Dla kogo darmowe podręczniki?

            Od zeszłego roku mamy dobrobyt w szkolnictwie, każdy uczeń klasy pierwszej szkoły podstawowej dostał darmowe podręczniki. Na zbliżający się rok szkolny jest jeszcze większy nakład finansowy na podręczniki, które dzieciaki otrzymają ze szkoły. Harmonogram reformy podręcznikowej powinien zostać zawieszony w każdej szkole. Z niego dowiedzieć się można kto w tym roku zaoszczędzi na edukacji swojego dziecka.

            Od 1 września 2014 roku darmowe podręczniki dostali uczniowie klas pierwszych, ich rodzicom nadal będzie szkołą jawiła się jako fantastyczna, tania instytucja, w tym roku szkolnym 2015/16 również dla nich są darmowe podręczniki. Oczywiście ministerstwo poszło krok dalej, darmowe podręczniki dostaną równie uczniowie klas czwartych oraz pierwszych gimnazjum.

            Wszystko ładnie pięknie, tylko chciałabym wiedzieć dlaczego uczniowie klas trzecich i piątych szkoły podstawowej oraz uczniowie klas drugich i trzecich gimnazjum zostali pominięci? Jakieś gorsze roczniki wg państwa? Bogatsi rodzice, którzy mogą finansować wszystko? Dlaczego do cholery jasnej nie dostali podręczników wszyscy, z zaznaczeniem dokupienia sobie ćwiczeń tylko wybiórczo kilka klas?


          Czepiam się bo mam dziecko w klasie trzeciej, mam prawo być wzburzona. Znajoma ma dzieci w klasie czwartej i pierwszej szkoły podstawowej i żadnemu z nich nie musi kupić książek, za to ja-mama trzecioklasistki wydałam trzeci rok z rzędu prawie 300zł na książki (o chorych wymogach książek w przedszkolu, w latach ubiegłych nie wspomnę). Dlaczego pierwsza, druga i czwarta klasa? Ministerstwo nie potrafi liczyć po kolei? Co komu zawiniła trzecia klasa szkoły podstawowej i czym pokierowana jest wybiórczość uczniów z książkami za pieniądze podatników? Tak oto mamy podział w państwie na dzieci lepsze i gorsze...

Dostaniesz darmowe podręczniki, czy nie łapiesz się na nie?
Co sądzisz o wyborze klas, które uczą się tańszym kosztem rodzica?

                                                



CONVERSATION

21 komentarze:

  1. też mnie to dziwiło...
    Mój idzie do zerówki i pakiecik też nie finansowany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nam się udało, bo córka idzie do pierwszej klasy, ale jeszcze nie mam pewności co do ksiązki do angielskiego...no i do religii musiałam kupic zarówno podręcznik jak i karty pracy! Tobie się nie dziwię , że jesteś wzburzona bo sama bym była!!! Albo robią coś dla wszystkich albo wcale!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety polityka państwa jest taka jaka widzimy to my rodzice non stop ponosimy koszty edukacji czy zdrowia naszych dzieci a nasz kraj? Powiem krótko ma to głęboko w czterech literach

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla dzieci z trzeciej klasy działa przecież program "wyprawka szkolna". Jeśli mieścisz się w kryterium 574 zł, mogłaś dostać dofinansowanie na książki do 225 zł. Wniosek składało się o ile się nie mylę, u dyrektora szkoły do której uczęszcza dziecko.

    Program darmowych podręczników jest rozbudowywany i do 2017 ma objąć wszystkie stopnie edukacji. Póki co, w zeszłym roku były to klasy pierwsze, w tym - pierwsze i drugie i tak to powoli idzie do przodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, proszę, nie mieszczę się z żadnych kryteriach, nie mam rodzinnego, nie mam zasiłku alimentacyjnego, nie ma alimentów :P

      Usuń
    2. Wszystko pięknie, ale jeśli masz jedno dziecko i każde z rodziców ma pensję 2000 zł, to już nie mieści się w tym kryterium. Za wynajem - 2500 zł, za opłaty (telefony + internet, czyli niezbędne) - 130 zł.. To takie koszty stałe. Dodać jeszcze jedzenie, ubrania i - o zgrozo, co za burżuazja! - jakieś wyjście do kina całą rodziną + kupno czegoś miłego dla dziecka, np. zabawki lub książki, to nie zostaje zbyt wiele tych stóweczek. Wiem, wiem - na książki jednorazowo przecież wystarczy, nie posyła się dziecka do szkoły co miesiąc, ale tu nie chodzi o to... Chodzi o to, że ministerstwo rozwija swoje programy zbyt wolno i zwyczajnie bez sensu. I hasła o jakichś kryteriach poniżej 600 zł/ os. są śmieszne, bo bardzo łatwo się w nich nie zmieścić i wcale nie być przy tym bogatym. Wkurza mnie to tym bardziej, że całe życie nie łapałam się na stypendia socjalno - naukowe (a wtedy w podst. i gim. nie było jeszcze naukowych), bo przekraczałam dochód o 10, 7 czy nawet 2 zł! Absurd!

      Usuń
    3. Łatwo nie zmieścić się w kryteriach, wystarczy w tym kraju pracować :P

      Usuń
    4. Witajcie
      W sprawie dofinansowania podręczników proponuję dokładnie przeczytać zasady. Wydaje mi się, iż jest tam kryterium, iż rodziny wielodzietne nie obejmuje kryterium dochodowe. Szkoły głośno o tym nie mówią, tylko o kryterium dochodowym...
      Ja niestety się nie łapię. Moje dziecko jest w klasie piątek. I ani darmowy podręcznik ani dofinansowanie. A muszę kupić jemu podręczniki, młodszemu książki do przedszkola. Całe szczęście najmłodsza jeszcze nie w przedszkolu. Zwariować można :)

      Usuń
  5. 3 klasa kontynuuje swój program który był wybrany w klasie pierwszej, czyli każda szkoła ma inne podręczniki często są to książki jednego roku, druga klasa kontynuuje to co dostała w pierwszej , 4 klasa i pierwsza gimnazjum nowy program darmowe podręczniki i będzie kontynuacja, jest to w sumie logiczne i w miarę dobrze poukładane wszystko idzie w dobrym darmowym kierunku :) ja mam dwójkę darmowych i jednego za którego musze płacić, to jest jak z macierzyńskim nie wszystkie się złapaly.. nie rozumiem tylko bo się pogubilam jak to będzie w przyszłym roku z czwarta klasa, będą darmowe podręczniki czy tylko dla piątej??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszłoroczna czwarta powinna dostać te po tegorocznej czwartej.

      Usuń
  6. Ja w pełni to rozumiem. Moja córka idzie do 5 klasy, a syn do 4. Za córki książki zapłacić muszę za syna nie (żadna rewelacja miał mieć książki po Starszej) i do nikogo pretensji nie mam. To ani moja wina, ani wina Państwa, że moje dzieci urodziły się wtedy czy wtedy. Becikowego nie dostałam, za przedszkole nikt mi nie dopłacił, co więcej musieliśmy iść do prywatnego bo nie miałam jeszcze orzeczonego rozwodu, itd... Cieszę się, że coś się dzieje w naszym kraju, że zmienia, że kombinują aby było lepiej (czasami chociaż pozornie) . Cieszę się, że stać mnie na edukację moich dzieci i choć wydatek książkowy jest dla nas dużym obciążeniem budżetu matki mającej najniższe z możliwych alimenty, to nie narzekam i cieszy mnie to, że inni mają dobrze, lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam do nikogo pretęsji, zastanawia mnie tok myślenia ustawodawcy. Stac mnie na moje dzieci, nier mam na nie zadnych zasiłków ;) Ale poczucie niesparawiedliwości gdzies głęboko we mnie utwkiło, jak mają czuć się ludzie biedniejsi ode mnie? Zawsze podaję przykład włąsnej osoby, ale takich rodziców, jak ja jest całe morze i nie każdego z nich stać na pidręczniki. Może wła
      śnie w tej chwili zaczynają się zastanawiać dlaczego to ich dzieci zostały pominięte w reformie?

      Usuń
  7. Moje jedno dziecko się załapało, drugie nie...tez nie wiem czemu ,,,no cóz...Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie tak samo - starszy idzie do 3 klasy i musiałam wszystkie podręczniki zakupić - koszt ponad 300 zł. A drugi synio pójdzie do 1 klasy i jemu tylko religię musiałam dokupić, bo pakiet - polski i matma + nagielski dostanie w szkole za darmo. Za to teraz jak mam 3 dzieci staram się o zwrot kosztów w szkole za podręczniki no i z tym mam jazdę. Jestem podobno jedynym rodzice w naszej małej szkole, który ubiega się o dofinansowanie z uwagi na wielodzietność, bo dochód męża przekracza - no i w szkole powiedzieli mi, że prawdopodobnie mi się zwrot nie należy! A wiem, że mi się należy. Czekam teraz na pisemną odpowiedź od szkoły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochód przy wielodzietności nie ma tu znaczenia, nie musisz się z tego w szkole tłumaczyć.

      Usuń
  9. Dlatego ja zabieram swoje dziecko z państwowej rzekomo darmowej edukacji....

    OdpowiedzUsuń
  10. O co ten ból dupy? Że koleżanka ma darmowe podręczniki, a Ty się nie załapałaś?
    Trudno zrozumieć, że darmowy podręcznik to jednocześnie ujednolicony program nauczania, czyli MUSI być wprowadzany na początku każdego z trzyletnich cykli kształcenia, czyli 1 klasa podstawówki, 4 klasa podstawówki i 1 gimnazjum?

    Jak sobie inaczej wyobrażasz - że Twoje dziecko po 2 latach nauczania wg programu X nagle dostanie podręcznik ujednolicony, w którym pewne treści będą się powtarzać z tymi, których nauczyło się w 1 i 2 klasie, a innych treści wcale tam nie będzie? Dopiero byłby płacz, jaka to dyskryminacja i zmniejszanie szansy edukacyjnej dla biednego dziecka, któremu w połowie cyklu kształcenia zmieniono program.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj sobie opis bloga, zresztą również opis przed komentarzami i weź na wstrzymanie :P

      Usuń
    2. Przeczytaj sobie opis bloga, zresztą również opis przed komentarzami i weź na wstrzymanie :P

      Usuń
  11. kochani a to moja sytuacja .trojka dzieci.maz pracuje za najnizsza krajowa.syn w klasie 6 kupuje podreczniki przez wszystkie lata bo nigdy rocznik nie lapal sie na dofinansowanie.drugi syn w 2 technikum tez kupuje podreczniki.na poczatku podstawowki skorzystalam kilka razy z dofinansowania i stypendium.trzeci syn piec miesiecy.narazie nie potrzebuje podrecznikow ale w wieku 5 lat zabiora go obowiazkowo do szkoly.dzis syn przyszedl ze szkoly i mowi mamo daj 10 zlotych bo szkola biedna i trzeba na ksero zeby mogli drukowac ucznia testy,dyktanaa itp

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.