DOMOWY TORT, KTÓRY ZAWSZE WYCHODZI

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

                         Nie piekłam ciast. Zdemotywowała mnie sąsiadka, która przychodziła do mnie, bo zawsze był zakalec. Ona takie lubiła. Zdobyłam jednak kilka wspaniałych przepisów, z których cista zawsze się udają. Jednym z nich jest przepis na biszkopt od mojej mamy.

Porcja na dużą tortownicę:

- 1,5 szkl mąki tortowej
- 6 jaj
- 1 szkl cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 1/2 łyżeczki otartej skórki pomarańczowej

180 st z termoobiegiem-20 min

Tortownicę smaruję w środku masłem, wysypuję kaszą manną. Piekarnik włączam na 180 stopni z termoobiegiem. W czasie, gdy się nagrzewa, przygotowuję ciasto.
Białka oddzielam od żółtek. Ubijam je na sztywną pianę. W osobnej misce mieszam pozostałe składniki na gładką masę-mikserem. Dodaję białka i mieszam łyżką. Przekładam do tortownicy. Wygładzam na równo /ciasto o dziwo nie poziomuje się samo/. Staram się nie stukać nią o blat, ani piekarnik. Wkładam do piekarnika, na środek. Nastawiam na 20 min. Jeśli twój piekarnik ma tendencje do przypiekania, możesz przykryć górę folią aluminiową. Kiedy minie dwadzieścia minut otwieram piekarnik i czekam, aż sam ostygnie. Dzięki temu biszkopt mi nie opada.

Masa:

- 2x 0,5l śmietanki 36%
- 5xśmietanowfix

Śmietanę ubijam razem ze śmietanofixami. Ubija się na sztywno w 3-4 minuty.
Dobrze wystudzony biszkopt przekrawam. Żeby było idealnie prosto pokrojony używam kordonku. Łapię za dwa końce kordonku, napinam go i dzielę cisto na trzy części.

Czym nasączyć? U mnie torty zawsze jedzą dzieci, nie używam alkoholu. Są dwie opcje, które wykorzystuję: mocna herbata z cytryną lub woda z cytryną.

Lubisz już mnie? Polub
                                                      

Spód kładę na paterę, łyżką nalewam mieszankę z cytryną i smaruję warstwą śmietany. Na niż układam owoce sezonowe. Tym razem były to maliny z borówkami. Kładę na to kolejną warstwę i powtarzam czynność, na to wierzch. Jego tylko nasączam.

Czekoladowa dekoracja:

- trzy mleczne czekolady /najbardziej lubię milkę/
- łyżeczka masła
- łyżka mleka
- batoniki, czekoladowe jajka, dowolne czekoladowe dodatki

Biorę dwa garnki. takie, aby jeden na drugim można było stawić, by mniejszy częściowo wchodził we większy. Do większego wlewam wodę, tak, aby dno mniejszego garnka zanurzyło się w niej. Gotuję wodę. Do mniejszego garnka wkładam połamane czekolady, masło i mleko. Cały czas mieszam. Roztopiona czekoladę nakładam na przygotowany tort. Może spokojnie ściekać po bokach.
Na wierzch wtykam pod kątem batoniki i połówki jajek czekoladowych. Zasypuję malinami dla urozmaicenia. Chowam od razu do lodówki.

Jeśli nie masz osobnej lodówki, musisz tort pozakrywać, gdyż zapach kiełbasy nie jest pożądany w torcie czekoladowym. W sumie w żadnym cieście ;)

Smacznego.

19 komentarze

  1. ja zawsze wysypuję na spodek trochę kawy parzonej - pochłania zapachy :) tort super i na bank pyszny :)
    100 lat dla Melci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam w lodówce wsypaną kawę do kubeczka. Nie lubię, jak mi cokolwiek poza kiełbasą , pachnie kiełbasą ;)

      Usuń

  2. Spód kładę na paterę, łyżką nalewam mieszankę z cytryną i smaruję warstwą śmietany. Na niż układam owoce sezonowe. Tym razem były to maliny z borówkami. Kładę na to kolejną warstwę i powtarzam czynność, na to wierzch. Jego tylko nasączam.

    Przepraszam, ale mogę prosić o wyjaśnienie tego etapu? A raczej dwóch ostatnich zdań, bo mam wrażenie, że podstępem wkradły się tu błędy i nic nie rozumiem :-P A zrobiłabym córci, bo w niedzielę ma trzecie urodzinki :-D

    OdpowiedzUsuń

  3. Spód kładę na paterę, łyżką nalewam mieszankę z cytryną i smaruję warstwą śmietany. Na niż układam owoce sezonowe. Tym razem były to maliny z borówkami. Kładę na to kolejną warstwę i powtarzam czynność, na to wierzch. Jego tylko nasączam.

    Przepraszam, ale mogę prosić o wyjaśnienie tego etapu? A raczej dwóch ostatnich zdań, bo mam wrażenie, że podstępem wkradły się tu błędy i nic nie rozumiem :-P A zrobiłabym córci, bo w niedzielę ma trzecie urodzinki :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tort ma warstwy. Biszkopt dzielę kordonkiem na trzy cienkie ciasta, które przekładam. Tobie to bezpośrednio na docelowej paterze, żeby nie męczyć się z przekładaniem. Pierwszy krążek nasączam. Nakładam krem ze śmietany i maliny z borówkami, czasem są to truskawki, innym razem brzoskwinie z puszki i winogrona. nakładam na to kolejny krążek i nasączam, nakładam na to krem, owoce, kładę kolejny krążek. Ten wierzchni tylko nasączam, nie smaruję go kremem. Wyjaśniłam?

      Usuń
  4. Mistrzostwo :) Wygląda obłędnie i nie wydaje się trudny w przygotowaniu :) Aleeee jak go kroić :) Jak jest tak bosko udekorowany? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zdążysz, zawsze znajdzie się pierwsza ręka, która sięgnie po batonik lub jajko. Potem idzie gładko ;)

      Usuń
  5. Piękny! Jadłabym ;) Najlepszego dla Solenizantki i brawa dla matki za ten tort!

    OdpowiedzUsuń
  6. Idealny tylko podpowiedzcie jakich owocow moge uzyc w październiku? A moze cos w zamian owocow?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tort wygląda bardzo smakowicie. Być może nie użyję go jako typowy tort urodzinowy, ale taki zwykły do zjedzenia do niedzielnej kawy. Link już wylądował w mojej zakładce. :)
    http://agnieszkawygladalafotografia.blogspot.com/2016/08/noc-spadajacych-gwiazd.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ze sklepowej półki tyle ze swój własny :) piękny

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten tort jest obłędny i ja go musze zrobić przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy mogłabyś sprawdzić proporcje na biszkopt? Kompletnie mi nie wyszedł, ciasto było suche jak na kruszonke...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.