RÓB TO, A TWOJA PUPA BĘDZIE IDELNA NA WAKACJE.

piątek, 3 marca 2017

               
                      Płaska pupa nie wygląda dobrze, ani w spódnicy, ani w dżinsach, ani tym bardziej w bikini. Sprzyja jej nicnierobienie, siedząca praca, brak zainteresowania aktywnością fizyczną. Jak temu zaradzić? Wystarczy codziennie powtarzać jedną czynność, która sprawi, że nasza pupa będzie we wszystkim wyglądała jędrnie.  Nie trzeba katować się ćwiczeniami wymagającymi  specjalnego sprzętu. Nie musisz mieć też do tego karnetu na siłownie. Sukces tkwi w systematyce. Minusem jest monotonia i codzienne powtarzanie jednego ćwiczenia. Jednak brak pomarańczowej skórki, widoczne ujędrnienie i apetycznie wyglądająca pupa wynagrodzą ci nudne kilka minut tej samej czynności.

                     Co to takiego? Zwykłe przysiady. jednak, by zadziałały musisz wykonywać je prawidłowo. Na rozgrzewkę po prostu biegnę w miejscu przez pół minuty.  Potem staję w lekkim rozkroku i robię przysiad. Plecy proste, lekko wypięta do tyłu pupa. Ćwiczenia robię od tygodnia, według wytycznych, które przysłała mi koleżanka. Podczas ćwiczeń mam spiety brzuch, przez utrzymuje jego mięśnie. Już za trzy tygodnie mam zobaczyć efekty  ćwiczeń.



                                                      

                                              Podjełam wyzwanie ładnej pupy na lato. Kto ze mną?
   
/EDIT/ do tego standardowo biegam kilkadziesiat razy dziennie po schodach. Oczywiście nie w ramach ćwiczeń, tylko z powodu licznych odwiedzin ;) Jeśloi dla ciebie to za dużo na raz, podziel sobie ćwiczenia na połowę.

22 komentarze

  1. tyle przysiadów? ło matko :D od wczoraj zaczęłam plank. Trzymaj kciuki bym wytrzymała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz cię jeszcze zdołuję. Przednem 200 płytkich brzuszków i ćwiczenia z hantlami na poprawę kondycji piersi. I tak od 20 lat ;)

      Usuń
  2. Liczyć potrafię, a obietnica ładnej pupy kusi!
    50 przysiadów na dziś!
    Zaczynam 😂

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff... Ja póki co takich wyczynów uprawiać nie mogę, ale za około rok pewnie będę już musiała zająć się powrotem do formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że za rok wrócisz z postanowiem do czynu :)

      Usuń
  4. Hehe, i ja podjęłam wyzwanie... Dzisiaj zaczęłam, zrobiłam 50 ale myślałam że zapaści dostanę�� czas oddać samochód do mechanika i rower przeprosić��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początki zawsze są ciężkie, jestem z tobą :)

      Usuń
  5. Podejmuje wyzwanie i od dziś zaczynam przysiadać ��

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Super, już mamy kilka w grupie. Damy radę :)

      Usuń
  7. Żeby ta systematyczność mnie nie opuszczała. AMEN :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej! Duzo tych przysiadów:D Ja to chyba powinnam mieć swoją rozpiskę- pierwszy dzień 5, kolejny 8, następny 11 itd. :D no nie, no nie, może się uda z pięćdziesiątką wystartować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel sobie i zaczynaj małymi kroczkami.

      Usuń
  9. Rzeczywiście przysiady to dobry sposób na wzmocnienie mięśni pośladkowych, ważne jednak by wykonywane były poprawnie. Podstawą jest porządna rozgrzewka, by nie nabawić się na starcie kontucji. Drugą istotną kwestią jest dokładność wykonania ćwiczenia. Robiąc przysiad tak jak wsponiałaś plecy powinny być wyprostowane, łopatki ściągnięte, kolana nie powinny wykraczać za palce u stóp, a pięty powinny przylegać do podłogi - nie wolno ich odrywać.
    Przy takiej ilości powtórzeń bardzo ważne jest właściwe wykonywanie ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenne rady. Jest taka ilość filmików na YT, że naprawdę trzeba mocno się postarać, by nieprawidłowo ćwiczyć.

      Usuń
  10. 6 dni temu podjęłam wyzwanie i zaczęłam od 30 przysiadów i 30 sekund deski. Codziennie 10 przysiadów więcej i 10 sekund więcej deski. Niestety po 5 dniach ból pleców był tak ogromny że sobie odpuściłam a moja pupa nie będzie piękna na lato :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedys próbowałam z przysiadami, ale mam słabe kolna i bola mnie przy tym strasznie :(

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.