GDY MATKA ZWALCZA CIĄŻĘ...

poniedziałek, 9 marca 2015

       Pierwszy szok po informacji o ciąży minął. Nie jest źle. Waga spadła nieco, cera przybladła od ciągłych wymiotów. Ciąża ponoć jest stanem błogosławionym. Ten, który ją tak nazwał musiał uczynić to w pijanym zwidzie. Lub ciężarną widzieć tylko na obrazku.Nie dość, że cycki bolą już od pierwszych tygodni, każdy zapach, widok jedzenia oraz TE słodkie perfumy powodują mdłości, do tego wzmaga się ochota na sex.


      Szajba kobiety ciężarnej. Tylko dwie myśli krążące w głowie. Chce mi się rzygać i gzić. Dojrzała postawa. O ile ta pierwsza myśl zaniknie z upływem czasu ta druga będzie o sobie przypominać nieustannie. Co na lekarz po trzech miesiącach? "Ciąża zagrożona-zero sexu". Nieźle, myśleć mogę , uprawiać nie. Za to rzygać do woli. Przypomnę: stan błogosławiony.

  
     Kolejne rewelacje: ciąża leżąca, nie myśleć o sexie, bo to pobudza macicę, rzygać nadal mogę, choć nie chcę. Co konkretnie się dzieje?
Organizm matki zwalcza pasożyta-słowa lekarza. Ano wszelkimi sposobami próbuje to ustrojstwo zwalczyć. Naturalna selekcja? Wokoło worka płodowego krwiaki, które pękają, w worku płodowym krwiak-na łożysku, zaczyna pękać. Lekarz twierdzi, że są tylko dwie opcje, albo dziecko dorośnie i dopchnie łożysko do ścianki, co zapobiegnie pęknięciu, albo nie zdąży dorosnąć i koniec


      Empatia. Najpierw słyszę, że próbuję zabić własne dziecko, bo zwalczam /przypomnę/ pasożyta, teraz że raczej go zwalczę. Nie jest źle, pasożyt ma wolę przetrwania, dorasta. Choć nadal rzygam, nie mogę narzekać. Udaje mi się nawet odrobinę na wadze przybrać. Nocą spać nie mogę, w dzień chodzę nieprzytomna, przestaję rzygać, za to sikam non stop. Nie ma opcji donosić, dziecko bardzo małe. Usg  pokazuje wagę znacznie młodszego dziecka-lekarz nakazuje jeść. Co z  tego, że jem? Znów rzygam.


           Upał doskwiera wyjątkowo, tak ciepłego lata nie pamiętam. Toczę się niczym napuchnięta kula-przybrałam chyba z 7kilo /rekompensuje to niedowagę ostatnich 10lat/. W dziewiątym miesiącu zaczynają mnie w kolejce przepuszczać-widać ciążę. Jeśli nie teraz to kiedy? Nie donosisz do jesieni, ale postaraj się-słowa lekarza. Kurwa. Powszechnie wiadomo, że donoszenie ciąży zależy od starań noszącej.


         Jednak złośliwa jestem.
Przenosiłam tydzień, mała ponad 3kg. Ryczy bez przerwy, a ja znów gubię kilogramy...  Pasożyt ma 8lat, ma się bardzo dobrze, zawsze akcentuje swoją obecność, ale co się dziwić, zanim się urodziła miała już siłę przebicia.

Masz swoja historię? Polub i opowiedz.
                                                               

17 komentarze

  1. Ja swoją ciąże wspominam bardzo dobrze. Zero rzygania, w końcówce trochę kręgosłup wysiadał, ale tak to było książkowo :-). Widzę, że miała szczęście :-). Za to poród to zupełnie inna bajka :-P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja trzecia bez komplikacji, a to finał najcięższy.

      Usuń
  2. O matko a moja druga ciaza masakra... W 3mc czulam sie jak slonica. Rzyganie tez bylo a co. Spac nie moglam ,a i jeszcze zgaga mega zgaga , mala tak kopala ze masakra myslalam ze mnie rozerwie i jakby tego bylo Malo "wylazla "ponad 2 tyg po terminie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie, tu o mojej drugiej, w rezultacie przenosiłam, ale to rzyganie-masakra.

      Usuń
  3. Moja ciążą to była długa walka......najpierw starania by zajść, potem było jak u ciebie - lekarka mówiła, że organzim się bardzo mocno broni, że wykształcił w sobie mechanizm tak bardzo obronny, że teraz znowu nie mogę zajść.......i znowu walczę, o drugie dziecko, o rodzeństwo dla mojego spełnionego marzenia o imieniu Iza ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze dwie były zagrożone, o trzecią staraliśmy się rok-bez komplikacji przebiegła.

      Usuń
  4. Ja słyszę mniej więcej to samo... Zanim zaszłam w ciążę, słyszałam, że nie zajdę, bo pcos, bo hormomy szaleją, bo zrosty na jajnikach.... Później słyszałam, że to tylko kwestia czasu, bo plamienia, bo skurcze, bo przezierność za duża więc pewnie płód ma wagę genetyczną... Teraz słyszę, że może być różnie, bo dziecko za słabo rośnie, bo znowu skurcze.... Mój mały pasożyt jednak dzielnie się trzyma i wierzę, że dotrwamy razem do porodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotrwacie, te maluchy walczące już początku z przeciwnościami są bardzo silne i uparte :)
      Będzie dobrze.

      Usuń
  5. 3 ciaze kazda wspominam rewelacyjnie..mimo ,ze kazda inna i zawsze cos tam sie działo..wiadomo koncówka najgorsza..ale w sumie tylko w 3 ciazy bo juz był na swiecie roczny maluch który wymagał sporej uwagi...w pierwszej ciazy przytyłam ponad 15 kg w 2 10 w ostaniej koło 8-9..i ja wspominam to zajebiscie lubiłam byc w ciazy cieszyłam sie nimi :) 2 pierwsze ciaze rozwiazanie w terminie najstarsza 3kg srednia 4300! trzecia ciaza 38 tydzien-3900 działo sie ale ile szczescia i radosci:)cudny okres to był..teraz jak widze kobiety w ciazy to czuje taki sentyment do tego stanu i zawsze sie usmiecham na wspomnienia jak ja byłam w ciazy.Szara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo ciągłego rzygania, leżenia podczas dwóch ciąż i trudnego końca trzeciej również uwielbiałam ten stan. Na widok brzuchatki zaraz dopadam do głaskania brzuszka :)

      Usuń
  6. U mnie pierwsza najgorsza, pod względem rzygania, druga, pod względem zmęczenia... Więcej przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie obie ciąże koszmarne. Zdecydowałabym się może na kolejne dziecko, gdyby nie ta męczarnia.te kilogramy które mi przybywały z nieba (28kg w przód mimo ćwiczeń). pani doktor - nie jedz słodyczy przez miesiąc... Kurde i tak to nic nie dało! męczyłam się i fizycznie i psychicznie. II cesarka... jak pierwszą chwaliłam, tak druga, to myślałam, że umieram:( Ale dzieci fajne mam... :) chociaż tyle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dwie koszmarne, trzecia książkowa, bez żadnych zagrożeń, ani dolegliwości.

      Usuń
  8. A po tym "stanie błogosławionym" następuje "urlop" macierzyński - no bo rzeczywiście, siedzisz i wypoczywasz;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, wypoczynek, aż odleżyn od lenistwa można dostać ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.