolik podróżnika, organizer, osłonka na okno TULOKO
Króliczki Alilo, plecak-Alilo
Termobutelka-Pura sklepBaby&Travel
Wielorazowe saszetki kiinde.pl

KONKURS

Konkurs przeznaczony jest dla aktywnych fanów Mama trójki.
Do wygrania są: organizer z oknem na tablet i stolik podróżnika.
W komentarzu na blogu zaznacz, która nagroda cie interesuje i napisz, jak ułatwiasz sobie podróż z dzieckiem.
Bawimy się od dziś tj 08-13.04.2017r.
Wyniki ogłoszę w zaktualizowanym poście na blogu.
Plakat konkursowy znajdziecie TU
Miło będzie jeśli go polubisz i udostępnisz

Powiązane artykuły


Zapraszam do kontaktu
stolik podróżny BEATA KĘSIKKWIETNIA 08, 2017 9:06 AM
organizer z miejscem na tablet ANONIMOWYKWIETNIA 12, 2017 12:58 PM podpisano Małgosia B

Gratuluje i zapraszam do kontaktu.

CONVERSATION

40 komentarze:

  1. Ale śliczne te Wasze dziewczyny <3 Moje za to hafciły w aucie, trza było wozić woreczki i często robić postoje. Masakra, nic nie działało. Na szczęście szybko z tego wyrosły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to. Do tej pory mam chorobę lokomocyjną :(

      Usuń
  2. Ale imponujący zestaw dla dzieci. Z takim zestawem to można spokojnie jechać samochodem a druga osoba, ma wygodne oraz mobilne kiszonki na przybory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W weekend zrobiliśmy ok 300km z jednym dzieckiem, zobaczymy za tydzień jak nam pójdzie z dwójką.

      Usuń
  3. My od Tuloko mamy ten wiszący organizer. Nad stolikiem też się zastanawialiśmy, ale akurat w naszym aucie są takie rozkładane "deseczki" z tyłu siedzeń, na których można spokojnie coś położyć. W każdym razie mają bardzo fajne produkty, w sam raz dla kogoś kto dużo z dzieckiem podróżuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni sami podróżują z dziećmi, stąd pomysł na gadżety podróżne :)

      Usuń
  4. Ja zawsze na pierwszym miejscu stawiam na bezpieczeństwo i komfort jazdy młodego. Wszystko inne na drugim planie, choć on raczej nie sprawia problemów w drodze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow Mela ma super zestaw . Ja jadac autem z dziećmi wlanczam muzyke i spiewamy razem , oczywiście musi byc picie ,jedzenia nie daje . Jakas lalka takze mile widziana . Taki stoli super sprawa wiec gram ;) Małgorzata Stryjecka

    OdpowiedzUsuń
  6. Wybieram nagrodę nr2 czyli organizer :) ja podróż ułatwiam sobie tak że dziecko musi być w miarę przynajmniej wypoczęte, nie zabieramy żadnych słonych przekąsek ani też gazowanych napojów. Do plecaczka zabieramy ulubione drobiazgi w naszym przypadku są to klocki miliony klocków. Dużo rozmawiamy, śmiejemy się opowiadamy i komentujemy świat zza szyby. Jeśli podróż jest długa i nużąca robimy postoje na których dziecko może pobiegać i poskakać aby się dotlenić i rozprostować nóżki:) cała magia podróżowania jest w jego planowaniu i w naszej głowie bo z dzieckiem podróżować też trzeba umieć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Gabka do skończenia 6 lat wrzeszczała w aucie. Nie był to lament, krzyk, czy nuta marudzenia. Darła się podczas jazdy, jakby ją kto ze skóry obdzierał."


    Pytanie techniczne: jaki to był samochód? Sam mam lekką alergię na diesle, na ten zapach spalin. Powoduje u mnie pewien dyskomfort. Może tu należy szukać przyczyn?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeździliśmy 25 letnim mercedesem ;) tak diesel, jednak u znajomych na gazie jeździli takim samym, on śmierdział masakrycznie i dziecko nie miało problemu z jazdą. Gaba tak reagowała na każda formę podróży, poza pociągiem.

      Usuń
  8. Zestaw pierwsza klasa.My zazwyczaj mamy wolne miejsce z tyłu i córka zbiera tam arsenał,teraz drugi członek rodziny będzie jeździł z nami więc i miejsca będzie brak,i taki organizer to strzał w dziesiątkę! !!!super rozwiązanie i ten stoliczek.Biorę udział i walczę o taki super zestaw.
    BAŚKA BEZUBIK

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam często jeździmy do babci, a to 2h drogi. Jeśli mała przespi pół drogi to jest super i obchodzi się bez dodatkowych wrażen. Ale dorasta i będzie trudniej. Dlatego przyda nam się stolik.kamila Jasińska

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybieram stolik. Ja podróżuje z 2 dzieci prawie codziennie taki stolik byl by super. My uprzyjemniamy sobie podroz rozmowa zawsze pytam crke jak jej mina dzien w przedszkolu lublimy tez sluchac piosenek i spiewac razem oststnio hitem jest kundel bury ����Takze w podróży mamy ciekawie. Taki stolik by nam sie przydal wkoncu matka nie musiala by uszczesliwiac dzieci swojm falszowaniem

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj przydał by nam się organizer, bo nasz potworek nie lubi długich podróży. Trasa powyżej 100km nudzi go strasznie.... Oglądanie ulubionych bajek na pewno by go zainteresowało na kilka chwil :) a poza tym koncert maminych pioseneczek i wyliczanek i rozmowa wiodą prym w uprzyjemnianiu podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  12. My również stosujemy się do tych wskazówek, jak planujemy podróż z naszym maluchem. Dodatkowo latając do Polski musimy pamiętać o paru innych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas podróże są równie męczące.

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas długie podróże to trasa 1000 km, więc ok.10-12 h. zawsze jeździmy na noc, bo mniejszy ruch i większe prawdopodobieństwo, że synek większość czasu prześpi. Jednak i on znuży się podróżą. Staram się jak mogę, by go czymś zająć, ale po wielu godzinach jazdy, jest zmęczony bardzo. Podczas postojów mąż zatrzymuje się i śpi, to synek się uaktywnia. I zawsze w tym czasie się bardzo denerwuje, że nie jedziemy i jest gotowy dzwonić do babci na skargę, że tato śpi, a on nie może jechać. Pytanie czy daleko jeszcze, są na początku dziennym i śmieszy mnie zawsze, jak w połowie Niemiec synek mówi że nie widzi babci domu ;) Bardzo bym nam się przydał organizer z miejscem na tablet

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas podróże nie należą do męczących, zarówno jak dzieci były małe, jak i teraz. Zawsze pakowaliśmy rzeczy, które mogły zająć ich uwagę podczas jazdy samochodem, autokarem czy pociągiem. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Wybieram stolik podróżnika. Sama jestem mamą czwórki dzieci i wiem jak ciężko jest całą ekipą podróżować. My żeby ułatwić podróżowanie zarówno nam jak i dzieciom mamy osłonki na oknach i organizery na fotelach kierowcy i pasażera, dodatkowo stosujemy jak to nazywa mój mąż "muzykoterapię" czyli w radiu lecą największe hity naszych dzieci, a wśród nich przeboje MiniMini i disco polo ;)
    Klaudia Jopek

    OdpowiedzUsuń
  17. Bawimy się i my. Jak umilamy nasze podróże? Muzyką z tableta lub smartfona, zabawami typu "kto zobaczy żółte auto, woła "żółte auto" ;) Większych problemów z jazdą nie mamy bo po jakimś czasie dzieciaki usypiają. Wybieramy organizer, bo my zwykle nie wiemy co gdzie spakowaliśmy ;) Z takim organizerem, nasze podróże będą przyjemniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Łoo, ile gadżetów :) Jako dziecko nie przepadałam za podróżami ze względu na chorobę lokomocyjną... Może jakbym miała zajęcie w postaci tabletu z filmami, to lepiej bym to zniosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choroba lokomocyjna nadal mi towarzyszy :(

      Usuń
  19. He he u mnie podobnie. Daleko wyjezdzamy i tysiąc pytan mamo daleko jeszcze mamo. Trzymaj mi tableta mamoo mamo mamo. Jak i 5 latka taki u teraz roczna pannica marudzą obie. Nie pogardziłabym takim stoliczkien badz organizatorem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zasłonki u nas są niezbędne, bo Ala nie lubi gdy razi ją słońce. Krótsze trasy głównie przesypia, ale w zeszłym roku jechaliśy nad morze i nie było łatwo

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo interesowała by mnie nagroda nr 2.moja starsza córka była i dalej jestaniolkiem w podróży bez problemu zniosła każdą podróż nawet taka 15godxinna. Młodsza jest zupełnym przeciwieństwem nawet 5min w aucie to już aktorka dla niej i dla nas. Wierci się i mówi ze ja coś boli pić jej się chcę soku kupkę nudzi jest się słabo jej i tak dalej... Wszystko byle tylko co 5min. Robić postój. Moim jedynym sposobem na dłuższą podróż było jechanie przez noc ale i to już nie działa. Może wygraną by nam pomogła pomocy!

    OdpowiedzUsuń
  22. Aleksandra Kozłowskakwietnia 08, 2017 1:38 PM

    wybieram stolik, podróże sa ciekawe i zawsze zaskakujące, nigdy nie wiemy jak podróż nam minie i za ile się zatrzymamy, pod reką pomocne zawsze sa przekaski, napoje gry i wymyslne zabawy, i piosenki które razem spiewamy!

    OdpowiedzUsuń
  23. Stolik podróżny - nagroda nr 1 - świetna sprawa. Niestety nie posiadamy jeszcze swojego autka. Co 3 m-ce jeździmy z Olivierkiem do CZD do Warszawy 2,5 godz. w jedną stronę (ratuje nas dziadek wioząc nas tam). Taki stoliczek byłby super pomocą na nasze, czasem ciężkie podróże. Jeśli nie uda nam się wygrać to napewno go zakupimy. Wpis genialny i upewnił mnie, że taki stoliczek to dobre rozwiązanie

    Iwona Kulas :)

    OdpowiedzUsuń
  24. U nas dalsza podróż to zawsze wyzwanie, ponieważ córcia zanim jeszcze skończyła ok rok dostała choroby lokomocyjnej odpornej niestety na leki i różne inne środki, także podróże typu wypad nad morze odbywamy w nocy, a te krótsze jakoś nauczyła się znosić. Wygrać byśmy chcieli organizer, ponieważ zawsze ma ze sobą dużo gadżetów pomocnych przy przetrwać jazdę. Katarzyna Bożykowska.

    OdpowiedzUsuń
  25. Wybieram stolik podróżnika :) Byłby idealny na podróże dla syna a w przyszłości dla siostrzyczki która jeszcze mieszka w brzuszku mamusi :) A ułatwi w dużym stopniu często jeżdzimy do rodziny na Mazury ze Śląska więc syn ciągle o coś prosi, mając taki stoliczek większość rzeczy będzie miał pod ręką a mi to znacznie ułatwi w skupieniu się nad kierowaniem samochodu :)


    Monika Kuligowska :)

    OdpowiedzUsuń
  26. organizer z oknem na tablet to super pomysł - Mój synek w podróży ogląda bajki na smartfonie rzeczywiście ciężko jest trzymać go w ręku - oczywiście do tego mnie zatrudnia :P
    W drodze bawi się także figurkami dinozaurów lub oglądamy książki .
    Bierzemy także ze sobą w trasę przekąski - chrupki zawsze pomogą usadzić małego na pupie przez jakiś czas :P

    OdpowiedzUsuń
  27. U nas zawsze tablet jest na czarną godzinę gotowy. ;) nagroda nr 1 by nam ułatwiła życie bo syn uwielbia w trakcie jazdy oggladac książeczki, a mysle, że taki stolik byłby wygodniejszy niż kolana ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Według mnie bardzo ważne jest przygotowanie dziecka do podróży.Ja staram się mojemu 3,5 letniemu synkowi opowiadać gdzie jedziemy, jakie atrakcje będą na niego czekać po dotarciu na miejsce, jak będziemy spędzać czas itp.Staramy się wyruszyć z rana, gdy synek jest wyspany i pełen energii, wieczorem po calodziennych zabawach staję się zmęczony a przez to marudny. Alanek może sam sobie wybrać ubranie na drogę no może z małymi sugestiami w razie potrzeby:)wprawia go to w dobry nastrój, ponieważ lubi czuć się samodzielny.Może zawsze wybrać sobie kilka zabawek, które zabierze, zazwyczaj są to jego ulubione pluszowe osiolki i jakiś samochodzik.W plecak pakowane ma picie oraz przekąski.W czasie podróży ogląda bajki na telefonie bądź tablecie.Gdy mu się znudzi pokazuję mu widoki za oknem i opowiadam co mijamy aby go zainteresować.Robimy również postoje aby mógł sobie odetchnąć i coś zjeść.Na szybach samochodu mamy osłonki przeciw sloneczne.Gramy o organizer który bardzo ułatwia podróż, bo dzięki niemu można mieć wszystko pod ręką, super sprawa:))Ewelina Pietrzak

    OdpowiedzUsuń
  30. Agnieszka Wojewodakwietnia 12, 2017 12:07 PM

    Witam,
    Ogólnie podróże z synkiem nie są aż takie złe... czasem zdarzy się, że wymiotuje ale głównym problemem jest nuda! Zawsze zabieram ze sobą malowanki, naklejki i puzzle bo to go bardzo interesuje i sporo czasu temu poświęca... I zawsze muszę kombinować i coś twardego podkładać, żeby było wygodnie! Także ten stolik jest naszym marzeniem :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Gram o organizer:) Nasze dzieciaki ( 5lat i 1,5 roku) są dość spokojne w podróży ale zwykle staramy się by choć część podróży wypadało w czasie drzemki córki. Dzieci ubieramy w lekkie i wygodne ubranie, wyruszamy po posiłku który powinien być lekkostrawny. W podróż zabieramy chrupki, wafle ryżowe, wodę. Dzieciaki mogą wybrać sobie po jednej zabawce do auta, w bardzo długie podróże - patrz jazda do Chorwacji - zabieramy nowe lub pozyczone zabawki, które dzieciom się nie opatrzyły i po jednej sprawdzonej, takiej najukochańszej. Gdy jest już ciężko, robimy przerwę na rozprostowanie się, posiłek. Staramy cieszyć się jazdą, jest to fajny moment na rozmowę, opowiadamy gdzie jedziemy, co będziemy robić gdy dotrzemy na miejsce, kogo spotkamy. Mąż wymyśla dla synka historie o mijanych autach, pomocna jest też nawigacja która pokazuje ile zostało do celu, syn wypatruje fotoradary - przez co czuje że ma zadanie i jest ważny:) Pozdrawiam Małgosia B.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo cenne rady! A stolik świetny - szkoda, że nie mieliśmy czegoś takiego zimą, kiedy jechaliśmy na ferie w Bieszczady przez 7h ;) Nie wiem, jakim cudem w ogóle to przeżyliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  33. Oj tez by nam się przydało! Podróżujemy z 2dzieci (2 i 4l) kilka razy w roku do Łodzi z Hrubieszowa (400km) , najbliższa podroz czeka nas na weekend majowy. Stolik bylby idealny dla corki, bo mogłaby spokojnie malować czy nawet oglądać ksiazki, bo tak jest niezbyt wygodnie...wiadomo, reka boli od trzymania, kartki nie ma kto jej trzymac 😄 oj ułatwienie i umilenie 5godzinnej podrozy! I ja bym nie musiala sie ciagle obracac bo wszystko by miala pod reka;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeśli chodzi o podróż, to jest kilka zasad żelaznych, czyli niby nie do zmiany, a jednak jak zwykle są małe ustępstwa ;).
    Po 1 Jedziemy w podróż z dobrym humorem - już klika dni wcześniej opowiadamy dzieciom jaka to będzie super wyprawa, świetna przygoda, itd, aby dzieci nie mogły się doczekać. Nic tak nie psuje podróży jak złe nastawie nie i "wstawanie lewą nogą" ;)
    Po 2 Bierzemy ze sobą kilka niezbędników do zabawy - są to książka z zagadkami, np Dora poznaje świat, psi patrol, itd, książko-puzzle - na każdej stronie inna układanka, ulubione bajki, zabawki malualne, dziecięcy laptopik z zabawami.
    Po 3 Zabieramy ulubione picie, jedzenie oraz podkładki na kolana, aby utrzymać to wszystko w czystości. Pijemy i jemy tylko w wyznaczonym do tego czasie.
    Po 4 Robimy częste postoje. Rozprostowanie nóg, berek w środku trasy czy zwyczajne obejrzenie przydrożnej przyrody lub wstąpienie na plac zabaw są dla dzieci bezcenne.
    Po 5 Ubieramy się stosownie do sytuacji - najważniejsze żeby w aucie się nie przegrzać, ale też żeby nas nie owiało. Zakładamy więc najbardziej ulubione powyciągane dresy i leginsy i ruszamy w trasę.
    Po 6 Jeżeli wszystkie poprzednie punkty zawodzą, to poddajemy się, ogłaszamy kapitulację i wręczamy dziecku tableta lub komórkę (oczywiście dokąd nie padnie nam bateria) ;)


    PS: Dużym ułatwieniem w tego typu podróży byłaby dla nas Organizer z uchwytem na tableta.
    Jedno dziecko jakoś przetrwało najtrudniejszy czas podróżowania jako małokumający maluszek, ale drugie ma to jeszcze przed sobą.

    Ania Kamińska-Twarowska

    OdpowiedzUsuń
  35. No dobra.... Jutro wyjeżdżamy (jak się sprawnie zapakuję), prawie na drugi koniec Polski. Klucz do sukcesu to jak najwcześniejszy poranny wyjazd... wtedy część drogi przespana. Do tego obowiązkowo - przygotowane jedzenie i picie (robimy kilka postojów). Książeczka i przytulanka do towarzystwa. A w trakcie drogi śpiewamy ( mamy nasze dwie sprawdzone płyty), rozmawiamy, śmiejemy się i gramy (np. w co widać za oknem, albo kto pierwszy zobaczy)...

    Wybieramy organizer, bo nie ukrywamy bardzo by nam pomógł w zorganizowaniu dziecięcej przestrzeni z tyły auta.

    Asia Kroolik (na fb)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.