uśmiercam swoje dzieci

Wciąż w myślach uśmiercam bliskich.Tak mam.

Zamartwiam się każdy wyjściem z domu. Oczyma wyobraźni, a ona u mnie dość bujna, widzę wypadki, nieszczęścia, kataklizmy i zmory wszelkie.

Koszmar. Zamartwiam się przed wycieczką szkolną,czy autobus nie będzie miał wypadku,  czy nie nastąpi alarm bombowy w teatrze,  abo dziecko nie zadławi się pomidorkiem koktajlowym w mc donaldzie.

Chłop jedzie do pracy, ja już słyszę w głowie dzwonek do drzwi z najgorszymi wieściami,albo że  przygniata go podnośnik w pracy czy nie udusi się kiszoniakiem spakowanym na śniadanie.

Młody wraca z koncertu lu z imprezy, ja już widze go pod kołami pociągu, w tunelu metra, albo w jakiejś ciemnej uliczce.

Wciąż się zamartwiam, wydzwaniam, gdy ktoś minutę się spóźni. Zawsze się spóźniają, a mi łeb siwieje.
czarne scenariusze nawiedzają mnie odkąd mam dzieci. Zastanawiam się czy nie kwalifikuję się na leczenie, przez wysoki poziom stresu sytuacji, które mogły by się zdarzyć...

Jesteś matka świrującą? Polub, nie zostawiaj mnie samej.
                                                      

CONVERSATION

25 komentarze:

  1. Czasem też mam takie czarne scenariusze i się zastanawiałam, czy to nie przesada, czy coś ze mną nie tak. Fajnie wiedzieć, że nie jestem jedyna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz ja też mam takiego pierdolca jutro np starszaki do Warszawy jada i juz mam sraczke z nerwów ostatnio były w Sopocie miały być w domu o 16 a wróciły o 21ja juz byłam ugotowana ponad to nie mogłam się dodzwonić bo komórka padła makabra

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też tak mam - dokładnie :) Albo nawet gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skąd ja to znam...też tak mam niestety ...

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam, że tylko ja tak mam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak jeszcze nie mam, ale pewnie zacznę. Już wkrótce...

    OdpowiedzUsuń
  7. już planowałam do psychiatry iść, że coś z głową mam, a tu proszę, nie ja jedna

    OdpowiedzUsuń
  8. ja mam tak codziennie. jak zagladam do malej do pokoju jak spi to czasami przygladam sie i patrze czy oddycha. chyba wszystkie mamusie tak maja.
    A z mezem mamy w tel GPSy. ale nie po to, zeby sie sprawdzac, ale po to, ze jak dlugo nie daje znaku zycia (zaznaczam, ze est kierowca), to sprawdzam czy wszystko ok.
    Mimo tego i tak sie zamartwiam jak wychodzi z domu. zamartwiam sie, ze moze cos sie jemu stac, albo nam jak nas zostawi same. Mam problem z cisnieniem i boje sie np, ze kiedys moge zemdlec i moja corka to zobaczy... ehhh caly czas w sumie sie zamartwiam :P takze chyba to normalne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nasłuchuje czy oddycha

      Usuń
    2. :) czyli i w tej sytuacji nie jestem sama. Tylko hest to troche meczace, bo zdaje sobie czlowiek sprawe, ze juz do konca zycia bedzie sie zamartwial. teraz gdy dzieci male, pozniej gdy juz pojda do szkoly, pozniej gdy zaczna sie imprezy i na koniec gdy sie wyprowadza. ehhh... to jest chyba tak wpisane juz w role matki.
      Cociaz nie powiem, bo moj maz ma tak samo. jak nasza corka byla malenka to potrafil obudzic mnie w nocy, zebym sprawdzila czy mala oddycha, bo n nie jest pewien. Albo wystarczy, ze tel nie odbieram itd... Takze nic tylko przywyknac :/

      Usuń
  9. To chyba dostajemy wraz z instynktem macierzyńskim. Taki pakiet 2w1. Ja też tak mam, tyle, że mam tylko Polkę i męża, a Ty martwisz się potrójnie

    OdpowiedzUsuń
  10. ja zawsze się tak uspakajałam, ze jak już mam czarne myśli i coś głupiego sobie wyobrażam i przewiduję, to to się nie stanie, właśnie dlatego, że o tym myślę, a straszne rzeczy wydarzają się bez zapowiedzi... niestety kiedyś jakbym w pysk dostała, przychodzę do domu, Skarba nie ma, myślę sobie, że może rozwalił się na motorze, a tutaj telefon z komendy pt. "było zdarzenie"... ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykro mi,
      od kilku lat mam inaczej, jak sienie zamartwiam zaczynam mieć wyrzuty sumienia, gdy znajoma raz się nie martwiła dostałą tragiczną wiadomość :(

      Usuń
  11. do tej pory jak brat gdzieś jedzie mama spać nie moze, a brat ma 25 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku jak dobrze wiedziec, ze nie tylko ja tak mam. Jeszcze do tego sie modle zeby tymi moimi czarnymi myslami nie kusic losu

    OdpowiedzUsuń
  13. Tez tak mam ,a jak juz 10 minut spoznienia to mnie nosi........kurde i ten stan tak 18 lat juz się ciagnie za mna a ile jeszcze przede mna:( ale fajnie wiedzieć że nie ja jedna

    OdpowiedzUsuń
  14. Na piętnaści minut przed jej powrotem, boli mnie brzuch... chodzę wokoło telefonu.. wyglądam przez okno. wreszcie nie wytrzymuję i za minutę, wyznaczony czas - dzwonię... żyje! Odbiera! Hura, jest pod klatką. Co dzień tak mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieczny brak zasięgu, czegoś można dostać...

      Usuń
  15. Jeszcze tego nie doświadczam, bo wszędzie chodzę z dziećmi, ale czasami obsesyjnie podążam za nimi wzrokiem. Jakoś boje się porwania :P

    http://aakip.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że dzieci nam taki guzik włączają (też nasłuchuję oddechu i mam gorączkę na samą myśl, ze 6-latek mógłby sam domu zostać na chwilę... ) ... i już nikt go do końca życia nie potrafi wyłączyć... :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też tak mam :-(I to jest straszne:-(Aż boję sie jak dzieci dorosną,bo wtedy zeświruje ze strachu o nie!

    OdpowiedzUsuń
  18. A myślałam że to nienormalne. Mąż na mnie jak na wariatkę patrzy gdy łapię za telefon widząc przejeżdżającą karetkę. Gdy przyjedzie parę minut później ja już wyglądam ze strachem przez okno ... gdy Roksanka jednego dnia przyszła później, to już byłam ubrana i dzieci miałam zabarykadowane i gotowa byłam dzieci w domu zostawić i sama iść sprawdzić czemu jeszcze jej nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  19. Heh...skąd ja to znam...na szczęście jakoś jeszcze nad ty panuję ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.