Trudna sztuka mówienia DZIEŃ DOBRY

poniedziałek, 22 czerwca 2015


        Kiedy dziewięć lat temu zamieszkałam na wsi, wiedziałam, że oczy wszystkich będą skupiały się na mnie i moim synu. Rozwódka z dzieckiem z poprzedniego małżeństwa, przyszła do chłopaka, bez ślubu, ale z brzuchem-takie trudne sprawy na miarę wioski. Gdy mały miał iść do szkoły (trzecia klasa) zawsze powtarzałam: "mów dzień dobry każdemu, kogo mijasz po drodze, to miejscowy, zna na pewno dziadka, babcię i Marcina" (teściowie stali się dziadkiem i babcią dla młodego, Marcin po prostu Marcinem, wbrew powszechnemu oburzeniu nie tatusiowaliśmy sobie).

         Na pierwszym zebraniu w szkole dopadły mnie mamusie kolegów i koleżanek z klasy: "jaki ten pani syn dobrze wychowany", "jaki grzeczny", "tak dobrze wychowanego dziecka dawno nie widziałam". WTF? Zmówiły się? Jakiś miejscowy żart, którego nie kumam? No nic, głupio pytać i wyjść na miejskiego buraka.
Po jakimś czasie, gdy z mamami  zapoznałam się nieco lepiej i przestałyśmy sobie paniować pytam jednej:
 "o co chodzi z tym, że Adi taki grzeczny, dobrze wychowany?" (latam co chwilę do dyrektorki i wychowawcy, bo leje się z chłopakami). Okazało się, że moje dziecko mówi DZIEŃ DOBRY. Było to tak niespotkanym zjawiskiem, że wszyscy się zachwycali. Może przyszłam na wieś, ale tak prosta czynność, jak powitanie mijanego sąsiada, czy przywitanie się podczas wchodzenia gdzieś, powinna być normą.

          Na przestrzeni lat widzę, że jednak nie jest. W nosie mam to, że zdecydowana część okolicznych dzieciaków nie mówi mi dzień dobry. Mierzi mnie fakt, że nie mówi go również moja średnia córka, może ma na to wpływ środowisko, gdzie kultura dzieci i młodzieży nadal odbierana jest jako coś dziwnego i godnego poklasku. Myślisz, że to żart? Nie, zwróć uwagę ile dzieci twoich znajomych potrafi jako pierwsze cię przywitać, zanim wyskoczysz ze swoim: "cześć".

       Zrobiłam wywiad poprzez rozmowy i serię pytań. Pominę dzieci, których rodzice są gburami. Okazuje się, że dzieci wstydzą się powiedzieć dzień dobry, a Gaba po prostu nie widzi, kto idzie z przeciwka. Nie jest to żadną wymówką dla nich. Nas uczono, że wyrazem szacunku jest powitanie osoby idącej nam na przeciw, zwłaszcza, gdy jest to osoba starsza. Oczywiście w naszym wychowaniu było wiele błędów, a szacunek był mylony ze strachem, co nie zmienia faktu, że zdecydowana większość osób urodzonych do lat 90tych ma w sobie kulturę osobistą, potem niestety ona zanikła.

Mówienie dzień dobry jest pase?
Jakie masz odczucia?
                                                             

13 komentarze

  1. to prawda mało kto z młodszych pokoleń mówi dzień dobry :) a znam takie dzieciaki że nie oni pierwsi to powiedzą, a nie daj Boże idą z rodzicami. Ja do nich dzień dobry, rodzic mi odpowie, ale już chodzący do szkoły dzieciak nie. A wręcz widać że czeka że ja mam mu teraz powiedzieć dzień doby :) a on mi wtedy dopiero odpowie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety prawdą jest co piszesz. Dobre obyczaje podobnie jak i wychowanie poszły chyba sobie na zieloną łączkę. Zawsze powtarzam, mówienie dzień dobry nie boli a może poprawić humor innym

    OdpowiedzUsuń
  3. W Polsce mieszkalismy w duzym miescie w starej kamienicy i pamietam ze jako dzieciak kazdemu mowilam dzien dobry. Rodzica kolezanek ze szkoly sasiada nie tylko tym najblizszym ale i tym z naprzeciwka z lewa i prawa. Kiedy stalam sie dorosla zwyczaj ten gdzies zaginol i dltego ogromne mnie zaskoczylo gdy pojechalam do wiwczas jeszcze nie meza na wies i nagle wszyscy mowili dzien dobry dzieci i dorosli. To bylo wielkie zaskocEnie ze jednak mozna

    OdpowiedzUsuń
  4. W Polsce mieszkalismy w duzym miescie w starej kamienicy i pamietam ze jako dzieciak kazdemu mowilam dzien dobry. Rodzica kolezanek ze szkoly sasiada nie tylko tym najblizszym ale i tym z naprzeciwka z lewa i prawa. Kiedy stalam sie dorosla zwyczaj ten gdzies zaginol i dltego ogromne mnie zaskoczylo gdy pojechalam do wiwczas jeszcze nie meza na wies i nagle wszyscy mowili dzien dobry dzieci i dorosli. To bylo wielkie zaskocEnie ze jednak mozna

    OdpowiedzUsuń
  5. W Polsce mieszkalismy w duzym miescie w starej kamienicy i pamietam ze jako dzieciak kazdemu mowilam dzien dobry. Rodzica kolezanek ze szkoly sasiada nie tylko tym najblizszym ale i tym z naprzeciwka z lewa i prawa. Kiedy stalam sie dorosla zwyczaj ten gdzies zaginol i dltego ogromne mnie zaskoczylo gdy pojechalam do wiwczas jeszcze nie meza na wies i nagle wszyscy mowili dzien dobry dzieci i dorosli. To bylo wielkie zaskocEnie ze jednak mozna

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieszkam na wsi i jak mijam dzieciaczki idące/wracające ze szkoły to mi mówią 'dzień dobry pani' nawet :D Ale już takie, z którymi mijałam się na szkolnym korytarzu (podstawówka i gimnazjum w jednym budynku) albo chodzące z moim młodszym bratem do klasy to czasem się nie odzywają wcale..

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre wychowanie na wagę złota. Niestety choćby rodzic się starał - sam świata nie zwojuje. Dziecko wychowuje też szkoła, wychowyje się przy rówieśnikach. Obcując z różnymi stronami czerpie wzorce nie tylko od nas. Pozostaje się nie poddawać i robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również jestem nauczona mówić "dzień dobry" jak gdzieś wchodzę i staram się tego nauczyć, jednak gdy zamieszkaliśmy w centrum miasta i zmieniliśmy w przedszkole bardzo się rozczarowałam, ponieważ wchodząc do szatni z Adasiem i mówiąc "dzień dobry" tylko nieliczne osoby nam odpowiadały :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Forest Gamp mówił że od mówienia dzień dobry jeszcze nikt nie zbankrutował! Mieszkałam na osiedlu gdzie wszyscy się znali i mówili dzień dobry. Nawet sasiadce której nie trawiłam mówiłam - mama mi kazała powiedzieć pani dzień dobry ;). moje dzieci mówią każdemu dorosłemu. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  10. To już wiem czemu moj syn wywołuje zdziwienie wśród ludzi. Ma dwa lata ale mowi pięknie jak jego 4letni kuzyn. Wchodzimy gdzieś ją mówię dzień dobry i on też. Wychodzę że sklepu i mówię "dziękuję, do widzenia" on to samo. Pytam go o np. To czy chce się napić on odpowiada "nie, dziękuję". Wiadomo czasem uzywa tych zwrotów niepoprawnie ale wg mnie jest jeszcze mały by wszystko ogarnąć. wiem że to przez to że w domu tak się zachowujemy ale dla mnie to naturalne a ludzie się dziwią. Wbrew pozorom jestemz rocznika młodych mających wszystko w powazaniu. Rocznik 92 wiec gimnazjum mnie nie minęło. Ale sama będąc w 3kl byłam zdziwiona zachowaniem pierwszaków. Justyna

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja córki nie mogę nauczyć..co prawda dopiero 6 latka, ale się zapomina ;-)
    Cicho, pod nosem i jak zwrócę uwagę- wtedy powie.

    OdpowiedzUsuń
  12. W mojej rodzinie jest chlopiec który wogole nie reaguje gdy przychodzi do nas, mija nas lub gdy my jestesmy w jego otoczeniu. Nie oczekuje ze za kazdym razem bedzie rzucal mi sie czy czlonkom rodziny na szyje ale on zwyczajnie traktuje nas jak powietrze. Najgorsze jest to ze jego rodzice na takie zachowanie wogole nie reagują. Kiedys gdy mamie ktora jest moja siostrą zwrocilam na to uwage rzekla ze przeciez w pas nie bedzie mi sie klaniac.Mnie zwyczajne wystarczyloby zwykłe-czesc ciociu itd. Chlopak ma 9 lat i jest to okropnie frustrujace. Kiedys nawet zdarzyło się ze wlazl domojego domu z kolega i ani me ani be...poszedl na pietro. Bozesz jak mnie to denerwuje tym bardziej ze ja mając 2 starszych od niego dzieci na kazdym kroku upominam. Moje dzieci zwykle mowia dzien dobry.

    OdpowiedzUsuń
  13. A może wynika to z jakiegoś zaburzenia? Nie można od razu wszystkich krytykować.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.