SZKODLIWE KONSERWANTY I DOBRE BAKTERIE-CZY ABY NA PEWNO?

sobota, 21 kwietnia 2018

Konserwanty w  kosmetykach dla dzieci spędzają większości rodziców sen z powiek. Fora, grupy, wszelkie informacje w sieci rozsiewające często niesprawdzone informacje, nie pomagają w znalezieniu tych rzetelnych. Moda na zdrową żywność, naturalne kosmetyki oraz unikanie chemii potrafi zapędzić w skrajność.  Większość z nas chciałaby żyć w świecie bez chemii. Dlatego wybieramy kosmetyki i żywność ze składnikami naturalnymi, a  nie identycznymi z naturalnymi.

Skąd wiadomo, że naturalne są lepsze niż te stworzone syntetycznie? Ponieważ tak podpowiada nam instynkt. Wszędzie jest głośno o tym, że skoro nienaturalne to złe, bo chemia jest szkodliwa. Nie jestem specjalistą, nie mam kompetencji do tego, by analizować składy kosmetyków czy snuć domysły, co kryje się pod oznaczeniami, o których nie mam pojęcia. Jednak staram się szukać informacji oraz odsiewać te, które same sobie przeczą. Internet pełny jest samozwańczych specjalistów od wszystkiego, dlatego ostrożnie podchodzę do tego, co czytam. Jednak by i tutaj nie było natłoku nieprawdziwych informacji, przytoczę dziś słowa dr. inż. Magdaleny Sikory, która jest pracownikiem naukowych Politechniki Łódzkiej, eksperta  z zakresu produktów i półproduktów kosmetycznych. Mówi ona, czym jest chemiofobia oraz odczarowuje konserwanty. Chemiofobia jest strachem przed chemią w kosmetykach, żywności, odzieży czy choćby w  powietrzu. Popularny trend dążenia do natury, kieruje niektórych ślepo w jej kierunku. Jednak wiadomo, że skrajności nigdy nie są dobre. Wręcz szkodzą. Pani dr Sikora podsumowała to, jako nerwowość konsumencką.

Jest kilka faktów na temat naturalnych składników i sztucznych. Natura jest piękna i można  z niej czerpać garściami, jednak produkt identyczny z naturalnym, zawsze będzie miał jednakowy skład, czego nie można powiedzieć o naturalnym zapachu czy barwniku. Ten drugi zależy od warunków, w jakich powstał. Laboratoryjny, zawsze jest taki sam. Naturalne kosmetyki potrafią bardziej zaszkodzić, zwłaszcza skórze małego dziecka, niż te z konserwantem laboratoryjnym. Żeby kosmetyk naturalny był dobry, musiałby być w miniaturowych, jednorazowych opakowaniach. Każdy dostęp powietrza do niego, każdorazowe użycie, powoduje narastanie w nim bakterii. Te ostatnie bardziej szkodzą skórze niemowląt niż kosmetyki syntetyczne. Jeden konserwant czy dwa, co jest lepsze?  Odruchowo sięgamy po kosmetyk, w którym jest mniej konserwantów. Jednak okazuje się, że jeden nie oznacza niej. Konserwantu jest taka sama zawartość, jeśli jest dwa, jest ich zwyczajnie mniejsza ilość. Tu też sprawdza się to, że mniej znaczy tak naprawdę więcej. Zabezpieczeniem czystości mikrobiologicznej jest  w kosmetykach podstawą. Kolejnym ważnym elementem kosmetyku jest jego opakowanie. Te z pompką są wygodniejsze w użyciu, dzięki dozownikowi, zawsze mamy dokładnie taką sama ilość kosmetyku, a dzięki ograniczonemu dostępowi powietrza oraz temu, że nie wkładamy w niego palców. Czystość mikrobiologiczna  stanowi duży problem w kosmetykach. Namnażanie się w nich drobnoustrojów obniża ich wartość. W kosmetykach naturalnych ten rozwój jest zdecydowanie szybszy. Tu również warto nadmienić, że ważne jest przestrzeganie okresu przydatności po otwarciu opakowania. Po tym, co usłyszałam, wróciłam do domu i zwyczajnie wyrzuciłam zalegające kremy ochronne, balsamy i wszystkie kosmetyki, które kiedyś otworzyłam w  celu sprawdzenia i wypróbowania kiedyś. Woda zdrowia doda. Owszem, woda jest zdrowa, ale sama w sobie nie ma właściwości ochronnych. Jestem zwolenniczką wodnych terapii i leczenia wodą, jednak sama woda nie jest w stanie nadać skórze dziecka ochrony, jakiej potrzebuje. 

Jestem naprawdę dużą fanką natury. Zbieram zioła, stosuję napary, robię syropy i wspomagam się tym, co znajdę w lesie czy na łące. Jednak mam świadomość, że każde zioło, owoc, liść czy łodyga lub korzeń, mogą zadziałać alergicznie. Dlatego nigdy nie stosuję moich mikstur na dzieciach, zwłaszcza tych małych. Można lubić naturę, jednak bez popadania w skrajności. Dlatego postanowiłam pojechać na warsztaty o konserwantach w kosmetykach dla dzieci, organizowane przez markę Jonson's, dzięki której od lat przeprowadzane są badania naukowe, dotyczące skóry dziecka. Ponad 90% z nich jest przeprowadzana z inicjatywy Jonson's. Warsztaty również rozwiały wątpliwości stosowania kosmetyków żywności takich, jak oleje spożywcze czy mąka ziemniaczana. Można nimi narobić skórze więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza na skórze małego dziecka. Koncerny kosmetyczne znają działanie natury. Czerpią z niej wiedzę, którą stosują w swoich wyrobach. A te poza ochroną i pielęgnacją, przede wszystkim mają na celu nie zaszkodzić.

Czego nie powinny zawierać kosmetyki dla dzieci? "W kosmetykach dla małych dzieci nie powinno być surowców, których ograniczenie wynika z wytycznych ustawodawstwa kosmetycznego obowiązującego w Unii Europejskiej, np.: formaldehydu, kwasu salicylowego (z wyjątkiem szamponów), czwartorzędowych amin, kwasu borowego, fenolu, etanolu w wyższych stężeniach (30 proc.), niektórych barwników, np. fluoresceiny, tlenków chromu… Według mnie należy unikać w nich także ekstraktów z mało znanych, szczególnie egzotycznych roślin czy też olejków eterycznych – niektóre z nich nie powinny się w nich absolutnie znaleźć, np.: olejek drzewa herbacianego, drzewa różanego, eukaliptusowy, goździkowy, kanuka, manuka, ilangowy"- mówi dr. inż. Sikora.

Z warsztatów wyszłam bogatsza o wiedzę, jak nie szkodzić sobie i dzieciom, używając kosmetyków nieumiejętnie lub zbyt długo je przechowując. Wybierać kosmetyki rozsądnie i nie poddawać się histerii związanej z modą na wszelkie metody naturalnej pielęgnacji.

jak rozpoznać konserwanty

naturalne kosmetyki dla dzieci

konserwanty w kosmetykach

konserwanty w kosmetykach

9 komentarze

  1. Super wpis, i mimo, że to nie jest najważniejsze, zachwyciły mnie zdjęcia! :) Rozjaśniłaś mi temat i zgadzam się, że nie ma co popadać w histerię, która pomału staje się modą tylko trzeba samodzielnie oceniać i mieć zdrowy jak do wszystkiego dystans :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda moda przemija, każda ma zwolenników i przeciwników. Warto wybierać najlepiej dla siebie.

      Usuń
  2. Świetny tekst!!! Chyba mam tę chemiofobię haha ale niestety jako alergiczka z doświadczenia już wiem, że najlepiej u mnie sprawdzają się jednak jak najnaturalniejsze kosmetyki :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego każdy powinien mieć świadomość, że sam musi indywidualnie dobrać sobie to, co dla jego skóry jest najlepsze.

      Usuń
  3. Więcej takich uświadamiających tekstów, tak naprawdę ludzie często bezrefleksyjnie podążają za promowanymi przez firmy trendami, sama chętnie wzięłabym udział w takich warsztatach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, warto na takie jechać. Są na nich rzeczy, których nie znajdziesz na forach samozwańczych specjalistów.

      Usuń
  4. No tak, zawsze trzeba czytać etykiety - i to nie tylko w przypadku produktów dla dzieci. Od chemii lepiej trzymać się z daleka! Ale te eko to często po prostu naciąganie klienta, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego należy zachować umiar i równowagę. Popadanie w skrajności nie wychodzi nikomu na zdrowie.

      Usuń
  5. Bardzo dobry tekst. ;) Jak w każdej dziedzinie życia nie można popadać w skrajności i ślepo podążać za modą, zdrowy rozsądek przede wszystkim. :)

    OdpowiedzUsuń

To miejsce dla ciebie,
ale zanim skomentujesz pamiętaj, że ten blog to w dużej mierze ironiczne spojrzenie nie tylko na macierzyństwo, pokazane ze specyficznym może, ale jednak poczuciem humoru.