Samtony wyjazd matki, czyli urodowe spotkanie blogerów nad morzem.

sobota, 30 maja 2015

         Kiedy zobaczyłam pierwsze zapisy na  Secrets of beauty – porozmawiajmy o urodzie wiedziałam, że muszę tam być. Zjazd blogerów o innym charakterze ni te, w których miałam okazję do tej pory uczestniczyć. Zapisałam się i pozostało tylko oczekiwać na pojawienie się magicznej listy szczęśliwców. W domu zapanowała panika: jak to wyjeżdżasz sama? bez dzieci??? A tak to. Sama. Upajałam się tą myślą.

         Samodzielny i samotny wyjazd napawał mnie lekką obawą, gdyż mam niespotykany talent gubienia się. Na drogę zapakowałam opiewanego przez tłumy Greya, na setnej stronie doszłam do wniosku, że aż taka masochistką nie jestem i postanowiłam dalej się nie katować tymże wątpliwym dziełem. Dojechałam do Gdyni, od razu znalazłam linię autobusową do Jastrzębiej Góry, dojechałam na miejsce i... (tu sukces) nie zgubiłam się. Tak, jestem z siebie dumna.

        Ośrodek „Park Natura” przy ulicy Rozewskiej w Jastrzębiej Górze. Miejsce godne polecenia. Miła atmosfera, dyskretna, fachowa obsługa, czysto, estetycznie, gościnnie. Miejsce przyjazne rodzinom, osobom ze zwierzętami, oraz singlom. Duży, zielony teren z placem zabaw, stoliki i ławki oraz altana z miejscem na ognisko skradły moje serce. Oceniam technicznie, gdyż długi czas pracowałam w branży. Jako gość specjalny (żartowałam, nikt nie chciał ze mną spać) dostałam pokój jednoosobowy. Ma to swoje zalety: nikt nie chrapie, nie ma kolejki pod prysznic itd. O słodkie co nieco zadbała firma Mieszko.

        Dotarłam na tyle późno, że spóźniłam się na prezentację marki ILUA. Cudowny pierwszy wieczór musiał skończyć się na plaży. Choć marudziłam, niczym emeryt, że zimno, ciemno, straszno... spędziłam świetny wieczór. Dostałam od Margarety ocieplacz, wyjęłam z kieszeni czapeczkę (w ten ciepły, majowy weekend śmigałam w niej), tylko Monika nie chciała oddać swoich rękawiczek (muszę zapamiętać: w maju, nad morze brać wszystko, co zimą się może przydać).

     Ranek przywitał nas obfitościami stołu śniadaniowego i morzem kawy. Wspaniały początek dnia, a  miało być tylko lepiej. Ten dzień sprawił, że czułam się, jak dziewica przeżywająca swoje pierwsze razy na różnych płaszczyznach. Rozpoczęły się warsztaty. Powitała nas prezes marki  Biolonica, po krótkiej prezentacji miałyśmy  zadanie: ukręcić własny krem. A to tak można? To mleko jest od krowy, a nie ze sklepu? Dobrze, że Sylwia wiedziała nieco więcej niż ja, więc zaczęłyśmy mieszać składniki. Gdy wszyscy wokoło mieli piękny, puszysty krem, u nas wciąż była konsystencja kiepskiej jakości budyniu. Nic nie dała zmian spieniacza na kolejny o większych obrotach. Buuu. Sytuację uratowała Arsenic. Krem zyskał bardziej stałą konsystencję.

       Zanim ochłonęłam po eksperymentach zaczął się kolejny warsztat. Verona Products Professional
 pokazały nam polskie marki cenione wszędzie poza Polską (taka chyba narodowa przekorność). Mogliśmy sprawdzić konsystencję i trwałość kosmetyków na własnej skórze.

      Kolejną atrakcją było robienie własnych wosków zapachowych. O warsztat i materiały zadbała Margareta z Craft'n'beauty  Zabawa kolorami i zapachami. każdy miał szansę stworzyć własną kompozycję.

     Jakby mało było atrakcji dziewczyny z GOSH wkroczyły na grunt bliski każdej kobiecie: makijaże. Paletka do malowania brwi skradła od razu moje serce. Poniosło mnie na tyle, że zmieniłam bezpieczny beż szminki na wyrazisty koral, a wszystko to w eleganckim macie. Zabawa z doklejanymi rzęsami EYLURE oraz naklejanymi paznokciami ELEGANT TOUCH to jeden z najwspanialej spędzonych momentów. Wszyscy bawiliśmy się jednocześnie czerpiąc wiedzę.

         Po tak atrakcyjnym dniu nadszedł czas na całkowity luz i ognisko. Kasia w roli kucharza, Ania opiekająca tatara na grabkach oraz kilka ciemnych stron internetu sprawiły, że wieczór był bardzo wesoły.
Dwoje mistrzów dowcipu zaskakiwało nas coraz nowymi opowiastkami, które do dziś brzmią mi w uszach.

        Leniwa niedziela pozwoliła na plażing, dzięki któremu powiększyłam mój zbiór kamieni. W tym sezonie będą na pewno modne i praktyczne torebki koktajlowe. Szukam fachowca, który doczepi do moje łańcuszek. Pojechałam nad morze, bez dzieci, bez męża. Zresetowałam się, naładowałam, nabyłam ogrom wiedzy. Polecam każdemu takie oderwanie  od codzienności. Za zaproszenie dziękuję Michałowi. Mogę powiedzieć tylko dwie rzeczy: do zobaczenia jesienią i #ole.

































                                                 Zdarza ci się wyjechać bez rodziny, dzieci?                                              
                                                               

21 komentarze

  1. Cudowna relacja i Twoja figurka po dzieciach... no...no... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że nie wybrałaś się z nami :) dzieci i męża też można był ze sobą przytachać ;)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Koniecznie zostaw czasem dzieci na dzień lub dwa, wrócisz naładowana i stęskniona, a i odpoczniesz, jak nigdy wcześniej :)

      Usuń
  2. To nie był tatar, tylko karkówka hahah XD
    Ale karpaczjo z mortadeli zażyczyłam sobie na kolejną rocznicę, jak mi mój luby go nie zrobi to ciężko widzę nasz dalszy związek :D
    Było cudownie :) Fajnie było zobaczyć się na żywo...no i mam nadzieję, że spotkamy się znowu jesienią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na jesień, już zaczynam się pakować, sprowadzę mortadelę :P ;) Uwielbiam poznawać na żywo ludzi z sieci :)))

      Usuń
  3. Cóż mogę powiedzieć więcej niż to że to był zajefajny weekend i cieszę się , że spędziłaś go z nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się cieszę, czekam na kolejny :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to nikt nie chciał z tobą spać? A ta osa?! :D hahaha Kucharza? Jakoś sobie nie przypominam :D matka miło było poznać i do zobaczyska innym razem :) Oleee! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, można by powiedzieć :tłumy w łóżku: :P Boję się os, nienawidzę os, bobrze, ze było #ole ;) to mnie się bałam.

      Usuń
  6. Świetna relacja Bożenko :) Bardzo się ciesze, ze Cie poznałam i mam nadzieje ze się jeszcze spotkamy :) Uwielbiam spać sama ale jako singielka milo mi było mieć odmianę :)) W ogóle to spotkanie za szybko minęło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowczo za szybko, ale z takim warsztatem i w takim towarzystwie zawsze czas szybko mija, do miłego :)

      Usuń
  7. Świetna relacja :) Bardzo się cieszę, że miałam okazję Cię poznać :) Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi rónież było miło, oby jak najszybciej do następnego :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Wspaniała organizacja, świetni ludzie to i relacja inna być nie mogła :)

      Usuń
  9. Robienie wosków to na pewno fajna sprawa. Sama z chęcią bym kiedyś spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  10. marzy mi się samotny wyjazd, ale bardziej w celach turystycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I kiedy ten czas zleciał... Miło było Cię poznać:)
    P.S. Przypominam się z przepisem na syrop z mlecza :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.