DZIECI WYCHOWANE NA WSI

piątek, 6 maja 2016

                    Jestem typowym mieszczuchem. Po dziesięciu latach mieszkania na wsi nadal nie dowierzam temu, że trzeba odśnieżyć podwórko, czy zgrabić liście, przecież robi to pan porządkowy pod blokiem. Jednak pomimo tego, że czasem łapię się na tym, że wygodniej było w mieśce, to wsi nie oddam za nic. Wychodzę rano na podwórze, wystawiam bujany fotel i popijam szałwię opierając stopy o zarosiałą trawę. Leniwie sypię płatki owsiane do oczka wodnego, w sumie podjadam je na sucho zamiast karmić ryby. Kiedy zapatrzę się nieprzytomnie w otoczenie, niespostrzeżenie pod moimi nogami siada wiewiórka, przyszła napić się wody, ale i po orzecha. Nadal czekam na mojego zaskrońca, jeszcze tej wiosny go nie widziałam. Kos chodzi po trawie, jest u siebie, pies nie reaguje na ptactwo, traktuje je jak domowników.  Z zamyślenia wyrywa mnie Supeł, który właśnie wytrzepał sierść do reszty moich ziółek, na fotel i na mnie. W sumie i tak czas na prysznic, trzeba dzieci wyprawić do szkoły i przedszkola...

                        Placówki edukacyjne mam na miejscu, nie trzeba dojeżdżać. Szkoła jest kameralna, przeważnie po jednej klasie z danego rocznika. Jeśli klasy są dwie to dzieci jest w nich po piętnaścioro. To i tak niezły wynik, są szkoły, gdzie w klasach jest pięcioro dzieci.  W mieście jest inaczej.  W porównaniu ze szkołą, którą kończyłam, nasza wydaje się być mała. W mojej podstawówce było siedem równoległych klas, w każdej po dwudziestu ośmiu uczniów, a było to małe miasto. Żyjemy sobie spokojnie na tej wsi. Bez zgiełku, szumu, gonienia na czas. Cieszę się z dokonanego wyboru.  Nie ma porównania do dzieciństwa spędzonego na wsi. Bieganie boso po trawie, przestrzeń, spokój. To najlepsze, co mogłam podarować dzieciakom. I choć wiem, że gdy podrosną będą chciały iść do miasta to i tak tu wrócą. Syn ma niewiarygodną rękę do roślin,choć już właściwie mieszka w mieście,  Gaba marzy o stadninie, a Mela kocha pszczoły.  Zapraszam na podejrzenie kawałka naszej przestrzeni.






Lubisz mnie już? Polub.
                                                   














Marzę, by wreszcie mieć altanę, w której będę mogła pić zioła i kawę nawet podczas deszczu, do tego marzenia przybliża mnie konkurs, pomóż mi wygrać, daj swój głos, tu ZAGŁOSUJ NA MNIE







22 komentarze

  1. super zdjęcia i prześliczne modelki :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Altana w takim otoczeniu? To wręcz oczywista oczywistość. Piękne marzenie, trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam tarasu, to muszę mieć altanę :)

      Usuń
  3. Pięknie tam macie, jak w mojej rodzinnej miejscowości. Kocham wieś i jeszcze bardziej ją doceniam odkąd od kilku tygodni mieszkam w Gdyni. Brakuje mi tu tego o czym piszesz. Uwielbiam wieczory pod rozgwieżdżonym niebem, śpiew słowika i grające świerszcze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja co prawda niby w mieście, ale na takim osiedlu, że sama wiesz że jak na wsi. Zgadzam się z Tobą w 100% - dzieci nigdzie nie będą miały tak bogatego dzieciństwa jak tu. Co prawda możemy mówić, że miasto daje więcej możliwości rozwoju, ale tej swobody nie zastąpi nic. A dobrze wiemy, że w dzisiejszych wsiach mamy i kino za rogiem i zajęcia prywatne jakie tylko dziecku się zamarzą. Także, ja jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój dom to miejsce idealne i masz pewność, że już żaden sąsiad się nie pobuduje ;)

      Usuń
  5. Wasza wieś fajna jest! Jak wiesz, wychowałam się niedaleko i kocham tam wracać! Szkoda, że w tym roku mi się nie uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w przyszłym, z zakwaterowaniem u mnie :)))

      Usuń
  6. Zdjęcia piękne. Nie wiem , czy ja odnalazlabym się na wsi ;) Zdecydowanie wolę żyć w mieście (chyba) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy na jakiej, w naszej brakuje tylko kina i... praw miejskich ;)

      Usuń
  7. Świetne, rewelacyjne... i my też tak kiedyś będziemy ;-) Taki jest plan... Póki co miasto, dwa pokoje i myślenie jak podzielić pokój aby zmieścić trójkę dzieci. Ale jest marzenie wsi i domku i psa i kota i takich właśnie zdjęć. Mój mąż mawia, że marzenia to są plany do spełnienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, trzeba marzyć i dąrzyć do realizacji marzeń.

      Usuń
  8. Ja bym nie wytrzymała. Musiałabym kupić samochód, bo do sklepu daleko, do przychodni daleko, do pracy daleko, a sąsiad znów co weekend hałasuje piłą, kosi trawnik, albo śmierdzi z okolicznej fermy kurzej,o wiecznie szczekających psach nie wspomnę. Teraz na wsi trzeba siedzieć w domu, bo są opryski i aż zatyka od smrodu. W mieście cisza i spokój, a na wycieczkę do lasu nikt nie zabrania chodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tylko śmierdzi oprysk z sadów i jak jakiś sąsiad śmieci pali, ale to wszędzie :( Zaskoczę cię, mamy: urząd gminy, pocztę, szkołę podstawową, gimnazjum, dwa przedszkola, ośrodek zdrowia, dwie apteki,kościół, market spożywczo-przemysłowy x2, sklep ogrodniczy, odzieżowy, z mat budowlanymi, dwa zakłady fryzjerskie, kosmetyczkę na telefon z dojazdem do domu, sklep z pieczywem, sklepik z drobiazgami, kwiaciarnię, ciuchland, kebab-zapiekanki, zajazd, dwa banki, dwa zakłady pogrzebowe, kolektura lotto, pralnia chemiczna, szewc, zakład krawiecki, dwa punktu ubezpieczeń i codziennie bazarek. W sumie miasteczko bez praw miejskich ;)

      Usuń
  9. Ja byłam typową miastową i bardzo trudno było mi się przestawić na wiejskie życie, ale po latach już sobie nie wyobrażam wracać do miasta. Tyle, że nasza wioska, jako jedna z najsłynniejszych miejscowości turystycznych w kraju, taką typową wioską jednak nie jest, dużo się dzieje i dużo mamy tu atrakcji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę Ci żeby to marzenie się spełniło :) Ja CI zazdroszczę tej ciszy, bo choć dalej żyję w zieleni, to po przeprowadzce jestem zdecydowanie bliżej drogi. Ble.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ tam u Was cudnie! Ze wsi pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. WOW!!!!!! Piekne miejsce, piękne zdjęcia :)
    Ja mieszkam na przedmieściach, ale nadal słysze jak ptaki mi za oknem świergolą, choć coraz więcej ludzi się w okolicy buduje i uz nie jest tak spokojnie jak kiedyś...każdy z miasta ucieka!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wsi spokojna, wsi wesoła... Sielanka :) choć ze mnie za duży mieszczuch. zazdroszczę tych małych, zadbanych, czystych szkół :(

    OdpowiedzUsuń
  14. I my ze wsi, a sama skrobnęłam dziś wpis o jej wadach :D Bo takowe też są, ale nie mają porównania do zalet! Nie zamieniłabym na miasto!

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.