SURVIWAL W FOLWARKU TOPORZYSKO, NIE WIEM JAK BLOGERKI TO PRZEŻYŁY?

sobota, 27 października 2018

          Właśnie minęło dwa tygodnie od dnia, w którym wróciłam do cywilizacji, bez której jak się okazuje nie umiem już funkcjonować. Kiedy usłyszałam o miejscu, w  którym prąd jest tylko w  wyznaczonych godzinach, nie zaleca się używania suszarek, lokówek, prostownic, ładowania dużych 
baterii, nie ma w pokojach tv. Ogarnęła mnie panika. Jak poradzę sobie w naturalnych warunkach bez wsparcia techniki? By nie wylądować na psychiatryku z paranoidalnym lękiem, zaopatrzyłam się w potężny powerbank, który jest w stanie ładować smartfon prze tydzień. Dla całkowitego połechtania zdrowia psychicznego dopakowałam jeszcze dwa mniejsze, kilka ładowarek samochodowych, latarki, świeczki, chusteczki nawilżone i najlepszy odganiacz lęków-domowe wino. ale o nim ciii. To niepoprawne mówić na głos, o tym, że stateczna matka zabiera alkohol na wyjazd bez dzieci.


Zanim dojechałam do Folwarku Toporzysko żałowałam, że po drodze zjadłam kilka kanapek. Droga wiła się serpentynami.  Na szczęście mój osobisty mąż i kierowca zarazem, wie doskonale o mojej chorobie lokomocyjnej i jechał tak, by nie być zmuszonym do prania tapicerki. Kiedy nawigacja pokazała, że jesteśmy na miejscu wpadłam w panikę. To był środek lasu i ten pobyt nawet w najczarniejszej wersji opcji survivalu nie zakładał, aż takiego odludzia. Oczyma wyobraźni widziałam siebie zbierająca chrust na ognisko i szałas, łączącej swetry i spodnie węzłami na śpiwór. Miałam zamiar czuwać całą noc, kurczowo trzymając w rękach latarkę do jej ostatniego światełka.
Małżonek jednak jest jednak nieco większym realistą niż ja, zwyczajnie zawrócił i skręcił w  najbliższe zabudowania. Tym samym trafił na miejsce.


Pomimo tego, że każda z uczestniczek przybywała z innego zakątka Polski to wszystkie zjechałyśmy się na czas. Dzięki temu Klaudia autorka bloga Niezłe ziółko, wiceprezes Fundacji 3-4 start oraz organizatorka spotkania w jednym, przywitała nas dokładnie według rozkładu i zaprezentowała sponsorów spotkania oraz jego główne cele. Bardzo chciała, żebyśmy się poznały, zwłaszcza te z nas, które widziały się po raz pierwszy.  Miały w  tym pomóc kości Story Cubes od Rebel. Znam tę grę od dawna, ale do zapoznania się jeszcze jej nie wykorzystywałam. Był śmiech, przełamanie pierwszych lodów i łzy. Czyli jak w domu. Na zakończenie poznaliśmy Anię i Krzysztofa z Fundacji Mapapasji  którzy opowiedzieli nam czym są Questy. Uwielbiam gry terenowe, więc chłonęłam informacje jakie przekazywali. Tym bardziej, że czekała nas gra terenowa W Folwarku Toporzysko oraz kolejna w formie niespodzianki. 

Razem z  Anią Mama cukiereczki, wyruszyłyśmy rozwiązać hasło pierwszego questu. Ania jak na prawdziwego fana przygód przystało, mocno zaangażowała się w szukanie wskazówek. Ja, będąc sobą, szukałam zasięgu. Obwieszona ciężkim aparatem, uzbrojona w smartfon, powerbank, dwa rutery bez zasięgu, szalałam niczym na odwyku. Podążając za Anią traciłam rachubę czasu, zachłystując się widokiem. Mimo całego mojego roztargnienia, bujania w obłokach oraz szaleńczego pędu za cywilizacją trafiłyśmy do ostatniego punktu questu i zdobyłyśmy pieczątkę.




Zanim ochłonęłam, już siedziałam na koniu. Po raz pierwszy. Koń to duże zwierzę. Większe ode mnie. Mimo to na tym polu nie byłam sobą i nie wpadłam w panikę. Udało się zrobić dwa kółeczka i nie spaść. Koń w tym wszystkim również nie ucierpiał.



Kolejne punkty programu obfitowały w jeszcze większe emocje. Wiecie, że człowiek może przez 7 minut nic nie robić? Bez gapienia się w ekran smartfona czy monitor laptopa. Bez tv. Idealnie byłoby bez myślenia, ale nie każdy to potrafi. Człowiek pozostawiony sam sobie, z zamkniętymi oczami zaczyna dokopywać się do własnego wnętrza. Byłam już na podobnych warsztatach, te prowadziła psycholog Dominika Jarosz 8motiv przy użyciu Points of You. Grupowe terapie są cenną lekcją,  i zawsze wywołują  ogromne emocje. Jednak zawsze idę pod prąd i zamiast ułożyć historie swojego życia, dopisać do niej szczęśliwe zakończenia podsumowałam je komiksem. Ale wiecie, co w Toporzysku to w Toporzysku, więc ciii.... Zdradzić tylko mogę, że udało mi się uświadomić wspaniałej kobiecie, że ma prawo, a nawet obowiązek wobec siebie świadomie się nagradzać. To zainspirowało mnie do niesienia tego kaganka oświaty innym kobietom Sprawdź "Masz prawo świadomie się nagradzać"



Wieczór, którzy zaczął się od mini spa z maseczkami, przerodził się w  babskie pogaduchy do białego rana. Nie zabrakło też gitary i śpiewów. Oczywiście oszczędziłam swoim popisów wokalnych, by koni nie spłoszyć. Pomimo tego, że zdecydowana większość z nas przywitała świt, to stawienie się punktualnie na  śniadanie nie stanowiło dla nikogo problemu. Dla mnie to był drugi dzień detoksu od cywilizacji z dostępem do internetu. Rześkie jak poranek wkroczyłyśmy w kolejne punkty programu. Warsztat fotograficzny prowadzony przez Dwie fotografki oraz energetycznie pozytywna Ania Nieidealnaanna, co  zwiastowało świetny początek dnia. W tym miejscu muszę podkreślić, że uwielbiam słuchać ludzi z pasją, którzy walczą o swoje cele i realizują je bez trupów po drodze. Szacun dziewczyny.


Przypominam, że mamy październik. Pogoda okazała się bardzo łaskawa, więc chcąc z niej jak najwięcej skorzystać, pojechaliśmy poznawać okolicę uczestnicząc w kolejnym queście. Musiałyśmy wglądać, jak Japończycy zwiedzający Warszawę w latach 80-90. Każda z aparatem w ręku, co chwilę strzelająca foty, część z nas ogłupiała odzyskaniem zasięgu od razu nagrywała instatory. Moją relację znajdziecie w wyróżnionych w folderze Folwark Toporzysko TUTAJ




Oczywiście blogerki nie są do końca normalne, kiedy fotograf mówi zachowujcie się naturalnie na grupowej force, to wyglądamy właśnie tak.



Partner Strategiczny :
Partnerzy merytoryczni :
Prelekcja – Anna Chomiak z bloga Nieidealnaanna
Warsztaty fotograficzne 2fotografki.pl
Słodki poczęstunek :
Partnerzy kluczowi :
Z miłości do natury Plantwear
Z miłości do słodkości Choccolisimo
Z miłości do podróży MapkaZdrapka
Z miłości do książek Taniaksiążka.pl
Z miłości do gier planszowych Rebel.pl
Z miłości do klocków i kreatywnej zabawy KlockiBlocki
Z miłości do dzieci i kart Fabryka Kart Trefl Joker Line
Z miłości do mussli i pełnych zbóż MIXit.pl


Akcję wspierali  :


Partnerzy honorowi wspierający licytację charytatywne:

Plakat: Utalentowana Ania Rysunki Anny L
Fotoreportaż : Team2fotografki.pl
Film z drona: Marcin Jędral  z MJDron
W TRAKCIE REALIZACJI, LINK DO RELACJI Z  LOTU PTAKA ZOSTANIE DOŁĄCZONY PO ZMONTOWANIU

6 komentarze

  1. O, proszę, jakie inspirujące wydarzenie. Oby więcej takich! Fajna fotorelacja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce,w którym można się wyciszyć i złapać kontakt z naturą, w najlepszym towarzystwie, to zawsze świetna sprawa <3

      Usuń
  2. To musiała być świetna zabawa, zwłaszcza w Waszym towarzystwie :) Wciaz mam w pamięci naszą grę terenową na Mazurach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była świetna zabawa i ciekawe doświadczenie. Okazało się, że gry terenowe mogą mieć różne oblicza.

      Usuń
  3. Widzę kilka znajomych buziek. Fajna przygoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka znajomych i kilka nowych, takie spotkania to fajna przygoda.

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.