domowy chleb na zakwasie

niedziela, 19 stycznia 2014
Chlebek domowy na zakwasie jest jednym z najwspanialszych jakie jadłam (dziękuję Monika za przepis i zakwas ).
1kg mąki pszennej (razowej)
1/2kg mąki żytniej
1szkl płatków owsianych
1szkl otrąb pszennych
1 szkl słonecznika
1szkl siemienia lnianego
5łyżeczek soli


zakwas
6-7szkl ciepłej, przegotowanej wody
można dodać orzechy włoskie, lub pestki dyni

(tu dwa rodzaje chlebów)







Wymieszaj wszystkie suche składniki, zakwas i wodę.Po wyrobieniu ciasta odkładamy 3-4 łyżki do słoika (przechowujemy  do 14 dni w lodówce). Ciasto wkładamy do blaszek wyłożonych papierem do pieczenia (ciasto podwoi objętość, dlatego zalecam nie nałożyć zbyt dużo).

W blaszkach odstawiamy na 10 godz do zimnego piekarnika. Po tym czasie wystawiamy wyrośnięte ciasto, nagrzewamy piekarnik do 200stopni, wstawiamy blaszki z ciastem i pieczemy przez godzinę.

Upieczony chlebek  wyjmujemy z blaszek i papieru odkładamy na kratkę (jak u mnie na zdjęciu) i przykrywamy lnianą ściereczką do ostygnięcia.

Smacznego.

DOBRA RADA

Robię z podwójnej porcji, wystudzony mrożę (oszczędzam czas i pieniądze robiąc więcej ).

Polub i podziel się swoim przepisem na chleb.
                                                          

7 komentarze

  1. U jak ładnie wyglądają a smakują na pewno jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam domowe chleby, swego czasu mój Paweł piekł, ale przestał. Z piekarni to nie to samo, nie są na prawdziwym zakwasie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ mnie zachęciłaś:) Za tydzień robię zakwas! I taki prawdziwy chlebem z pysznym prawdziwym masełkiem, a nie margaryną- MNIAM :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. pieczcie,pieczcie, ja się w chlebkach domowych rozkochałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale piękne wyszły! Mój pierwszy chleb najlepiej nie wyszedł, ale nie poddaje się i za jakiś czas podejmę kolejną próbę.

    OdpowiedzUsuń
  6. super blog, będę tu często zaglądała :-)
    zapraszam również na mojego bloga :-)

    http://www.kuchniaipodroze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.