STO RZECZY, KTÓRE I TY ROBISZ DLA DZIECKA


                  Rodzice muszą być w ciągłej gotowości, na wypadek potrzeby udzielenia szybkich odpowiedzi na pytania dziecka. Połowa pytań jest trudna. W sumie prosta, jednak odpowiedzi na nie nie należą do łatwych. Tak też było wczoraj. Gaba usiadła zamyślona. Nagle, jakby ją olśniło i wylała słowotok o przypadkowych sytuacjach. Wyglądała to, jakby myśląc o czymś intensywnie, nagle po otwarciu usta wypłynęło wszystko na zewnątrz. Słuchając zlepku opowieści o zbiórkach zuchowych, koloniach i yutuberkach, wypaliła nagle: " możesz wymienić sto rzeczy, które dla mnie robisz? ".
-Oczywiście, nawet więcej. I zaczęłam myśleć o tych dużych i małych rzeczach, które każdego dnia dla niej robię. Zrobiłam listę. Sprawdź, czy ty też robisz to dla swojego dziecka.

1. Całkowita zmiana życia.
2. Poświęcenie własnej wygody.
3. Poświęcenie swojego ciała.
4. Niedogodności związane z rosnącą ciążą.
5. Kilkumiesięczny brak kontaktu wzrokowego z własnymi stopami.
6. Nieporównywalny z niczym ból porodowy.
7. Dochodzenie do siebie po porodzie przy jednoczesnej opiece nad dzieckiem.
8. Karmienie.
9. Pranie.
10. Suszenie.
11. Prasowanie.
12. Układanie w szafie.
13. Wyjście na zakupy po sukienkę i powrót z torbą ubrań dla dziecka.
14. Przewijanie.
15. Nauka korzystania z nocnika.
16. Wycieranie dupki do trzech lat.
17. Nauka karmienia.
18. Zmywanie rysunków ze ścian, by było miejsce na nowe.
19. Lodówka oklejona pracami dziecka.
20. Talerzyk w kropki zawsze gotowy na kanapki.
21. Szukanie właściwej strony kanapki.
22. Siedemnaście tysięcy osiemset dwudziesty ósmy raz obejrzenie tego samego odcinka Świnki Peppy.
23. Wycieranie noska podczas choroby.
24. Zbijanie gorączki.
25. Podawanie wody po raz siedemnasty w  nocy.
26. Wybieranie zielonych kulek z landrynek.
27. Nie wchodzenie na linie na chodniku.
28. Picie mleka tylko przez różową słomkę.
29. Przeszukanie internetu w poszukiwaniu idealnego stroju Elzy.
30. Znalezienie bezszwowych skarpetek, bo inne nie są akceptowalne.
31. Zrobienie stroju na przedstawienie na 10 min przed wyjściem do szkoły.
32. Oddanie ostatniego cukierka.
33. Cierpliwe znoszenie sto dwudziestej pasji w tym miesiącu, która kosztuje średnio pół pensji.
34. Zachwyt na każdym występie.
35. Robienie ciasteczek.
36. Choinka ubrana w łakocie.
Lubisz już mnie? Polub
                                                      


37. Chowanie czekolady do szafki, w której dziecko i tak ja znajdzie.
38. Przesiadywanie w salach zabaw i na placach zabaw.
39. Znoszenie buntu dorastania.
40. Dopingowanie do działania.
41. Tolerowanie odjechanych koleżanek.
42. Rezygnacja ze znajomych, którzy nie rozumieją dzieci.
43. Dzielenie fotela z psem dziecka.
44. Sprzątanie u szynszyli w klatce mimo, iż należą do dziecka.
45. Urządzanie urodzin z nocowanie dla koleżanek dziecka.
46. Wymyślanie gier terenowych z kolejnymi poziomami trudności.
47. Niewycinanie drzewa, by dziecko miało się na co wspinać.
48. Odpowiedzi na trudne pytania zazwyczaj zadawane publicznie.
49. Pieczenie kiełbasek na ognisku w środku zimy.
50. Zaparzanie ziółek na wzmocnienie odporności.
51. Majątek wydany na okulistę i alergologa.
52. Szukanie odpowiedniego fotelika samochodowego.
53. Dobieranie sukienki pod kolor misia.
54. Dwugodzinna jazda autem z wyjącym bez powodu dzieckiem.
55. Śpiewanie koci łapci przez cała drogę na urlop.
56. Smażenie naleśników.
57. Kanapki z masłem orzechowym.
58. Samolociki z papieru.
59. Szukanie idealnej odżywki do włosów, żeby się nie plątały.
60. Powtarzanie tabliczki mnożenia przez trzy lata z rzędu.
61. Wizyty u dentystki.
62. ...

Lista jest długa, jednak nie o wszystkim chcę pisać. Są rzeczy, które są oczywiste, jednak bardzo intymne, resztę listy zachowam dla nas.

Niby oczywiste, ale czy łatwo wymienić te sto rzeczy?

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. Zgadzam się chyba ze wszystkim z wyłączeniem dwóch punktów;) Tj. Ból porodowy bo w tej kwestii jestem zdecydowaną fanką cesarskiego cięcia i choinki ubranej w łakocie. W punkcie drugim nie zgodziłabym się zwyczajnie z uwagi na wrodzony choinkowy perfekcjonizm;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja choinka wygląda niczym stragan ;) aloe dzieci ja lubią :*

      Usuń
  2. Pamiętam wszystko pamiętam. Nie mogłam tylko poszukać stroju w sieci, bo jeszcze nie miałam komputera. Szukałam go po omacku po prostu :D Dobra z Ciebie mama, pozwoliłabym Ci się zaadoptować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna czy moje psy i szynszyle pokochałby się z twoimi kotami ;)

      Usuń
  3. Cudowne... nie miałabym problemu. Uwielbiam moje dzieciaki i chętnie dałabym im jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Dla mnie zadziwiające jest to, jak dziecko postrzega świat. Dla córki wymienienie stu rzeczy to wielkie łał, dla mnie to codzienność ;)

      Usuń
  4. Robimy dla naszych maluchów bardzo wiele, myślę, że tą setkę spokojnie potrafiłabym wymienić. Najcudowniejsze jest to, że robimy to po prostu, nie oczekując nic w zamian. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dziecka taka setka to wielkie łał. A na pytanie rodzica do dziecka co robi dla niego powinna być odpowiedź "jestem" tak dla równowagi :*

      Usuń
  5. U mnie całkowita dzieciokracja, ale to normalne dla rodzica. Dzieci są priorytetem, więc od pojawienia się potomka całe życie dorosłego zaczyna rządzić się innymi prawami, a w planach już tak po prostu uwzględnia się dziecko i pod nie wiele rzeczy dostosowuje. Tylko to słowo 'poświęcenie' tak mi tu nie pasuje ;) Ja bym to nazwała 'możliwością', bo wielu rzeczy bym się nie nauczyła, gdyby nie dzieci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Należę do osób, które nazywają rzeczy po imieniu, są dni, które pokazują jednak poświecenie.

      Usuń
  6. Wielki szacunek z mojej strony, dla rodziców. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mogłabym wymieniać bez końca...i nie wiem ile by tego wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się nie poświęcam 😁😁Nie lubię tego słowa odkąd słyszałam od moich najbliższych jak to się "poświęcali"...Robię dla dzieci wiele, ale myślę że jeszcze więcej dostaję😀

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.