Dlaczego warto wysłać dwulatka do przedszkola?

czwartek, 23 lipca 2015
           Dwoje z trojga moich dzieci do przedszkola poszło jako trzylatki (w sumie to zdanie mogę wypowiedzieć we wrześniu, gdy najmłodsza, jak pełnoprawna trzylatka przekroczy przedszkolne mury). Średnia poszła do przedszkola maja dwa lata i miesiąc. Najpierw na próbę, potem, jako przedszkolak. Jaka była opinia wychowawczyni po miesiącu Gaby w oddziale przedszkolnym? "Dziecko nie sprawia większych kłopotów niż przeciętny trzylatek, wypowiada się całymi zdaniami, wyraźnie mówi, sygnalizuje swoje potrzeby, które samo załatwia, potrafi samodzielnie zjeść posiłki". Opinia pozytywna, dwulatka została w grupie trzylatków.

       zdjęcie papilot

         Gaba zdecydowała (ku mojej rozpaczy) całkowicie zrezygnować ze spódniczek. od tej pory królowały dresy i legginsy. Na moje rozpaczliwe pytania dlaczego nie chce tych pięknych falbanek (dziewięć lat czekałam na córkę, miała być landrynkowa laleczką), odpowiedziała rzeczowo: "bo sobie w nich nie radzę". Fakt, chodziła sama do toalety, gdy inni rodzice codziennie zbierali naręcza zasikanych ubrań oraz pościel, mi zdarzyło się to może trzy razy w ciągu całego roku.

          Biegała, skakała, wspinała się, potykała, wpadała na inne dzieci. Nie dlatego, że była niesprawna ruchowo, było rozwinięta prawidłowo, nawet bardziej niż dzieci w jej wieku. Uznaliśmy, ze jest nieostrożna, po trzech latach dowiedzieliśmy się, że po prostu nie widzi (pisałam o opinii psychologa, że +6 i +6,5 nie jest wadą wzroku).


           Gaba chodziła razem z rok starszymi dziećmi, nie było widać różnicy. W zerówce postanowiliśmy zostawić, ja ponownie, by miała szansę pójść do szkoły z rówieśnikami. Mój wybór poparła okulistka i psycholog, gdyż Gaba właśnie dostała okulary oraz została stwierdzona u niej nadpobudliwość. Zawsze myśleliśmy, że ona jest "żywym", nieostrożnym  dzieckiem, a tu taka niespodzianka. Nie była sama, większość zerówkowiczów powtarzała z nią rok, bo żaden z rodziców w naszej szkole nie wysłał do pierwszej klasy sześciolatka.

          Wracając do dwulatka w przedszkolu.  Jestem zdecydowanie na tak. Gaba sobie radziła świetnie, kochała wszystkie zajęcia: śpiew, rysowanie, taniec itp. mela nie dostał się wcześniej do przedszkola, nad czym ubolewam.  Pójdzie od września. jej kuzynka (równolatka) do przedszkola chodzi już od pół roku, Mela zazdrości jej piosenek, wierszyków, zabaw w grupie. Często powtarza, że i ona chce do przedszkola.

Co daje dwulatkowi przedszkole:
- uczy samodzielności (korzystania z toalety, posługiwania sztućcami, zakładania bucików, kurteczki)-owszem panie pomagają, ale nie wyręczają, jak to mają w zwyczaju rodzice
-dziecko nawiązuje kontakty-zabawa z rówieśnikami stymuluje znacznie bardziej rozwój niż zabawa z rodzicem, tu tworzą się pierwsze przyjaźnie, konflikty oraz "namawianie" na psoty
-uczy się wierszyków, piosenek
-uczy się dbania o własne rzeczy, pilnowania ich (w szatni jest dużo ubrań, warto, by dziecko umiało rozpoznać własne)
-ma szanse zaistnieć jako samodzielna jednostka (nie ma przy nim bez przerwy mamy)
-uczy się zasad współżycia w grupie
-opowiada po powrocie o dniu w przedszkolu (uczy się relacjonować)
-rysuje, maluje, wykleja, lepi- dużo więcej niż w domu
-uczy się systematyczności (nie tylko dlatego,z e należy rano wstać, ale również dlatego, że po zabawie należy posprzątać zabawki, a obiad nie przed tv lecz wspólnie przy stoliku należy zjeść)
-wyjeżdża na swoją pierwszą wycieczkę bez mamy (o pierwszej wycieczce pisałam TU)

Minusy? Nie zauważyłam, ale moja opinia jest bardzo subiektywna.
Artykuł powstał po przeczytaniu w Mamadu o powodach, dla których dwulatka nie wolno posyłać do przedszkola. Jestem tylko ciekawa, jaką opinie wyda pani o dzieciach w żłobkach?

Jakie jest twoje zdanie: dwulatek w przedszkolu, tak, czy nie?
                                                   

19 komentarze

  1. Wszystko jest indywidualne, są dzieci i trzyletnie które nie radzą sobie w przedszkolu. Jeśli rodzić stwierdza że dziecko sobie poradzi to raczej wie co mówi. Mój syn jeden i drugi poszli też do przedszkola jako dwulatki z małym haczykiem i swietnie sobie radzili

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem, jak odnajdzie się Mila. Trochę się boję.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Dziecko nie sprawia większych kłopotów niż przeciętny trzylatek, wypowiada się całymi zdaniami, wyraźnie mówi, sygnalizuje swoje potrzeby, które samo załatwia, potrafi samodzielnie zjeść posiłki" - Klucz do sukcesu.

    Moja tylko posiłki je samodzielnie. Nadal leje w pieluche, nadal mowi pojedyncze slowa. W przedszkolu powiedziano mi otwarcie, ze takiego dziecka nie przyjma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mela odpieluchowała się długo po drugich urodzinach, tez jej nie przyjęli ;)

      Usuń
  4. Jak najbardziej na tak! U mnie obie dziewczyny poszły przed 2 urodzinami, przedszkole z grupą żłobka. Natan pójdzie między 1,5-2, czeka mnie szpital, wiec aby mąż ogarnął trójkę będzie trzeba go posłać, mamy rok na ogarnięcie tematu

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem... boję się ... Adaś w styczniu skończył 2 lata... dostał się do przedszkola ... pani po zajęciach adaptacyjnych stwierdziła ze chce sprubowac by został... dla czego chce? a nie tylko moze bo " mówi kiepsko wręcz mało... pani twierdzi ze z dziecmi sie rozgada, leje w pieluche... ale licze ze do wrzesnia mi sie uda ten temat załatwic... za to zjada sam ,grzecznie sie bawi itp... uda nam sie? bardzo bym chciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grupa "popycha" do wykonywania podobnych czynności> na pewno się rozgada i odpieluchuje ;)

      Usuń
  6. Zdecydowanie jestem na tak! też wysłałam dziecko w wieku dwóch lat do przedszkola. Nie wahałam się ani trochę, wiedziałam że wyjdzie mu to na dobre, nam zresztą też - bo codzienność była bardziej przewidywalna i wiele spraw się ustabilizowalo.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie na Cyprze sa takie zlobko/przedszkola- chodza tu dzieci od mniej wiecej roczku do 4 lat (pieciolatki na Cyprze ida do zerowki a szesciolatki zaczynaja pierwsza klase podstawowki) i moj syn do takowego poszedl majac 14 miesiecy i ja to uwazam za rewelacje! Nauczyl sie sam jesc, rozgadal sie (a nie mowil ani slowa!), nauczyl sie tanczyc itp - byc moze w domu tez by do tego doszedl ale zapewne zajelo by to wiecej czasu. Teraz ma 21 miesiecy i czekam na odpieluchowanie bo juz widzac inne dzieci korzystajace w przedszkolu z toalety probuje nasladowac. Wiec ja jestem jak najbardziej na tak za wczesnym posylaniem dzieci do takich placowek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mela i Oliwka to równolatki, obie z tego samego miesiąca nawet i z tego co pamiętam obie na podobnym etapie mówienia w poprzednim roku. Mieszkamy w warszawskim Ursusie i ze względu na mój powrót do pracy od lipca ubiegłego roku Oliwka chodzi do żłobka, w którym jest również przedszkole. Ja jestem zdecydowanie na tak, jeżeli chodzi o integracje dzieci w tym wieku, poznawanie różnych zachowań, dzieci. W ciągu miesiąca u nas nastapił ogromny postęp mówienia :) Fakt jest taki, że Młoda szła juz opieluchowana i samodzielnie jedząca, ale widać, że ta samodzielnosć jej nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie :)
    Niestety do przedszkola się państwowego nie dostaliśmy...a może stety, bo od września w przedszkolu będzie nadal ze swoja ulubiona koleżanką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus ulubionej koleżanki :), Gaba ma taką koleżankę również od przedszkola, teraz są razem na koloniach :), a Mela od września również zasili grupę przedszkolaków, z koleżanką, z która się wychowuje :))) ich relacje są niesamowite, niezwykłą więź, wojna o wszystko, jak rodzeństwo i troska, czy druga na pewno dostała łakoć,czy owoc. Zdecydowanie kontakt z rówieśnikami rozwija dziecko.

      Usuń
  9. U nas chłopaki w wieku 1,5 roku zaczną przygodę żłobkową. Pierworodny pójdzie do przedszkola po żłobku i powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona z naszego wyboru w temacie posłania dzieci do tej placówki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w kwestii przedszkolnej nie mam jeszcze doświadczenia bo mój 3 latek do niego dopiero idzie :) Ale bardzo chętnie w przyszłym roku posłałbym do niego również Niunię, byłoby jej na pewno zdecydowanie raźniej. Nie wiem tylko czy zechcą ją przyjąć bo będzie miała 2,5 roku a przedszkole u nas na wsi jest dopiero od 3 lat..

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dziecko jest dosyć rozwinięte i będzie w miarę potrafiło sobie poradzić to może iść jako 2-latek do przedszkola, dlaczego nie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój Młody niestety nadal kiepsko mówi i robi w pieluchę... Puszczę go dopiero od przyszłego roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witajcie zadzwonili do mnie z placowki ze zwolnilo sie miejsce dla mojego syna ma 2lata.3msc. I tak obawiam sie tego dnia jak pojdzie i zostanie tam sam.? Jak Wasze dzieci dwulatki odebraly pierwsze dni w przedszkolu? Od poniedzialku zaczyna pierwszy dzien. Samodzielnie je. Zalatwia potrzeby ale z ubraniem gorzej myli jeszcze buty prawy na lewa ehh jakas jestem poddenerwowana bardziej niz on :-( i nie wyraznie mowi.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko jest względne. Jestem mamą 2latka, który poszedł od września do żłobka. W przedszkolu absolutnie by sobie nie poradził. Póki co nie potrafi sygnalizować potrzeb, nos wciąż pieluchy, nie mówi, zna może kilka-kilkanaście słówek, które i tak rozumiemy głównie my-jako rodzice. Jest w grupie, ale póki co to głównie bycie obok grupy, a nie z nią. Dziecko do 3 roku życia nie bardzo potrafi się bawić z rówieśnikami i moje jest zainteresowane innym dzieckiem, o ile to drugie ma w ręce coś co jest dla niego atrakcyjne.
    Uczy się samodzielności, owszem. Ale wcale nie musi, dwulatek ma czas na samodzielność. Nie musi być mistrzem w ubieraniu się ani precyzyjnie władać sztućcami. No niestety, ale żłobek to trochę taka przechowalnia dla małych bąków, których rodzice muszą pracować, a nie mają z kim zostawić dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jest różnica między dzieckiem, które chodzi do przedszkola (ba! nawet zaczyna od żłobka),a takim, które idzie z marszu do szkoły. Pamiętam jak Zosia zaczynała podstawówkę 3 lata temu i jako dziecko po przedszkolu nie miałam z nią żadnych problemów. Wiedziała, ze na miejscu będą dzieci, zabawki, ciocie. Lubiła się uczyć, bo zabawy miała dużo w przedszkolu. Na stołówce ładnie zjadała obiad, nie miała problemu żeby się zaklimatyzować. Drugą córkę też poślę do przedszkola (pewnie po 2 urodzinach), aktualnie mam na oku Akademię Rozwoju Malucha, bo mają fajny program zajęć.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.