PODRÓŻ Z DZIECKIEM

środa, 2 lipca 2014


       Macie ochotę osiwieć, wyłysieć, stracić zęby, nerwy oraz kilka paznokci? Cały pakiet strat gwarantuje wyjazd na urlop z dziećmi bez uprzedniego przygotowania.

Przed pomyśleniem o jakimkolwiek wyjeździe musicie się dokładnie przygotować. Nie liczyłabym na to, że rodzeństwo zajmie się sobą podczas jazdy, wręcz przeciwnie.

Jedno dziecko jest do opanowania, dwoje, czy troje toczy regularną wojnę.

Naiwnie liczysz, że starsza siostra włączy bajkę młodszej, a brat średniej przejdzie kolejny poziom w grze. Powodzenia w bujaniu w obłokach. Realna sytuacja jest taka, że po pięciu minutach masz dosyć tej jazdy. Mała drze się, bo kopnęła dvd i bajki nie ma, średnia walczy z grą, której nie ogarnia, a najstarszy ma w uszach słuchawki, a jazgot, jaki z nich się wydobywa, mógłby umarłego podnieść.

Jako sprytny rodzic ręką z gumy klikasz ok i bajka rusza, kuksańcem budzisz najstarsze dziecię, zastraszając szlabanem do 40tki, jeśli nie przyciszy TEGO i nie pomoże siostrze z tabletem.

10 minut ciszy- błogostan mógłby trwać, ale potomstwo zgłodniało. Wyciągasz te kanapczyny, przygotowywane pieczołowicie od czwartej rano i zaczyna się jazda.

-co to jest?
-ja chcę inną
-moja miała być z salami
-po co ta sałata
-dlaczego tak mało?
-niedobje (nawet najmłodsza cię docenia)

Spoko, jeszcze z głodu nikt się nie zesrał. Zgłodniejecie.

Godzina jazdy, jeszcze cztery.

-daleko jeszcze?

Do tego pytania należy się przyzwyczaić, gdyż jeśli się już pojawi, nachalnie będzie się powtarzać. Możemy ratować się zaklejaniem potomstwa przegryzkami typu prażynki, czy paluszki ku rozpaczy ojca, który przez dwie godziny auto odkurzał przed podróżą lub zacząć śpiewać z nimi piosenki.

-coś masz z głową?

A tak. Nie ta epoka. To za moich czasów śpiewało się piosenki podczas wycieczek.
Ludzie nie śpiewają, nie wierzycie? Całkiem niedawno wiozłam dziecko z rodziny, zaczęliśmy śpiewać, a ono patrzyło na nas przerażone-głosów nie mamy za pięknych, ale nie straszymy. Jej rodzicie nie śpiewają, nawet w aucie. A wieszcz pisał: "gdzie słyszysz śpiew tam wstąp, tam dobre serca mają..."

Dwie godziny.

Pytanie zaczyna padać zewsząd, bo jak powiesz: "daleko" jednemu, to drugie ma nadzieję na inną odpowiedź. Włączasz Hutosie ponownie (tak, ta bajka trwa nieprzerwanie 120 min), podpinasz pod ładowarkę tablet i dzieci mają się w co gapić. Masz w nosie, że to niewychowawcze, chwila ciszy ci się należy. Najmłodsza zasypia, najstarszy się budzi i pyta:

-daleko jeszcze?

Mała nie śpi, brat ja wybudził, średnia chce siusiu. Kiwasz się, wraz z pierwszymi symptomami choroby sierocej zasysasz kciuk. Cedzisz przez zęby, że zaraz się zatrzymamy.

Trzy godziny.

Parking, miejsce postoju, toi toi. Średnia odmawia wejścia do niego, sika na trawę, małej trzeba zmienić pieluchę, nie ma gdzie umyć rąk. Automat z kulkami zainteresował średnią, młody wraca do auta, słychać jazgot-znaczy muzykę.

Najmłodsza zasypia, średnia katuje kolejną grę, młody śpi ze słuchawkami na uszach. Dojeżdżamy-przetrwaliśmy.

Teraz najgorsze: za dwa tygodnie prawdziwa jazda na urlop. A ty jesteś gotowa/gotowy na wyjazd z dziećmi?


Lubisz już mnie? Polub
                                                        

36 komentarze

  1. Dobre nie ma to jak rodzinny urlop

    OdpowiedzUsuń
  2. skąd ja to znam:-)U na jeszcze dochodzi do tego rzyganie,biegunki i.t.d bo zawsze jak mamy wyjazd dzieci chore:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak to jest odpoczywać z dziećmi. Sama droga tak wymęczy,że już w myślach planujesz urlop po urlopie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Między innymi z tych powodów dużo dołożę starań, by moje dziecko na wakacje samochodem nie jeździło wcale. Dużo przyjemniej jeździ się rowerem, pociągiem, lata samolotem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko byłoby rowerek pojechać nad morze, w góry,czy na mazury, a jazda pociągiem to trzykrotny koszt.

      Usuń
  5. Wracając z naszego urlopu gdzieś na 50 kilometrze pomyślałam, że w minivanach i vanach dżwiękoszczelna szyba powinna być montowana w satndardzie, ba powinien być obowiązek jej montowania. Myśl ta nie opóściła mnie przez następne 550km i pozostaje w mej głowie do dziś (2 miesiące po) Może by tak jakąś petycje czy coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś zapaść na popularne wśród rodziców choroby: wybiórczą ślepotę i głuchotę. Jazda z moją Gabą do łatwych nigdy nie należała dlatego w całej rozciągłości zgadzam się z obowiązkową szyba dźwiękoszczelną ;)

      Usuń
  6. kurcze mam złote dzieci- ich sama jazda cieszy. Nie marudzą, patrzą za okienko opowiadają i możemy jechać przez pół Polski.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie na szczęście potwór jest TYLKO jeden :d Problem miałam na początku, ale z czasem moje dziecko przejmuje coraz więcej nawyków moich w tym ulubowanie do jazdy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adi był do jazdy idealny, jeździliśmy ciągle, autem, autokarem,pociągiem, Od urodzenia Gaby koszmar z jazdą (od wejścia do auta,do końca jazdy-czasem dwie, czasem cztery godziny-wrzeszczała), dopiero gdy Melka się urodziła tatunio zawstydził Gabę, że malutka jedzie ,nie płacze,a Gaba 6letnia i ciągle się drze. Teraz znów całą trójka się kłóci ;)

      Usuń
  8. Jeśli wyzdrowiejemy to czeka nas urlop nad morzem za 2 tygodnie. Aż boję się pomyśleć jak nasza droga będzie wyglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dlatego ja za daleko nie wyjeżdżam co by się tak nie męczysz,szczęście nad morze mam jakieś 1,5 godziny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce nigdzie nie jest daleko ;), co nie zmienia faktu, ze dzieci przez 1,5 godz mogą usrać życie.

      Usuń
    2. Chyba, że mieszka się w Suwałkach. Stąd wszędzie daleko ;P (Tak mówił jeden z profesorów jak jeszcze studiowałam)
      Po za tym dobry tekst :) Ewelina

      Usuń
    3. Do Suwałk to i ode mnie daleko ;) dzięki :))).

      Usuń
  10. Moje dzieci jakieś dziwne, w aucie się uspokajają od zawsze /Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomi w nocy potrafią wsadzić małego do auta, objechać teren, żeby zasnął i wrócić do domu ;)

      Usuń
  11. A wiesz, że ja jestem gorsza niż moje dziecko jeśli chodzi o podróżowanie? To ja jestem pierwsza, która zaczyna jęczeć, że brzuch boli, że siku, że niedobrze, że głowa, niech się zatrzyma na chwilę, bo muszę pospacerować, picie nie takie, mówiłam, że gazowane to tylko pepsi, gdzie moja herbata i za ile będziemy. A syn mój siedzi i patrzy za okno albo śpi... Jedyny problem był jak jechaliśmy 8 godzin i wysiedliśmy na parkingu, żeby zmienić pieluchę to jak zaczął biegać to musieliśmy zrobić 40 minut przerwy, bo za nic do auta nie chciał wsiąść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, mam chorobę lokomocyjna i wciąż narzekam, że niedobrze mi, potrzebuje nawiewu, za chwile chcę żeby klimę skręcić, bo dzieci się, zaziębią....

      Usuń
  12. My jedziemy pociągiem. Nad morze, ze Śląska. Z czwórką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. swego czasu jeździł ze śląska z jednym ;)

      Usuń
  13. haha ładne. A ja myślałam, że z jednym to "zabawa" nie do opanowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nasza była od początku przyzwyczajana do podróży nie tylko samochodem:) Teraz jest już bardziej wymagająca, wszystko ją interesuje. Potrafi czasami nas bardzo zmęczyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie każde dziecko da się przyzwyczaić, Gabę od początku woziliśmy po 150 km w jedna stronę i jako miesięczny maluszek nie spała w tym czasie nawet chwili :(

      Usuń
  15. Moja mała była za malutka, aby tak dokazywać, gdy jechaliśmy w maju na urlop, ale owszem, wyrażała niezadowolenie i robiliśmy postoje średnio co półtorej godziny.
    Świetny tekst, lekkie masz pióro. Dobrze się czyta. :-)
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, są dzieci, które lubią jazdę, jak moje najstarsze i najmłodsze-te średnio uciążliwe oraz te nienawidzące każdy, ja średnia-przypadek niereformowalny.

      Usuń
  16. Takie przygody dopiero przede mną. Drugie maleństwo dopiero w drodze. Twoja relacja wygląda jak wycinek z amerykańskiego kina familijnego i udowadnia, że scenarzyści zza oceanu mieli podobne doświadczenia:)

    Chciałabym Cię zaprosić na Akcję upiększania blogów. Do wygrania personalizowany i gotowy da zamieszczenia na blogu widget społecznościowy. Akcja trwa tylko 1 dzień i kończy się dzisiaj:)

    Pozdrawiam
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  17. Jechaliśmy nad morze 12, tak 12 godzin. Nie było źle, jazda w nocy to chyba najlepszy pomysł, choć dość wyczerpujący. Mały obudził się o 2 i stwierdził, że chce na plażę, pogadaliśmy i o 5 znów padł. Córa obudziła się 3 razy na mleko, miałam najgorsze myśli, że płacz, że krzyk, że postoje co 5 minut, bo żle bo niewygodnie, ale było super (tfuuu,tfuuu,tfuuuu- w niedzielę równie długi powrót. Myślę, że gdybym się wcześniej do tego skrupulatnie nie przygotowała to klnęłabym już po godzinie jazdy.Powodzenia i Wam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z małym tez nocą jeździłam pociągami od śląska po morze :)

      Usuń
  18. Jak dobrze przeczytac tak pozytywny tekst dzien przed rodzinnym wyjazdem na wczasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my również przed wyjazdem, nastrajam się ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.