podróż z dzieckiem-jak przetrwać?

niedziela, 20 lipca 2014


Planujesz wyjazd na wyczekany urlop. Do szczęścia brakuje ci godziny godziny zero i spokojnej podróży.
Tu nie snułabym dalekosiężnych planów o ciszy i spokoju w aucie, jeśli zabierasz dzieci.
Powszechnie wiadomo, że dziecko gada jak najęte, ewentualnie płacze, drze się i dramatyzuje bez powodu (ja jednak liczę, ze jakiś tam swój powód ma, a nie po prostu roi wszystko, żeby zepsuć początek podróży).

Oto kilka prostych sposobów by przetrwać jazdę z dzieckiem.

Niezależnie od pojazdu zawsze musisz mieć ze sobą:
-picie-najlepiej wodę (gasi pragnienie, nie plami przy wylaniu, nie powoduje zasłodzenia organizmu)
-coś do jedzenia (najlepiej ograniczyć na czas podróży słodycze), tu sprawdzają się herbatniki, kajzerki z sałatą, serem i pomidorkiem, paluszki dla dzieci (nie są tak słone) itp.
-nawilżone chusteczki
-pianka lub żel do dezynfekcji rak bez użycia wody
-ubranko na zmianę dla dziecka (zawsze może się coś wydarzyć)
-bluza, wiatrówka, mini parasol
-plaster
-patyczki odkażające
-książeczka do kolorowania i kredki podróżne
-ulubione bajki do oglądania,czy słuchania (warto zabrać słuchawki, gdyż nie tylko my możemy mieć taki pomysł)
-jeżeli dziecko ma chorobę lokomocyjną zadbaj o zminimalizowanie zapachów wszelkich, tabletki na uspokojenie żołądka i bułeczki z szyneczką (żadnej surowizny, żadnej słodyczy)


Podróż pociągiem.

Przed wyjazdem najlepiej cały bagaż nadać kurierem w miejsce przeznaczenia, podnosi to nieco koszty, ale zapewnia komfort i bezpieczeństwo jazd:.

- zamiast skupiać się na targaniu waliz, toreb i plecaków pilnujemy bagażu podręcznego (zmniejsza to prawdopodobieństwo wybrania sobie nas na żywiciela złodzieja)
- mamy większa możliwość zająć się dzieckiem
- komfort fizyczny nie ma tu ceny po 12 godz jazdy :).

Zaletą jazdy pkp jest to, ze zawsze możemy urządzić spacer po pociągu, jest to niewątpliwy plus przy ruchliwym dziecku.


Podróż autobusem.

Tu niestety nie możemy pozwolić sobie na spacery, ale nie musimy przynajmniej cały czas pilnować bagażu.
Toaleta w autobusie również ma wyższy standard niż w pkp. jedzenie i picie, jak wyżej.


Podróż autem.

Mając do dyspozycji bagażnik zabieramy wszystko, a przeważnie znacznie więcej. Z toaletą nie ma większego problemu, zabieramy nocnik domowy lub turystyczny, albo jak większość społeczeństwa zatrzymujemy się nieopodal lasu i szukamy wygodnego krzaczka. Tablet, psp, dvd itp bardzo mile widziane-zajmuje na cała drogę.





25 komentarze

  1. A ja bym chciała się wybrać z dzieckiem w podróż :)
    Choć wspominając podróże pociągiem z moją małą siostrzenicą, a potem bratem, to łatwo nie było.
    Zaciekawiło mnie ad. choroby lokomocyjnej - czemu bułeczki z szyneczką? Pytam, bo sama cierpię niestety na tę chorobę, a pierwsze słyszę. Z góry dzięki.
    Pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od 36 lat mam chorobę lokomocyjną, starsze dzieci również miały, choć one "wyrosły", jedyne po czym nie wymiotujemy to bułeczka bez "zielonych" dodatków i chuda szynka (po chlebie chyba się zakwaszamy i mdłości jednak są, bułka jest neutralna)

      Usuń
    2. Rozumiem, dzięki. Na pewno się zastosuje :)
      Niestety ja też nie wyrosłam i już na to nie liczę :(

      Usuń
    3. Moja babcia do końca w torebce awiomarin miała Bożena

      Usuń
    4. Kiedys stosowalam aviomarin ale spalam po nim nieziemsko i ni jak ma sie to do opieki nad dziecmi. Teraz i dziecia i sobie podaje lokomotiv (sa ml podane w stosunku do wagi wiec kupuje jedna
      Butelke dla wszystkich) i dziala, naprawde polecam. :)

      Usuń
  2. Słyszałam o naklejaniu plastra na pępek na chorobę kokomocyjną /Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u kogoś ta metoda działa, u mnie w 100% zawiodła.

      Usuń
    2. A myślałam, że to idealny patent dla każdego dziecka :-/ U mnie to jak ręką odjął, zupełny zanik choroby lokomocyjnej a nie przypuszczałabym że mały plaster na pępku może to zdziałać.

      Usuń
    3. o i umnie to całkowicie nie działa ;/

      Usuń
  3. U nas na razie jedna "sztuka" w aucie, więc w miarę dajemy radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jechała z tobą jedna Gaba od 0 do 7lat szukałabyś każdego sposobu, żeby się czymś zajęła. od wejścia do auta do dojechania w miejsce właściwe darła się (czasem dwie godziny, czasem pięć-bez przerwy), na pytanie dlaczego tak się darła mówiła zawsze: "nie wiem", z nią jeździliśmy ze słuchawkami na uszach, bo wszystko zawiodło, dopiero, jak Mela się urodziła zawstydziliśmy ją,z e maluszek grzecznie jeździ,a ona cyrki odstawia, potem nastała era tableta :))))

      Usuń
    2. :D o kurcze! To mogło być niebezpieczne dla wszystkich, bo taki kierowca, to nie może chyba bardzo się skupić o.O

      Usuń
  4. U nas tylko jada nocą, inaczej się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do zeszłego roku jeździliśmy tylko nocą, zamiast 5 godzin darcia podczas 9 jazdy, mieliśmy dwie-trzy, zawsze troszkę ciszej ;)

      Usuń
  5. dobrze że wymieniłaś ubranko na zmiane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzw. ubranko zastępcze-zawsze się przydaje.

      Usuń
  6. Czasami podręczny bagaż też jest imponujący, może się przydać w TYM przypadku "odbieracz" na stacji docelowej. Jak są przesiadki plecak lub JEDNA walizka na kółkach. Druga ręka i cała głowa poświęcona TYLKO dziecku.
    Na wszelki wypadek (oby nie) torebki plastikowe na kłopoty żołądkowe i rano lekkie śniadanie.
    ŻADNEJ CZEKOLADY współpasażerowie będą bardzo wdzięczni ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie zabieram ubrania na zmianę, mimo, że juz raz się na tym przejechałam i musiałam na naprędce kupować w najbliższym H&M-ie. Ale co tam, przynajmniej ograniczam bagaż :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najczęściej jeździliśmy pociągiem, ale i autobus się trafiał. Pociąg cudowny sposób na podróż. Pewnie was mocno zadziwię ale ciężkie chwile w autobusie pomagały nam przetrwać chipsy, których nigdy ale to nigdy nie kupuje, na długą drogę zawsze pomagały. Być może na zasadzie owocu zakazanego. Często czytany lub państwa miasta, dokończ słowo czy zdanie tez się sprawdzało. Pozdrawiam. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autobusami mało podróżowałam ze względu na moją chorobę lokomocyjną, pkp i auto ;)

      Usuń
  9. A mi brakuje tu tylko książki tradycyjnej. Teraz w modzie tablety i audioboki, czy dzieci w ogóle czytają tradycyjne książki i jeszcze czerpią z tego przyjemność? Gdy myślę sobie o podróży ze starszym dzieckiem i o tym, jak zabić czas, to od razu do głowy przychodzi mi książka. To się nie sprawdza? Nie chcą w ten sposób zabijać czasu podczas podróży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci czytają, dużo czytają, ale Gaba w aucie ma trudności z czytaniem przez wadę wzroku, literki jej się zamazują.

      Usuń
  10. Dodałabym jeszcze morze cierpliwości ;) My z naszym młodym jeździmy dużo i daleko. Kiedy miał 9 miesięcy pojechaliśmy do Chorwacji. Po 1000 km każdego dnia. Dał radę. Po roku pojechaliśmy do Czarnogóry ... czyli jeszcze dalej. I tym razem dał radę. A z każdym rokiem jest tylko łatwiej :) Warto podróżować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyliśmy podróżować Gabę po 7latach, wcześniej tylko nocą bo był dramat.

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.