UWAGA!-OTYŁE DZIECI.


Nadwaga i otyłość w Polsce można określić już mianem epidemii. W ciągu ostatnich 20 lat nadwaga wzrosła w Polsce trzykrotnie, skala problemu wciąż narasta. Jesteśmy w czołówce grubasów, z badań wynika, ze nasze 11 latki są znacznie cięższe niż ich rówieśnicy w Europie czy USA.

Czym jest otyłość?

Otyłość – nadmierne nagromadzenie tkanki tłuszczowej w organizmie, przekraczające jego fizjologiczne potrzeby i możliwości adaptacyjne, mogące prowadzić do niekorzystnych skutków dla zdrowia. Za otyłość uważa się stan, w którym tkanka tłuszczowa stanowi więcej niż 20% całkowitej masy ciała u mężczyzn oraz 25% u kobiet. Otyłości towarzyszy nadwaga, czyli nadmierna masa ciała powyżej masy optymalnej.
Nie tylko ilość, ale również rozmieszczenie nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej ma znaczenie. Zgromadzenie tkanki tłuszczowej w jamie brzusznej, nazywane otyłością brzuszną (otyłość androidalna), ma większe znaczenie patologiczne niż równomierne rozłożenie lub podskórne zgromadzenie tkanki tłuszczowej.*wikipedia

U zaledwie 5% dzieci  nadwaga ma związek z chorobami układu dokrewnego np. z hormonem wzrostu,  niedoczynnością tarczycy, zespołami uwarunkowanymi genetycznie, czy przyjmowaniem leków. Pozostałe 95% jest po prosu przekarmiane.

Nie wierzycie? Wczorajsza rozmowa z koleżanką (ma ona córkę w przedszkolu), rozmawia z jedną z mam o jej synku:
-wie pani, on tak mało jada...
-nie wygląda na zagłodzonego (koleżanka twierdzi, że chłopiec jest chorobliwie otyły)
-muszę go do wanny zapędzać i tam karmić-rzecze mamusia.
Dlaczego tacy rodzice chodzą wolno?  Nikt ich nie karze za znęcanie się nad własnym, dzieckiem. Taka prawda. Powolna śmierć poprzedzona szeregiem chorób.

Co sprzyja otyłości?

- nieodpowiednie żywienie od pierwszych miesięcy życia, zbyt szybkie wprowadzanie pokarmów niedostosowanych do wieku dziecka
- jedynactwo-wiąże się to z większym dochodem na jednego członka rodziny oraz nadopiekuńczością okazywana przekarmianiem
- mieszkanie w mieście-nieograniczony dostęp do fast-foodów
- brak czasu-wciskanie dziecku byle czego na drugie śniadanie (np. słodka bułka)

układu dokrewnego (np. niedoborem hormonu wzrostu, niedoczynnością tarczycy), zespołami uwarunkowanymi genetycznie czy przyjmowaniem leków, np. kortykosteroidów

http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/otylosc-u-dzieci-tragiczne-statystyki-ile-jest-w-polsce-dzieci-z-nadwaga-i-otyloscia_40927.html
układu dokrewnego (np. niedoborem hormonu wzrostu, niedoczynnością tarczycy), zespołami uwarunkowanymi genetycznie czy przyjmowaniem leków, np. kortykosteroidów

http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/otylosc-u-dzieci-tragiczne-statystyki-ile-jest-w-polsce-dzieci-z-nadwaga-i-otyloscia_40927.html
                                          Jak zapewnić dziecku dobry początek?


         Coraz więcej dzieci zapada na choroby czterdziestolatków, spowodowane jest to otyłością.




Problem nadwagi i otyłości dramatycznie narasta, powodowany jest poprawą bytową, podświadomą potrzeba odkładania zapasów w postaci tłuszczu oraz dostępem do niezdrowej żywności. Z badań wynika, ze do roku 2050 średnia długość życia skróci się o 5 lat. Brak aktywności fizycznej również nie pomaga w zachowaniu szczupłej sylwetki.



Jak zapobiegać otyłości?

Należy racjonalnie się odżywiać. Porcje powinny być dostosowane do wieku, jedzenie różnorodne. owoce i warzywa muszą być podawane każdego dnia.Odchudzane dziecko nie może być głodne, jeśli domaga się dokładki należy odczekać 20 min. Tyle czasu potrzebuje mózg by informacja o sytości dotarła do niego, jeśli po tym czasie dziecko nadal woła jeść, należy mu dać. Częstym błędem jest podjadanie między posiłkami, u małych dzieci dokarmianie, "żeby się chwilę zajęło". małe dziecko ma żołądek wielkości swojej piąstki, przygotowując mu posiłki należy o tym pamiętać. Więc jeżeli damy mu przed obiadem szklankę kompotu nie ma się co dziwić, że dziecko nie zje posiłku.

Ważnym elementem zdrowego trybu życia jest ruch. Podstawowym błędem popełnianym przez rodziców jest uczenie dziecka oglądania tv lub grania na komputerze, zamiast wyjścia na spacer, czy rower.

Zmniejszenie podawania cukru. dziecko nie musi żywić się słodyczami, ani to zdrowe, ani potrzebne. Poza doprowadzeniem do otyłości prowadzi do uzależnienia. Odkąd pamiętam borykam się łakomstwem, to mama i babcia doprowadziły do tego, że wciąż muszę ze sobą walczyć, by nie jeść słodyczy zamiast normalnych posiłków-nie róbcie tego swoim dzieciom.

    
Jeśli zaobserwujesz u swojego dziecka duże łaknienie, większą niż u rówieśników wagę konsultuj to z lekarzem lub dietetykiem, łatwiej jest zapobiegać niż leczyć. Dzieci są wzrokowcami, jeśli sami nie jemy zdrowo, one będą nas naśladować. Warto zmienić nawyki żywieniowe całej rodziny.

Artykuł był przydatny? Polub.
                                                        

CONVERSATION

49 komentarze:

  1. O Matko! Jak przeczytałam to, że niektóre niemowlaki dostają fast-foody czy zupki z paczki to mi kopara zjechałą! Nie jestem idealna... przyznaję, że z moim dwulatkiem McDonald's odwiedziliśmy nie raz (nie mam takich fast-food'owych knajp u siebie w mieście) podczas wizyty w "większym" mieście, ale niemowlakowi takie jedzenie? Mój Bąbel czasami rzeczywiście ma fanaberie - jak był mniejszy jadł wszystko! Teraz jest mięsożercą i mam problem z podaniem mu warzyw. Owoce lubi, je chętnie, a warzywa nie weźmie do łapska, że już nawet o buzi nie wspomnę! Wczoraj byłam na bilansie waży 12,5 kg mając 2 lata, koleżanki córka waży 14 kg i ma roczek! Trochę mnie to zszokowało. Jedni krytykują jak dziecko waży za dużo, a inni czepiają się tych matek, których dzieci mają wagę według nich za małą. Według lekarza wszystko jest w normie, więc póki co się nie przejmuję i takie komentarze typu "ale on jest chudy" albo "za mało waży!" olewam, bo zazwyczaj wychodzą one z ust matek tych dzieci "przekarmionych".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę!!! Wiesz kiedy mi szczena opadła? Gdy przeczytałam na jednej z grup pytanie mamusi: czy 16 miesięcznemu dziecku mogę podać zupę grzybową? Czujesz? Grzybową!!!

      Usuń
  2. Tak ten tekst był potrzebny! osobiście przekaże link do niego kilku panią które dzieci traktują(przepraszam za określenie) jak tuczniki nie jak dzieci a potem płaczą nad kłopotami z nadwagą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety taka prawda, rodzice/opiekunowie zapychają dzieci rozciągając im żołądki :(

      Usuń
    2. Najlepszy jest szantaż typu: "dostaniesz cukierka jak brat, pod warunkiem, że zjesz obiad". To jest dopiero chore. A potem zdziwko, że dziecko nie chce nic jeść.

      Usuń
    3. Zjawisko przeze mnie kompletnie niezrozumiałe, zawsze uczę dzieci, że deser jest najwcześniej godzinę po obiedzie. Po co dopychać na siłę?

      Usuń
    4. Ja to chyba wyjdę na ekowariatkę, bo u nas poza weekendami, gdy mamy gościa, instytucja deseru w ogóle nie istnieje. Po co napychac się słodyczami, jeśli można zjeść jabłko, albo wypić kompot? :)

      Usuń
  3. Chipsy, czekolada, lizaki, żelki, lubisie, frytki, pizza i wiele wiele innych...tak wygląda żywienie większości koleżanek G.
    Ja zdecydowanie jestem z tych co dbają o zdrowe żywienie swych dzieci, a owoce i warzywa to podstawa. Oczywiście, raz na jakiś czas słodkiego umilacza dostaną ;) Jednak wkurza mnie fakt, że moje dziecko patrzy na to co się dzieje i na okrągło słyszę "mamo dasz coś słodkiego?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze ciekawostka:)

      Kiedyś rozmawiam z mamą, która ma dwie córki w wieku moich cór (6 i 2,5):
      -ona: moje dziewczyny nie chciały nic jeść w święta..wiesz ani barszczu, ani ryby...
      -ja: yhyyy
      -ona: ale po świętach ugotowałam im ich ulubioną zupę pomidorową chińską i były MEGA zadowolone
      -ja:moje też lubią pomidorową :) (i pytam, co to za zupa - myślałam, że jakaś nowość i zdobędę nowy przepis..i głupia nie zacyknęłam o jaką zupę chodzi, ale to dlatego, że w życiu nie przyszło mi do głowy czymś tak ohydnym karmić dzieci!)
      -ona: amore pomidore

      o fuck!

      Usuń
    2. Brak czasu i zrzucenie odpowiedzialności na innych, zarzucanie dzieci śmieciami, by szybciej pozbyć się "problemu", straszne, jednak prawdziwe.

      Usuń
  4. A cóż począć jak dziecko chce jeść a ja nie daje? :P to dopiero jestem wyrodna dla tych co przekarmiają...
    A moja zjadłaby tyle ile widzi, dwa obiady, wielka kolacja najlepiej popita kakao (o i tu przy kakao powinnam zrobić pauzę, bo wiecie że daje wg. znajomych najbardziej "obrzydliwe" kakao? takie 90% jest przecież fuj....musi być w składzie cukier, syrop glukozowo-fruktozowy o i olej palmowy lub inny utwardzony obrzydliwy specyfik i mleko w proszku- ale producent napisał że ma 10 witamin- to musi być zdrowe!, a ja robię z mleka kakao 90% i miodu...znęcam się, prawda?)..
    Odbiorą mi dzieci? Za głodzenie od fast foodów (moja Nadia nigdy nie jadła hamburgera, zapiekanki , hot-doga....) i napojów gazowanych, za to że nie piją słodkich wód smakowych i za to że czekolada wydzielana jest na kostki??? Cholera....wiedziałam że nie ujdzie mi to na sucho ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dziewczyny też jedzą duuuużo, ale zdrowo :) nie odmawiam jak się upominają :) i są chudziny
      Kakao 90% jest najsmaczniejsze na świecie :)

      Usuń
    2. Moje podobnie, znają smak lizaka, czy fast foodów, jednak znęcam się nad nimi sałata i szpinakiem ;)

      Usuń
    3. Akurat miód to to samo co cukier, a syrop glikozowo-fruktozowy powstaje w trakcie trawienia cukru (tego z miodu też), więc w zasadzie żadna różnica. Weź, dziecku kakao z miodem? Po co?

      Usuń
    4. miód to nie to samo co cukier :)

      Usuń
    5. Lavinka, również dodaję miód dzieciom do ziółek, nie wypiły by gorzkiego nagietka, czy macierzanki.

      Usuń
    6. No niestety, bardzo mi przykro, węglowodany w miodzie to sam cukier. Już lepiej kupić w aptece glukozę, bo to cukry proste. Dosładzałam tak małej rumianek na starcie (mieliśmy problem z zaparciami), teraz zioła po prostu mieszam pół na pół z kompotem bez cukru i glukoza niepotrzebna.

      Usuń
    7. węglowodany...spoko, że Ci przykro. Mi nie :)
      "Ponad 99,8% cukru to sacharoza, cukier buraczany, który musi być przez organizm rozłożony na glukozę i fruktozę, następnie wchłonięty do krwi. W miodzie 80% składu to glukoza i fruktoza wchłaniane do krwi bez procesu trawienia. W miodzie stwierdzono zawartość 21 pierwiastków, takich jak wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, mangan i inne. Miód zawiera związki czynne biologicznie, enzymy, inhibiny, kwasy organiczne. Ma działanie lecznicze profilaktyczne, bakteriostatyczne, odtruwające."

      Można tak porównywać i porównywać! Cóż..Lepiej czepiać się każdego słodycza, kostki cukru lub łyżki miodu, którą poda matka. Bo inna matka jest najlepsza w żywieniu i musi to wszystkim udowodnić. TYLKO PO CO się czepiać???

      Usuń
  5. Odpowiedz do pytania konkursowego z grupy rodzicem byc:
    Jak ja dbam o zdrowie swojego dziecka? Odpowiedz jest prosta. Juz 17 miesiac karmie coreczke piersią. Uwazam, ze w ten sposob daje jej wszystko co najlepsze, niezbedne witaminy by mogla zdrowo rosnąć. Karmienie piersią to budowanie fundamentu pod cale zdrowie. Wierzę, ze dzieki temu moje dziecko nie bedzie otyłe, nie bedzie mialo nadcisnienia i innych chorob cywilizacyjnych. Poprzez karmienie piersią daje mojej corce zdrowy start w przyszlosc :) Mam nadzieje, ze jeszcze duzo cycania przed nami. Uwazam, ze warto sie nie poddawac i inwestowac w zdrowie dziecka, bo jest ono najwazniejsze. Jego zdrowie zalezy przede wszystkim od nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to tak nie działa. To jak wygląda dziecko nie zależy od tego, czy było kp czy karmione mm, tylko co je przez całe życie. Pewnie nie wiesz o tym, że obalono badania mówiące o otyłych dzieciach po mm. Po przeanalizowaniu ich jeszcze raz wyszło, że otyłe były dzieci biednych amerykańskich matek, co żywiły je w fast foodach, a nieotyłe były dzieci bogatych yappies żywiących się na ekofarmach. Po prostu w stanach mm karmi głównie biedota, bo nie może sobie pozwolić na 2 lata bez pracy, tak jak żony Managerów. Pamiętaj, że w stanach nie ma takiego socjalu dla matek, jak w Europie. Jaki tam urlop macierzyński czy wychowawczy, zapomnij.

      Usuń
    2. Witam. Administratorki grupy rodzicem być... wybierają Ciebie jako zwyciężczynię konkursu : Jak dbasz o zdrowie swojego dziecka? Gratulujemy :)

      Usuń
  6. Jak do tej pory dzieci odżywiam dobrze i przez to sami z mężem lepiej jemy i przede wszystkim systematycznie. Jestem przerażona, gdy widzę całe rodziny w fastfoodach, to mnie po prostu przeraża. Jak to możliwe, że ludzie nie rozumieją zagrożeń otyłości?? Moje dzieci są jeszcze małe, bo mają rok i prawie trzy latka, ale do tej pory konsekwentnie nie solę potraw, Oczywiście mąż ciągle psioczy, ale dla mnie to już takie normalne. Ach dużo by pisać o odżywianiu, a inni i tak robią swoje. Bardzo dobry wpis. Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również odzwyczailiśmy się od soli, jak komuś za mdło to sobie doprawia (pietruszka świetnie zastępuje sól).

      Usuń
    2. Sól temat rzeka u nas w domu. Ja używam mało soli, bo moja Mama używała jej mało( do gotowania: makaronu, ziemniaków, pierogów itp.) teściowa za to uwielbia sól, każda moja zupa jest wg niej niedoprawiona. Jak podaję przepis na coś co jej smakowało zapisuje i ja kończe podawać składniki a po chwili ciszy: "Soli i wegety to ile?" jak odpowiadam wcale to reakcja "Ale to nie będzie miało smaku" i walcz tu człowieku z wiatrakami:)

      Usuń
    3. My troszkę soli używamy, ale bardzo mało-w drugiej ciąży nie smakowała mi i wszyscy się odzwyczailiśmy od solenia ;) (to tak z wyjaśnieniem, bo z mojej wypowiedzi można by wnioskować, ze soli w domu nie mam).

      Usuń
  7. Nawet boję się zaglądać na takie fora tyle tam czasem głupoty ludzkiej jest wystawione na pokaz...Grzyby... no tak, więc co się później dziwić, że w TV coraz więcej tragedii się dzieje i niepotrzebnie dzieciaczki cierpią. A wracając do przekarmiania to ja czasami się sporo musze "nawalczyć" z moją babcią. Po 20 razy potrafi mi powiedzieć, że mam Krzysiowi dać już obiad, bo pewnie głody, albo, że za mało zjadł.... a ja za każdym razem cierpliwie tłumaczę: Babciu, On nie je obiadu od razu po przebudzeniu się (po popołudniowej drzemce), Babciu, ale On już nie chce jeść, czyli nie jest głodny.... A Babcia swoje... Moja babcia na szczęście sporadycznie zostaje z Krzysiem w rezerwowych sytuacjach. Jednak mam wrażenie, że często to takie babcie, które chcą dobrze doprowadzają do tych sytuacji. Moja a to rogalika mu przyniesie, a to kinderki, a to żelki... Chce dobrze, nie biorąc pod uwagę, że mogłaby mu tym zaszkodzić. Po za tym to kobieta cudowna! Dużo Krzysia nauczyła zabaw, zna milion rymowanek, bajeczek - zresztą od zawsze zajmuję się dziećmi, a to wnukami, a to innymi dzieciakami w rodzinie, a to od znajomych dziećmi się opiekowała. Ale z tym jedzeniem to już nie pierwsza babcia, którą znam i ma na tym punkcie jakiegoś fioła... Bo biedne dziecko będzie głodne, bo zjadło tylko 2 kotlety mielone i pół ziemniaczka (dwulatek!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przestałam walczyć, mówię: głodne to się upomni, a na przykład daję męża, który jest zapasiony i mówię: on był dokarmiany. (TU nawet nie jest zabawnie-mąż od zawsze walczy z nadwagą).

      Usuń
  8. Ha! Teraz tak myślę, ja tu na Babcie zwalam, a One dziś swoje święto mają! :P Ciekawe czym też dzisiaj Babcie będą Krzysia rozpieszczały! Ma dwie babcie i dwie prababcie, więc u każdej z pewnością dostanie coś słodkiego, a ja jak zwykle połowę będę chowała do torebki "na później" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zauważyłam, że mamy przechodzą przez pewne etapy żywienia dzieci. Najpierw bardzo się starają, żywią zdrowo wg wytycznych. Potem ok. 1 roku życia pojawiają się pierwsze lody. Potem ciasto (oczywiscie z miodem, tylko co z tego). A potem już leci i ok. 2 roku życia dziecko jest niejadkiem, bo woli frytki na śniadanie. Ciekawe kto mu je zaczął robić, pewno krasnoludki.

    To chyba tez pochodna zmiany w zaleceniach żywienia starszych dzieci. O ile przy niemowlakach modne jest BLW, czyli dziecko je tyle, ile chce, to w przypadku kilkulatków modne jest 5 posiłków dziennie o stałych porach, nieważne czy dziecko głodne, czy niegłodne, wielki talerz wsunąć musi. A jak nie zje, to dostanie karę, np. nie dostanie ciasta czy czekolady na deser (sic!). Dzieci z silniejszą osobowością się przed tym bronią, prawie nic nie jedzą i to je ratuje przed nadwagą. Dzieci ze słabszą osobowością poddają się i nawet ważąc w normie są jedną wielką tłuszczową oponką (pamiętajmy, że samo bmi to nie wszystko, tłuszcz jest lżejszy od mięśni, więc otłuszczone niewysokie dziecko może mieścić się w normie wagowej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. babcia,z która mieszkamy jest już wyedukowana, choć nie popadamy w paranoje, czasem coś słodkiego podetknie (najpierw się spyta czy może), jednak druga babcia mieszkająca 130 km od nas widuje dzieci 3 razy do roku i ona zasypuje je świństwem-jakieś 8lat temu przestałam z tym walczyć, te 3 razy w roku może przeżyją.

      Usuń
    2. Mnie świństwo od czasu do czasu w ogóle nie boli. Nie znoszę tylko manipulowania za pomocą słodkiego-nagrody i kary-zabraniania słodkiego. To wyrabia złe nawyki na całe życie i człowiek zaczyna śmieciowym żarciem zajadać problemy w dorosłym życiu. To nie sama czekolada jest zła, ale sposób i częstotliwość jej zjadania (a raczej produktów czekoladopodobnych, słodkich soczków i ciast w ilościahc przemysłowych, o chipsach nie wspomnę, bo to w ogóle patologia, nie wiem jak to można podać gościom jako ekwiwalent kolacji, a zdarzyło mi się to u obcych ludzi nie raz, nie dwa czyli do wyboru karkówka i chipsy). Chować dziecko zupełnie bez cukru też można, ale wtedy rodzi to problem kuszącego owocu zakazanego. Też niedobrze.

      Usuń
    3. Ciekawe menu goście zapodali ;). Faktycznie coś w tym jest- kara- nagroda na słodkie i późniejsze "zajadanie".

      Usuń
  10. To co napisałaś - jest bardzo potrzebne. Trzeba o tym mówić - głośno. Co więcej, nie tylko zdrowo odżywiać, ale również o tym rozmawiać z dziećmi. Żeby wiedziały dlaczego nie je się słodyczy 24h/dobę i nie popija napojami gazowanymi i nie zagryza w międzyczasie chipsów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele młodych mam nie ma od kogo czerpać wiedzy, ich mamy nie gotowały, same były zapychane byle czym, na szczęście świadomość wzrasta i co najważniejsze młode mamy oraz młodzież chce wiedzieć, jak zdrowo żyć.

      Usuń
    2. Wiele młodych mam ma też problem w postaci dziadków, którzy wychowali troje lub więcej dzieci i wiedzą lepiej. Długo musiałam walczyć z teściami (mieszkamy u nich) o to, że słodycze okej, ale lepiej jako słodycz dać jabłko, banan itp. a raz na kilka dni czekoladka. Młody woli owoce,a cukierki to dla niego fajna zabawka, odpakować i zostawić:)

      Usuń
    3. Drukowałam wszelkie możliwe wyniki badań, szkodliwości sztucznych barwników i wszystko, co wpadło mi w oko, opróżniałam miejsca ze słodyczami i tam zostawiałam informacje, po jakimś czasie teściowe przestali kupować słodycze hurtem. owszem dając łakocie, ale każda rzecz jest starannie dopierana, w domu zawsze jest dużo owoców i sa proponowane w zamian :).

      Usuń
  11. Staramy się jeść zdrowo, choć czasem frytki są, ale w domu (Mikołaj wygrał frytkownicę), nigdy nie jedli hamburgerów ani tym podobne bo nie lubią (zwłaszcza Mania nie zje czegoś co jej się nie widzi). Oczywiście bywa że zjedzą coś ponad normę... Grunt to nie zwariować i nie przyginać w żadną stronę. Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie popadamy w paranoję, zdarzają się nam rzeczy niezdrowe, ale ogólne żywienie mamy jednak wypracowane na świadomym poziomie.

      Usuń
  12. Jezuniu, niemowlaki fast-foody? Owszem byliśmy kilka razy w KFC odkąd urodziłam, ale młody dostał pierwsze frytki mając 18m-cy. A i tak zjadł tylko 3-4 sztuki, bo nie chciał więcej. Owszem je "dorosłe rzeczy" ale to jest rosół z makaaronem albo pomidorowa, ewentualnie jakieś duszone mięsko, bo chce, ale zupka z proszku to masakra. Sama nie jadam bo smakują wszystkie tak samo ( próbowałam gdy nie umiałam zup typu: grzybowa, barszcz biały ale doszłam do wniosku, że lepsze 3 zupy na krzyż niż taka chemia) ale dać dziecku?! Może popełniam błędy ale młody mając 19m-cy waży 11kg przy wzroście ok. 82-83 cm. Lekarze mówią, że to norma. Sama mam nadwagę i złe nawyki, ale dla mnie Syn był powodem do zmian na lepsze, bo przecież on mnie naśladuje, więc to ja muszę się ogarnąć, a nie jego źle uczyć! :)
    Pozdrawiamy! Justyna i Gabryś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój syn również miał nadwagę, mimo zdrowego żywienia (raczej zdrowego) oraz ruchu, kiedy gwałtownie w gimnazjum urósł-wysmuklał, taki stan trwa do tej pory.

      Usuń
  13. A ja uważam, że to jak wygląda dziecko i ile waży nie do końca jest wyznacznikiem tego, czy rodzice popełniają błędy żywieniowe czy dbają o zrównoważoną dietę.. Mój Filip, prawie 19 miesięcy, je zgodnie z metodą BLW, zdrowo, dużo warzyw, owoców, naturalne zupy bez żadnych sztuczności, żadnych słodyczy (od jakiegoś czasu okazjonalnie, "dzięki uprzejmości" dalszej rodziny która pokazała mu co to ciasteczko), do picia herbaty ziołowe i woda, a waga... 15kg. Duży chłopak rośnie, po tacie... i nie czuje się winna czy odpowiedzialna za jego wagę, bo wiem że robie wszystko co mogę by jadł zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak napisałam wyżej, syn również był pulchny, kiedy w okresie dojrzewania urósł, bardzo wysmuklał i tak jest do dziś. Jego wygląd nie był związany z błędami w żywieniu, po prostu był taki z natury.

      Usuń
  14. Ja niestety dosładzam małej herbatę. Dwa razy w tygodniu pozwalam jej też na zjedzenie czegoś słodkiego typu jajko niespodzianka. Gdy jesteśmy w drodze, choć to zdarza się sporadycznie, może raz na 2-3 miesiące i decydujemy się na posiłek w Macku, pozwalam jej zjeść kilka frytek. Jak na razie żyje i ma się dobrze, do otyłości jej daleko. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najgrubszą osobą w naszej rodzinie jestem ja, co w ogóle nie przekłada się na odżywianie. Mój Mąż uwielbia fast foody i bardzo często zamawiają sobie w pracy pizzę. W domu je regularnie rzeczy typu tosty z żółtym serem, parówki i kebaby domowej roboty. Odkąd pamiętam, ma niedowagę. Ja znów wiecznie się odchudzam. Jem niewiele. Gdy jestem w pracy, a często tam jestem, pierwszy posiłek jem po 16.00, bo po prostu wcześniej nie mam czasu. Później przegryzę coś w domu. Mimo tego, że bilans kaloryczny praktycznie ciągle mam na minusie, walczę z nadwagą od lat, a dokładnie od momentu zachorowania na niedoczynność tarczycy, bo wtedy właśnie w przeciągu 3 miesięcy przytyłam ok. 20 kg, które ciągle wracają, jak tylko coś zrzucę, a właściwie jeszcze nie udało mi się wrócić do wagi sprzed choroby. Mówi się, że gdy je się niewiele i zbyt rzadko, organizm zabiera z tego pożywienia wszystkie kalorie na zapas. Nie do kończa to rozumiem, bo nawet gdyby zabrał sobie wszystko z tego, co jem, to i tak powinnam chudnąć, bo jestem wciąż na minusie, jeśli chodzi o kcal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój najnowsze wpis traktuje o błędach w odchudzaniu-polecam, a fast foody? Spoko, każdemu w drodze się zdarza ;)

      Usuń
  16. Jako mama prawie rocznego malucha bardzo dbam o to co je moje dziecko. Zanim kupie coś gotowego czytam skład i ręce mi czasem opadają. Kaszki dla najmniejszych oczywiście z cukrem, owoców w nich 1-3% a cukru więcej. Deserki jogurtowo-owocowe od 5 mies - nie dość że nie trzeba trzymać w lodówce, to ma pół roku terminu i oczywiście pełno cukru w składzie. Ale hitem jest dla mnie herbatka owocowa dla dzieci w składzie której jest m.in. tłuszcz palmowy. Soczki np. Bobo-fruit też z cukrem. Nie wspomnę o wszelkich "danonkach" itp.
    A przecież wystarczy kawałek owocu obgotować czy zetrzeć i dodać do zwykłego kleiku czy zwykłego jogurtu - ktoś mi kiedyś powiedział że ciężko to zrobić bo trzeba czasu ....tak trzeba ok. 5 minut więcej, ale głównie to trzeba trochę chęci i wiedzy, a nie ślepej wiary że jak coś jest reklamowane jako specjalnie dla najmłodszych to na pewno jest to samo zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim hitem był parówki w słoiczkach-nie wiem od którego miesiąca, ale miałam odruch wymiotny, gdy to zobaczyłam, nie kupowałam herbatek rozpuszczalnych i bardzo szybko przestałam kupować "szybkie kaszki"-ulepek,jakich mało.

      Usuń
  17. Dam o to żeby moje dzieci jadły zawsze świeże i sprawdzone przepisy , czasem udaje mi się wykombinować smaczny i zdrowy posiłek :) Grupa rodzicem być . Katarzyna Pawlikowska

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze z 10 lat temu dziecko które było normalnej wagi było uważane za zabiedzone. Jak było pulchne, był okaz zdrowia. Teraz niestety na takich ludziach się to odbija. Trzeba pilnować tego od najmłodszych lat.

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.