Nowa forma stroju galowego


       Ostatnio dostrzegam dziwne zjawisko rozprężenia w szkole. Jak mniemam każda placówka posiada regulamin, który wyraźnie określa wygląd ucznia w dniach szczególnych (pasowanie na ucznia, rozpoczęcie/zakończenie roku szkolnego, apele itp), oczywiście do lamusa odeszły nonajronowe fartuszki z wymiennymi-białymi kołnierzykami i na co dzień każdy przychodzi, jak lubi. Dziś skupiam się na uroczystościach szkolnych/klasowych.

       Jestem przygotowana na ataki w kierunku mojej osoby z powodu wieku, zarzuty, że jestem po prostu stara i szukam problemów tam, gdzie ich nie ma. Jednak zjawisko dosyć szeroko pojętego "stroju galowego" bardzo mnie razi. Tu będzie ten moment na wypomnienie mi, jaka leciwa jestem. Jednak 30lat temu na zakończenie roku szkolnego oraz inne uroczystości obowiązywał konkretny strój: biała bluzka, czarny lub granatowy dół. Nie było mowy o czerwonych, czy zielonych spodniach, koszuli w kratę lub sukience w kwiatki.

       Zdaje sobie sprawę, że nie jest to wina uczniów. Rodzic przygotował ubranie, dziecko założyło. Z czym ma się kojarzyć apel, początek lub zakończenie roku szkolnego skoro dziecko założyło na siebie strój ciut lepszy niż podwórkowy. Czysty, nowy, ładny, ale na każda okazję. Zamiast widocznego święta mamy stragan. Tu mój apel do rodziców: skoro macie dzieci, zadbajcie o oprawę tak ważnego dnia dla nich. Wymówka, że nie opłaca się kupić koszuli, bo założy dwa razy w roku jest dla mnie śmieszna. Ty też masz w szafie marynarkę, która nosisz tylko na pogrzeby, może rzadziej niż raz w roku, jednak masz co założyć, by nie wyglądać, jak choinka.

        Daj spokój dzieciom-zaraz głosy się pojawią. Nie dam. Obserwuję na przestrzeni lat coraz bardziej rozszerzoną teorię stroju galowego, potem taki człowiek dorasta, idzie na rozmowę kwalifikacyjną w stroju, który przez lata służył mu za "odpowiedni na takie sytuacje". Nauczenie dziecka, że strój ma być zawsze dostosowany do okoliczności zapewni mu komfort dopasowania do sytuacji.

Podobny artykuł

W piątek zakończenie roku szkolnego:
jaki obraz ucznia nas czeka? Zobaczymy.
W jakim stroju twoje dziecko pójdzie odebrać świadectwo?
                                                             

CONVERSATION

67 komentarze:

  1. Uroczystości szkolne to pikuś, bo szkoła powinna na to zwracać uwagę. Zobacz jak teraz ludzie potrafią się ubrać się do teatru - ja nie wymagam fraka, smokingu czy czegoś takiego, ale jak ostatnio widziałem kolesia w sandałach, krótkich spodenkach i koszulce - nie nie był to aktor grający niemieckiego turystę, żeby nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt-dramat, miałam o tym wspomnieć, bo dzieciaki jadące na ze szkołą do teatru są ubrane przeważnie w dresy, potem taki człowiek dorasta...

      Usuń
    2. Te wszystkie teksty są bez sensu...
      Nie wiem co autorka tekstu miała na myśli, ale wygląda jakby miała tak trochę nierówno...

      Usuń
    3. Z wyjazdem do teatru to troche inaczej. Jak jest wycieczka np.40 km do tegoz teatru i jeszcze po drodze pół autokaru źle się czuje to ciezko wystroic na galowo. Nie wszędzie teatr jest za rogiem.

      Usuń
  2. W szkole mojej córki obowiązują kolory biały, czarny, granat, szary, orkiestra i chór mają np zestaw czerwony lub zielony w zależności dla kogo lub jaki temat jest przewodni. Córka dziś na zakończenie roku szkolnego poszła w białej sukience z czarnymi lamówkami, cieliste rajstopy i bardzo różowe baleriny. Niestety do opery czy teatru panowie chodzą w dżinsach, krótkich spodenkach czy koszulce na ramiączkach... Uważam, że szata zdobi człowieka i dobrze być odpowiednio ubranym do sytuacji. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja jestem z tych mam co Młodemu zakłada białą koszulę i ciemne spodnie. Nie materiałowe w kancik, ale też nie jakieś podarte jeansy. Wiem, że jak Pulpecja pójdzie do szkoły to problem będzie większy, bo jakoś po ubraniach widzę, ze chlopcy wolniej wyrastają z białych koszul niż dziewczynki ze spódniczek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pierwszym rocznikiem zaliczającym Gimbazę, więc teoretycznie już powinnam mieć w głowie siano ;) Ale w pełni się zgadzam z Twoim podejściem. Zapanowało jakiś dziwne rozluźnienie jeśli chodzi o stroje galowe w ogóle! Widziałam to również na studiach, kiedy na egzaminy koleżanki i koledzy potrafili przyjść w bluzie z kapturem. Może to wygodne, ale mi się wcale nie podoba. Moje dziecko jeszcze nawet do przedszkola jest za małe, ale na pewno nie pójdzie na rozpoczęcie czy zakończenie roku w bluzie z kapturem ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję podejścia do tematu oraz kultury wyniesionej z domu :)

      Usuń
    2. Cztery pierwsze roczniki Gimbazy były w porządku, dopiero później zaczął się ostry zjazd w dół :P

      Usuń
    3. Ja też jestem z tego rocznika "królików eksperymentalnch" i mam dziecko które dopiero za jakiś czas pójdzie do przedszkola.Nas mama zawsze na "większe" uroczystości ubierała w białą bluzeczkę,brata w koszulę i ciemne spódniczki a brata w spodnie.Ja zawsze się buntowałam bo wolałam spodnie.Jak podrosłam i miałam jakieś swoje pieniądze zawsze przy okazji zakupów na takie imprezy jak mama chciała kupić mi spódnicę wolałam dołożyć ze swoich żeby tylko kupiła spodnie-taki uparciuch był ze mnie,ale wygodniej mi tak było.Jednak zawsze strój był oparty na białej górze i ciemnym dole i tak mam do dziś-choć generalnie wolę ciemne kolory to i nie mam zbyt wielu okazji do chodzenia w takim właśnie stroju to "jakoś tak wypada". Póki co mój synek miał mało okazji do ubierania go w galowy strój - jednak garniturek (czarny w białe prążki) i kilka białych koszul z krótkim i długim rękawem w szafie wisi i oczywiście do tego odpowiednie buty kupowane w miarę potrzeb i muszka oraz krawat do wyboru.Na np ślub czy komunię żeby miał mieć ubrany taki strój tylko do kościoła to przynajmniej na chwilkę zakładam żeby się przyzwyczajał i uczył od małego.
      Powiadacie że 4 pierwsze roczniki gimnazjów były oki? Może zależy gdzie się trafi-siostra jest młodsza ode mnie 5 lat i tez jakoś problemów jak to co niektórzy opowiadają nie było.Ja z małej wiejskiej szkoły poszłam do gimnazjum w centrum może nie dużego ale sporego miasta w centrum gdzie tylko mojego rocznika było blisko 500osób(w całej podstawówce do której chodziłam było max400). Opowiadali że tam "Sodoma i Gomora" i w ogóle narkotyki itp.Owszem trafiło się kilku inteligentnych inaczej przez których cała szkoła miała przewalone,ale mimo to ja akurat czasy gimnazjum wspominam najlepiej.
      Ogólnie jestem zdania że jak ma się dobrze w głowie poukładane to żadne towarzystwo i żadna szkoła tego nie zmieni.Owszem teraz inne czasy i wszystko co się dzieje zaraz obiega cały glob w kilka sekund,ale czy w czasie naszego dzieciństwa nie było dzieci i osób szykanowanych przez kolor skóry czy włosów?Sama jestem najlepszym dowodem na to że mimo że ciągle inni mnie wyśmiewali,dzieci nie chciały się ze mną bawić a nawet byłam wyśmiewana przez dorosłych nie załamało mnie to a wręcz przeciwnie-dodało siły,wylałam nie mało łez ale wstałam i ruszyłam dalej.Nauczyłam się że jak sama o siebie nie zadbam to nikt mi tego nie ułatwi bo nawet nauczyciele potrafili się ze mnie publicznie wyśmiewać;że muszę za każdym razem podnosić się silniejsza i mimo wszystko iść dalej żeby szydercom nie dać satysfakcji.Mnie to spotykało od kiedy pamiętam,a im byłam starsza zamiast spotykać na swojej drodze mądrych dorosłych najczęściej spotykałam przede wszystkim tych którzy oceniają książki po okładkach.
      Uważam że niezależnie do jakiej szkoły się pójdzie,jak człowiek jest nauczony żeby sobie radzić zawsze i wszędzie to przetrwa i nie ulegnie pod naporem innych.

      Usuń
  5. Ja pamiętam, że w podstawówce mieliśmy taką wychowawczynię, że kazała się 2 razy przebierać dziewczynie. Koszula miała być biała i koniec. A ta nawet jak ubrała kremową została wywalona. Dzisiaj, choć chciałabym napisać w liceum, czy później gimnazjum to niestety już w podstawówce dziewczyny kroczą, niczym na szczudłach na szpilkach, które wyginają się na prawo i lewo i w miniówkach. Niestety miałam tę nieprzyjemność widzieć to na własne oczy.
    Babcia mi zawsze opowiadała jak każda szkoła miała własną naszywkę/ przypinkę, po naszemu logo i gdy spotkano kogoś po 20 na ulicy to od razu się zgłaszało. Obecnie jestem mamą 3,5 latka, mieszkamy w UK.
    Tu jest inaczej. Tu każda szkoła ma inny mundurek, uniform, naszywki i na prawdę mi się to podoba. Nie ma, że pójdzie sobie taki 16latek do szkoły w krótki gaciach i koszulce z siatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja còreczka w takie dni idzie na galowo i też mnie razi pstrokacizna w takie dni. I o ile mogę pokusić się na zrozumienie młodzieży (jako przejaw buntu) to gdy widzę przedszkolaki lub dzieci to myślę sobie gdzie są ich rodzice ?! Czym skorupka za młodu :p

    ps. ja też chodziłam do gimnazjum :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oszukujmy się, wśród młodzieży całe dżinsy i jakakolwiek koszula to szczyt elegancji ;) Ale fakt zjawisko tęczy na apelach jaskrawo widać już w przedszkolach, czy zerówce, apotem rodzic pewnie macha ręką, bo dziecko już trak chodziło, nikt się nie czepiał...

      Usuń
  7. Ja mam w planach ubrać małą na rozpoczęcie w roku a la Wednesday Adamsów. Tylko jej będę musiała kupić lalkę i urwać głowę. I przyciemnić włosy korą brzozową, ihaha. No co, na galowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. My mamy problem z głowy. W szkole naszych dziewczyn obowiązują mundurki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rozpoczęciu i zakończeniu roku też? Bardzo ładnie muszą wygladać, gdy stoją podczas śpiewania hymnu :)

      Usuń
    2. Mają dwie wersje: codzienny i galowy na wszelkie uroczystości. Fakt - fajnie wyglądają i co lepsze nikt nie protestuje. Jest to dla nich tak oczywiste, jak sam fakt, że chodzą do szkoły.

      Usuń
    3. Jaka to szkoła? :) Chętnie posłałabym moją kruszynkę jak podrośnie do takiej :)

      Usuń
  9. okropieństow..dzieci teraz wychowuje się bez zasad, szacunku do drugiej osoby, bez tradycji :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że nie ma kto uczyć dzieci, nauczyciel nie może nakazać, rodzic zbywa :(

      Usuń
  10. U nas się chodziło jeszcze na galowo - biało-czarno, choć z czasem niektórzy też zaprzestali tego ,,zwyczaju".

    OdpowiedzUsuń
  11. I 2-klasista i 4-klasista idą w spodniach od garnituru i białych koszulach. Nawet na cotygodniowy "dzień galowy" tak chodzili, czasem zakładając elegancki granatowo biały sweterek. Pantofle też mają bo nie wyobrażam sobie adidasów do powyższego stroju.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas w szkole jest obowiązek białej koszuli i granatowy lub czarny dół i dla mnie jest to odpowiedni strój galowy który zawsze powinien obowiązywać

    OdpowiedzUsuń
  13. Swojego czasu rekrutowałam pracowników do mojej pracy. Uwierz mi - byłam w szoku, gdy niektórzy panowie przychodzili w wytartych jeansach, bluzie i z plecakiem na plecach. Nie wiem - starali się o pracę, czy przechodzili obok i postanowili wpaść...
    Skądś im się to wzięło :/ Pewnie wynieśli z domu rodzinnego...

    Tyle mojego zdania na temat wpajania zasad już od skorupki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minie również strój na rozmowie o prace raził u niektórych faktycznie, jakby wpadli na pomysł wstąpienia po drodze, jednak dopiero obserwując szkolne uroczystości połączyłam wątki, brak wpojenia zasad wyglądu pojawia się już w przedszkolu.

      Usuń
  14. Powiem tak. Jeszcze mnie ten "problem" nie dotyczy ale wydaje mi się, że na uroczystości szkolne powinno się rezerwować czerń, biel i granat. Obecnie można kupić wszystko więc i dowolność w łączeniu jest ogromna. Czemu nie kupić dziewczynce białej koszuli w modnym fasonie, którą będzie mogła założyć również do kościoła, na festy, wycieczkę szkolną czy nawet spacer? Jest tyle modeli, że można to śmiało zrobić. To samo się tyczy spódnicy. Czarne też można kupić z jakimś tiulem czy innym wymysłem, przez co kiecka staje się uniwersalna. Czarne spodnie, u chłopca, nie muszą być na kant, ale mają wyglądać. To samo koszula.
    Jest możliwość pokombinować więc czemu nie skorzystać z takiej możliwości? Można i elegancko i nowocześnie i uniwersalnie na wiele okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym "Obecnie można kupić wszystko" bym polemizowała. Na początku czerwca moje dziecko miało zakończenie przedszkola - ile ja się naszukałam stroju galowego dla niej, to moje. Nigdzie nie było ani czarnej/granatowej spódnicy nadającej się na strój galowy ani białej koszuli. Pewnie to nie był sezon na taki ubiór :) Zgodzę się, że stój galowy powinien obowiązywać a my rodzice powinnyśmy przypilnować nasze dzieci, żeby taki stój zakładały.

      Usuń
  15. Ja jestem z serii nie zgadzających się.
    Na egzaminy na studiach ubieram się po swojemu, czyli "odlotowo" i bardzo kolorowo - czuję się wtedy sobą i komfortowo. Brak szacunku? Nie. Mój szacunek wyraża się nie w stroju, a w schludności, języku i stosunku do osoby egzaminującej (czy jakiejkowiek innej). Zresztą egzamin ma ocenić moją wiedzę. Jeżeli nie umiałabym nic i zachowywałabym się chamsko, to odświętny strój nie powinien mieć na moją ocenę wpływu. Tak samo jak kolorowy strój, gdy jestem przygotowana i grzeczna.
    W szkole, w której uczę (gimnazjum) dzieci ubierają się jak chcą, również na koniec roku. Wyjątkowość tego dnia uzyskujemy przez inne elementy, strój jest zbędny. A wdzięczność dzieci obserwujemy nie przez ich strój, ale przez ich słowa i zachowanie.
    Bardzo bym chciała, aby przyszedł dzień, gdy ubiór człowieka nie będzie w ogóle istotny.

    OdpowiedzUsuń
  16. To też kwestia tego, że na rodzinne ważne święta dzieci wyglądają tak samo. Przykład? Syn kiedyś się rozpłakał, bo nie miałam koszuli dla niego jak dla taty na Boże Narodzenie. Dzieci widzą co dorośli robią i naśladują. A jak mama na przedstawienie w przedszkolu w jeansach pójdzie to i dziecko w czerwone portki wejdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety prawda, dzieci obserwują i naśladują, jednak to rodzic decyduje, w co dziecko ma się ubrać.

      Usuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. TO prawda, kultura odpowiedniego stroju na daną okazję legła w gruzach...gdy ja kończyłam liceum to młodsze roczniki zaczęły przychodzić na zakończenie w kolorowych miniówkach, które ledwo tyłek zasłaniają...ale to wina zarówno rodziców jak i nauczycieli, którzy nie zwracają uwagi i nie wyciągają konsekwencji. Można mieć tylko nadzieję, że będą wciąż rodzice, którzy wpajać będą odpowiednie zasady swoim dzieciom i to one znów będą w większości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam, zgadzam sięzupełnie. Niestety, na studiach jest to samo. Jeszcze na mojej uczelni, studenci na egzamin przychodzą ubrani w sposób minimalnie galowy. Koledzy na sąsiedniej byli zdziwieni, jak się ich spytałam, czy nawet koszuli nie planują włożyć. Dla mnie to po prostu brak szacunku i zdażyło mi się widzieć, jak prowadzący kazał wrócić studentowi do domu i przebrać się w odpowiedni strój na egzamin. Pomijam fakt, że dla niektórych strój galowy to sukienka, ale że długość ma ledwo za pupę to już nieważne. Niestety, pojęcie "stosownego ubioru" jest dla niektórych nieznane.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mama (dyrektorka szkoły) powiedziała mi, że za brak stroju galowego na takiej uroczystości jak rozpoczęcie/zakończenie roku szkolnego, czy święta (zwłaszcza państwowe) może grozić nawet obniżenie oceny z zachowania. Co prawda nie pamiętam kiedy panie musiały to zastosować, ale... ;)
    U nas w przedszkolu dziś było zakończenie roku szkolnego. Wszyyyyyystkie dziewczynki ubrane, albo raczej PRZEBRANE za różowe księżniczki, serio brakowało tylko tęczy i jednorożców. Niektórzy chłopcy byli w dresikach, mój Dziabongens występował w ciemnych jeansach i białej koszuli, bo się jeszcze garnituru dla niego nie dorobiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dramat, czego to uczy dzieci? Potem przyjdzie taki w dresie na rozmowę o pracę.

      Usuń
  21. W naszej szkole dzieciaki raczej trzymają fason, chociaż są wyjątki. Absolutnie zgadzam się, że przychodzenie na uroczystości szkolne w kolorowych, choćby najpiękniejszych ciuszkach jest niestosowne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Popieram w pełni Twój apel do rodziców. Strój galowy to znaczy odświętny a nie kolorowe jak na jarmarku sukienki zielone spodnie i klapki japonki. Szacunek wyraża się też poprzez strój.

    OdpowiedzUsuń
  23. A u moich dzieci w podstawówce strój galowy to (o zgrozo!) mundurek. No właśnie - gdzie oni się mają nauczyć - jeżeli w szkole wymaga się od nich pójścia na zakończenie roku, czy jeszcze gorzej do teatru, w mundurku? W mundurku przeraźliwie złej jakości, wstrętnej koszulce polo, która po dwóch praniach przypomina bezkształtny, bury worek sięgający pępka? Bo to dziadostwo w praniu defasonowało się ekstra szybko. A na koniec roku cała szkoła wyglądała jak Kubuś Puchatek w przykrótkiej koszulce do pół-brzuszka. Szkoła już nie aspiruje do uczenia zachowań...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jestem zdecydowanie ZA strojem galowym, tak jak piszesz, takie dziecko kiedys dorośnie, przyjdzie czas na rozmowy kwalifikacyjne, wyjście do teatru czy ważna naradę w pracy i jak pójdzie wtedy ubrane?? Jak dzieci nie nauczą się tego teraz to potem może byc za późno....U nas w przedszkolu często dzieci oglądaja występy aktorów i mimo, iż nie jada do teatru kształtuje się w nich fakt, iż czasem po prostu trzeba wyglądać elegancko, galowo!

    OdpowiedzUsuń
  25. Przykro mi to stwierdzać, ale obecnie ogólnie zauważam, że szkoła nie spełnia swoich podstawowych obowiązków. Nie dość, że zdecydowanie obniżają się standardy nauczania i dzieci umieją jakieś pierdoły, a nie potrafią podstawowych rzeczy to dodatkowo szkoła rzadko "wychowuje" - brak nauczycieli z powołania, brak wzorców do naśladowania, ale i zdecydowane błędy niektórych rodziców. Gdy słyszę to co opowiadają moje koleżanki, które mają dzieci w 1 klasie podstawówki to włos mi się na głowie jeży. Zaliczyłam w swoim życiu gimnazjum i uważam, że reforma nauczania w Polsce pod każdym względem się nie sprawdziła. Dzieci nie mają stawianych zdrowych granic, a pełna dowolność ot chociażby stroju potęguje różnice chociażby w majątku poszczególnych rodziców. To się widzi gołym okiem i to boli.

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja z podstawówki pamiętam zupełnie odwrotną sytuację. Zawsze byłam elegancko ubrana na tego typu uroczystości. Powiedziałabym, że najbardziej. Czasem czułam się nieswojo, bo koleżanki i koledzy "na-pół-luźno", a ja pod białym kołnierzykiem. Apogeum nastąpiło, gdy całą szkołą wybraliśmy się do filharmonii. Ja bywałam tam częściej niż inne dzieciaki (i ich rodzice chyba też), bo uczyłam się równolegle w szkole muzycznej i bywałam na takich koncertach. Wiedziałam jak trzeba się ubrać do filharmonii. Moja mama również. Była zatem granatowa spódnica, biała bluzka z kołnierzem, granatowa kamizelka i ciemne pantofelki. Czułam się jak klaun. Nikt, dosłownie nikt, z całej widowni nie był choć trochę podobnie ubrany. Wszyscy byli w jeansach lub innych kolorowych spodniach, w bluzach z kapturem czy koszulkach z nadrukami. Nauczycielki także były ubrane normalnie. To było przedstawienie dla dzieciaków, ale mimo wszystko chyba powinno się uczyć, że do takich miejsc ubieramy się nieco inaczej. Wtedy byłam wściekła na moją mamę, że nie wpadła na to, że dzieciaki ubiorą się normalnie. Czułam się jak odludek i później za każdym razem gdy miałam założyć białą bluzkę upewniałam się jak będą ubrane koleżanki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie dramat, brak jasno określonych zasad ubioru, gdzie do cholery jest szkoła, która ma określać wygląd ucznia w szczególnych sytuacjach?

      Usuń
  27. u nas w szkole są mundurki (kawałek szmaty - tak szmaty, w kształcie kamizelki) więc cokolwiek te dzieci na siebie nie założą (a przeważnie jest to połączenie bieli z czernią/granatem) wyglądają jak małe kloszardy. Co z tego, że strój galowy pod spodem, co z tego, że bez mundurków ładniej i lżej, mundurek musi być, więc dzięki pozostałości pogiertychowskiej w ogóle nie widać, że dzieci ubrały się odświętnie.

    Inną sprawą jest też to, że w szkole nie ma zakończenia roku jako takiego. Ja od lat nauczona byłam, że zakończenie roku wiąże się z apelem z panią dyrektor i rozdaniem świadectw w klasie (tudzież wcześniej na apelu). Zakończenie roku odbywa się w klasach, brak temu odpowiedniej atmosfery, a całe spotkanie trwa około 20 minut, tak samo wygląda również rozpoczęcie roku szkolnego. Moje dziecko po 1 dniu szkoły wróciło załamane, że tak ładnie się ubrała a byliśmy w klasie tylko kilka minut (12 dokładnie). Dlatego też rozumiem tych którzy w ogóle nie przywiązują wagi do takich dni, no bo jak uroczyście obchodzić takie "święta" skoro szkoła ma to kompletnie w nosie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Tu się zgodzę, watro zwracać uwagę na ubiór.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ufff....a już myślałam, że to ze mną coś nie tak, że ja nie nadąrzam, że ja gdzieś się zatrzymałam ;)
    Uparcie od kilku lat, krochmale i wybielam białe koszule, przed dzień ważnych uroczystości w szkole. Wieszam ostentacyjnie na wieszakach, żeby czuli, wiedzieli że jutro TEN dzień.
    I mimo, że mam wrażenie, że to moje Potwory odróżniaja sie od tłumu, uparcie w tym trwam.
    Bo to dobre przyzwyczajenia ;) wierze w to ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. A mi to nie przeszkadza .... Moja 6 letnia córka idzie w niebieskiej rozkloszowanej sukience, bo nie nawidzi czarnego koloru.To ona ma się czuć dobrze w pierwszy dzień szkoły, a nie ja , więc najważniejsze dla mnie aby komfortowo się czuła.A jeśli chodzi o jakąś rozmowe kwalifikacyjną w przyszłości to uważam, że to nie ma wpływu na ubiór w dzień rozpoczęcia szkoły.Ważne wydarzenia .... wystarczy dziecku dać do zozumienia, że powinno wyglądać czysto i schludnie , odpowiednio do okazji,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Uważam jak większość osób że strój galowy to biała koszula i ciemny dół . W sytuacjach kiedy trzeba zaznaczyć że to jest jakiś wyjątkowy i ważny dzień to strój galowy jest niezbędny . Jedynie nie zgadzam się że nie założenie takiego stroju to brak szacunku . Szacunku nie zdobywa się strojem . Tak samo jak mówienie do kogoś per pan/pani może być bez szacunku . Sama uczę moje dziecko że w wyjątkowe dni ubieramy się wyjątkowo elegancko jeśli chodzi o szkołę to jest to ubiór biało granatowy a na prywatne imprezy zawsze koszula chociaż niekoniecznie biała ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja naleze do rocznikow ktore wlasnie takie zakonczenie i rozpoczecie roku mialy w galowych strojach i bardzo mile to wspominam. Jestem mama dwoch chlopcow wieku 2 i 6 lat i zawsze staram sie by ich odziez oraz obuwie bylo przede wszystkim wygodne dla nich i odpowiednio dostosowane do danej sytacji. Mieszkamy za granica i tutaj nikt nie przywiazuje zbytnio uwagi do ubierania swoich pociech. Moi chlopcy jednak maja wpojone pewne zasady i wiedza,ze sa ubrania ktore sa tylko do przedszkola i na wyjscia a sa takie ktore sa wylacznie na podworko, Po przyjsciu z przedszkola zawsze przebieraja sie w ubranka tak zwane po domu. Starszy jak idzie na urodziny do koleznaki czy kolegi to juz sam wola mamo pracuj koszule bo jutro ide na urodzinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z koszulą fajnie (Y) Chyba większość dzieci ma ciuchy "po domu", Najsmutniejsze jest to, że rodzice nie rozumieją mojego apelu. Bo przecież dziecko jest ŁADNIE uranie. Dla niektórych galowo, ładnie, czy odświętnie to to samo. A mnei rażą sukienki w kwiatki i kolorowe spodnie na apelach ;)

      Usuń
  33. Jestem jak najbardziej za tym, zeby dzieci ubierać w stroje galowe, sama pamiętam, że rodzice dbali o to, żebyśmy na szkolnych uroczystościach byli stosownie ubrani. Nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko szło na zakończenie roku w dresie... i zgadzam się z tym, że trzeba uczyć dzieci od najmłodszych lat, bo potem do teatru, opery czy na egzamin na studiach przychodzą ubrani jak na plażę albo spotkanie przy piwie...

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja mysle ze i jedna i druga i trzecia mama zanim wyda osąd na dziecko i rodzicow powinna sie zastanowic dlatego tak latwo przychodzi nam przyklejanie etykiet i klasyfikowanie ludzi. Rodzice maja gdzies? Rodzice nie szanuja flagi hymnu? Czego jeszcze??? Wzorowe mamusie, znacie takie pojecie jak integracja sensoryczna? A zaburzenia tej integracji? A nadwrazliwosc dotykowa? Moje dziecko to ma. Caly rok chodzi w jednym stroju bo inne "gryzą". Umycie i uczesanie wlosow to dla niej taki wysilek taka odwaga, ze ciezko to zrozumiec. I nikt o tym nie mowi, nikt sie nie przyzna co dzieje sie w domu, a terapeuci SI nie maja juz miejsca w grafiku. Jak ktoras z takich mam powie glosno co dolega dziecku, to nagle okazuje sie, ze jest pelno takich dzieci i w klasie i szkole. Tylko wszyscy milcza. Ja sie ciesze, ze moje dziecko wyszlo z domu, a nie patrze jak jest ubrane. Kolega powiedzial corce tak - ja wiem czemu chodzisz caly czas w jednej bluzce. Bo moja mama mowi, ze twoja mama o ciebie nie dba -
    Rozumiem ze wlasnie Wy, madre mamusie, mowicie glosno i wyraznie swoje uwagi a potem dzieci w szkole mowia rownie glosno i wyraznie. A dzieci, takie jak moja corka, przezywaja to okrutnie. Nie wszystko jest czarne albo biale. I dziwie sie ze blogerka, mama trojki, tak latwo ocenia. Kiedys napisalas tez o myciu wlosow - cytuje - czy tak trudno poswiecic 3 min na umycie? Nie, nie trudno. Ale ktos z nadwrazliwoscia przy myciu nawet odczuwa ból.
    Pozdrawiam z przeslaniem - pomysl nie oceniaj bo takich dzieci jest naprawde duzo. Kasia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, akurat o nadwrażliwości dotykowej wiem sporo. Mam dwa takie egzemplarze w domu. Wyobraź sobie, jak ciężko nam było skoro zdecydowaliśmy się wymienić obicie mebli, bo jedna z córek nie toleruje pluszu do tej poty. Czesanie obu to piekło,a nie dają obciąć włosów. Wiem o czym mówisz, jednak z pełną świadomością powtarzam, że oficjalna forma stroju powinna być przestrzegana na uroczystościach. Masz tak szeroki wybór materiałów, ze na pewno znajdziesz coś, co twoje dziecko jest w stanie nosić.

      Usuń
    2. To w takim razie wiesz malo. Niestety. Moje dziecko nosi jedna bluzke i jedne getry caly czas np przez miesiac. Rozumiesz? Non stop. Nastepnie wchodzi w inne ubrania i nosi kolejny miesiac non stop to samo. Wiec nie pisz, ze rodzice przygotowuja ubrania dzieciom, bo takich dzieci jak moja jest mnostwo tylko o tym sie nie mowi. A takie glosne i odwazne poglady i jak Twoje czy innych mam tutaj, sprawiaja, ze takie mamy jak ja milczą, bo sie boja i wstydza. A skoro masz ten temat w domu, to czemu sie dziwisz ze niektorzy chodza w nieumytych wlosach?? Nie rozumiem. Nie przyszlo Ci na mysl, ze mozna miec problem z umyciem?

      Usuń
  35. Zgadzam się z tym, ze jak teraz nauczymy dziecko ubierac się do sytuacji to lepiej bedzie ogarniał tę kwestię w dorosłości. Oczywiscie nie wygląd sie liczy, a osobowosc i wiedza np w rozmowie kwalifikacyjnej nie mniej jednak drugie powiedzenie mówi "jak Cię widzą tak Cie piszą". Apel, wreczanie nagód, wazne spotkania - tak niedługo trwają więc myslę, że zaraz dziecko nie padnie z przemeczenia jak założy ta
    koszulę i ładne spodnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko powinno znać oficjalną formę stroju :)

      Usuń
  36. Ja zgodzę się połowicznie :) Masz rację w tym, że strój powinien być dopasowany do sytuacji i trzeba dziecko tego uczyć. Tym bardziej, że to nie tylko schludność, ale też szacunek dla ludzi, z którymi tego dnia się spotykają. Jednak mój gust podpowiada mi, że granaty i czarno-białe stroje są nie tylko nudne, ale i przygnębiające. Myślę, że stroje galowe powinny być ujednolicone, żeby grupa wyglądała po prostu dobrze, ale co do konwencji dałabym przyzwolenie na odrobinę nowoczesności. Dziś widziałam mnóstwo dzieciaków, opuszczających szkoły ze świadectwami w rękach. Większość z nich miała na sobie tradycyjny strój. A jedna dziewczyna szła w bardzo jasnej pudrowo różowej sukience, bez dekoltu, z krótkim rękawkiem, na długość prawie do kolan. Wyglądała naprawdę elegancko i mimo odmiennego koloru nie wybiegała przed orkiestrę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Popieram strój galowy w moich czasach to granatowa ew czarna spódniczka biała bluzeczka z kołnierzykiem, chłopak spodnie w kant i biała koszula a teraz dyskoteka.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zgadzam się w 100% z tym co jest Pani napisała. Sama jestem mamą dwóch chłopców ale też nauczycielką. Nigdy nie pozwoliłabym swoim dzieciom iść do szkoły czy przedszkola (młodszy miał zakończenie przedszkola ostatnio) ubranym inaczej niż w obowiązujących kolorach. Sama dzisiaj zaobserwowałam tą "modę" w swojej szkole i byłam przerażona.Zastanawiam się gdzie w tym wszystkim są rodzice. Przecież jakąś kontrolę chyba mają co dzieci na siebie ubierają??

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzień dobry! A mnie się nie podoba idea strojów galowych. Zawsze byłam znudzona tą monotonią a po tym, gdy zobaczyłam, że to wcale nie jest konieczne i nie ma ŻADNEGO znaczenia i przełożenia na cokolwiek, jestem tym bardziej przeciw. Tak jak zakazem robienia makijażu i malowania paznokci. Lepiej skupić się na dobrej atmosferze w klasie i na wynikach nauczania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  40. Dzień dobry! A mnie się nie podoba idea strojów galowych. Zawsze byłam znudzona tą monotonią a po tym, gdy zobaczyłam, że to wcale nie jest konieczne i nie ma ŻADNEGO znaczenia i przełożenia na cokolwiek, jestem tym bardziej przeciw. Tak jak zakazem robienia makijażu i malowania paznokci. Lepiej skupić się na dobrej atmosferze w klasie i na wynikach nauczania. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  41. zgadzam sie w zupelnosci! W tych czasach, rekrutujac ludzi widze jakie maja podejscie, niektorzy sa ubrani bardzo nieodpowiednio i zastanawiam sie z czego to wynika. W szkole moich dzieci od lat wpaja sie, ze trzeba byc schudnie ubranym. zamowiono nawet krawaty i apaszki od bardeli by dzieci chodzily w nich na co dzien. Maja wyszyte logo szkoly, pieknie to wyglada

    OdpowiedzUsuń
  42. Coś w tym jest. W moim gimnazjum panowały sztywne zasady co do stroju, nie tylko galowego - zakaz pomalowanych paznokci i makijażu (w każdej sali waciki i zmywacze), farbowanych włosów, była określona w cm długość biżuterii, spódnicy i wysokość obcasa, kolory, które wolno nosić. Gdy poszłam do liceum, przeżyłam coś na kształt szoku kulturowego, bo już takich zasad nie było. A teraz, gdy studiuję obok wydziału artystycznego, żaden strój mnie już nie zdziwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie ubieram młodego w strój biało granatowy/czarny, z prostego powodu, że takowego nie posiadam. Nie ma opcji żeby ubrał spodnie od garnituru, musiałaby go chyba wcześniej ogłuszyć ;) Nie oznacza to, jednak że idzie wystrojony jak papuga. Znalazłam, wydaje mi się, złoty środek. Praktycznie zawszy występuje na niebiesko, jasna koszula i ciemniejsze spodnie. Niestety nie stać mnie na jednorazowy zakup stroju galowego, którego żadną siłą syn później nie założy. A tak maszeruje w nowych ciuchach, które później, mam pewność, że założy.

    OdpowiedzUsuń
  44. A ja Cie bardzo popieram, mimo mojego wieku (26lat) :D Moja córka teraz kończy 3-cią klasę i od zawsze i zawsze zakładać jej będę czarną lub granatową sukienkę oraz koszulę na takie okazje i inne tego wymagające. Drugiej córce, gdy szkołę zacznie również. Dla mnie strój galowy, to strój galowy i nie ma dla mnie od niego odstępstw.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.