JUŻ NIGDY NIE ZAGOTUJESZ PONOWNIE WODY WIEDZĄC O TYM.

piątek, 17 marca 2017

                   Robisz to w domu i  w pracy. Codziennie, latami popełniasz błąd. Posunę się do stwierdzenia, że nawet kilka razy dziennie. Twoi znajomi i rodzina też to robią. Wszędzie pijesz ponownie zagotowaną wodę. Chyba, że wiesz już, że żadnym pozorem nie wolno tego robić! Absurdalne? Wszyscy to robią. Zawsze to robili. Przecież nie wylejesz wody, która została w czajniku. To marnotrawstwo. A może jednak nie? Zobacz, co dzieje się w wodzie przy ponownym jej zagotowaniu.

                Ponownie gotowana woda jest szkodliwa! Podczas gotowania zmienia się jej skład chemiczny, wytrącają się przy tym związki węgla. Zbyt długie gotowanie wody lub jej ponowne gotowanie, zamiast uwalniać powstały związek, gromadzi go. Najbardziej szkodliwy jest arsen. Jest jednym z mikroelementów, lecz jego nadmiar prowadzi do zatruć układu pokarmowego, przewodu pokarmowego, neuropatii obwodowej, chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń czynności nerek, uszkodzeń skóry, cukrzycy a nawet chorób nowotworowych.gromadzony w organizmie latami staje się bardziej toksyczny niż arszenik. Podczas długiego i ponownego gotowania wytwarzają się też
azotany są nie tylko obecne w glebie, wodzie, ale i w powietrzu. Gdy woda osiągnie wysoką temperaturę, azotany przekształcają się w rakotwórczy nitrozamin. Substancja ta może powodować nowotwory, jajnika, jelita grubego, pęcherza, trzustki, przełyku i żołądka.

"Kiedy podgrzewamy tę samą wodę kilka razy, szkodliwe substancje takie jak azotany, arsen i fluorki koncentrują się. W wysokim stężeniu dostają się do organizmu" tak twierdzi w thesun.co.uk specjalista ds. żywienia Julie Harrison.


                                                

                  Co wiec masz robić? Wodę gotuj tylko raz. Jeśli coś zostanie w czajniku, odlej wodę po prostu do konewki lub butelki. Możesz wykorzystać ją do podlewania kwiatów, im nie zaszkodzi. Taką wodę możesz te z wykorzystać do opłukania umywalki, czy zlewu, albo do mycia rąk. Pamiętaj, żeby od teraz wylewać uprzednio gotowana wodę i gotować świeżą. 


  Dowiedziałam się o tym na jednej z zielarskich grup,
od tego czasu zawsze leję świeżą wodę do czajnika, a TY?
Zdarza ci się gotowa  wodę kilkakrotnie?

13 komentarze

  1. jeżeli to prawda, to chyba muszę zmienić nawyk.. Czasami odlewamy nadmiar wody do jakiegoś naczynia i używamy np. do dolewania do herbaty, żeby była od razu zdatna do picia.. Jednak informacja wzięta z grup zielarskich.. co jakoś do mnie nie przemawia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlugie dotowanie... A co z gotowaniem zup, ziemniakow, warzyw itd???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupy gotuję w szybkoarze. 15 min i gotowe. Szybciej się nie da.

      Usuń
    2. Zupy gotuję w szybkoarze. 15 min i gotowe. Szybciej się nie da.

      Usuń
  3. Zawsze nastawiam tylko tyle wody ile potrzebuję :) Oszczędność prądu!

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.totylkoteoria.pl/2017/03/gotowanie-wody-dwa-razy.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja słyszałam że powinno się gotować wodę nawet 2 razy bo jest wtedy dużo zdrowsza i wogóle :P i bądź tu mądry :P

    OdpowiedzUsuń
  6. ojej, nie miałam o tym pojęcia... generalnie zawsze gotujemy wodę poraz drugi... teraz bede zwracać na to uwage ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bzdury. Kilkukrotnie zagotowana woda owszem - nie jest najzdrowsza, ponieważ pod wpływem temperatury z wody wytrącają się minerały (osadzają się w czajniku w postaci kamienia) i woda taka nie ma żadnych wartości mineralnych, ale żeby szkodliwa? Zagotowana kilkukrotnie woda jest idealnie czysta. Można to zaobserwować na przykładzie kostek lodu - te zrobione z "kranówy" są mętne, natomiast te z przegotowanej kilkukrotnie wody - idealnie przejrzyste. Artykuł pewnie wielu ludzi wprowadził w błąd...

    OdpowiedzUsuń
  8. Poziom żartu tego wpisu jest na tym samym poziomie co pseudospecjalizacja ds. żywienia Julie Harrison. Czyli dużo groźniejszy niż bzdury nt. "szkodliwości powtórnie gotowanej wody" wciskane ludziom pozbawionym elementarnej wiedzy, a przede wszystkim zdrowego rozsądku! Ale cóż, internet (jak kiedyś papier) wszystko przyjmie, choć nie sądziłem, że jeszcze tylu idiotów i analfabetów intelektualnych żyje w XXI w. I nic nie usprawiedliwia żadnej matki ignorantki, jeśli chodzi o bezpieczeństwo (a raczej jego brak) własnych dzieci!

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.