KARTA DUŻEJ RODZINY, czyli nie dla psa kiełbasa


Przepisy prawne naszego państwa przyjmuję na klatę, z pokora i niekiedy ze smutkiem. Nie narzekam, nie wyprowadzam się poza granice w poszukiwaniu lepszego życia. Tyram, jak wół i dorabiam się garba.

Zostałam zaczepiona przez urzędniczkę, żebym złożyła wniosek o KARTĘ DUŻEJ RODZINY,

-jak zwykle mam za duży dochód, nie przejdzie
(dochód zazwyczaj przekraczam o przysłowiowe "pińć złoty"-moje zaprzyjaźnione polonistki proszone są o nie mdlenie po przeczytaniu)
-nie, nie, to niezależnie od dochodu-prostuje urzędniczka.



Co mi tam, składam wniosek.

Za dwa dni donoszę dokumenty i co słyszę?

-ale pani mąż nie otrzyma karty, on ma tylko dwoje dzieci, karta należy się pani, synowi i córkom
(Mam syna z poprzedniego małżeństwa).
-chwila-mówię z nie dowierzeniem-nie należy mu się? to komu się należy w takim razie?
-jeśli na przykład ktoś ma kilkoro dzieci, nie utrzymuje ich, nie ma z nimi kontaktu, ale ma uznane, może wystąpić o kartę dużej rodzony-mówi urzędniczka-takie przepisy.

Proszę szanownego państwa, mamy takie prawo, hulaj dusza-piekła nie ma.
Chłop, który od 11lat wychowuje i utrzymuje mi syna nie ma praw na zniżki od państwa, jego dochód jest brany pod uwagę, więc żaden zasiłek na dzieci mi się nie należy, ale dzieciorób, który miga się od płacenia alimentów dostanie zniżki od państwa jeśli tylko złoży wniosek o kartę dużej rodziny.

KURWA! To jakiś żart?

Dzięki Monice mamy przepis:
"Według rozporządzenia: 

Dz.U.2014.755, 2014.06.26 zm. Dz.U.2014.836 § 1, ROZPORZĄDZENIE
RADY MINISTRÓW z dnia 27 maja 2014 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu dla rodzin wielodzietnych (Dz. U. z dnia 5 czerwca 2014 r.)
Na podstawie art. 24 ust. 2 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 
2013 r. poz. 182, ze zm.) 

§ 2. 1. Do korzystania z programu są uprawnieni członkowie rodziny wielodzietnej:
1) rodzic (rodzice) - przez którego rozumie się także rodzica (rodziców) zastępczych lub osobę 
(osoby) prowadzącą rodzinny dom dziecka;
2) małżonek rodzica;


I dalej: 

§ 7. 1. Karta potwierdza uprawnienia członka rodziny wielodzietnej i jest wydawana:
1) rodzicowi oraz małżonkowi rodzica - na czas nieokreślony;

Czyli, skoro Twój mąż, jest Twoim małżonkiem (:D) to karta mu się jak najbardziej należy. "

Zadzwoniłam do urzędu, po zastanowieniu się dostałam telefon, iż kartę mąż dostanie.
p.s mąż karte otrzymał, a od stycznia 2015r są nowe ulgi 

WALCZCIE O SWOJE PRAWA!!!!


Polub, u nas zawsze wesoło, choć czasem pod górkę

                                                     

CONVERSATION

38 komentarze:

  1. No niestety - nasza cudowna władza funduje nam co i raz jakieś absurdy. Dodatkowo - z tą kartą dużej rodziny to najbardziej śmieszą mnie zniżki - np w Warszawie - 15% zniżki na zwiedzanie Stadionu Narodowego - tak rzeczywiście, duża rodzina mysli najbardziej o zwiedzaniu tegoż przybytku. Nie myślimy o nakarmieniu, ubraniu i wykształceniu dzieci. Myślimy tylko o tym, jak obejrzeć stadion.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dziecko w "związku nieformalnym" i dzięki temu natknęłam się już na miliony absurdów w urzędach. Książki można by o tym pisać. Nasz wielce Prorodzinny kraj szasta na prawo i lewo hasłami że rodzina i dzieci są najważniejsze. Jednak od teorii do praktyki daleko. Zresztą teoria to podobno piękna nauka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w naszym prorodzinnym kraju nie ma przecież pojęcia "związek nieformalny" - on jest zakazany! nie wolno! nie przystoi! nie wstyd tak?!?!
      taki właśnie jest nasz kraj - skostniały, niepostępowy, ograniczony do zasad narzuconych przez kościół katolicki

      Usuń
    2. Hańba czy wstyd to mało powiedziane. Powinnam przywdziać szaty z wyszytą szkarłatną literą :P W naszym kraju związki partnerskie- to w opinii wielu nadal tylko geje i lesbijki. A przecież wiele par żyje wlaśnie tak. I niech każdy nazywa to jak chce - konkubinat, na kocią łapę, na kartę rowerową... Ja już przywykłam i stanu tego zmieniać nie zamierzam :)

      Usuń
    3. Czy normalnym jest, by samiec, który jest w sumie tylko dawcą, szumnie zwany ojcem w naszym kraju , miał możliwość korzystania ze zniżek, bo tak mówi prawo?

      Usuń
    4. To też mnie nie przestaje zadziwiać. Niejednokrotnie taki szumnie zwany tatuś olewa dziecko a korzysta z przysługujących mu uprawnień bo państwo mu na to pozwala. A prawdziwy rodzic wychowujący na codzień nie może korzystać z tych ochłapów rzucanych przez rządzących. Chory, skostniały system. Bo czy o tym, że jesteś prawdziwym rodzicem zawsze świadczą tylko więzy krwi?
      My już kilkakrotnie spotkaliśmy się z karcącym wzrokiem urzędników, zwłaszcza płci żeńskiej. Te są chyba najgorsze ;P No bo cytuję "Nie łatwiej by było tak jak należy żyć jak przystało w dorosłym, odpowiedzialnym świecie? Przez takich to tylko więcej roboty..." :) Taka sytuacja :D

      Usuń
    5. "Przez takich..." chyba tylko u na urzędnik ma śmiałość w ten sposób odezwać do petenta.

      Usuń
  3. Paranoja. Nie rozumiem takiej głupiej polityki.

    OdpowiedzUsuń
  4. KURWA! To jakiś żart?
    wiele takich "żartów" serwuje nam nasza ojczyzna fantastyczna - pozdrawiam - inna-mama-trojki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas sklep spożywczy 5 % i pani w sklepie wiejskim wpisuje do zeszytu nazwisko nr paragonu i ile wydałam czy to legalne? :( na sklep z ciuszkami dla dzieci nie ma znizek a artykuły szkolne 10% plecaki itp picernia,fryzjer najdroższy w mieście , klup fitnes, i plus bo ksiegarnie maja też na podręczniki :) Basen 30%

    OdpowiedzUsuń
  6. Babsztyl w urzędzie nie zna przepisów.

    Według rozporządzenia:

    Dz.U.2014.755, 2014.06.26 zm. Dz.U.2014.836 § 1, ROZPORZĄDZENIE
    RADY MINISTRÓW z dnia 27 maja 2014 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu dla rodzin wielodzietnych (Dz. U. z dnia 5 czerwca 2014 r.)
    Na podstawie art. 24 ust. 2 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z
    2013 r. poz. 182, ze zm.)

    § 2. 1. Do korzystania z programu są uprawnieni członkowie rodziny wielodzietnej:
    1) rodzic (rodzice) - przez którego rozumie się także rodzica (rodziców) zastępczych lub osobę
    (osoby) prowadzącą rodzinny dom dziecka;
    2) małżonek rodzica;


    I dalej:

    § 7. 1. Karta potwierdza uprawnienia członka rodziny wielodzietnej i jest wydawana:
    1) rodzicowi oraz małżonkowi rodzica - na czas nieokreślony;

    Czyli, skoro Twój mąż, jest Twoim małżonkiem (:D) to karta mu się jak najbardziej należy.

    Te baby w urzędach to powinni pozwalniać!!

    Najlepiej wydrukuj sobie całe rozporządzenie, podkreśl jej czerwonym mazakiem określone ustępy i z tym idź. Może dotrze do babsztyla, że przepisów nie zna. A od nas się wymaga ich znajomości …

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Monika, zadzwoniłam tam, pani powiedziała, że pomyśli, jak zinterpretować ten przepis i zastanowi się, co dalej

      Usuń
  7. porażka. dopytaj gdzieś indziej. u nas i tak nie przejdzie bo mam jednego :D a przepisy szkoda gadać

    OdpowiedzUsuń
  8. POLSKA :/ Kolejna niedoinformowana Pani Urzędniczka, wielmożna Pani która "musi siedzieć". Niech odda swoje miejsce pracy jak nie potrafi pracować. Znam wielu chętnych na taką posadkę. BOOooooooooooze.

    OdpowiedzUsuń
  9. masakra jakaś nie rozumiem takich przepisów państwa i tych urzędniczek

    OdpowiedzUsuń
  10. no niestety to nie żart...wszystko dla rodziny... chyba najlepiej być żoną/kochanką/kijwieczym POLITYKA .... Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, najlepiej nie być w formalnym związku, bo kochance dochód nie przekracza i jej się należy ;)

      Usuń
    2. Zwiazki nieformalne też nie mają lekko. Jak pisałam wyżej sama w takim jestem. W jednym urzędzie uznają nas za rodzinę i dochody sumują żebyśmy nie otrzymali jakichś śmiesznych zniżek, w innych traktują nas jako rodziców samotnych. Wszystko zależy od tego co im pasuje w danym momencie.

      Usuń
    3. Czytałam, twoje komentarze wyżej, wiem, że i tobie nie jest lekko, a przepisy są interpretowane, jak podoba się urzędnikowi. :(

      Usuń
    4. To kolejny absurd. Przepisy są dla ludzi nie dla widzi mi się urzędników. Sama jestem po studiach przygotowana do pracy jako urzędas. I jak pisałam wyżej teoria to piękna nauka. Szkoda że mija się na każdym kroku z rzeczywistością...
      Jeszcze nie zdarzyło mi się spotkać w urzędzie osobę przychylnie nastawioną do człowieka. Czasem to aż strach się odezwać. Czasy z komedii Barei wciąż aktualne?

      Usuń
    5. Zamiast klasycznej komedii widziałabym tragikomedię, komedię absurdów, czy może raczej komedię pomyłek ;) Na szczęście znam kilku przyjaznych człowiekowi urzędników, dzięki czemu mam dosyc pozytywny stosunek do ich pracy.

      Usuń
  11. A ja tam się cieszę, że dzieciaki mają chociaz w Opolu nie wiele mniejsc mozna z nią zwiedzić to i tak jest fajnie, ze chociaz tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wszyscy rodzice nie mieli uprawnień do tych kart problemu by nie było, mam problem z tym, że twz. ojciec, który nie ma z dzieckiem kontaktu,nie płaci alimentów MA PRAWO ZŁOŻYĆ WNIOSEK O KARTĘ DUŻEJ RODZINY, bo on ma kilkoro dzieci, a człowiek który te dzieci wychowuje nie ma prawa do tego-to jest chore!

      Usuń
  12. A czy istnieje ogólnopolska karta? Kiedyś słyszałam o takim projekcie i bardzo by mnie to ucieszyło. Nie ma szans żeby moje miasto wprowadziło taką kartę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie wiem, wyrabiam kartę na wsi, zobaczę, jaki ma zasięg.

      Usuń
    2. Właśnie wyczytałam że od 16 czerwca można składać wniosek na ogólnopolską karte dużej rodziny w każdej gminie. Ciekawe czy u mnie panie urzędniczki wiedzą coś na ten temat?

      Usuń
    3. Nie składałabym, same mnie zaczepiły, ze powinnam złożyć, jak złożyłam wynikły powyższe "kwiatki".

      Usuń
    4. Ogólnopolska karta Dużej rodziny już działa :) Co prawda nie ma jeszcze wiele zniżek, i obejmuje głównie większe miasta, ale my złożyliśmy, zwłaszcza, że wyrobienie jest darmowe. A nóż będziemy gdzieś jechać to może się przydać :)

      Usuń
  13. ha polska rzeczywistość! no ale dobrze,że swoje wywalczyłaś,widocznie baba siedząca na stołku była niedoinformowana :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo dla Was, że nie poddałaś się i z pomocą Moniki udało sie wywalczyć to co się Wam należy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej irytuje mnie to, że każdy dzieciorób nawet, jak nie wychowuje dzieci, nie łoży na nie ma prawo do takiej karty i zniżek-bo według państwa ma dzieci. :(

      Usuń
  15. Założę się, że dopiero jak się upomniałaś za drugim razem przeczytali te warunki dokładnie...jak człowiek sam się nie doczyta to nikt mu nie pomoże a warunków zasad i podpunktów wszędzie milion dwieście....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, rok temu miałam podobną sytuację o zwrot za podręczniki-nie dostałam, bo mi nie przysługuje, odpuściłam, teraz wiem,z ę warto powalczyć ;)

      Usuń
  16. po 1. to nóż się w kieszeni otwiera na te nasze przepisy tworzone przez debili, które można dowolnie interpretować, w zależności od tego jak się urzędnikowi zachce
    po 2. jakiś czas temu czytałam artykuł o kobiecie, która nie pracowała ponieważ zajmowała się 24/7 swoją dorosłą już niepełnosprawną siostrą, i zabrali jej zasiłek, ponieważ należy się on tylko i wyłącznie ojcu chorej ( matka nie żyje), i tu najciekawsze - ojcem dziewczyny jest/był (nie wiadomo czy żyje) były sąsiad który tą matkę zgwałcił. Ponieważ kobieta nagłośniła całą sytuację w mediach lokalni urzędnicy zaraz po zmianie przepisów robili wszystko żeby jak najbardziej opóźnić wypłatę jej należnych świadczeń, bo miała czelność podważać ich nieomylność.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam, czytałam artykuł i komentarze z zaciekawieniem Czytałam też kilka artykułów na temat KDR w różnej prasie, głównie pochlebnych. Też jestem urzędnikiem z wykształcenia, obecnie zaś etatową mamą trójki dzieci na wychowawczym. O kartę składałam wniosek jako pierwsza w gminie. Panie nie wiedziały jak się do Tego zabrać, że ktoś w ogóle chce taką kartę, ha ha. Od czasu do czasu zabieramy dzieci w ciekawe miejsca więc uznaliśmy że nie zaszkodzi ją posiadać.W okolicy do 50 km udaje się czasami skorzystać ze zniżki w carefourze, u fryzjera, czasami w markecie budowlano-przemysłowym, ale to też i rzadko bo ile można nabywać ciągle materiałów do budowy, a chemia gospodarcza nawet po zniżce jest tam droższa niż w drogerii. Jest jeszcze jeden sklep z ubrankami dla dzieci ze zniżką 20%, ale też raczej nie kupujemy tam każdej rzeczy dla dzieci. Na stacji paliw zniżka 5 groszy, ale co z tego skoro to najdroższa stacja w promieniu nawet do 100 km. Mąż dużo jeździ, to zna ceny z różnych stacji. Najśmieszniejszą sytuację mieliśmy w konie HELIOS w Olsztynie, gdzie pani kasjerka wylegitymowała nas z dowodów osobistych czy aby na pewno to nasze karty i nie próbujemy wyłudzić "14" zł zniżki :) Wiele szumu jaka to fantastyczna rzecz, ale tak naprawdę rzadko się sprawdza w życiu. Cóż wolimy podróż własnym samochodem, zabierając do niego wszystko co potrzebne i nie jeździmy do luksusowych ośrodków z listy. Dla przeciętnej rodziny z trójką dzieci to naprawdę mało przydatna ulga. Miło natomiast wspominamy wizytę w płockim ZOO, gdzie jest zniżka 50 %. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciesz się, że w ogóle jakaś stacja chciała wziąć w tym udział. łodzianie jakoś nie narzekają. grosz do grosza

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.