JAK UCHRONIĆ SIĘ PRZED ROTAWIRUSEM?

środa, 1 lutego 2017

                Kiedy szaleją wirusy, wszyscy zarażają się od siebie, dochodzi do momentu, w którym wkracza rotawirus. Jest wyjątkowo podły i zaraźliwy. Długo żyje poza organizmem. Wystarczy przez chwilę  przebywać w pomieszczeniu, w którym wcześniej była osoba zarażona. Na brudnych rękach zostaje przez kilka godzin, na ścianach, meblach czy zabawkach nawet do kilku tygodni. Minimalny kontakt wystarczy, by złapać to ustrojstwo. Oczywiście jeśli zakażona osoba w pobliżu kicha lub kaszle, jest to najkrótsza droga do zakażenia. Objawia się biegunką, wymiotami, szybkim odwadnianiem organizmu. Chorego należy cały czas nawadniać. Choroba przebiega bardzo dynamicznie i zazwyczaj kończy się szpitalnym leczeniem. W przypadku małych dzieci, niemowląt należy natychmiast udać się do lekarza. Kiedy Mela się zaraziła, wystarczyło kilka godzin, by się odwodniła. Była tak nieprzytomna, że nie zauważyła siedmiu nieudanych wkłuć, by podać kroplówkę. Trafiliśmy na dobrze wyposażony oddział w szpitalu, co ułatwiło nasz pobyt. jednak nie życzę nam, ani nikomu więcej takich "atrakcji".


Kogo dotknęła ta choroba wie, że musi się przed nią chronić wszelkimi sposobami. Ale jak to zrobić? Przed rotawirusem ciężko się zabezpieczyć. Jednak warto próbować. Temat jest bardzo trudny w przypadku małych dzieci. Muszą one być stale upominane przez rodziców i opiekunów, by nie dzieliły się jedzeniem, czy piciem, by nie lizały zabawek i często myły rączki. Zachowanie higieny jest ważne dla wszystkich.  Zażywając regularnie probiotyki możemy się chronić przed rotawirusem. Nie jest to oczywiście pewny sposób, bo zawsze może wystąpić czynnik nieprzewidziany, ale warto próbować. Myjąc regularnie ręce i przyjmując probiotyki zwiększamy swoją odporność przed zakażeniem.


Jakie probiotyki są najlepsze? Można przyjmować apteczne preparaty, które są w różnych formach: proszku, tabletek do połknięcia oraz tabletek do ssania. Można też stosować naturalne probiotyki. Np. mleczne, takie jak  jogurt naturalny, kefir i maślanka w 1 gramie powinny zawierać minimum 10 mln jednostek bakterii Bifidobacterium lub 100 mln bakterii Lactobacillus, aby mogły być uznane za produkt probiotyczny. Dobrej jakości jogurty i maślanki na opakowaniach powinny mieć podane, których szczepów bakterii użyto do produkcji. Wybierając produkt zwróć uwagę na skład. Składników powinno być jak najmniej. Jeśli znajdzie się w nim cukier, odstaw jogurt na półkę, bo jego działanie probiotyczne będzie zerowe.

Jogurt możesz wykonać samodzielnie. Zagotuj 0,5 l mleka (nie UHT-z niego jogurt nie wyjdzie), ostudź je do 40 stopni i dodaj 3 łyżki jogurtu naturalnego. Przykryj ściereczką. Odstaw na kilka godzin. Po tym czasie jogurt będzie gotowy.

Kiszona kapusta również jest naturalnym probiotykiem. Jest źródłem wit B1, B6 i PP oraz wit C. Kapusty nie należy płukać. To powstały w  niej kwas jest jest środkiem zapobiegającym przeziębieniom. Sok z kiszonej kapusty dobroczynnie działa na układ trawienny naturalnie dezynfekując go. Oczywiście probiotyczne działanie ma tylko domowa, kiszona kapusta. Ta ze sklepu konserwowana jest skorbinianem sodu i może mieć wręcz odwrotne działanie.

Kiszone ogórki zawierają wit B2, B3, B6 i B12. Bakterie kwasu mlekowego namnażające się podczas kiszenia maja korzystny wpływ na układ trawienny, oczyszczają go z toksyn. Kwas z ogórków leczy stany zapalne układu trawiennego..

Kwas chlebowy, kolejny naturalny probiotyk. Tradycyjny kwas chlebowy robiony jest z drożdży i bakterii kwasu mlekowego.  Jednak w sklepach dostępne są napoje o smaku kwasu chlebowego. By mieć naturalny probiotyk należy zrobić go samemu lub poszukać u sprawdzonego źródła. 

My wspomagamy się naturalnymi jogurtami, własnymi kiszonkami, ale również aptecznymi probiotykami. Wolę dmuchać na zimne. Do niedawna działałam intuicyjnie, dopiero niedawno dowiedziałam się o tym, że podświadomie chronię rodzinę przed rotawirusami.

                                                   

14 komentarze

  1. Jak zawsze, coś przydatnego :) Uwielbiam kiszone ogórki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, a w tym roku postawiłam sobie za cel zrobienie również kapusty :)

      Usuń
  2. Moje dzieci uwielbiają wszystko co kiszone:) Mamy szczęście...Ważne jest też mycie rąk...To straszne, że ludzi dziś nie myją porządnie rąk...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z myciem rąk to jakiś dramat w naszym społeczeństwie. Wystarczy chwila obserwacji w toalecie centrum handlowego, a zobaczysz że połowa osób korzytających z toalety nie myje rąk :(

      Usuń
  3. Jestem wyczulona na punkcie mycia rąk, stąd nawet nie wyobrażam sobie, że można nie dbać o higienę dłoni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij obserwować korzystających z toalety w miejscach publicznych. Wyobrażasz to sobie...

      Usuń
  4. Mycie rąk uchroni nie tylko przed rotawirusem, ale i innymi wirusami. W sumie kiszonki też wzmocnią odporność. Bardzo przydatny wpis, szczególnie dlatego, że tak proste czynności, a mogą pomoc naszym maluchom rzadziej chorować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co najprostsze bywa najskuteczniejsze, szkoda że czasem o tym zapominamy.

      Usuń
  5. Po tym jak mojej siostry dzieci wylądowały w szpitalu z rotawirusem, ja swoją córkę zaszczepiłam. Moja córka kiedyś chętniej piła naturalne jogurty, niestety teraz już nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuj z domowymi kiszonkami, jak jogurtów nie chce, albo probiotyki z apteki.

      Usuń
    2. Ja tez syna zaszczepiłam na rota, i co i tak załapał szończyło sie szpitalem.

      Usuń
  6. Mój Oli jak złapie to już koniec. Dwa razy zwymiotuje pod rząd i leci przez ręce. Ciężko obyć się bez kroplówki. Raz nam się tylko udało...
    Dlatego trzeba zapobiegać ��

    OdpowiedzUsuń
  7. jogurty maślanki kefiry ogòrki kiszone - jak najbardziej tak. Z kiszona kapustą nawet przemycaną w suròwce ciut gorzej u dzieci

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy karmienie piersią może choć w minimalny sposób ochronić przed rotawirusem?? Probiotyki swoją drogą ale mój maluch nie lubi żadnego rodzaju jogurtu (nawet słodkiego)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.