SPOWIEDŹ W INTERNECIE.


spowiedź w internecie

         Nie wiem, co mam zrobić z mężem? Późno wraca z pracy, pisze z kimś bez przerwy, nie ma czasu dla mnie i wciąż jest obrażony, że pytam, co robi. Do tego zadzwonił do mnie z pracy z pretensją, że jak wróci, to sobie porozmawiamy. Jesteś wściekły, że na forum napisałam, że podejrzewam go o romans. Nie wierzę już w bezpieczeństwo grupy. Co mam teraz zrobić?

Zadziwia mnie, jak bardzo ludzie czują się bezpieczni w sieci. Wciąż czytam o żalu niedochowania tajemnicy. No sorry, jak pisze się coś na forum, to rozchodzi się, niczym świeże bułeczki. W sieci nie ma tajemnic, wiec, zanim cokolwiek napiszesz, czy nagrasz, zwyczajnie pomyśl. Internet przyjmie wszystko, tylko musisz przyswoić sobie, że sieć to nie ławeczka pod blokiem. Plotkując z sąsiadką, może ona, co najwyżej rozpuścić plotki na pół miasta czy wsi. Sieć rozpowszechnia na cały świat. W kilka chwil możesz stać się gwiazdą internetu. Ktoś z kim piszesz, może być kimś zupełnie innym. Tworzenie fejkowych kont jest tak powszechne, jak owsiki w przedszkolach. Zanim otworzysz się przed szklanym monitorem, zastanów się, komu powierzasz swój sekret?

Polub mnie.
                                                      


Nie rozumiem poczucia bezpieczeństwa, gdy przynależysz do grup zamkniętych. Przecież w nich są również niezweryfikowane konta. Nigdy nie wiesz, czy pod nikim AniaAnia nie siedzi twój mąż, kochanek, czy szefowa. Serio jesteś tak samotna i zagubiona, że musisz się dzielić intymnymi szczegółami życia, podejrzeniami i wnioskami? Nie możesz zadzwonić do prawdziwej przyjaciółki? A może obrobiłaś już dupy wszystkim i pozostaje ci tylko sieć? Zamiast klepać bez sensu w klawiaturę, zacznij żyć realnie. Masz kłopot? Z tego, co czytam to największy ze sobą. To można leczyć. Specjalistów masz na wyciągnięcie ręki, w ramach ubezpieczenia. Nie niszcz sobie życia w sieci i ciesz się realnym życiem. Interenet to nie konfesjonał. 

CONVERSATION

27 komentarze:

  1. Popieram cie w 100% albo info w stylu: " hej moge dodac anonim bo jest tu moja szwagierka i tesciowa nie chce aby mnie poznaly ... mieszkam tu i tu a z mezem tak i tak.. " a pozniej ludzie robia screeny i puszczaja w swiat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku myślałam, że to samotność, ale stwierdzam, że jednak bezmyslność.

      Usuń
  2. Mnie to zjawisko również przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony każdy broni swojej prywatności, z drugiej uzewnętrznia się na ile tylko może.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Internet daje poczucie anonimowości niestety... :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, gdy coś wrzucimy do internetu, to zaczyna żyć swoim życiem. Znam Wiele takich przypadków. Ja cenię swoje życie prywatne dlatego nie wrzucam relacji z małżeńskich kłótni, macierzyńskich dylematów, nie relacjonuję kłótni z teściową. Jednak znam osoby, które szukają wsparcia w internecie zamiast poszukać fachowej pomocy. Piszą o wszystkim, a potem jest płacz, bo: szefowa przeczytała wpis dziewczyny, która na nią narzekała, jaka z niej wiedźma, że ma dość takiej nudnej pracy, w której ta robi to, a tamta to (autentyczna sytuacja koleżanki). nowy tydzień i od poniedziałku wymówienie bo działała na szkodę firmy. nie pomyślała, że jej koleżanki z pracy mogły być w tej samej grupie, no i jedna "życzliwa" doniosła komu trzeba. Innym razem widziałam wstawiony screen z kłótni smsowej z partnerem, w której dziewczyna pisze o dość intymnych sprawach i pisze o wszystkim. Później znowu płacz, bo ktoś to wyniósł do innej grupy wraz z jej zdjęciem i teraz znajomi się z niej śmieją, chłopak z nią zerwał. Niestety...najpierw trzeba przemyśleć kilka razy, czy na pewno warto wrzucać pewne treści do internetu. Innym razem znajoma na forum kłóciła się z byłą szwagierką... A co najbardziej mnie wkurza? Gdy mamy wstawiają zdjęcia swoich dzieci podczas jakiegoś badania, kiedy maluch płacze lub ma jakieś krostki, wybroczyny i pyta o radę. ja wszystko rozumiem, ale przecież nie każde dziecko jest takie samo. Podobne objawy mogą być przyczyną lub symptomem całkiem różnych dolegliwości czy chorób. A może akurat polecony lek zaszkodzi dziecku lub wywoła alergię? Zamiast iść z dzieckiem do lekarza i oszczędzić mu bólu, czeka na kolejny komentarz.Fajnie, że o tym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, że rada z interenetu jest dla wielu "prawdą objawioną". Ludzie traktuja przeczytane rzeczy jako wartościowe treści. Nie mówię o fachowych poradach specjalistów. Bardziej o forach i wypowiedziach "u mnie sie sprawdziło". Jeśli cokowiek wrzucam z informacja o działniu, np. zioła. zawsze dopisuję, że istnieje ryzyko alergii lub innego niepożadanego działania. A każda chorobę należy skonsultować z lekarzem. Temat wywnętrzania się z żalami rzucił mi sie zwłaszcza ostatnio w oczy. Po wielu żalach, do tego komantarze "kreta już usunęlismy". To daje kolejne złudne poczucie bezpieczeństwa.

      Usuń
    2. Dokładnie. Z tego co zdążyłam zauważyć, to krążą nawet specjalne grupy, które zbierają takie "perełki" z innych grup i wystawiają na pośmiewisko. A ktoś cierpi bo nie przemyślał tego, czym się podzielił w sieci.

      Usuń
  6. W sumie blogowanie też jest pewną formą ekshibicjonizmu - ale we wszystkim trzeba umieć zachować umiar. Na forach czy grupach na FB niektórzy faktycznie grubo przesadzają - bo pewnymi osobistymi historiami i intymnymi szczegółami wstydzilabym podzielić się nawet z najlepszą koleżanką, a co dopiero z setkami czy tysiącami zupełnie obcych ludzi...Najbardziej przerażają mnie jednak te wirtualne diagnozy schorzeń dziecięcych - bo tym akurat powinien zająć się tylko i wyłącznie lekarz, a nie tabun innych matek (gdzie każdej przy okazji wydaje się, że pozjadala wszystkie rozumy). Można się poradzić w jakichś mniej palących kwestiach - ale na pewno nie traktować odpowiedzi jako prawdy objawionej, która nie wymaga już dodatkowej specjalistycznej weryfikacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj osoby blogujące mają świadomość szerokiego grona odbiorców, uczestnicy for i grup nie.

      Usuń
  7. "Z jednej strony każdy broni swojej prywatności, z drugiej uzewnętrznia się na ile tylko może." Świetnie to ujęłaś. Z jednej strony mamy pretensję do ludzi, że wchodzą z buciorami w nasze życie, a z drugiej strony zostawiamy im otwarte drzwi pokazując zdecydowanie za dużo. Mam wrażenie, że coraz mniej ludzi myśli rozsądnie, zwłaszcza w kwestii prywatności swoich nieletnich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przypadek, który opisałam na Twoim FB nie jest jedynym kiedy z niedowierzaniem obserwowałam bezmyślność ludzi. W jednej grupie podobno w regulaminie jest zapis o kategorycznym zakazie robienia screenów, bo wszystko ma zostać w grupie a członkinie mają czuć sie bezpieczne. Choć nie ukrywam, że afera z proboszczem rozbawiła mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prośba o nie robienie screenów, działa mniej wiecej tak, jak przekazanie plotki i proszenie o nie przekazywanie dalej ;)

      Usuń
  9. A jeśli to samotność? Jeśli nie mają nikogo, kogo mogliby się spytać o cokolwiek, albo poradzić? A jeśli nie ma im kto powiedzieć, tego co Ty napisałaś? Albo mają wyłącznie pozytywne doświadczenie w takich "spowiedziach"? Może być to bezmyślność, ale nie musi. Zwykle kij ma dwa końce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto głośno mówić o tynm, czym grozi zbyt duża ufoność w sieci.

      Usuń
  10. Też nie popadajmy w skrajność. Oczywiście zgadzam się z Tobą, jednak uważam też że w sieci niż na Nleax nie raz wsparcie. Oczywiście trzeba do wszystkiego podejść ż głowa i rozumem. Byłam na grupie gdzie dla mam gdzie części się ewidentnie nudziło i rozpowszechnialy informacje rodzinie i znajomym. Trzeba uważać, wiadomo ale nie jest to takie czarno białe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezależnie od tego czy to sieć, czy realne życie, to wszytsko ma odcienie szarości. Jednak w każdym miejscu trzeba wykazać zdrowy rozsądek i odrobinę wyobraźni.

      Usuń
  11. no fakt.. fora:P temat u mnie na czasie:P istnieją jeszcze stronki do wrzucania gorzkich żali, jak anonimowe wyznania, czy wyznajemy.. Ludzie do Internetu wrzucają takie durnoty, o których kiedyś można było przeczytać tylko w bravo:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to oznacza, że ludzie nie dorośli, czy zidiocieli?

      Usuń
    2. Myślę, że raczej po prostu dostali narzędzie na miarę czasów: internet ;)

      Usuń
  12. O to to! Bardzo ważne. Na wielu grupach mamowych dziewczyny czują się naprawdę bezpiecznie, zamieszczając nawet zdjęcia intymnych okolic swoich dzieci - a później te zdjecia krążą, bo tak jak mówisz - nigdy nie wiesz, kto jest na grupie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokazywanie intymnych zdjęć powinno byc od razu banowane. Skoro mam nie szanuje intymności dziecka, to jak am ja szanować obcy?

      Usuń
  13. Takie rzeczy zwykle wypisują matki siedzące w domu z dziećmi. Internet ich okno na świat. A przecież z dzieckiem też można wyjść do ludzi, poznać inne mamy na osiedlu, by mieć towarzystwo i prawdziwych rozmówców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko w realu musisz pokazać twarz, internet daje złudne poczucie anonimowości.

      Usuń
  14. Dlatego tak szczelnie odgradzam życie prywatne od życia w sieci. Potrafię to rozgraniczać.

    OdpowiedzUsuń
  15. Sieć "pomaga" w nabraniu pewności siebie przez osoby, które mają niską samoocenę. Do psychologa nie pójde bo wstyd, z kolezanką nie porozmawiam, bo przecież powiedziałam jej że moje małżeństwo jest idealne... więc szukam porad w sieci. Niestety tam nie jest się anonimowym... myślę, że do sieci ludzi przyciąga brak oparcia w bliskich w rzeczywistości...w życiu realnym.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.