WYLEWNE ROZMOWY Z KOLONII

wtorek, 16 sierpnia 2016

                   Po raz trzeci tego lata, Gaba spakowała się i wyjechała. W tym pakowaniu nieco jej pomogłam. O tym, jak przygotować dziecko na obóz przetrwania pisałam przed kolonią. Pojechała sama. Bez koleżanki, za to z dobrym humorem. Wzięła antystersowa kolorowankę, której nawet nie wypakowała, bo nie miała czasu na nudę. Telefony były krótkie i naładowane chaotycznymi informacjami. Wciąż gdzieś biegła. Dzieliła się z nami swoją radość i wcale nie wyglądała końca kolonii.  Kiedy w buzi pojawiła się afta od razu po zgłoszeniu otrzymała na nią preparat. Miłym zaskoczeniem był też fakt, że opiekunka zabrała chętne dzieci na niedzielną mszę.

                   Nie dziwiło nas  to, że mało dzwoniła lub nie odbierała telefonu. Miała tak zorganizowany czas, że nie myślała o domu, nie tęskniła. Wykwalifikowana kadra z pasją i sercem do młodszej młodzieży, zaszczepiała w nich miłość do przygody, radość odkrywania oraz chęć poznawania nowego. Lekcje z łucznictwa, wspinaczki, czy orientacji w  terenie to tylko niektóre z atrakcji wypełniające całe dnie i... noce.  Nocowanie w namiocie i nocna wyprawa chyba na długo zastaną w pamięci Gaby, wciąż o nich mówi. Wychowawczynie: pani Natalia i pani "Sowa" mają w jej serduszku specjalne miejsce, nadal o nich słuchamy. Na zakończenie Gabka dostała dyplom, koszulkę i śpiewniki, a dla mnie przywiozła opinię o jej zachowaniu na kolonii. Dodatkowo codziennie mogliśmy podglądać na zdjęciach, jak przebiegają kolonie.

Dla rodziców, którzy dopiero wyślą dziecko na kolonie poniższa wymiana telefonów z Gabką


DZIEŃ PIERWSZY

... dzwonię po raz siódmy, nie odbiera...

- dzień dobry, Bożena Jędral...
- mama Gabrysi-super, kierowniczka obozu ma pod ręka kartę i od razu sprawdziła, kto dzwoni
- od kierownika transportu wiem, że dzieci już dojechały
- tak, Gabrysia ma pokój z dwiema koleżankami, teraz się bawią na zewnątrz
- ok, dziękuję za informację

... kolejne dwanaście razy też nie odebrała...



DZIEŃ DRUGI

-dzień dobry, Bożena Jędral, mama Gabrysi, może pani przypomnieć jej, żeby naładowała telefon? tak, nie odbiera od wczoraj, a teraz już jest niedostępna...

...trzy godziny później...
- słucham
- a mamooo
- czemu dzwonisz z obcego telefonu?
- dałaś mi bardzo krótką ładowarkę, nie da się ładować i dzwonić
- no dobrze, jak się naładujesz, zadzwoń

Faktycznie, najkrótszy kabel w domu. Od razu widzę scenę z "Nic śmiesznego", jak Adaś Miałuczyński dzwoni z niskiej budki na obrzeżach osiedla. Deszcz leje, pies go oszczekuje, a on ma ze trzydzieści centymetrów kabla przy słuchawce... nieważne.

-a mamooo, byłam kupić sobie lizaka /news dnia/



DZIEŃ TRZECI

- a mamooo... nocowaliśmy w namiocie, byliśmy ściśnięci, jak sardynki
- nie podobało ci się?
- podobało /dziecięca logika/ tylko buty wracając zmoczyłam i ubrudziłam
- to nic, postaw je do wyschnięcia i załóż drugie
- ale one są brudne
- to nic, upiorę, jak wrócisz
- a mamooo, wspinałam się też na skałę
- fajnie, Gabka...
- no to pa...-rozłączyła się



DZIEŃ CZWARTY

Dzwoni kierownik obozu:
- rozmowa na twój koszt....-koniec rozmowy
Oddzwaniam.
- dzień dobry...
- już daję Gabrysię, telefon się jej rozładował...
...
- tak mamo?
- Gabka, czemu znów masz rozładowany telefon?
- nie wiem, drugi raz w tym tygodniu muszę go ładować /szukamy nieśmiertelnej baterii/
- i jak?
 -fajnie, byliśmy na wyższej skale i pokonałam drugą i trzecią trasę, pierwszej nie chciałam, bo za łatwa
- o super!
- i padał deszcz, poszliśmy uczyć się pierwszej pomocy
- o...
- i nasza drużyna wygrała w grę, bo nie mieliśmy czapek, a taki chłopak myślał, że mnie przechytrzy. Założył czapkę daszkiem do tyło, było już ciemno i on myślał,  że noszę okulary i nic nie widzę. Wygraliśmy. I byliśmy w lesie, ale było śmiesznie, bo ktoś przykleił banany do jabłonki. Skąd w lesie jabłonka?
/powszechnie wiadomo, że przyklejone banany są ok, ale dzika jabłonka już nie ;)/
- może się wysiała i dziko rośnie
- a to fajnie, może tak było
- Gaba?
- to kończę, pa - rozłączyła się



DZIEŃ PIĄTY

...Gaba nie odbiera...

godzina 22.07, telefon od Gaby. Marcin zestresowany, drżącymi rękoma podaje mi go, odbieram:
- co Gabka?
- a wiesz mamoo, wróciliśmy właśnie z gry terenowej
- fajnie i jak?
- zajęłyśmy pierwsze miejsce, nasza drużyna lisków i karmiliśmy kozy, ale ja nie, bo takie dwie biły się o żarcie, wolałam popatrzeć na nie
- to świetna wiadomość <3 na pewno dobrze się bawisz?
- tak, pa, telefon mi pada...


DZIEŃ SZÓSTY

- a mamaoo, zbieraliśmy jagody w lesie...
- fajnie
- i szukaliśmy innych rzeczy do jedzenia, podobało mi się, to pa...



DZIEŃ SIÓDMY

pora poobiednia
- a mamoo, pani nam kazała się przebrać w stroje kąpielowe i na trawniku rzucaliśmy się balonami
- z wodą?
- tak i była gra, a ci którzy wygrali mieli rozbijane na głowie balony
- wygrałaś?
- nie
- i pani nas z węża polewała
- pogodę macie ładną chyba?
- tak, to pa...

...
- cześć Gabka
- cześć mamo, a wczoraj było ognisko i była gra i jedna dziewczynka na głowie stanęła, a dziś ostatni raz byliśmy na skałkach
- jak wrócisz to jedziemy do parku linowego
- no, a jeszcze coś mi się w buzi zrobiło, to pa

Lubisz już mnie? Polub.
                                                      

DZIEŃ ÓSMY

- a mamoo... w sumie to lecę na babski wieczór, ostatnio kładliśmy na buzie kaszę
-na zdjęciach wyglądało na płatki owsiane
-pa...




DZIEŃ DZIEWIĄTY


-a mamooo... fajnie dziś było, jest zbiórka, muszę lecieć

/najbardziej wylewna rozmowa z wyjazdu/




DZIEŃ DZIESIĄTY


-a mamooo... fajnie dziś było, jest zbiórka, muszę lecieć

/najbardziej wylewna rozmowa z wyjazdu/





DZIEŃ JEDENASTY


- znów strzelaliśmy z łuku
- i co? umiesz już?
- prawie w domu mam łuk i kuszę to potrenuję
/już się boję/




*powyższe zdjęcia pochodzą ze strony kompas.pl 


Wysyłasz dzieci na kolonię?
Podziel się wrażeniami.

16 komentarze

  1. Świetna kolonia. Jak widać, była zadowolona i to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadowolenie objawiało się brakiem telefonów ;)

      Usuń
  2. Fajna opcja z fotorelacją na żywo. Dobrze, że możemy teraz podglądać dzieci na koloniach, dawniej nie wiedzieliśmy, co tam tak naprawdę robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wysyłałam syna, to faktycznie, był telefon do wychowawcy i tyle ;)

      Usuń
  3. Widać, że to była świetna kolonia :) Ja zawsze wyłam przez pierwsze dwa tygodnie, a w trzecim odliczałam dni do powrotu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, trzytygodniowa kolonia <3 Tu było 11 dni, poprzednio 12 dni i 14 dni z nami na urlopie ;)

      Usuń
  4. Agness 😊Super źe tak mała dobrze się bawiła👍Brava dla córci 😊😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Agness 😊Super źe tak mała dobrze się bawiła👍Brava dla córci 😊😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo chłopaków będziesz wysyłała.

      Usuń
  6. Świetnie się bawiła i nie czuła potrzeby do rozmowy :) Ja jej zazdroszczę bo uwielbiałam jako dziecko takie kolonię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na koloniach nigdy nie byłam. Byłam za to na biwakach z harcerstwa.

      Usuń
  7. Ale czemu Ty w ogóle do niej dzwoniłaś? Codziennie? Oj, mama, mama :-)
    Moja kuzynka wysłała w tym roku po raz pierwszy swojego 7-latka na tygodniowy obóz, ale celowo nie dała mu komórki, żeby nie dzwonić. Ja do swojego syna też nie dzwoniłam. Moja rada - NIE DZWONIĆ! Dzieci świetnie się bawią na obozach i koloniach i potrzebują od nas też odpocząć. Naprawdę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy chyba tak mają :D moja też ciągle do mnie dzwoniła jak byłam na koloniach, jeszcze w podstawówce :D strasznie mnie to wkurzalo, więc. .. mówiłam jej ze rozladowal mi się telefon ;)

      Usuń
  8. Ekstra! Przeglądałam ofertę kompasu i myślę , że w przyszłym roku wyślę Nikolę.

    Gaba jest rewelacyjna. I Wy też - tyle przetrwać bez córki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połowę wakacji, mieliśmy jeszcze jedna w domu, nie nudziliśmy się :*

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.