FOTOKSIĄŻKA JAKO PREZENT

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

      Ulotne chwile najlepiej łapać w kadrach. Te małe pola obrazu nie tylko uwalniają wspomnienia, ale też pozwalają je zachować, by z upływem czasu nie wyblakły. Dawniej dostęp do zdjęć nie był tak prosty, jak dzisiaj. Aparaty na kliszę nie tylko miały ograniczenia, ale też trzeba było czekać na
zdjęcia. Kiedy już odebrało się je od fotografa, trzeba było zadecydować, które zostaną w domu, a które dostanie babcia czy dziadek? Albumy ze zdjęciami były łatwym łupem na spotkaniu rodzinnym. Zawsze jakaś ciocia wyprosiła zdjęcie siostrzeńca lub bratanka, a w albumie zostawało puste miejsce. W rodzinnym albumie jest tylko jedno zdjęcie z mojej pierwszej komunii. Wyglądam na nim tak źle, że aż zabawnie. To jedyna pamiątka z tego dnia, reszta została zabrana przez rodzinę na licznych domowych spotkaniach.

Na pierwszej komunii syna starałam się zrobić jak najlepsze zdjęcia, po dwóch dniach okazało się, że nie włożyłam kliszy do aparatu. Kupiłam zdjęcia od fotografa, jednak było ich tylko 10 sztuk, a rodzina chętna na większość z nich. Na pamiątkę zostało tylko jedno. Wraz z szybkim rozwojem technologii, zdjęcia stały się nierozłącznym elementem naszego życia. Każdy ma przy sobie kompaktowy komputer z aparatem. Robienie zdjęć śniadania czy ciasta, nikogo nie dziwi. Jednak wraz z postępem, zanikła tradycja papierowej formy fotografii. Zniknęły też albumy. Sama staram się każdego roku przelać na papier, choć część wspomnień, gdyż padałam ofiarą wiary z urządzenia i ich moc. Kilka lat temu po zachłyśnięciu się aparatami cyfrowymi i gromadzeniem danych na dyskach zewnętrznych, straciłam trzy lata wspomnień, gdyż uznałam papier za przeżytek.

Po tym jakże pouczającym incydencie, postanowiłam wyciągnąć wioski z własnych błędów. Drukuję zdjęcia, jednak nie są to pojedyncze fotografie. Odkryłam fotoksiążki. To bajeczne albumy, które zmieniły się w ciągu ostatnich lat. Do wyboru jest szereg wielkości oraz tła dobrane do okoliczności. Pamiątka w formie fotoksiążki to nie tylko pięknie prezentujący się album, ale również pewność, że żadne wspomnienie nie zostanie zabrane przez oglądających gości.


Zawsze, kiedy moi goście oglądają fotoksiążkę, pada pytanie o to, czy trudno ją zrobić? W projektorze CEWE FOTOJOKER , który prowadzi krok po kroku każdego, jest to dziecinnie proste. Jeżeli wybrane do projektu zdjęcia będą słabej jakości, projektor to zaznaczy i poprosi o wstawienie innych. Na każdym etapie projektu można swobodnie zmieniać wygląd fotoksiążki, do zadowalającego formatu. Fotoksiążka to jedna z najpiękniejszych pamiątek i wspaniała opcja prezentu.
Wracając do pamiątek, jakie zostały mi oraz synowi, młodszym dzieciom postanowiłam zagwarantować, że ich zdjęcia z pierwszej komunii pozostaną z nami na zawsze. Jako prezent na pierwszą komunię podarowałam im fotoksiążki. Takie same również otrzymali goście z najbliższej rodziny. Fotoksiążka, jako prezent to najlepsza opcja. To podarowanie emocji i wspomnień.

Masz już swoją fotoksiążkę?


Artykuł sposnsorowany

2 komentarze

  1. Chyba musimy się spotkać, żebyś zmotywowała mnie do zrobienia w końcu fotoksiążki, bo mam kilka pomysłów na ich realizację, ale wciąż brakuje czasu, żeby je zrobić. Powiedz, że nie jest to czasochłonne :-) Przecież wiesz, że mam tonę pięknych zdjęć. Myślę, żeby ugryźć je tematycznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja musze teraz zrobić fotoksiażkę sama dla siebie. Mmay dostału takie na święta, a teraz muszę spełnić swoje marzenie. Uwielbiam takie prezenty, nawet jak zrobię sobie go sobie sama.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.