skąd dzieci, czyli sex małżeński

sobota, 3 maja 2014
Suchar o poranku:
"Rozmawiają dwie koleżanki, jedna mówi:
-wyszłam za mąż
-i co lepiej?-pyta druga
-nie lepiej, ale częściej."



O tym "częściej" czytaliście  TU, TU podejście drugie, TU o poranku oraz PO SEXIE.

Rzeczywisty obraz pożycia małżeńskiego to jedna wielka sielanka. Zawsze, ale to zawsze, gdy mąż ma ochotę, żona ma okres. Kiedy żonę już najdzie on właśnie się rozchoruje (nie żeby jakoś często, grypa czy angina ze dwa razy w roku).

Dementuję wszelkie pogłoski, sex nam się zdarza. padło już w stosunku do mnie kilka pytań, czy tak jest faktycznie i skąd nam się w takim razie dzieci wzięły. Nie wiem. Młodsze chyba w kapuście znalazłam, a starszego w burakach. 

Oczywiście oboje staramy się stworzyć nastrój, on w wyciągniętych gaciach, ja w poplamionym dresiorze, on powinien odwiedzić fryzjera, ja... no cóż jeszcze nóg nie trzeba pokazywać. Ale gdy dojdziemy już do tego, że on zmieni wyciągnięte gacie na te mniej wyciągnięte, za to w słoniki, ja z dresiora przejdę w gustowne leginsy, on brzuch wciągnie (pobożne życzenie), ja cyc wypnę (rybka spełnia tylko trzy życzenia), świeca robi za nastrój, mówię zalotnie:
-mam wino :)

-a ja chyba grypę żołądkową-odpowiada smętnie chłop.


Tak, że znów nastrój poszedł.....

A wam jak mija majowy weekend?


Chociaż ty mnie nie dobijaj, polub.
                                                              

27 komentarze

  1. Prawda, że jak pojawiają się dzieci to i seksu mniej. My na naszą małą mówimy Antykoncepcja bo gdy nas najdzie ochota to ona zawsze znajdzie powód na pobudkę i przerwanie rodzicom przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie śmieszne co napisałaś :-) u nas taki stan trwał 6 miesięcy , więcej nie daliśmy rady takiego stanu rzeczy utrzymać, ! Z sexem jak z dziećmi , trzeba umieść to opanować , trochę trwało, zanim pewne sprawy sobie poukładałam, ale już jest bardzo pięć :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie mogę ;) romantyczne z was istoty

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm przeczytałam te Twoje wszystkie wstępy, igraszki i zabawy i uśmiałam się choć Tobie z pewnością do śmiechu nie jest. Za bardzo to nie wiem co napisać, bo to śliski temat a narażać się nie chcę. Ja nigdy instynktu macierzyńskiego nie miałam i z wiekiem nie przychodzi na szczęście, dobrze mi samej z partnerem, zajmujemy się sobą, swoimi pracami, ja zamierzam znów iść na studia i wiele kobiet mi mówi, że to puste i egoistyczne, ale nam jest tak dobrze, żadne z nas dzieci nie chce i nigdy nie chciało. Niestety piętnowani jesteśmy cały czas... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wystawię ci ołtarzyk. W czasie gloryfikacji macierzyństwa wyłamanie się i trwanie przy swoim braku instynktu jest godne upubliczniania. Nie powiem, że ci zazdroszczę, bo uwielbiam mieć dzieci :), ale jednak zazdroszczę ciszy,przespanych nocy, nie zrywania się z bladym świtem i możliwości wypicia kawy bez presji, że albo dopiję wieczorem, albo na szybko, bo mała się obudzi. O sexie celowo nie wspominam ;).

      Usuń
    2. Wiesz różnie ludzie reagują, ostatnio usłyszałam, że to nieludzkie, bo rolą kobiety jest rodzić dzieci a te które nie rodzą nie są prawdziwymi kobietami. Cóż wtedy można powiedzieć? Najlepiej nic, przemilczeć i iść dalej. Ja też Ci trochę zazdroszczę, bo na pewno wiele radości może sprawić taki mały człowiek i nagle odnajdujesz w sobie ogromne pokłady miłości. Jednak wiem, że to nie moja droga. Mam kota, prawie jak dziecko, ach zapomniałabym dodać i faceta też mam, a to już cienka granica między dorosłością a dzieciństwem :) Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Też miałam kota,nie przeżył, jednak jetem lepszą mamą (mam nadzieję) niż kocią opiekunką ;)

      Usuń
  5. Tak to już jest jak dzieci się pojawią. To nie śpią, a jak już śpią albo ich nie ma w domu to głowa boli, albo inna przeszkoda się znajdzie, ale chyba nie jest tak najgorzej skoro dzieci pojawiają jednak się na tym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem udaje się jakieś wysłać do babci na ferie ;)

      Usuń
  6. Brzmi znajomo :) Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  7. Darmowa antykoncepcja :)) Tak to niestety bywa, czasem trudno się zgrac... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponoć cały blog robi za antykoncepcję ;)

      Usuń
  8. Od kiedy jest z nami Wojtuś to intymnych chwil jest mniej ale chyba doznania jakieś takie intensywniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po długim poście to i suchy chleb smakuje ;)

      Usuń
  9. na razie na seks nie mogę narzekać czasem aż chyba mamy go w nadmiarze ;)
    ale pewnie jak synek mi podrośnie to będzie seksu mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie się nawet i chce. Nawet odstrzelić mi się chce żeby atmosfera hot była. Tylko po całym dniu padam jak pies pluto gdy tylko moja głowa dotknie kanapy bo o łóżku nie wspomnę. Ajjjj

    OdpowiedzUsuń
  11. ooooooo myślałam,że mi pod oknem podglądasz jak to czytałam. Cóż mogę napisać... nie jesteś sama! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz się okaże, ze nie ma lepszego celibatu niż małżeństwo ;)

      Usuń
  12. Moje dzieciorki stosują za mnie antykoncepcję, zawsze jak miałoby przyjść co do czego Bożka któreś sie budzi jak na rozkaz, cycki ręce opadają...:) Renata Mielczarek zgubiłam konto google wiec jestem anonimowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimek podpisany ;) Ale dzieci mają chyba radar wykrywający ewentualną konkurencję, nie ma sexu, nie ma kolejnego rodzeństwa ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.