PROSZEM PANIOM, BO JESTEM SAMA Z CÓRKOM...

wtorek, 13 listopada 2018
dej mnie    blog mama trójki

     Każdy kabareciarz pisząc swoje teksty sugeruje się zabawną scenką z życia. Ubarwia ją oczywiście, by karykaturą i absurdem wywołać salwy śmiechu. Do tej pory byłam przekonana, że zabawne rozmowy na messengerze, odpowiedzi na ogłoszenia czy komentarze to zwyczajnie napompowana anegdotka. Chyba żyłam w bańce złudzeń, że "chormom córke" wymyślono na potrzeby przyćmienia Pani Bukowej.

Dzień, w którym dostałam odpowiedź na jedno z ogłoszeń odmienił moje życie. Chodziło o spory mebel. Na ogłoszenie dostałam wiadomość "witam paniom chetnie bym kupiła jestem sama z trzy letniom córkom..."-pisownia oryginalna.  W dalszej części wiadomości była subtelna sugestia roszczeniowa o dowóz, gdyż zainteresowana nie ma możliwości odbioru. Zaznaczę, że kobieta pisząca do mnie pogodziła się z odmową dowozu i nie odezwała się więcej. Na grupach sprzedażowych wciąż zdarzają się takie sytuacje. Jej korespondencja była kulturalna. Po rozpytaniu wśród  sprzedających znajomych o tego typu odpowiedzi usłyszałam niewyobrażalne historie. Znajoma blogerka sprzedająca ubranka po dziecku, dostała wiadomość "daj mi, bo masz kasę, a ja potrzebuję", na odpowiedź, że sprzedaje, bo również potrzebuje pieniędzy, usłyszała, że jest suką i  oby zdechła. Z kolei znajoma dostałą wiadomość, że zamiast sprzedawać i dodatkowo się bogacić powinna biednym oddać. Matka sprzedająca rzeczy po dziecku nie robi tego, by wielka kasę odłożyć na superkonto. Sprzedaje za grosze, by kupić dziecku nowe ubranka. Często nie pokazuje tego, że brakuje jej na rachunki, stara sobie radzić, nie zebrać. Smutne i prawdziwe.

Wracając do mojego ogłoszenia. Każdy czasem robi błędy, nawet kiedy ma wrażenie, że ich nie robi. Literówki są powszechne, a słownik sam zmienia, "bo wie lepiej". Jednak od tego bolą oczy. Pisała to osoba dorosła. Zastanawia mnie, jak ukończyła szkołę? Przecież, nawet jeśli dziecko mówi tak, jak w domu rodzinnym, to nauczyciel polskiego powinien to korygować. Mówiąc nie poprawnie, tak samo pisze.  W dalszym etapie dziecko dorasta i wysyła wiadomości, pisząc, tak jak zawsze mówiło. Serio, myślałam, że o tylko żart. Niestety...

Macie pozytywne doświadczenia sprzedażowe?

10 komentarze

  1. Być może to zaburzenie, typu dysleksja, itp. Ale równie dobrze, może to być po prostu takie słownictwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam na wsi, tutaj sporo osób tak się wysławia. Starsi, młodsi, dzieci. Mnie zastanawia dlaczego nauczyciele na to nie reagują, gdyby reagowali, to dorosły by mówił już w miarę poprawnie.

      Usuń
  2. Mój komentarz, może nie do końca w kontekście sprzedażowym, ale napewno roszczeniowym. ;-) U mnie na wsi jest kobieta, która chodzi za ludźmi i sadzi takimi testami, że głowa mała. W kierunku osób z mojej rodziny to np. "Ładna ta kurtka, daj mi bo mi się podoba, a Ty sobie kupisz nową". "Miałaś mi dać ciuchy przecież tyle tego masz" przy czym o niczym takim nie było mowy. "Ciebie to stać, to mi to daj". "Nic nie dałaś mi ostatnio, a zima idzie". I wiele, wiele innych. Kiedyś fakt kilka razy dostała ubrania czy po mnie czy po mojej mamie, ale przepraszam bardzo teraz wolę coś sprzedać lub oddać naprawdę potrzebującym niż jej. U niej to raz założone i do pieca. O owej Pani można by wogole niezły surrealistyczny tekst napisać bo nie słyszałam nigdy o osobie która chodziłaby za księdzem zbierającym na tacę w trakcie pogrzebu. A ja widziałam taką sytuację na własne oczy w jej wykonaniu, rozumiecie taką swoją tacę zbierała do kieszeni. Cóż więcej dodać...
    A co do sprzedaży to jednak też coś mam. Mama sprzedaje właśnie swoją kanapę, w ogłoszeniu zaznaczone, że odbiór osobisty i do odświeżenia, ale co chwila są pytania czy można z dowozem. Jedna osoba zażądała wręcz obniżki ceny o jedną trzecią, odświeżenia i dodatkowo o wysłanie kanapy kurierem. Wszystko to na koszt sprzedajacego oczywiście. Czyli najlepiej oddać za darmo. Samo życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, ale tupet! Kobita żyje chyba w jakimś oderwanym od rzeczywistości świecie. Co do ogłoszenia twojej mamy, to właśnie dlatego przestałam wystawiać na olx rzeczy po dzieciach.

      Usuń
  3. Wiesz, ludzie mają roszczenia że aż bije po oczach i uszach. Brak słów...

    OdpowiedzUsuń
  4. W ogóle o postawie roszczeniowej ludzi można pisać i pisać..my w bliskiej rodzinie mamy taki przypadek, że rodzice dzieciom kupują wszystko od pościeli po bieliznę, szlafroki, buty, wszystko w second handach bo kasy nie ma. Daj ubrania po swoim, bo wyrósł a nasz nie ma. Ale sobie mama kupuje buty oryginalne i nie w lumpeksie. Jakiś czas temu opowiadala że za majtkami dla męża obleciala całe miasto bo musi mieć jakieś konkretne i w jednym tylko sklepie znalazła za 30zl. Dziecku buty za to kupi w lumpku za duże żeby miał na dłużej bo nie ma żeby co sezon kupować. Jest wiele takich sytuacji że aż mnie skręca żeby się odezwać�� od rodziny biorą garściami ile się da, bo gospodarstwo spore ale żeby pomóc przy czymś to nie..bo czasu nie ma bo dzieci bo to bo tamto.. ale daj, żeby wziąć już jest czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem rzeczy z sh są lepsze jakościowo niż te nowe. Jednak kupowanie butów w niewłaściwym rozmiarze to kalectwo dla stóp :( Przykre.

      Usuń
  5. Ja w kwestii poprawnych wypowiedzi: Przedszkolanka mojego dziecka szła ulicą że swoim 10 - letnim synem, który mówił "poszłem" , na moją uwagę, że powinna zwracać uwagę na to jak mówi jej dziecko odburknęła, że to jej sprawa.... A uczyła w przedszkolu moje dziecko więc uważam że nie tylko jej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety miałam okazje słyszeć nauczycielkę wychowania przedszkolnego z wada wymowy, po wylewie. W najmłodszej grupie, kiedy dzieci uczą się mówić. Wiem, że to całkiem inny temat, jednak dziecko uczy się od tego, z kim przebywa większą część dnia.

      Usuń
  6. Nie zdarzyło mi się spotkać kogoś aż tak roszczeniowego. Chic sytuacji że może komuś dowiozę coś co sprzedaje to było kilka

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.