edukacja seksualna

Dziecko od pierwszych dni poznaje swoje ciało. Dotyka rączką raczki, buzi, brzuszka, nóżek, a gdy ma okazję narządów płciowych. Mamusia lub babcia zaczynają odruchowo:
-nie dotykaj cipci
-nie, zostaw siusiaka
-fu
-nie wolno



Takim zachowaniem wzbudzamy w dziecku poczucie, że to co ma między nóżkami jest niefajne. Dziecko swoją waginę, czy penisa traktuje, jak duży palec u nogi czy ucho. My niepotrzebnie zakorzeniamy w maluchu poczucie, że TA część ciała jest inna, gorsza, fe...


Ok.drugiego- trzeciego roku życia nasza córeczka odkrywa, że synek sąsiadki wygląda inaczej niż ona, lub nasz synek stwierdza, że córeczce znajomych czegoś brakuje. Dziecko te różnice odkrywa tak naturalnie, jak to, że ludzie maja różny kolor oczu.

Dziecko zadaje proste pytania i powinniśmy na nie odpowiadać bez skrępowania. Dzieci wiedza też że są zabawki typowe dla chłopców i dla dziewczynek. Ale nie wpadają na to sama z siebie,często jest im to narzucane przez dorosłych (lalka dla dziewczynki,autko dla chłopca).

Maluchowi trzy-cztero letniemu wystarczy wyjaśnienie, że dziewczynce do siusiania służy cipka, a chłopcu siusiak. Oczywiście możemy używać określenia podręcznikowych wagina i penis lub pieszczotliwego określenia własnego.

Nie należy tez przesadnie reagować,gdy maluszek zobaczy nas nago,sam często biega po domu z gołą pupą i nasza nagość go nie krępuje. Dziecko w miarę rozwoju samo zadaje pytania, naszym celem jest odpowiadać rzeczowo bez skrępowania, wtedy dziecko potraktuje temat naturalnie i nie będzie w przyszłości uprzedzone,ani zakompleksione.

W pokazaniu różnic pomóc mogą  książeczki lub lale z określoną płcią.
U nas z powodzeniem sprawdza się bobasek kupiony za niecałe 30zł (w domu okazało się, ze to dziewczynka) oraz lala-antoś, który jest w naszej rodzinie od lat

Zapraszam do polubienia i komentowania.
                                                           

CONVERSATION

37 komentarze:

  1. Rodzice nieświadomie wzbudzają sensacje na tematy damsko męskie a dziecko potrzebuje konkretnych faktów. Nie owijajmy w bawełnę dziecko świadome to dziecko bez kompleksow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielu rodziców musi najpierw wyzbyć się wstydu własnego głęboko zakorzenianego im od najmłodszych lat,dziecko szybko wyczuwa nastroje :)

      Usuń
  2. Ja miałam taką fajna książeczkę,w której wszystko było ładnie wytłumaczone, to była co prawda książka o tym skąd się biorą dzieci, ale wiadomo tematy płci też tam poruszali. Myślę, że jak przyjdzie czas to ja wygrzebię i z jej pomocą doedukuję młodego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książkę ma ale dla gimnazjum, maluchowi wystarcza proste odpowiedzi na pytania,nie potrzebuje szczegółów

      Usuń
    2. No ta moda właśnie taka prosta. Dwójka dzieci opowiada co i jak. Jest dużo obrazków, mało czytania :-)

      Usuń
  3. Ożeszjapierdzielę miałam taką lalkę ja Antoś,tylko moja miała na imię Łukasz.
    Jak byłam starsza uczyłam się na nim anatomii i przeprowadzałam pierwsze sekcje.

    Jestem za uświadamianiem dzieci od początku,używając prawidłowych określeń (żadne tam muszelki czy ptaszki).
    Nie kryjemy się jakoś płochliwie z golizną.Rozmawiamy o różnicach płci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wstyd to się przyznać ile wiosen liczymy skoro tak wiekowymi lalkami się bawiłyśmy ;)

      Usuń
    2. opowiadam coś mężowi o szkole ,a on :- to było ponad 20 lat temu... wtedy czuję się staro ;)

      Usuń
    3. o tak! podpisuję się pod nazewnictwem! prawidłowym.
      Mój pierworodny, pomimo rozmów otwartych o seksie, nie wiedział że penis to penis a pochwa to pochwa....aż wstyd.
      Rozmawiałam z nim o wszystkim ale nazywałam penis siusiakiem a pochwę kokosią....i wyszło. 10 latek nie wiedział co jest co.
      Teraz tego błędu już nie popełnię.

      Usuń
  4. U mnie naturalnie wyszly roznice z racji tego ze mam I syna I corke z bardzo mala roznica wieku, I jak ich ubieram/kapie/sami sie dopytuja.Mamy tez rozne zabawki i syn czesto bawi sie lalkami,kucykami,ponadto kaze sobie malowac paznokcie gdy ja to robie;-)uwielbiam natomiast moment gdy odkrywaja ze pewnych rzeczy "nie wypada" robic ze wzgledu na plec, np. corka uswiadamia brata ze roz jest zarezerwowany tylko i wylacznie dla dziewczynek:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz,mój syn prawie 17letni nie ma uprzedzeń do kolorów,nosi np różowe bokserki

      Usuń
    2. temat różowych bokserek :P u mnie, bo chyba ta sama wena nas naszła :)
      http://pannamatka.blogspot.com/2014/01/rozowy-dla-chopcaa-niebieski-dla.html

      Usuń
    3. wena na kolory i zabawki "stosowne" naszła mnie już w listopadzie - dla chcących odświeżyć temat)
      http://mama-trojki.blogspot.com/2013/11/chopczyk-na-rozowo-fe.html

      Usuń
  5. No i do piekła idziesz. Dżenderyzowania dzieci się zachciewa...;P A mówiąc serio- dobrze prawisz. Jak ja nie znosze, kiedy ośmiolatka twierdzi, że ma pupę i przednią pupę, bo cipka to brzydkie słowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ktoś ma takie pomysły? pupa przednia? to jak przepraszam matka będąc w szkole na biologi anatomie zaliczyła? chciałabym spotkać taką ośmiolatkę z matką ;)

      Usuń
    2. pupa przednia i tylnia - hardkor :D

      ja nie chowam się z nagością, ale uczę, że nie należy się też ostentacyjnie z nią obnosić, bo nie każdy czuje się komfortowo. jednak nie mam problemu jeśli biorę prysznic i Mysza przyjdzie do mnie.
      mój mąż nieco cofnięty w temacie, ale tu się nie dziwię, bo teściowa sama 100 lat za murzynami, więc jak on ma mieć inne podejście?
      Mysza ma pipkę, bo robi nią pipi (po niderlandzku pipi do siku). Igor ma siusiaka, bo nim sika. na razie tyle jej wystarczy. inne funkcje tych narządów omówimy za kilka lat, jak zacznie pytać o to skąd się biorą dzieci.

      Usuń
  6. Jaq z oswajaniem z różnicami płciowymi problemu nie mam. Czwórka dzieci, wszystko ciekawe, w domu płci obie - więc i problem sam zniknął. Chłopcy widzą i są zafascynowani tym, że np Ola nie ma siusiaka, Ola też często zagląda gdy przebieram chłopców i też tłumaczę jej że chłłopcy są inaczej zbudowania niż dziewczynki. Ale i tak mam problem. Z nazewnictwem właśnie. U mnie w domu jedyne dopuszczalne słowa to był siusiak i pupa. I powiem szczerze, że nie wiem, nie mam pojęcia, czy Roksanka wie że ma cipkę ... muszę się zastanowić i temat odświeżyć, choć łatwo mi nie będzie. Bo krępuje mnie samo pisanie - o mowie już nie wspomnę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. monika! masz dwie dziewczynki, starsze od chłopców i jak do tej pory było? one nie wiedza co mają? kochana roksana jest już w zerówce, zaraz ciebie uświadomi co to wagina, albo użyje bardziej potocznego określenia, pizda,bo dzieci szybko uczą się w szkole nie tego co powinny, myślę,że cipka to normalne określenie :)

      Usuń
    2. ale cipka to potocznie mały kurczaczek...a nie wagina czy pochwa.Kobieta ma pochwę, wargi sromowe,nie cipkę. Cipką to można być...mentalnie :P
      co do słowa fiut, oznaczało kiedyś tyle co nic...takie fiut fiut....a teraz fiut? no fakt facet co znaczy tyle co nic :P
      koniec z nazywanie miejsc intymnych jakimiś słowami typu cipka siusiaczek, sikawka czy pupa...
      jestem ciekawa ile z nas nazwało penisem narząd płciowy swojego męża/partnera/kochanka (nie wnikam)....hmmm? :P (tak retorycznie zapytam )

      Usuń
    3. Widzisz Bożenko - nie wiedzą. Jak do tej pory była pupa - i tyle. Kurczę, ciężko będzie to zmienić, ale będę musiała :) Zanim ktoś inny je uświadomi :P

      Usuń
    4. chyba Fredro Ci pomoże:
      "to co cię w tak wielkie wprawiło zdumienie,
      Zwie się (gdy obyczajnie nazwać) - przyrodzeniem.
      Kutasem także zwane, chociaż często bywa,
      Że pospólstwo i chłopstwo chujem to nazywa.
      Przy tym istnieją inne przezabawne słowa...
      A dziwne to bo przecież ręka albo głowa,
      Choć większe i ważniejsze, jedna nazwę mają,
      Jego zaś niewielkiego, różnie nazywają,
      Naraz tylu mianami, Sędzia nieraz zrządzi:
      "Jak się gorąc zaczyna, to mnie kuka swędzi".
      Podkomorzy zaś wałem kutasa nazywa,
      A Wojski zaganiaczem go nieraz przezywa,
      Maciek mówi wisielec, bo już stać nie zdoła,
      A Gerwazy na chłopskie dzieci nieraz woła:
      "Nie baw się Wojtuś ptaszkiem". Jankiel cymbalista
      Zwie go smokiem lub bucem i rzecz oczywista
      Jeszcze dziwniejsze nazwy ludzie wymyślają,
      Ułani go na przykład pyta nazywają."

      Usuń
  7. Siedzę i czytam, a Kacperra mam na kolankach, widzi zdjęcia i krzyczy: ZAŁÓŻ MAJTY!!
    U nas w domu, staram sie tłumaczyć, że dziewczynki różnią się od chłopców. Ostatnio jak zmieniałam pampersa Ali, właśnie o to zapytał synek. Masz rację, należy ze spokojem i całkiem poważnie podejść do tematu. To jest nasza codzienność, nie należy się tego wstydzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz łatwiej, bo mieszane rodzeństwo uświadamia się samo, po prostu widzi różnice i przyjmuje,że jest pok :)

      Usuń
  8. O właśnie podobny temat u mnie na blogu :) Moje jeszcze maluchy ale już ciekawe i zastanawiam się jak to będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja córcia jeszcze jest malutka i lubi się za cipcię łapać, z wierzchu niech się maca ale ona lubi "grzebać" - ale to brzmi. i pociągnąć że sobie nadrywa. Także narazie niech się wstrzyma z badaniem siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też jestem za edukowaniem od początku i odpowiadaniu na pytania
    Hania (6,5 roku) wie skąd wychodzą dzieci,oglądała ze mną takie programy jak byłam w ciąży z Milenką
    choć nie interesuje jej póki co skąd się dziecko w brzuszku wzięło :P
    z golizną też się jakoś specjalnie nie kryjemy,czasem ze mną lub z mężem któraś się kąpie bo ma taką ochotę to pozwalamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje dzieci tez od początku edukowane i uświadamiane, ale jak średnia obejrzała odcinek krecika, w którym rodzą się zajączki była zniesmaczpona mimo wszystko,powiedziała, nie chce mieć dzieci, to boli.

      Usuń
  11. lalki z siusiakiem nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobacz jaki antoś jest stary, teraz znów są takie lalki w modzie, ale nasza liczy sobie już troszkę latek

      Usuń
  12. Właśnie..au nas cipka i siusiak. Trzeba zmienić nazewnictwo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem za edukacją i uświadamianiem dzieci. W domu rodzinnym wszystko było tematem tabu, u mnie tak nie będzie.
    Lalkę z siurakiem też miałam za małolata i to jako jedyna na osiedlu, bo reszta miała lale-dziewczynki ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. nad edukacją seksualną dzieci powinni czuwać rodzice. To my najlepiej wiemy, czego chcemy nauczyć nasze dzieci. My biegamy po domu nago, ale tłumaczymy synkowi, że np. w przedszkolu, czy w miejscach publicznych nagość nie jest wskazana ;) Chłopak oczywiście też interesuje się różnicami płciowymi. Staramy się wszystko dzielnie tłumaczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten wpis przyprawił mnie o naprawdę dobry humor! Lala Antoś :P też taką miałam. Na zdjęciach z dzieciństwa jestem otoczona tłumem takich Antosiów. Aż się dziwię, że się ich nie bałam.
    Te komentarze: 'pupa przednia', 'załóż majty' :P
    A mi przypomniała się taka historia, kiedy nazewnictwo organów płciowych doprowadziło do sprzeczki przedszkolaków. -to jest cipka; -nie, to jest siusia; -nieprawda!; -mamoooo!

    Ale generalnie temat wart przemyślenia. W końcu nie znamy dnia ani godziny, kiedy maluchowi przyjdzie do głowy zadać to mrożące krew w żyłach pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako ciekawostkę powiem, że różnicowanie się cech płciowych zaczyna się już od 45 dnia życia płodowego i trwa do okresu dojrzewania. Mało tego, wiadomo także, że reakcje seksualne płodu, np.: erekcja, występują dużo wcześniej niż funkcje oddechowe, które są uruchamiane prawie 12 tygodni później.
    Zatem edukacja seksualna w domu jest niezbędna, bo człowiek jest istotą seksualną niemal od początku. Poza tym dzieciństwo to jedynie etap, wstęp do dorosłości. A kto jak nie rodzice mają zadbać o to, aby był to dobry i zdrowy wstęp?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. moje dziewczynki mają lalki Paola Reina - i są one dziewczynkami - ze szczegółami :p są też dostępni chłopcy ;)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.