MOJE WNIOSKI PO ZIMOWISKU NA OBOZIE NAUKOWYM


                W tym roku Gaba pierwszy raz pojechała na zimowe ferie. Wybrała obóz z elementami survivalu.  Była już na takim latem. Pisałam o nim w "Wylewnych rozmowach z kolonii". Gaba z niecierpliwością czekała na powtórkę w zimowej wersji. Jakiś tydzień przed feriami dostałam telefon z biura podróży, że na wybrany przez Gabę obóz zapisani poza nią, są sami chłopcy. Informacja ta została przekazana w trosce o jej komfort. Zaproponowano mi trzy opcje: obóz survivalowy, ale pokój dla Gaby z dziewczynkami z innego obozu, obóz dla dziewczynek  lub obóz naukowy. Wiedziałam, że wybierze ten ostatni.

             Gaba już wcześniej wyjeżdżała  na obozy, ale tylko latem. Teraz musiałam przygotować ją na wyjazd zimowy. Po sprawdzeniu programu obozu, okazało się, dzieciaki spędzą dużo czasu na dworze. Musiałam ją odpowiednio wyposażyć. Nie musiałam się nawet zastanawiać, gdzie kupię ciuchy na wyjazd. Od lat jestem wierna sieci sklepów Decathon. Listę zakupowa uzupełniłam według wytycznych ze strony biura podróży. Gaba zabrała ze sobą:
- sportowa kurtkę zimową
- kurtkę z odpinanym polarem+ bluzę
- spodnie odporne na mokry śnieg
- termoaktywną bieliznę /bluzy, legginsy/
- bluzki/bluzy
- koszulki
- spodnie
- buty odporne na każde warunki pogodowe
- rękawice
- rękawiczki cieńsze
- czapkę + komin
- pidżamę
-  kapcie
- klapki pod prysznic
- bieliznę
Nie pakowałam nadmiaru ciuchów.  Zimowe ubrania zajmują znacznie więcej miejsca niż letnie.  Dlatego każda spakowana rzecz musiała być przemyślana, by bagaż mieścił się w wyznaczonej normie.

                Obóz naukowy okazał się kameralną, pięciosobową grupą. Poza Gabą były dwie dziewczynki, we trzy dzieliły pokój. Tak mała grupa pozawala na większe zaangażowanie we wszystkie zajęcia. Kadra bardziej mogła dopilnować uczestników obozu i lepiej wytłumaczyć przeprowadzane doświadczenia. Dzięki wyborowi cichego i spokojnego  miejsca, Gaba miała okazję zobaczyć z bliska sarny. Przebiegły przed grupą podczas wyprawy do lasu. Wieczorami Gabka dzwoniła i nieskończonym potokiem słów opowiadała o całym dniu. Kiedy kilka dni temu przywiozłam jej premierową wersję HD kultowego serialu "Było siebie życie", okazało się, że na obozie również go oglądała. Potem był super quiz z tego ile kto zapamiętał. Przeprowadzała ciekawe doświadczenia, brała dział w grach oraz sportowych zawodach.

               
               Czy warto wysłać dziecko zimą na obóz tematyczny? Oczywiście, że tak. Musi on być zgodny z jego zainteresowaniami. Biuro podróży, z którym wysyłasz dziecko musi być sprawdzone
TU pisałam o wszystkim, co musisz wiedzieć zanim wyślesz dziecko na obóz zimowy lub letnie kolonie. Nie należy wysyłać dziecka, jeśli nie chce jechać. Nie każde jest gotowe na tygodniowe, czy dwutygodniowe rozstanie z rodzicami. Jeżeli dziecko otwarcie mówi, że chce jechać z tobą wybierz opcje wyjazdu rodzinnego. Będziecie  w jednym hotelu, wspólne spanie i posiłki, a pozostały czas zorganizuje dziecku kadra. Ty w tym czasie możesz oddać się błogiemu lenistwu lub zwiedzaniem okolicy.


                       Lubisz już mnie? Polub
                                                      



                 

Wierzchnie ubranie Gaby pochodzi z sieci sklepów Decathlon.
Obóz naukowy zorganizowało BTA KOMPAS.



                         



Wysyłasz dzieci na obozy, czy jeździcie raczej rodzinnie?

CONVERSATION

20 komentarze:

  1. Jako dziecko jeździłam na zwykłe obozy, bo nie było wtedy aż tak bogatej oferty jak teraz. Natomiast dziecko z chęcią wyślę na jakiś obóz tematyczny, jeśli tylko będzie chciało :)
    Obóz naukowy - świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom nie jest dla kujonów, ale dla dzieci ciekawych świata :)

      Usuń
  2. Najważniejsze, żeby dziecko chciało jechać i czerpało z wyjazdu radość. A czy on jest latem czy zimą, ma już mniejsze znaczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja, choć zestaw ciuchów nieco inny ;)

      Usuń
  3. Fajny jest taki obóz, aż żal że za moich czasów takich nie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nieco uboższe czasy były, mniejszy nacisk na rozwój dzieci.

      Usuń
  4. Sama wyjeżdżałam na obozy i kolonie jako wychowawca/organizator i wiem, że nie ma nic gorszego niz 1) dzieciak, który pojechał choć nie chciał 2) brak tematu obozu, zbyt dużo czasu wolnego- dzieciaki, które nie są zaangażowane w zycie obozowe, które się nudzą częściej tęsknią do domu i chcą wracać, albo przychodzą im jakieś głupoty do głowy i narażają siebie i czasem innych na niebezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmuszanie dzieci do czegokolwiek, bo wypada gdzieś być, bo inni coś robią itd to kiepski pomysł. Dziecko nie czuje się komfortowo, a dodatkowo stresuje się byciem z dala od domu.

      Usuń
  5. U nas jeszcze prym wiodą rodzinne wyprawy, ale już nie mogę się doczekać, gdy nasze dzieci stwierdzą, że chcą jechać same. Sądzę, że wyjazd zgodny z hobby, pasją czy zainteresowaniem dziecka to podstawa. 5 osobowa grupa to chyba nie jest jednak standard?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem grupa liczyła 10 dziewczynek. Obozy z tego biura nie są organizowane na duże grupy. Jedzie kilka grup tematycznych w to samo miejsce.

      Usuń
  6. Swietna sprawa. Ja do tej pory pamietam moje obozy sportowe- niezwykle przezycie dla dzieci uczestniczyc w takich wyjazdach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjeżdżałam tylko na biwaki z harcerstwa, ale i tak miło wspominam :)

      Usuń
  7. Lekki uśmiech wstąpił na me lico. Cieszę się oczywiście, że Gaba dobrze się bawiła, aaaale prawdziwą radochę mam na myśl o tym, że poślę gdzieś kiedyś moje dziewczyny i zalegnę na kanapie. Oby chciały wyjeżdżać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez taka myśl już kiełkuje, kiedy i mela zechce jeździć, a my będziemy mieć czas dla siebie ;)

      Usuń
  8. Myślę że jak Antoś podrośnie, też do wyślemy na jakiś obóz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są też organizowane obozy rodzinne, z Melą od takiego zaczniemy, bo ona bardzo z nami zżyta i nie chce nigdzie być sama.

      Usuń
  9. Najważniejsze, żeby dziecko chcialo jechać. Jeśli Heniek wyrazi taką ochotę, to pewnie, że postaram się ją spelnić, bo daleko mi do matki, która trzyma dziecko kurczowo przy nodze. A moim zdaniem takie wyjazdy to doskonała okazja do budowania samodzielności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, dzieciaki wracają bardziej "ogarnięte". Gaba nauczyła się samodzielnie decydować o ty,m w co się ubrać już na pierwszym wyjeździe, wcześniej miała z tym kłopoty.

      Usuń
  10. takie wyjazdy są bardzo ważne dla dzieci :D dzięki nim uczą się samodzielności i odpowiedzialności

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabawa + edukacja. Najlepsze co może być. :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.