SPRZEDAM BON 500+ I BONY ŻYWNOŚCIOWE.

środa, 31 sierpnia 2016


                        Sprzedawanie bonów żywnościowych było, jest i będzie. To logiczne, że skoro pijak nie może kupić wódki, wina, czy innego alkoholowego trunku, będzie szukał sposobu, by znaleźć sposób by wypić. Nadmuchana afera z Bytomia pokazuje tylko, że proceder sprzedaży bonów wszedł na bardziej nowoczesny poziom. Pomysłowa pani wystawiła swój bon z 500+ w serwisie sprzedażowym. Zaznaczę, że nigdzie nie ma zapisu, że bonów nie wolno sprzedawać. Ot taka luka w systemie.
Lubisz już mnie? Polub.
                                                      

                       Dlaczego zamiast pieniędzy można dostać bon? Świadczenie 500+ tak, jak inne zapomogi przyznawane są według określonych kryteriów. Osoby mające problem z alkoholem, zamiast pieniędzy dostają bony, za które nie mogą kupić alkoholu. Również takie bony kupowałam, od pijaczków pod sklepem. Byłam na etapie rozwodu, zarabiałam grosze, jako hostessa w marketach, wynajęte mieszkanie trzeba było opłacić. Alimentów na syna nigdy nie dostawałam, fundusz alimentacyjny był zlikwidowany. Ktoś mi podpowiedział, że w określone dni można odkupić od pijaczków bony żywnościowe. Popytałam i okazało się, że są chętni. Za butelkę wódki i fajki lub dwie butelki wódki kupowałam bony za 200zł. Ja miałam co z dzieckiem jeść, oni szczęśliwie się napili. Kupowałam też po niższej cenie żywność z banków żywności, od osób, które ją dostawały.  Nie rozumiem zatem bulwersacji sprzedażą bonu z programu 500+. Od początku było wiadome, że skorzystają najbardziej ci, którzy od pokoleń żyją na koszt państwa. Handel bonami kwitł od dawna. Święte oburzenie, że ktoś o tym głośno powiedział jest hipokryzją.

                    Systemy zasiłkowe są bardzo źle skonstruowane. Ktoś, kto dostanie za darmo, nie pójdzie pracować za podobne pieniądze. W niektórych rejonach Polski ludzie zrezygnowali z pracy, bo dostali pieniądze  z programu 500+. Nie ma sensu pracować za te same pieniądze, które można dostać nie pracując. Oczywiście pieniądze z tego programu z założenia są  na wybrane dzieci. System zadecydował na które. Zasiłki  z opieki społecznej powinny być jasno określone, tak jak zasiłek dla bezrobotnych. Przyznane na pół roku, jak potem nie podejmiesz pracy to żyjesz energią kosmiczną.  Rozumiem, że są rejony, gdzie panuje duże bezrobocie, ale można wsiąść w autobus i pojechać tam, gdzie praca jest. W prasie jest mnóstwo ogłoszeń o pracę z zakwaterowaniem. Ale po co pracować, skoro nic nie mam, to państwo da?
 
           Program jest źle skonstruowany. Pomoc dla rodzin z dziećmi powinna mieć inny wymiar. Miejsce w żłobku/przedszkolu dla każdego dziecka, by rodzice mogli pracować.  Matki małych dzieci choćby na część etatu. I ciepły posiłek dla każdego dziecka w szkole, niezależnie od statusu majątkowego.

21 komentarze

  1. Otwierasz oczy Bożena, otwierasz. I dobrze, że głośno mówisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że w poszukiwaniu sensacji portale robią z igły widły, a szara strefa handlu bonami z MOPSu kwitnie od lat i nikt z tym nic nie robi :(

      Usuń
  2. Dlatego uważam, że takie bony powinny być imienne. I tylko sprzedaż artykułów powinna odbywać się z dowodem i bonem. Ale wiadomo "Polak" potrafi i zawsze będzie kombinował 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego czas otrzymywania zasiłku powinien być określony. Wielopokoleniowe życie na koszt państwa jest bardzo wygodne :(

      Usuń
  3. Jest sens pracować za te pieniądze - jest ich wtedy więcej, więcej można zrobić, wybić się, oszczędzić ... Nie rozumiem myślenia że jak mam to nie pracuję. Ale łatka idzie - na wszystkich wielodzietnych rodziców. Sprzedaż bonów zgłosiłabym do opsu i na policję.

    OdpowiedzUsuń
  4. O, a ja nawet nie wiedziałam, że to w bonach też dają...

    OdpowiedzUsuń
  5. No zobacz jakie towarzystwo jest pomysłowe... U mnie w bloku jest kilka takich "pracowitych" rodzin. Dziecko co rok, oni niby chorzy ale piwsko czy wódę mają siłę chlać. Ja tego nie rozumiem, bo po minimalnej ilości źle się czuję i mi rentę zabrali, ale oni są przecież bardziej chorzy. Dzieci cały dzień na dworze, rodzice z drinkami w butelkach po napojach więc po co mają tyrać, jeżeli mają jak na wczasach :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że ta mała luka w ustawie o 500+ zostanie szybko załatana. Dzięki za inspirację. Wrzucę to na swojego walla :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tylko luka w ustawie 500+, to luka w zamienniku zasiłku pieniężnego na bony w przypadku podejrzenia, że może być spożytkowany na alko. tam, gdzie jest alkohol, są bony na żywność-handel nimi kwitnie od lat.

      Usuń
    2. Imienne bony pewnie rozwiązałyby problem, ale to z kolei podraża koszt funkcjonowania programu i jego obsługę :-(

      Usuń
  7. Prawdę mówisz daje sie wędkę a nie rybę choc nasze państwo od lat czyni odwrotnie. Szkoda bo ci ludzie wykorzystują system a ich dzieci tez beda to robić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już wielopokoleniowe żerowanie. Dziadkowie tak żyli, rodzice i teraz dzieci, Smutny obraz :(

      Usuń
  8. To prawda program zasiłkowy jest bardzo źle skonstruowany. Zgadzam się z Tobą, że każda rodzina bez względu na stan majątkowy powinna mieć pomoc od Państwa. Dla jednych jest lepiej. 500+ ok fajnie, że jest bo jest potrzebne, ale jeśli chodzi o warunki to warunki wszędzie leżą i kwiczą bo są źle skonstruowane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie jestem tego samego zdania jeśli chodzi o potrebną pomoc! Dajmy żłobki/przedszkola. Zachęćmy pracodawców do zatrudniania matek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow nie miałam pojęcia o takich procederach, w mojej wsi każdy każdego zna, raczej gdyby takie coś się działo wszystko by się ujawniło w ciągu 5 min. Ale w większych miastach pewnie jest to możliwe. Przerażające

    OdpowiedzUsuń
  11. W tym momencie w Polsce najlepiej byc bezrobotnym alkoholikiem a gromadką dzieci i żyje sie jak król. Możesz starać sie o rente na chorobę zwaną alkoholizmem, mops płaci Ci za mieszkanie jesli masz ze spółdzielni, daje paczki dzieciom na święta i inne okazje, nawet za remont zapłacą i jeszcze to 500 +. Żyć nie umierać...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupuje bony wartości 200 za 70 zł.Tankuje samochód i odliczam vat.Kasa leży na ulicach tylko trzeba ją podnieść.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.