DLACZEGO NIE SPRZĄTAM, GDY DZIECI ŚPIĄ?

Czekając na chwilę wytchnienia i możliwość posprzątania domu obserwuję najmłodszą. Kiedy poziom marudzenia wchodzi na maxa, układam ją do porannej (zaznaczmy-jedynej drzemki).




Po małej walce z myślami-zasypia. Moja euforia przeradza się nagle w stany lękowe.

 Zrobię sobie kawę, albo nie. Na pewno lodówka zaskrzypi, szklanka z rak wypadnie, a nowy słoik z kawą ma zabezpieczenie i zaszeleści przy otwieraniu. Nie piję kawy-boję się.

Posprzątam. O nie! Zaraz narobię hałasu sprzątając z podłogi 8 pudeł zabawek. JeŻu! Jak się stąd teraz wydostać? Stoję po środku pola minowego. Każda z uroczych zabawek czeka tylko na delikatne muśnięcie, żeby włączyć się i złowieszczo zagrać, potoczyć z hukiem, upaść  lub zsunąć jedna z drugiej.

Skradam się na palcach, cholerna podłoga skrzypi (czemu tylko podczas snu dziecka?).

Nawet na laptopie nie mam odwagi pisać, żeby za głośno nie klikać.

 Mija 15 min.

 Może posprzątam łazienkę. Nie. Drzwi kabiny wyrwą małą ze snu, jak tylko je dotknę.

Zamiotę chociaż klatkę schodową. Nie. Zapewne trzasnę szczotką o barierkę i hałasu narobię.

25minut.

 Konik na biegunach stojący na środku drażni wzrok,  lalka leżąca na podłodze kusi, by ją podnieść, klocki takie porozwalane... Ulegam, schylam się, zaczynam sprzątać. Cholerny koń ma w ogonie pułapkę, zaczyna przy dotknięciu rżeć, jak szalony, pokrywka z garczuszka-klocuszka z łoskotem upada na podłogę, lalka wyznaje mi miłość, stanęłam na klocku (@#$!!!#).

Po 40 min. skradam się w kierunku zmywarki, czas ją rozładować. Sztućce lecą mi z rąk, zostawiam je na podłodze licząc, że dziecko nadal śpi.

Odbieram siódmy telefon (wszyscy mają jakiś niesamowity zmysł dzwonienia podczas snu Meli).

Do kompletu dochodzi listonosz.

Nerwowa, bez kawy, w bajzlu totalnym ogryzam paznokcie. Chyba się również na chwilę położę.

Nie zdążyłam, Melcia się wyspała.

Podobne artykuły

CONVERSATION

32 komentarze:

  1. Właśnie powinnaś poprostu kłaść sie razem z małą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przez długi czas praktykowałam drzemki z synem. Przynajmniej byłam wyspana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zawsze jest możliwość, oprócz Melki ma dwoje dzieci, a w pakiecie z Melą jej rówieśnicę ;)

      Usuń
    2. ja też pozwalam sobie od czasu do czasu na drzemki z małą. Z picia kawy zrezygnowałam. Podłoga skrzypi jakbym torturowała ją stopami :) Zabawki staram się jednak ogarnąć przed położeniem córki spać, bo jak w Twoim przypadku, niemal każda przy lekkim muśnięciu zaczyna grać :)

      Usuń
  3. Ahaha ,mam to samo-to przerażające :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znów cholerny pilot fp zapodał melodyjki zanim go dotknełam

      Usuń
  4. kurcze nie wiem co z tymi podłogami jest, w dzień nic nie skrzypi (moje dzieci we dnie już nie śpią). Za to w nocy zawsze. Mają przechodni pokój, chodzimy na palcach i skrzypi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieczorami jeszcze szafki i drzwi zaczynają skrzypiec, chyba w chłodzi piszczą z zimna ;)

      Usuń
  5. Przy pierwszej chodziłam na palcach (na szczęście mieliśmy dywan w calusieńkim mieszkaniu, więc było cicho jak makiem zasiał), przy drugim było gorzej - spał TYLKO na mnie (gdy był ciupci) lub przy mnie z moim palcem w swojej rączce. Jak tylko próbowałam się wyswobodzić budził się. Ileż ja wtedy książek przeczytałam :-) Przy trzeciej - przez miesiąc siedziałam na podłodze przy łóżeczku z kompem, jak tylko wychodziłam - ryk! Uroki kładzenia dzieci spać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a teraz wyobraź sobie, że ania ma codziennie u ciebie rówieśnicę-maskara nie?

      Usuń
  6. Och, jak dobrze to znam. Też chodziłam na palcach, Marceli też ma jedną drzemkę albo wcale. Zaczęłam go układać w swoim łóżku i kłaść się z nim...zasypia a ja pędzę zrobić sobie kawę, laptopik lub książka i dwie godziny na leżąco z synu obok są dla mnie. :D. Mam wrażenie, że spanie w moim łóżku wpływa na niego uspokajająco.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak znam to również z własnego doświadczenia. Ale moja potrafiła spać po 3 godziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja śpi, jak zając pod miedzą, w porywach do godziny :(

      Usuń
  8. Ja już wiem, że lepiej nie dzwonić. Najlepiej wcale nie dawać znaku życia, bo może dziecko śpi. Chyba bym nie wytrzymała z tego lęku, że coś zrobię i się dziecko wybudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. telefoniczna rozmowa ze mną, gdy dzieci nie śpią też nie wypada najlepiej, może poczekajmy z pogaduszkami, aż się wyprowadzą ;)

      Usuń
  9. Dlatego ja zawsze przed drzemka Z.ogarniam te wszystkie grające świństwa ;-) zasypuje kawę..
    Chociaż zauważyłam ze hałas jej nie przeszkadza a reguły na sen nie ma.raz 30 min, raz 50 a bywa i sporadycznie 1,5 w porywach do 2.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zgarniam a one to widza zaczynają wyciągać i się rozbudzać

      Usuń
  10. Moja jest złośliwą bestią. Zawsze jak zaplanuję że coś zrobię jak będzie drzemała to się nie wyrabiam bo wstaje po godzinie. A jak " mam w nosie" i marnuję czas na grzebanie w sieci, to bestia śpi do 3h czasem! Choć do śpiochów nigdy nie należała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym mieć takie "w nosie", dla mnie godzina snu to luksus, może kilka razy w życiu Melci zdarzyło się ok 2,5 godz

      Usuń
  11. jednym słowem : codzienność :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też się boję coś robić, jak ktoś śpi, żeby go nie obudzić.

    OdpowiedzUsuń
  13. doskonale rozumiem....:) ja mam to samo...u mnie chwila ciszy od kiedy mam dziecko jest az dziwna...kiedyś jak mały był spokojny 2 dni to az sie zastanawiałam czy nie jest przypadkiem chory...:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Długo spałam razem z dzieckiem. Sprzatanie? E, są ciekawsze zajęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie nie mam jak spać, bo nie tylko Melcia zasypia w dzień

      Usuń
  15. głupoty opowiadasz, tak nauczyłaś! mój przy odkurzaczu i mikserze śpi, jak śpiący nawet na podłodze zaśnie i śpi trzy godziny, sprzątam robię wszystko, listonosz przychodzi i mały nadal śpi, jak się od początku uczy spania w hałasie to się potem nie narzeka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie każde dziecko da się tak nauczyć

      Usuń
    2. Hehe :-) no to się dowiedzialsmy! ;-)
      Zapewne mama z dużym doświadczeniem życiowym porad udzieliła ;-)

      Usuń
    3. Anonim,czemu mnie to nie dziwi ;)

      Usuń
  16. Wszystko zależy od dziecka ... Na początku Gabi spała jak kamień ... przy tv przy radiu nic jej nie przeszkadzało kosiarka... domofon,.... wiertarka sąsiada ... Ba goście przychodzili .... koledzy męża na mecz .... a Ona spała ;-)

    Ale przyszedł czas jak miała roczek spała jak mysz pod miotłą .... maaatko wszystko ją budziło... głupie kaszlniecie za oknem ... a listonosza i tych od ulotek wypatrywałam przez okno żeby nie zdążyli zadzwonić ...
    U moich rodziców było najgorzej bo tam stara podłoga z prawdziwych desek i skrzypiała heheh to była masakra ;-) jak po ścianach chodziliśmy żeby mała się chociaż chwilę przespała ;-)

    Za to Norbert cóż ... On jak zasypia nie budzi go nic ... od małego ;-) nawet skrzypiąca podłoga zaraz przy łóżku, trzaśnięcie drzwiami ... dzwięk dzwonka w telefonie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas różnie bywa. Czasem, jak chcę żeby pospały, to zanim zasną odkurzacz włączam i tak chodzi aż się obudzą. Później przez pół dnia głucha chodzę, pukania do drzwi nie słyszę, ale grunt że dzieci pospały :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moze to nawet smieszne moj J. Budzi sie ZAWSZE z drzemki kiedy wchodze do łazienki (wszystko jedno w jakim celu) Potrafie nie sikac zeby tylko dluzej pospal.

    OdpowiedzUsuń
  19. phii nic nie pobije tego cholernego szczeniaczka z FP i jego: KOCHAM CIĘ! JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM! Skubaniec robi to czasami o 3 w nocy. Nie ma pojęcia jakim cudem młode go jeszcze mają...

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.