REGENERACJA WŁOSÓW PO LECIE-MÓJ SPRAWDZONY SPOSÓB

sobota, 1 września 2018
co na włosy suche, puszące się

   Tego lata zafundowałam włosom prawdziwą szkołę przetrwania. Już w czerwcu dwa razy potraktowałam je słoną wodą i nadmorskim wiatrem. Szybkie plątanie w niedbały koczek, potem zrywanie gumki też nie należały do przyjemnych zabiegów. Lato dopiero się zaczynało, a ja się rozkręcałam. Różowa pianka okazała się być zabójcza dla końcówek. Ale przecież latem można pozwolić sobie na więcej. Dalej więc łamałam włosy zwijając je gumką i dodawałam różu na końce. 

Po kilku takich zabiegach zobaczyłam, że mam żółte włosy. To kiepski odcień. Z braku miejsca u fryzjera postanowiłam samodzielnie nieco rozjaśnić włosy. Pomysł przyniósł opłakane skutki. Po kilkunastu telefonach dostałam się do jednej z fryzjerek, która przyciemniła mi włosy. Oczywiście kolor wypłukał się po dwóch tygodniach, wiec trzeba było znów farbować.

Podczas urlopu pogoda nam wyjątkowo sprzyjała. Słońce kolejny tydzień pieściło moje włosy. Gumka nadal je maltretowała, a ja nic sobie z tego nie robiąc, nakładałam kolejny raz różową piankę. Nadszedł jednak dzień prawdy. Po trzeźwej ocenie włosów stwierdziłam:
  • brak połysku
  • mocno przesuszone końce
  • rozdwojone końcówki
  • siano zamiast włosów zaczynające się już od linii brody


Nie tego oczekiwałam od włosów, które zapuszczałam kilka lat. Nie chcąc się z nimi rozstawać, postanowiłam działać odpowiednio je pielęgnując. Zdjęłam z długości rozdwojone końcówki, delikatnie przy tym wyrównując całość. Dzięki temu zabiegowi włosy nie straciły na długości, a  zyskały na wyglądzie. Więcej nie byłam w stanie sama zrobić. Nadszedł czas na profesjonalną pielęgnację. Mój wybór padła na szampon, odżywkę oraz olejek PAUL MITCHELL Awapuhi Wild Ginger. To nawilżający i wygładzający zestaw, bez SLS. Nie demonizuję składów kosmetyków, jednak tutaj postawiłam na całkowitą pielęgnację, na najwyższym poziomie. Szampon nadaje miękkość,  chroni, odżywia i pobudza kolor, odżywka ułatwia rozczesywanie, intensywnie nawilża, a olejek  wygładza włosy i zapobiega elektryzowaniu.

regeneracja po lecie

Kosmetyki odegrały kluczową rolę w pielęgnacji, jednak zmieniłam też sposób mycia włosów. Po spłukaniu włosów zabezpieczam końce odżywką, dopiero nakładam szampon na skórę i myję. Dzięki temu szampon nie wysusza końcówek włosów i nie naraża ich na dodatkowe uszkodzenia. 

Nie nadużywam kosmetyków. Szampon i odżywka mają dość gęstą konsystencję, więc do mycia wystarczy ich niewielka ilość. Dzięki temu kosmetyki są bardzo wydajne i nie obciążają włosów.

Mycie włosów zawsze zakańczam chłodną wodą. Dzięki temu zamykam łuski włosów. Nie szarpię szczotka, gdyż włosy się nie plączą. Delikatnie osuszam ręcznikiem, potem lekko podsuszam suszarką. Suszenie zakańczam zimnym strumieniem powietrza. Jeśli nie ma ku temu szczególnego powodu nie używam prostownicy, ani lokówki. 

Zmieniłam też gumki. Szerokie frotki lub sprężynowe. Koczki i kucyki tylko luźno związane.

Nie zapominam o olejku, mam świadomość, że już niebawem zacznę katować włosy swetrami i szalikami. Już dziś przygotowuje włosy na zimę,  dlatego regeneracja po lecie jest tak ważna. 



POLECANE

2 komentarze

  1. Przypomniałaś mo że po lecie powinnam zadvsc o włosy. Latem dostały po tyłku, ciągle związane bo gorąco . NalezN im się regeneracja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To związywanie, bo gorąco chyba szkodzi najbardziej ;)

      Usuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.