legalne dopalacze

sobota, 22 lutego 2014
Są w pełni legalne i naturalne. Mowa o dopalaczach z natury. Chcesz się pobudzić? Masz spory wybór.


1. Zielona herbata
Pobudza i orzeźwia, w suchych liściach zielonej herbaty znajduje się dwa razy więcej kofeiny niż w ziarnach kawy, to w gotowym naparze jest jej najczęściej co najmniej dwukrotnie mniej (ze względu na różne proporcje surowca do wody). Poza kofeiną w kubku zielonej herbaty znajdują się także inne substancje o działaniu pobudzającym: teanina, pochodne ksantyny i teofilina. Wszystko to sprawia, że sławetny napój pobudza, ale jego działanie jest łagodne i długotrwałe (nie gwałtowne i stosunkowo krótkie jak w przypadku kawy).

2. Owoce guarany
 Zawiera aż 5 proc. kofeiny. Dla porównania – ziarna kawowe mają jej zaledwie 2 proc. Napar przygotowany ze sproszkowanego owocu zapewni nam natychmiastowy efekt stymulujący, a do tego utrzyma się dłużej niż po wypiciu kawy, ponieważ nasz organizm wolniej wchłania kofeinę z guarany.


3.  Kawa.
Chyba najbardziej znany "pobudzacz". Dobra wiadomość dla kawoszy: 3-4 kubki kawy dziennie (oczywiście niezbyt mocnej), nie tylko nam nie zaszkodzą, ale przyniosą korzyści.

4.Yerba mate
Ci, którzy spróbowali zachwalają- to jeszcze przede mną. Ponoć jego smak nie wszystkim może odpowiadać (jest mocna i cierpka). Dodaje energii i łagodzi skutki wyczerpania nerwowego, rozluźnia. Yerba poprawia koncentrację, działa korzystnie na układ odpornościowy i stymuluje przemianę materii, a nawet zmniejsza uczucie głodu

5 . Aronia
Jest cierpka i gorzka, jednak uwielbiam sok aroniowy z antonówką. Efekty jednak daje po długotrwałym stosowaniu.

A ty czym się dziś pobudzisz? Jakoś ten dzień trzeba zacząć :) Chyba jednak wybiorę kawę :))))))))).

To jak, lubisz?
                                                               

16 komentarze

  1. I tu jest problem ponieważ na mnie dziś nic ale to nic nie dziala

    OdpowiedzUsuń
  2. Stawiam na kombo tzn. najpierw lekkie kapuczinko z dodatkiem inki zmieszanej z cynamonem i to wszystko zalane surowym mlekiem (nie śmietanką), a potem jak mi wróci świadomość - zielona herbata. O ile bez kawy mogę żyć, o tyle od herbaty jestem uzalezniona (liściastej, konkretne gatunki, wbrew pozorom różnica w smaku jest spora, a ekspresowych nie da się pić).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nic tak nie budzi jak jęk z łóżeczka Steff... Moje dziecię potrafi tak irytująco marudzić ehhh... A z tych dopalaczy to nic mi nie pomaga :/ Jeszcze tylko mate nie próbowałam...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja ostatnio żadnych dopalaczy nie stosuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim najlepszym dopalaczem jest moje dziecko :) Jak ostatnio pomazał białe krzesło czarną kredka, to nie miałam problemów z niskim ciśnieniem, dopóki tego nie usunęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oprócz dzieci można jeszcze oglądanie wiadomości stosować ;)

      Usuń
  6. Kawa tylko i wyłącznie. Do yerby przekonać się nie mogłam. Przy zielonej herbacie to chyba trzeba pamiętać by krótko parzyć, wtedy pobudza a jak dłużej to uspokaja - czy jakoś takoś.

    OdpowiedzUsuń
  7. zapomniałaś o bardzo istotnym dopalaczu: SEX

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne,że kawa. Yerba mate mi właśnie nie podeszła. Fuj, jakie to świństwo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie wystarczy poranna przejażdżka samochodem z moim M - uff, ciśnienie 150!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy wróciłaś z wrocławia :) Trzeba było jechać z nami, mój nie szarżuje, nie szarpie,jedzie tak, aby mi ciśnienia nie podnieść ;)

      Usuń
  10. mnie z tego wszystkiego to pobudza tylko kawa... i to mocna, najlepiej espresso... reszta nie działa...

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi jakoś ostatnio kawa nie podchodzi, jakoś nie bardzo mi smakuje, nie wiem czemu.. Bo innych pobudzaczy to nie pijam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi tylko w jednym momencie kawa nie pochodziła

      Usuń
  12. Bez kawy żyć nie potrafię. Picie kawy to taki mój rytuał. siadam sobie z filiżanką kawy, ciachem, gazetką i odpoczywam.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.