CO ZROBIĆ, ŻEBY DZIECI SIĘ OD SIEBIE NIE ZARAŻAŁY?

               



         Sezon chorobowy jest zmora każdego rodzica. Wciąż usmarkane, kaszlące dzieci zarażają się wzajemnie i tak kółeczko nie ma końca.  Zmęczone zatkanymi noskami marudzą, siedząc kolejny tydzień w domu dokazują. Cierpliwość rodziców jest mocno nadwyrężona, ale jak złościć się gdy dziecko jest chore i nie ma co ze sobą zrobić? Najlepiej byłoby, gdyby dzieci odizolować od siebie.
Teoretycznie możesz unikać wyjść do skupisk ludzkich, omijać szerokim łukiem dziecięce imprezy, a i tak trafi się jakiś znajomy, który przyprowadzi do ciebie usmarkane po pas pachole i rozbrajająco stwierdzi, że w sumie wszyscy zasmarkani...  Gdy w domu jest więcej niż jedno dziecko masz pewność, że zaraz reszta się pochoruje, ale czy można tego uniknąć?

       Systematyczne działanie, samodyscyplina i konsekwencja pomogą w sukcesie. Podzielę się z tobą zdobytym doświadczeniem. Najpierw zbudowanie odporności, pisałam o tym tu (KLIK), następnie zastosuj się do poniższych wskazówek:

- pilnuj, żeby każdy miał swoje sztućce i kubeczek, absolutnie nikt nie może po nikim dojadać, dzielić się jedzeniem, czy piciem

-naczynia do jedzenia, picia traktuj "jednorazowo", żadnego zostawiania szklanki na późniejsze dopicie herbaty

-kubeczek, bidon, butelkę myj po każdym piciu malucha (wyparzaj kilka razy dziennie)

-chusteczki jednorazowe, mają być JEDNORAZOWE, jedno wytarcie noska i do kosza

-mycie rąk najlepiej mydłem antybakteryjnym tak często, jak to możliwe

-ręcznik do rąk wymieniaj codziennie, ścierkę do naczyń po każdym wytarciu przez dziecko buzi

-zabawki muszą być odkażane, ulubiony pluszak prany, reszta wydezynfekowana w zmywarce

-naucz dzieci, że całuje się je w czółko lub policzek, żadne ciocie-pociocie nie mają prawa obśliniać ust dziecka

-pilnuj, by twoje dzieci nie smarowały wzajemnie buzi rączkami

-pościel wietrz codziennie (masz teraz świetny moment, bo jest mróz), po chorobie natychmiast zmieniaj pościel (najlepiej wypierz również poduszkę i kołdrę), piżamkę i ręcznik.

Niby oczywiste i proste, jednak na początku może wydać ci się to uciążliwe. Nie zrażaj się, bo te sposoby działają. Masz inne pomysły, by dzieci nie zarażały się od siebie? Podziel się nimi.
         

                                               


CONVERSATION

11 komentarze:

  1. Widzisz ja staram się dbac o całą tą higienę u dzieci, ale ona i tak się całują, i wtedy jak jedna jest chora to druga zaraz po tem też.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wietrzenie to u mnie norma-dwa razy dziennie, po ospie wszystko odkaziłam, pluszaka ściskanego przez córkę też :)Chusteczki jednorazowe też po jednym użyciu lecą do kosza :) Fajny post! Są osoby, które połowy z wymienionych czynności nie stosują i potem biadolą :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Pakujesz chore dziecko w worek foliowy... A nie, to jednak nie przejdzie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. My chorowałyśmy zawsze mniej więcej w jednym czasie i równo kończyłyśmy, jednak Twoje rady na pewno się przydadzą.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas krolowala ostatnio jelitowka: byla wietrzenie bylo kiedy sie tylko dalo mimo tego ze u nas zamiast mrozu deszcz. Posciel byla prana, wietrzona i ofkazana. Naczynia jednorazowe a i tak nic to nie dalo.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas krolowala ostatnio jelitowka: byla wietrzenie bylo kiedy sie tylko dalo mimo tego ze u nas zamiast mrozu deszcz. Posciel byla prana, wietrzona i ofkazana. Naczynia jednorazowe a i tak nic to nie dalo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm do niektórych punktów nie umiałabym się przestawić na systematyczność :) podziwiam jednak mamy które potrafią się do tego dostosować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Utrzymanie czystości to podstawa jednak nie jestem już taką zwolenniczką jak kiedyś mydła antybakteryjnego. Niestety jak sama się przekonałam zbyt sterylne środowisko też nie jest dobre, ponieważ nasz organizm nie umie się wtedy sam bronic przed bakteriami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Owszem, niby proste, ale u nas niestety i tak nieskuteczne. Droga kropelkowa jest zbyt skutecznym sposobem zarażenia się - w naszym domu

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie robię prawie żadnych z tych rzeczy (może jedynie rada z chusteczkami, całowaniem i wietrzeniem pościeli) a moje dzieci prawie nie chorują. Dzieci muszą mieć kontakt z zarazkami ich system immunologiczny musi być pobudzany. Polecam zadbać o dobrą dietę!!! Ograniczenie cukru, zdrowe tłuszcze, witamina c ( w proszku) i problem z głowy i żadne mydła antybakteryjne nie będą potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na jednym z forów dotyczącym pasożytów (glisty ludzkiej, lamblii itp) przeczytałem, że zima to idealna pora by pozbyć się bakterii na mrozie. Wystawiać należy nie tylko pościeli, ale również zabawki i pluszaki, które trudno jest wyparzyć/uprać bo np: mają elektroniczne dodatki :-)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.