BYŁAM NIEWOLNIKIEM DZIECKA!

wtorek, 20 marca 2018
baby blues

          Marzyłam o córce. Zbierałam porcelanowe lalki. Sama wyglądałam jak landrynka. Spineczki, różowa kurteczka, brokat i... Może bez szczegółów. Zawsze wiedziałam, że chcę mieć córkę. Miałam
syna. Do tego chciałam pozostać mamą jedynaka. Tylko kobieta potrafi mieć tak sprzeczne odczucia. Tematu nie poruszałam, bo w sumie i po co? Powrócił sam. Postanowiliśmy z mężem, że chcemy mieć dziecko. Dziecko okazało się bardzo bojową osóbką już na etapie płodowym. Wymiotowałam przez ponad połowę ciąży. Po kilka razy w ciągu doby. Międzyczasie zaczęły się komplikacje, które prowadziły do niedonoszenia ciąży. Było źle, bardzo źle. Po kolejnej akcji usłyszałam od lekarza prowadzącego, że mój organizm zwalcza pasożyta... Chyba taki już mój urok, poprzednia ciąża, wcale nie była łatwiejsza.

Kiedy o dziwo, córka urodziła się, kilka dni po terminie, od razu zaczęła dokazywać. Pierwszą dobę przewisiała na cycu. Spała raptem 2 godziny! Resztę czasu patrzyła na mnie ogromnymi oczami. W sumie olewając ją, próbowałam zasnąć, ale ona zaczęłam się drzeć. Od tej pory wyła dzień i noc. Kiedy nie wyła, wisiała na cycu. Na prysznic miałam średnio 30 sekund, następnym rzutem myłam zęby, już na siedząco, razem z pijawką. Kiedy miała dobry dzień, mogłam nawet spędzić w toalecie dłużej niż pół minuty. Po dwóch-trzech godzinach usypiania, spała max 20 min. Kiedy miała 11 m-cy, odstawiła się od piersi. Nie zmieniło to ilości jej snu. Teściowa twierdzi, że był to czas, kiedy chodziłam bez przerwy wkurwiona. W sumie, kto by nie był. Zero ciszy, zero spokoju, praktycznie zero snu.

Uciekłam do pracy. Zwyczajnie. Porzuciłam dziecko, żeby odetchnąć. By nie zwariować. Kiedy trafiło mi się szkolenie i kolejna praca, poszłam na to. Nie przewidywałam opcji zostania w domu. Wyjście do ludzi trzymało mnie przy resztkach zdrowego rozsądku. Mała rosła, ale nie przyjaźniła się ze snem. Nadal wybudzała się w nocy. Wraz z nią cały dom. Zawsze ten sam scenariusz: wrzask do z łapania oddechu i kolejny i kolejny. Była już w szkole. Zmęczona i zrezygnowana, spytałam, dlaczego się tak drze? Odparła, że musi. Pierwszą, spokojną noc przespała mając 8,5 roku. Kończyła drugą klasę. Nadal potrafi w nocy przyjść z powodu złego snu. Zdarza się jej obudzić z wrzaskiem. Takim, że rozwala dźwięk syreny pobliskiej straży pożarnej.

Dziś, z perspektywy czasu widzę, że ucieczka z domu była jedynym wyjściem. Trafił mi się trudny egzemplarz do wychowania. Nie miałam czasu na sen ani dla siebie. Mając świadomość uciążliwości córki, nie zostawiałam jej pod niczyją opieką. Przynajmniej się starałam, by nie musiała zostawać. Byłam tak wyczerpana, że zasypiałam tuż po 20. Funkcjonowałam chyba na autopilocie. Lunatykowałam. Mąż mnie pilnował, żebym przez sen jej gdzieś nie wyprowadziła. Zamiast poprosić o pomoc, zamęczałam się byciem matką wszechmogącą. Mimo pozorów zaradności nie ogarniałam. Następnym razem nie popełniłam takich błędów, ale też miałam inny egzemplarz do opieki.

Podobne artykuły

18 komentarze

  1. Łatwo wpaść w taką spiralę... Dobrze, że z tego wyszłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałąm byc zbyt perfekcyjna, to mnie gubiło. Kiedy odpuściłam, odżyłam.

      Usuń
  2. Kochana dobrze że napisałaś ten tekst, bo z pewnością było trudno...
    Ja może nie uciekłam do pracy w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale po roku musiałam wrócić do pracy
    I wiesz co, odzylam wtedy, córka przez ten rok nieźle dała mi w kość,
    W nocy budziła się codziennie po dwa razy prawie do 2,5 lat...
    Teraz z synem jest inaczej, zaraz skończy pół roku, a ja jestem przerażona że to tak szybko minęło i za kolejne pół będę musiała wrócić do pracy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne doświadczenie, gdy dziecko jest aż tak aktywne.

      Usuń
  3. Jestem załamana. Mam wlasnie taką nieśpiącą córke, identycznie jak twoja nie spi. Ma juz 1,5 roku i liczyłam ze to zaraz się skończy a ty piszesz ze pierwsza przespana noc w drugiej klasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, mocno cie przytulam. Wiem, że każdy dzień to nadzieja i walka oraz niewyobrażalne zmeczęnie. Szukałam sposobu, by wreszcie młoda spałą spokojnie. Znalazłam go stosując masaże wyciszające z dociskami na piłce oraz masaże prysznicem z wykończeniem na palcach stóp i dłoni. Poczytaj o tych technikach, po miesiącu zdziałały cuda :)

      Usuń
    2. Bedę czytać! Łapie się wszystkiego!

      Usuń
  4. Moj syn dokladnie taki sam! Ma ponad 4 lata a wciaz mamy problem ze spaniem. I w dodatku straszny msminsynek. Spac moze tylko z mama. Jak probuje sie w nocy przeniesc do swojego lozka to sie momentalnie budzi. Juz sie zaczynalam zastanawiac czy to sie bedzie ciagnelo do 18-tki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekóre dzieci długo spia z rodzicami. Zobzac, co napisałam w komentarzu wyżej, może ci to pomóc. Choć niektóre dzieci potrzebują bliskości dłużej niż inne.

      Usuń
  5. MAtko ja miałam tak samo ze starszakiem. i chociaz wtedy wydawało mi się, że jest mega do du** i wgl macierzynstwo to najgorsza rzecz jaka mnie spotkała, to teraz sie nim ciesze a o tym co bylo zle, juz nawet nie pamietam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze,że teściowa powiedziała Ci o wkurwieniu dopiero jak juz wyszlas z domu bo pewnie bała sie predzej ��

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba każda kiedyś była i nie jedna nadal jest. Takie życie matki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam nigdy i nie będę bo do dzieci od urodzenia jest tez tata i nie dam do ssania piersi.

      Usuń
    2. Każdy ma wybór i nikomu nic do tego.

      Usuń
  8. Ja też miałam dw trudne egzemplarze, łatwo się wtedy zatracić...Dobrze, że się odnalazłaś :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.