WRAZ Z LIKWIDACJĄ GIMNAZJUM, ZNIKNIE PRZEMOC.

czwartek, 7 września 2017

       Alkohol, narkotyki, seks i całe zło tego świata zniknie wraz z zakończeniem przyszłego roku szkolnego. Nie będzie już bójek w szkole, terroryzowania słabszych, wyłudzeń, ani złych uczniów. W czerwcu przyszłego roku, trzecie klasy gimnazjum zakończą edukację. Będzie to ostatni rocznik uczący się systemem sześcioletniej szkoły podstawowej i trzyletniego gimnazjum. W gimnazjach plagą był przypadkowy seks oraz wszelkie używki. Od września 2018 roku korytarzami szkół będą przechadzać się dyrektorzy, tuż przed nimi dziewczynki klas najmłodszych będą sypały kwiatki, a uczniowie klas ósmych będą w galowych strojach nosić sztandar szkoły. Nie będzie na murach graffiti, śmieci na trawnikach, sklepy z kolekcjonerskimi dopalaczami przestana istnieć. A w tej bajce były smoki?

Problem seksu w szkołach, alkoholu, narkotyków i przemocy zarówno słownej, jak i fizycznej jest w szkołach od lat. Już 30 lat temu uczennice klas ósmych lub pierwszych szkół średnich były matkami. Oznacza to, że jako 13-14 lat uprawiały seks. Seks bez kontroli, zabezpieczenia, seks bezmyślny. Było to tylko doświadczenie, zakład, hormony lub chęć bliskości, która wymknęła się spod kontroli. Może nie było dopalaczy, ale były kleje i rozpuszczalniki. Tak, dzieciaki to wąchały. 14-16 latkowie zostawali rodzicami, inni w tym czasie umierali z powodu zatruć lub innych przyczyn, do których przyłożyli rękę. Dzieciaki nie czuły się dorosłe przez pójście do gimnazjum, choć niektórym odbijało. To wiek, kiedy szukały własnego ja, akceptacji grupy czy zwyczajnie chciały zaistnieć.

Kiedy syn kończył sześcioletnią podstawówkę, trułam mu wciąż o seksie, prezerwatywach, konsekwencjach seksu bez zabezpieczenia. Było to świeżo po aferze ze „słoneczkiem". Kilka uczennic gimnazjum zaszło w tym samym czasie w ciążę. Po zbadaniu sprawy wyszło na jaw, że ułożone w kręgu głowami do siebie, czekały z rozłożonymi nogami na kolegów, którzy po kolei je penetrowali. Zabawa pewnie trwałaby do końca szkoły, zmienialiby się tylko członkowie grupy. Jednak niekontrolowane ciąże przerwały bezmyślność dzieciaków. Nie miało to miejsca w naszej szkole, o zajściu mówiły media. Do rozmów wplatałam zawsze używki. Niosłam dziecięciu kaganek oświaty, by ten z czystym sercem i jasnym umysłem umiał oprzeć się złu gimnazjum. 

Kiedy byłam w szkole, kilku moich kolegów się zaćpało. Zatrucie klejami i rozpuszczalnikami oraz bardziej subtelne, zwykłe przedawkowania lekami i narkotykami. My również mieliśmy pogadanki, ale w szkołach. Uczniowie pochodzili z różnych środowisk. Rodziło to konflikty. Samo mieszkanie na innym osiedlu kwalifikowało do młócki. Dopóki krew się nie lała, nikt nie robił z tego większego halo. Obecnie zwykła obraza słowna jest zgłaszana na policję. Ludzie są bardziej świadomi własnej wartości, godności oraz nietykalności cielesnej. Po likwidacji gimnazjów nic się nie zmieni. Nadal 14 i 16-latkami będą rządziły hormony. Znów starszy brat uderzy tego, który nęka jego brata. Zostanie postawiony przed sąd z powodu pobicia nieletniego. Tak było i tak będzie.

To nie gimnazja były złe. To wiek, hormony i brak rodzicielskiego nadzoru. Częściej jednak chęć przypodobania się grupie. Głupie dojrzewanie. Taka będzie siódma i ósma klasa, takie będą pierwsze klasy technikum i liceum. Przemoc nie zniknie, ludzie się nie zmieniają tylko dlatego, że ktoś ich przydzielił do grupy o innej nazwie.

Lubisz już mnie? Polub.
                                                      

Najpopularniejsze wpisy w tym miesiącu, znajdziesz z prawej strony na boczny pasku.

14 komentarze

  1. Zgadzam się w 100% - znów szuka się przyczyny, nie tam gdzie jest naprawdę, to jak próba przyklejenia plastra na ranę kłutą zadaną nożem, niestety w grę wchodzą też zwyczajnie pieniądze, zmiany w życiu wielu ludzi, zanim nowy system się wdroży, kolejny chaos.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze napisane. Tak właśnie było i będzie, nie zmieni okresu dojrzewania, szukania swojej ścieżki reforma szkolnictwa. Tylko my rodzice możemy pomóc przejść przez ten trudny okres jak najmniej boleśnie, bez poważnych konsekwencji uświadamiając co jest dobre,a czego należy unikać. Piękny tekst Bozenko.Pomimo że moje ludki coraz starsze, najmłodszy 18 lat, na tyle rozsądny i godny zaufania żebym nie musiała się bać to zawsze chętnie czytam Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, jednak ja i tak cieszę się, że gimnazja zniknęły i mam nadzieję, że tak już zostanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. amen!
    Bożena - w samo sedno - jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Seks i narkotyki były od dawna, jeszcze byłam dzieckiem jak o tym słyszałam. W mojej klasie liceum ćpał syn dostojnego nauczyciela PO, przed którym wszyscy siedzieli cicho, że słychać było lot muchy, Ćpały koleżanki z dobrych domów. W 8 klasie miałam już koleżankę w ciąży, której mama ciągle drżała nad jej zdrowiem. Uczniowie bzykali się, bzykają i bzykać będą, a wszystko zależy od rodziców, nie ma co liczyć na szkołę. Śmieszne jest to, że moja najstarsza córka jako ostatnia kończyła 8 klasę, a jej córka i moja wnuczka ostatnia skończy gimnazjum. Teraz jest w 2 klasie gimnazjalnej. Trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo ona sobie dobrze radzi. Oby tak zostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się. Likwidacja gimnazjum nic nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbyt szybko wprowadzona reforma..Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że nic się nie zmieni - bo to nie gimnazja były temu wszystkiemu winne, tylko po prostu "głupi" wiek. Ale swoją drogą - jestem przerażona tym, że kiedyś będę musiała się zmierzyć z dojrzewaniem naszego Junora. Przy czymś takim buntu dwulatka to zaledwie mały pikuś...

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie o tym nie myślę, odsuwam tę myśl, bo nie wyobrażam sobie jak to będzie, kiedy moja córka zacznie dostrzegać autorytet wśród rówieśnikach, zaczną jej imponować idiotyczne zachowania chłopaków i będzie chciała przypodobać się koleżankom. To nie miejsca są winne tylko ludzie w nich przebywający, więc teoria, że gimnazjum jest złe, jego nieprzemyślana, to gimnazjaliści są trudni i potrzebują współpracy i pomocy w poradzeniu sobie z hormonami, z buntem, obawami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gimnazjum to zbiór szalejacych hormonów. Najtrudniejszy wiek w jednym miejscu. Dzieciaki są ciekawskie i chcą eksperymentowac. W dobie internetu to nie gimnazjum jest zle tylko sam internet i telewizja. Ale osobiście cieszę się ,że już je wygaszają. Od początku nie byłam za tą zmianą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnie za parę lat znowu będą coś zmienić, bo jednak wcześniej było lepiej. Taki wiek i to raczej kwestia kontroli rodziców, świadomości nauczycieli i rozsądku dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przemoc na pewno nie zniknie, ale dzieci w okresie, który jest dla nich najtrudniejszy przez szalejące hormony nie będą narażone na dodatkowy stres związany ze zmianą szkoły, otoczenia, potrzebą przypodobania się nowemu środowisku czy potrzebą akceptacji. Uważam, że to dobry krok.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.