Moja odpowiedź na najgorsza rzecz dla chłopa-wkurzony chłop.

czwartek, 21 maja 2015
     
     Jeśli ktoś czytał o najnowszym numerze Bożenki, wie w jakiej sytuacji mnie postawiła. Nie dość, że z zaskoczenia zapadła na tajemnicza chorobę (tu niby temperatura, niby chora, a za dwa dni z koleżanką fruu na zakupy, na pół dnia), to jeszcze podstępnie zwabiła mnie w pułapkę torebki.

        Każdy, kto widział kiedykolwiek damską torebkę przyzna mi rację: jesteście nienormalne! Wiecie, co ona miała w niedzielę w kościele w swojej torebce? Ponoć była podręczna. Z wyglądu przypominała siatę gospodarczą, wagowo współgrała z półmetrowym workiem ziemniaków.

-potrzymaj-mówi.

       Wziąłem i prawie zszedłem. Do końca komunii córki zastanawiałem się, co ta baba tam ma? Pół domu spakowała? Ręce mi mdlały, a do wiotkich i mizernych nie należę. Kawał chłopa, a torebka mnie wbiła w ziemię. Zabrała pod koniec mszy i darowałem sobie pytania.

       Temat odszedłby w zapomnienie, jednak wieczorem wrócił niczym bumerang. Zażądała, żebym coś w niej znalazł! Gdzie? W czeluściach piekieł? W nie przebranym worze cudów? Ile torebka może mieć kieszeni? Jedną, dwie? Nie. Ta ma osiem! W środku, za wierzchu czai się niepostrzeżenie kolejna.

        Chciała pomadkę. W torebce (wspomniałem, że to przepastna siata?) ma ich kilkanaście! Po jaką cholerę? Pięć jednakowych i dwie jakieś blade. Do tego poukrywane. Co było w torebce?
-aparat
-ładowarka
-ładowarka przenośna
-komórka
-ruter
-siedem długopisów (żadnej kartki!)
-stare bilety
-mokre chusteczki
-suche chusteczki
-okulary
-metrówka
-grzebień
-kilka bransoletek
-kolczyki
To tylko jedna przegródka.
-śrubokręt (???)
-pendrive
-podziękowania dla gości  (3kg tektury)
-ubranka Meli
-pończochy
-marker
-słomki
-łyżeczka
...

To nienormalne! Wychodząc z domu biorę kluczyki do samochodu i portfel, a ona pół chałupy wynosi! Poza torebką nosi siatę, w której ma nosidło, turystyczną deskę, dodatkowe ubranko dla Melki i buciki.
Nie można wziąć po prostu zapasowych gaci, a jak dziecko zawoła wstawić je na trawkę?

Proszę, olśnijcie mnie po co TO wszystko w  torebce? Męskiej grupie z góry dziękuję za wsparcie.



To mój debiut na blogu, bądźcie łaskawi.
                                                               

15 komentarze

  1. Mężu Bożenki - oj mój ślubny podałby Ci rękę :) Ja co prawda ciuchów na zmianę dla dzieci nie nosiłam w torebce, ale szczerze napiszę, że w mojej też jest kilka niepotrzebnych rzeczy! A dlaczego je nosimy? Sama anie wiem. Może dlatego, że uważamy iż to wszystko co mamy w tej torebce się może w każdej chwili przydać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na swoją obronę dodam, że mi również to wszystko się przydaje ;)

      Usuń
    2. Moja żona ma niespotykany talent do chomikowania i rzucania rzeczy w miejsca przypadkowe, torebka to odzwierciedla /Marcin-mąż

      Usuń
    3. Marcinie to chyba następnym razem przynieś jednak Bożenie tę torebkę i niech ona wyszuka potrzebną rzecz :)

      Usuń
  2. Nie noszę torebek. Czasem taka malutka a tam telefon, klucze i chusteczki :D
    Ale najczęściej mam reklamowke z ubraniami i innymi w razie wu. Zostawiam ja w samochodzie, albo wciskam pod wózek. Zawsze sama szukam wszystkiego bo nie lubię późniejszego bajzlu, który zostawia w niej mój mąż :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się ze śmiechu. To prawda, w damskiej torebce (torbie, bo tylko w taką się mieszczę) jest wszystko. Zawsze jak wychodzę z domu to się dziwię dlaczego jest taka ciężka??? Próbuję zredukować zawartość, ale jeżeli to, co akurat wyjęłam będzie mi potrzebne??? Strach się bać.

    Nawiązując do poprzedniego wpisu, mój mąż już od kilku lat nie podejmuje próby znalezienia czegoś w mojej torbie :)

    Pozdrawiam Was.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mężu Bożenki... stare bilety są idealne do zapisania ważnych informacji którymś z 7 długopisòw (uwierz, gdyby był jeden na pewno by się w ważnej chwili wypisał!).
    Metròwka to obowiązkowy element przy zakupach ciuchowych na dziecię lub męża ( kto by się tam bawił w wyciąganie?!). Śrubokręt też może mieć wiele zastosowań ale do tego potrzeba kreatywności kobiecej... Więc gdy kolejnym razem żona powie, że coś w tej torebce jest to wiedź, że jest :)

    Bożena, mòj M. też nic nie umie znaleźć pomimo wyraźnych instrukcji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kobiece torebki mają taki urok :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Daniel Kaszubamaja 21, 2015 5:15 PM

    Haha. Mam tak samo jak Ty :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czyję się taki samotny wiedząc, że jest nas więcej /Marcin

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba jestem "inna" bo w mej torebce oprócz portfela, perfum, mini kosmetyczki i długopisu - nie ma nic :)
    A mój mąż i tak się boi ją otwierać :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Brawo dla męża za debiut, tekst super. Ja też mam sporo rzeczy w torebce, ale co jakiś czas robię porządek. Czekam na kolejne teksty męża.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bożenko, konkurencja Ci wyrosła pełną parą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Phi... To nic.. U mnie na zajęciach na studiach laska kiedyś wyciągnęła z torebki listwę z przedłużaczem... Więc co tam gacie i rajty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chłopie , nie próbuj nawet zrozumieć :p ja mojej torebki sama się boję :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.