atak agresywnego psa


           
              Niedziela miała dać wiele radości i wspaniałego czasu. Zakończyła się na pogotowiu.
                                       Jada  na rowerze jest przyjemna i relaksująca, do czasu....

Wróciliśmy ze średnią od babci (tej drugiej). Tydzień poza domem, atrakcje miasta dla dzieci, nowa koleżanka.  Buzia się jej nie zamykała od opowieści (mimo, iż codziennie słuchaliśmy tego przez telefon)

Basen przed obiadem, potem wycieczka rowerowa. radość i zabawa niedzieli.

Zachmurzone niebo zniechęciło mnie do jazdy. Postanowiliśmy z maluszkiem zostać w domu. Babcia  z dziadkiem po tygodniu rozłąki z wnusią postanowili sprawić jej przyjemności i zabrać jednak na wycieczkę.
Odpowiedni strój miał być zabezpieczeniem na wypadek deszczu.

Jednak plany czasem się komplikują przy realizacji. Podczas spokojnej jazdy pojawiło się zagrożenie.
W stronę rowerzystów wybiegł z zabudowań duży pies. Cudem nie przewrócił Gaby. Babcia zaczęła krzyczeć widząc, jak on próbuje staranować wnuczkę, pies w ostatniej chwili przeskoczył przez bagażnik Gaby. Cofnął się i ruszył z powrotem. Babcia zeskoczyła ze swojego roweru i osłaniając wnuczkę sama została pogryziona.

Policja, pogotowie, sprawdzanie szczepień psa. Opatrzona babcia i bardzo zestresowana wnuczka.
Dziadek również był na tej wycieczce, ale to babcia była miedzy psem i Gabrysią zanim on zdążył zareagować.

Gaba nie mogła zasnąć, mówiła że jak zamyka oczy widzi go, myśli cały czas o tym.  Zamiast zrelaksowanego dziecka mam bardzo zestresowane. Teściowa naraziła siebie,  a obroniła mi córkę.

Zapraszam do polubienia
                                                     

CONVERSATION

37 komentarze:

  1. Straszne...ludzie nie maja wyobraźni, nie wolno puszczać takich psów samopas! Aż mi łzy do oczu napłynęły jak pomyślałam sobie jaki to stres dla dziecka a jaka przerażona musiała być babcia...Mam nadzieje, że nie doszło do poważniejszych obrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie, obie z babcią robią dziś pierożki z jagodami (Gaba bardzo relaksuje się podczas prac przy ciastach), boję się, czy zechce jeździć na wycieczki, obawiam się, czy nie będzie miała urazu i nie zacznie histerycznie reagować na psy.
      Sami mamy dużego psa, ale moje dzieci nie wiedzą,z ę są psy o innej naturze niż nasz Supeł.

      Usuń
  2. Normalnie miałam łzy w oczach.. A tesciowej nic się nie stało powaznego, czy to tylko powierzchowne rany? Gdzie był właściciel psa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślady ugryzienia, siniaki, porwane spodenki....
      (pies maił ogromny pysk, jak widzę to co zostawił)

      Usuń
  3. Przykro ze tak sie stalo :( Niestety po takim ataku Gaba moze wyrosnac z ogromnym strachem przed psami. A wiadomo czy to byl pies bezdomny czy kogos? Szacunek dla tesciowej ktora Ci uratowala core!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies ma właściciela, sanepid go obserwuje obecnie.

      Usuń
  4. straszne... Dużo sił dla was Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie nie mają wyobraźni! Sama chodzę z córka po parku gdzie nader inteligentni właściciele czworonogów puszczają swoje pupile samopas. Zawsze jak taki pies zbliża się w okolice naszego wózka słyszę "Spokojnie, on nie gryzie"..... Brak mi już czasem słów na tą głupią regułkę.
    Mam nadzieję że Twojej Gabie przejdzie szybko i obędzie się bez większych lęków na przyszłość. A Teściowej należy się medal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam dużego, często mówię: "spokojnie, nie gryzie", jest wielki, ludzie czują przed nim respekt, do tego stopnia, że jak wchodzą na moje podwórko otwierają szeroko furtkę, żeby uciekł na ulicę, bo oni się boją, cholera! jak się boję to nie włażę na czyjąś posesję i psa mu nie wyganiam. Nie trzymałabym agresywnego psa. Rodzice mojej przyjaciółki maja takiego agresora, że sami się go boją. A ten, który wyskoczył na Gabę, babcię i dziadka ponoć często ludzi "gania".

      Usuń
    2. Wiesz, czym innym jest trzymanie dużego psa na własnej posesji a czym innym puszczanie go w miejscach gdzie chodzi się z dziećmi. Sama mam psa i nigdy nie puszczam go tam gdzie chodzą inni ludzie, żeby sobie pobiegał. To że ja wiem, że nie jest groźny nie oznacza że inni też tak będą myśleć. Pies może zareagować różnie na skaczące, biegające po parku dziecko. Niestety wiem to z własnego doświadczenia. Jak byłam mała właściciel też obiecywał że jego wilczur nie gryzie, ale gdy do mnie podbiegł i przewrócił na ziemię nie było już tak fajnie. A blizna pi ugryzieniu jest nadal. Plus trauma przed dużymi psami. Także dla mnie zapewnienie, że pies jest bezpieczny niestety ale sprawia, że dostaję szału.

      Usuń
  6. Nie wiem gdzie to się wydarzyło, ale na polskiej wsi psy latające samopas to standard. Często to są hordy bez właściciela, którym ktoś tam rzuci ochłap. Takie są najgorsze. Ja już od dawna z grubsza wiem jak reagować. Jeszcze zanim podlecą krzyczę buda, i podnoszę rękę tak, jakbym chciała uderzyć. A jak podlecą bliżej to od razu kopa w pysk. To brutalne, ale niestety do tych psów nic innego nie dociera. One są tak wychowane, kopniakami i krzykami. Na szczęście w ciągu ostatnich lat obserwuję poprawę. Coraz mnie ludzi trzyma na wsi psy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też wałęsają się bezpańskie psy (jeden tak do nas trafił i został), ten agresywny ma właściciela, nie wiem, jak był chowany, nie znam tamtej okolicy.

      Usuń
  7. Coś strasznego wspolczuje ale właścicieli bym do sadu podała ! Bol po pogryzieniu przez psa jest bardzo bolesny mnie pogryzł pies na dzień przed ślubem moim własnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodatkowo traumatyczne wspomnienia związane z małżeństwem ;)

      Usuń
  8. W podstawówce jeżdżąc na rowerze natknęłam się na ogromnego wilczura, który zaczął za mną biec. Przez chwilę uciekałam, a później zostawiam rower na ulicy i wskoczyłam na płot. Do tej pory nie wiem jak to zrobiłam, raczej mało "skoczne" dziecko byłam, takie drobne, pewnie strach wyzwolił we mnie zachowanie o jakie bym siebie nie posądziła. Kolejną przygodę z psem miałam, gdy byłam w gimnazjum. Szłam z chłopakiem na spacer i własnie z posesji wybiegł spory pies, biegł prosto na mnie wściekle ujadając. Z przerażenia mnie zamurowało, chłopak stanął przede mną, na szczęście nas nie pogryzł, może dlatego, że nie wykonywaliśmy żadnych gwałtownych ruchów tylko zastygliśmy jak słupy soli ze strachu. Od tamtej pory boję się wszystkich psów, nawet jak ktoś prowadzi na smyczy to omijam szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana przepracuj to z Gabą, chociaż sama nie mam rady jak, ale ja jak miałam 8 lat to zostałam zaatakowana przez psa i do teraz się psów boję. Teraz jestem dorosła i jakoś nad tym panuję, ale jako dziecko to było straszne! Potrafiłam chodzić do szkoły o kilometr dłuższą drogą, żeby nie przechodzić obok małego szczekającego kundelka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szłyśmy dziś i zobaczyła psa sąsiada, którego zna, oszacował i mówi: "tamten był większy" (pies sąsiada do małych nie należy. Mamy swojego dużego więc może nie będzie, aż trak źle.

      Usuń
  10. masakra jakaś!żeby taki agresywny pies biegał wolno bez kagańca i właściciela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć regularnie ludzi gania :(. Dziadek zabrał rozhisteryzowaną Gabę do pradziadków, a babcia czekała na pogotowie, ten pies znów próbował ja atakować, z domu nikt nie wyszedł, a sąsiadki oparte o płot chyba rozrywkę miały, również nie reagowały.

      Usuń
  11. Wspolczuje. Trzeba uwazac na kazdym kroku!

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, nigdy nie wiadomo, co nas spotka.

      Usuń
  12. Będą jakieś konsekwencje wyciągnięte wobec właściciela psa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostał mandat-chyba. Weterynarz psa obserwuje.

      Usuń
  13. Masakra jakaś. Jak miałam 3 lata wyskoczył na mnie pies (nic nie zrobił) ale do dziś pamiętam. Szok.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam gęsią skórkę po przeczytaniu tego tekstu! Dobrze, że nie skończyło się gorzej, bo zwierzèta bywają nieobliczalne. A ich właściciele bez wyobraźni. Dlaczego pies nie miał kagańca :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia do dziś trzęsącym się głosem mówi, że jednak ona pogryziona,nie Gaba, ślady wskazują na to, że gdyby wściekły pysk trafił na dziecko to objąłby całą nogę :(

      Usuń
  15. Gdy czytam coś takiego mam ochotę palnąć w łeb wszystkich właścicieli psów. Nie wiem skąd to się bierze, ale ludzie uwielbiają puszczać swoje psy wolno i zawsze słychać "on przecież nie gryzie!". Zawsze, nawet najbardziej agresywny pies kiedyś nie gryzł. Żeby ludziom się chciało chociaż kagańce zakładać, ale nie, bo to męczenie piesków... Nie zrozumcie mnie źle. Lubię zwierzęta i także psy, ale nie lubię bezmyślności ludzi. Psa, którego nie znam, zwyczajnie się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój pies (duży) biega wolno po podwórku, jest bardzo łagodny,mimo to często ludzie otwierają furtkę i wypuszczają go zanim do mnie wejdą (nie wiem dlaczego ktoś czuje się bezpieczniej, jak wypuści psa, który i tak za chwile wróci zamiast po prostu zadzwonić, dać znać, że jest pod furtką Zawsze powtarzam dzieciom, żeby nie szły do psa, którego nie znają, bo nigdy nic nie wiadomo. Nie każdy luźno biegający pies został wypuszczony przez właścicieli, weź też na to poprawkę.

      Usuń
  16. Ja się boje psów, od kiedy w dzieciństwie zostałam ugryziona w kostkę przez małego pieska koleżanki tzw. sarenkę...i zostało mi do dziś..trauma przeszła na Syna. Potrafi wracać okrężną drogą gdy spotyka na drodze psa. nieważne czy na smyczy czy bez. Młoda za to garnie się do psów, choć ją uczulam, że do obcych nie wolno podchodzić ani głaskać, ja nie mam zaufania..
    współczuje strasznie.. babci i córce..oby udało mi się z tym uporać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaba nigdy się nie bała, teraz już ma lęk.

      Usuń
  17. Znowu nagonka na psy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nagonka? Jestem posiadaczką psa, dużego psa, bardzo łagodnego psa.
      Mam się nie odzywać, jeśli moje dziecko zostało zaatakowane przez agresywnego?
      Kurwa! Co za świat! Nagonka... Brak mi słów.

      Usuń
  18. Bidulka!

    Mnie też kiedyś ugryzł pies. Też byłam na rowerku. Tylko nikt mi nie mógł pomóc, bo urwał się z łańcucha i dopadł własnie mnie. Szpital, szwy i strach... do dzisiaj...

    Brawo dla Babci, zachowała się pięknie. Strach pozostanie ale na pewno nie będzie blizny "w głowie" i na nodze (jak u mnie).

    Co do "nagonki na psy"- Jak można w ten sposób? Dziecko, a pies? Ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Trzeba umieć żyć z wiejskimi psami. Nie należy ich prowokować i zgrywać chojraka. Im często chodzi o to żeby przepędzić z ich rejonu. Szczekają pokazują że są groźne ale jak już odjedzie się z ich rozumianego rejonu to odpuszczają, Nie należy mylić takie psy z psami którzy chodzą z właścielami na spacery. Ja nie używam smyczy ale jestem blisko

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.